W New Delhi rozpoczął się dziś 13. Szczyt Zrównoważonego
Rozwoju (TERI’s Delhi Sustainable Development Summit). W spotkaniu
udział bierze Marcin Korolec, minister środowiska.
Spotkanie
w New Delhi poświęcone jest rezolucjom zawartym w dokumencie "The
Future We Want”, przyjętym w trakcie ubiegłorocznego Szczytu Ziemi
Rio+20. Podczas spotkania omawiane będą między innymi kwestie związane z
adaptacją do zmian klimatu oraz zielonym rozwojem gospodarczym opartym o
technologie środowiskowe.
W trakcie szczytu w New Delhi minister Korolec będzie także rozmawiał o
przygotowaniach do Konferencji ONZ w Sprawie Zmian Klimatu COP19, która
odbędzie się w Warszawie w dniach od 11 do 22 listopada br. Pierwsze
spotkanie w tej sprawie odbyło się już wczoraj, z Ministrem Środowiska i
Lasów Republiki Indii, Jayanthi Natarajan.
Szczyt Zrównoważonego Rozwoju w New Delhi jest organizowany cyklicznie
począwszy od 2001 roku. Przez 12 lat istnienia stał się jednym z
najważniejszych forów służących wymianie wiedzy i doświadczeń w obszarze
zrównoważonego rozwoju. Co roku w wydarzeniu uczestniczą
przedstawiciele rządów, biznesu i nauki.
Spotkanie potrwa do 2 lutego.
Więcej informacji na stronie internetowej szczytu w Delhi - http://dsds.teriin.org/2013/
Źródło: Ministerstwo Środowiska
Od dziś etykiety informujące o zużyciu energii muszą być
umieszczane nie tylko na sprzęcie AGD, ale na wszystkich urządzeniach
korzystających z prądu. Informacje te muszą też znaleźć się reklamach
tych produktów. Nowe przepisy mają ułatwić klientom wybór
energooszczędnego sprzętu. Za nieprzestrzeganie tego nakazu na
producentów i sprzedawców będą nakładane wysokie kary.
Informacja o efektywności energetycznej musi być umieszczona na każdym sprzęcie, który jest zasilany elektrycznością.
– Obowiązująca od dziś ustawa nie będzie dotyczyła tylko pralek,
lodówek, zmywarek bądź klimatyzatorów, jak miało to miejsce do tej pory.
Obowiązek etykietowania obejmie wszystkie urządzenia pobierające prąd.
Dzięki temu konsumenci nie będą musieli sugerować się tylko ceną, a będą
mogli porównać efektywność energetyczną poszczególnych produktów –
wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Renata Jezierska,
naczelnik Wydziału Kontroli Artykułów Nieżywnościowych i Usług w
Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Warszawie.
Chodzi o wchodzącą dziś w życie ustawę obowiązkach w zakresie
informowania o zużyciu energii przez produkty wykorzystujące energię. Do
nowych zasad muszą się dostosować dostawcy (producenci lub ich
przedstawiciele w UE) i dystrybutorzy tych produktów, ustawa dotyczy
więc wszystkich sprzedawców.
– Dostawca ma obowiązek dołączenia etykiety oraz karty do samego
produktu, jak również do wszystkich informacji, które są dołączane do
produktu. Obowiązek informowania dotyczy także reklam, zarówno
telewizyjnych, prasowych, jak w mediach elektronicznych. Dystrybutor,
czyli detalista lub hurtownik będzie miał z kolei obowiązek nanieść tę
etykietę bezpośrednio na produkt w sposób widoczny i czytelny, tak aby
konsument mógł ją zobaczyć i się z nią zapoznać, natomiast karta musi
być dołączona do materiałów, które są dostarczane konsumentowi razem z
produktem – podkreśla Renata Jezierska.
Etykiety pozwolą konsumentom świadomie wybrać bardziej energooszczędny
produkt. To będzie mieć pozytywny wpływ nie tylko na środowisko, ale i
na domowe budżety. Produkt, który zużywa mniej energii, przyczyni się do
obniżek rachunków za prąd.
– Według starych przepisów tych wysokich stopni efektywności
energetycznej było mniej. W tej chwili są określone nowe stopnie
efektywności energetycznej i są powiększone o efektywność od A do A+++,
czyli najwyższej efektywności i jest ona oznaczona na etykiecie linią w
kolorze mocno zielonym, co oznacza bardzo ekologiczny produkt – tłumaczy
Renata Jezierska.
Nowe przepisy mają obowiązek wprowadzić wszystkie państwa UE.
– Oznakowanie jest bardziej czytelne dla konsumenta z tego powodu, że
zawiera piktogramy, czyli znaczki. Jest ono uniwersalne dla wszystkich
krajów UE. To zdecydowanie ułatwia wybór produktu i jest łatwe w
odczytaniu – podsumowuje przedstawicielka Wojewódzkiego Inspektoratu
Inspekcji Handlowej w Warszawie.
Z etykiety konsument będzie mógł się również dowiedzieć, ile wody rocznie zużywa dane urządzenie, np. pralka czy zmywarka.
Nie ma informacji – będzie kara
Za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących informowania o zużyciu energii będą nakładane kary.
– Kara może być nałożona zarówno na dostawcę, jak i na dystrybutora.
Wynosi ona od pięciokrotnego do dwudziestokrotnego miesięcznego
wynagrodzenia, biorąc pod uwagę takie wynagrodzenie w roku poprzednim,
czyli jest dosyć dotkliwa – mówi Renata Jezierska.
Organami kontroli przestrzegania przepisów ustawy są wojewódzcy
inspektorzy Inspekcji Handlowej oraz prezes Urzędu Komunikacji
Elektronicznej, zaś cały system kontroli będzie monitorowała prezes
Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
– W ramach postępowania kontrolnego i pokontrolnego organy kontroli
mogą poinformować dostawcę i dystrybutora o tym, żeby podjął działania w
celu wycofania nieoznakowanego produktu z rynku albo dołączenia do
niego odpowiednich informacji, lub też żeby wstrzymał się z
reklamowaniem danego produktu – zastrzega Renata Jezierska.
Kontrolerzy mogą także wydać wobec producenta lub sprzedawcy, którzy
nie przestrzegają przepisów decyzję np. o wstrzymaniu sprzedaży produktu
wykorzystującego energię, całkowitym wycofaniu tego produktu z obrotu
czy zaprzestania jego reklamowania.
– Takie kroki organy kontrolne podejmą, jeżeli przedsiębiorca dobrowolnie nie usunie nieprawidłowości – mówi Renata Jezierska
Źródło: Newseria
Klimat się zmienia – co do tego nie ma wątpliwości. Oczywiste jest także, że potrzebne są działania adaptacyjne. O konieczności ich wprowadzenia rozmawiano w Ministerstwie Środowiska podczas prezentacji raportu Banku Światowego „Turn down the heat. Why a 4°C Warmer World Must be Avoided”.
Bank Światowy o zmianach klimatu
Świat
zmierza w stronę ocieplenia klimatu o 4°C, co ma nastąpić pod koniec
wieku. Jeżeli ludzie nie podejmą działań na rzecz ochrony klimatu,
czekają nas katastrofalne zmiany takie jak: gwałtowne fale upałów,
obniżenie światowych zapasów żywności, podniesienie poziomu mórz -
stwierdza raport naukowy przygotowany na zlecenie Banku Światowego.Świat może i musi uniknąć ocieplenia o 4 stopnie – globalne ocieplenie nie może przekroczyć 2 stopni, powiedział Prezes Banku Światowego Jim Yong Kim. Brak działań w sprawie zmian klimatycznych grozi przekształceniem świata, w którym dzisiaj żyjemy w zupełnie inny świat dla naszych dzieci. Zmiany klimatyczne są obecnie jednym z najważniejszych wyzwań rozwoju i musimy podjąć odpowiedzialność moralną za działania na rzecz przyszłych pokoleń, a szczególnie na rzecz najuboższych.
Niemniej jednak raport stwierdza, że ocieplenie o 4oC jest możliwe do uniknięcia - przy konsekwentnej realizacji działań można je ograniczyć do poniżej 20C.
Klimat się zmienia
Anomalia pogodowe, które obserwujemy na przestrzeni ostatnich lat potwierdzają, że klimat się zmienia. Zachodzące zmiany stanowią zagrożenie dla społecznego i gospodarczego rozwoju wielu krajów na świecie, w tym także dla Polski. Dlatego konieczna jest konstruktywna dyskusja z jednej strony o tym, jakie strategie adaptacji do czekających nas zmian obrać, jakie działania przystosowawcze podjąć. Z drugiej – jak ograniczyć emisję gazów cieplarnianych – powiedział Marcin Korolec, minister środowiska.
Aby skutecznie chronić klimat, działania adaptacyjne i zobowiązania redukcyjne muszą obejmować wszystkie kraje świata. Bez takiego wspólnego działania, nawet gdyby Unia Europejska, w tym Polska, zredukowała od jutra wszystkie emisje do zera, to i tak procesy globalnego ocieplenia będą postępować, bo odpowiadamy jako Europa jedynie za ok. 12% globalnych emisji. Jedynie wspólne działania całej społeczności międzynarodowej mogą być efektywne w walce z globalnym wyzwaniem jakim są zmiany klimatu. Polska jest głęboko zaangażowana w proces negocjacji nowego globalnego porozumienia klimatycznego. Doskonałą okazją ku temu będzie m.in. organizacja w tym roku w Warszawie konferencji klimatycznej ONZ – COP19, której będziemy gospodarzem – dodał minister Korolec.
SPA 2020…
Oprócz działań na rzecz wypracowania nowego globalnego porozumienia Ministerstwo Środowiska przygotowuje strategię adaptacji do zmian klimatu – Strategiczny plan adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020 z perspektywą do roku 2030 (SPA2020). Dokument wskazuje cele i kierunki działań adaptacyjnych, które należy podjąć w najbardziej wrażliwych obszarach w okresie do roku 2020, np. w: gospodarce wodnej, rolnictwie, leśnictwie, różnorodności biologicznej i obszarach NATURA 2000, energetyce itp. Jednocześnie SPA2020 określa konkretne działania adaptacyjne, które należy podjąć, wskazuje podmioty odpowiedzialne za ich realizację oraz podaje wskaźniki monitorowania i oceny realizacji przyjętych celów.
Działania adaptacyjne zawarte w SPA2020 obejmują zarówno przedsięwzięcia techniczne, jak np. budowa niezbędnej infrastruktury przeciwpowodziowej i ochrony wybrzeża, jak i zmiany regulacji prawnych, np. zmiany w systemie planowania przestrzennego ograniczające możliwość zabudowy terenów zagrożonych powodziami. Strategia wskazuje także ramy finansowania realizacji działań, np. mówi o możliwości wykorzystania funduszy UE na lata 2014-2020
Strategia stanowi pierwszy krok w kierunku zdefiniowania długofalowej wizji adaptacji do zachodzących zmian klimatu. Jednocześnie, niezwykle ważna jest edukacja społeczna w tym obszarze, w tym przybliżanie wyników badań i opracowań naukowych, jak raport Banku Światowego. W walce ze zmianami klimatu liczy się działanie każdej pojedynczej jednostki, a do jego podjęcia konieczna jest edukacja – dodał minister Korolec.
Raport Banku Światowego „Turn down the heat. Why a 4°C Warmer World Must be Avoided” jest dostępny – tutaj.
Źródło: Ministerstwo Środowiska
W świetle planowanych zmian prawnych, które nie zapowiadają
przełomu w fotowoltaice, mało prawdopodobne jest, aby w Polsce ta branża
rozwinęła się tak jak w Niemczech czy Czechach - mówi Paweł Białobok,
prawnik z kancelarii DLA Piper.
-
Na mocy przyjętego na szczeblu Unii Europejskiej pakietu
klimatyczno-energetycznego Polska zobowiązana jest m.in. do zwiększenia
do 2020 r. udziału energii ze źródeł odnawialnych w bilansie
energetycznym do 15 proc. Osiągnięcie tego celu wymaga zwiększenia
liczby przedsięwzięć w sektorze energetyki odnawialnej, w tym również
inwestycji z zakresu fotowoltaiki. Aby ten cel był możliwy do
zrealizowania, konieczne są sprzyjające rozwiązania prawne - mówi Paweł
Białobok.
Tymczasem przedstawione przez Ministerstwo Gospodarki propozycje zmian
legislacyjnych związane z planami przyjęcia tzw. "trójpaku
energetycznego", czyli zestawu ustaw o odnawialnych źródłach energii,
nowego prawa energetycznego i prawa gazowego oraz ustawy wprowadzającej
"trójpak energetyczny" (czyli tzw. ustawa wprowadzająca) idą - jak
ocenia Paweł Białobok - w przeciwnym kierunku.
Przypomina, że zmiany w przepisach ustawy Prawo budowlane dotyczące
m.in. realizacji urządzeń i instalacji wykorzystujących energię ze
źródeł odnawialnych zaproponowane w ustawie wprowadzającej tylko w
niewielkim stopniu mogą przyczynić się do usprawnienia procesu
inwestycyjnego w stosunku do aktualnie obowiązujących regulacji.
Usprawnienia procesu inwestycyjnego trudno również spodziewać się po
zmianach zaproponowanych w ramach tzw. "małego trójpaku", tj.
nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, która ma na celu szybsze
wprowadzenie w życie kluczowych postanowień "trójpaku energetycznego".
Prace nad małym trójpakiem obecnie trwają w Sejmie.
Paweł Białobok, prawnik z kancelarii DLA Piper, wskazuje, że w obecnym
stanie prawnym pozwolenia na budowę ani zgłoszenia nie wymaga montaż
wolno stojących kolektorów słonecznych. Zgodnie z interpretacją
przedstawioną przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, wolno stojące
ogniwa fotowoltaiczne również mogą zostać zakwalifikowane jako kolektory
słoneczne, co w praktyce oznacza możliwość realizacji takich
przedsięwzięć bez konieczności uzyskania pozwolenia na budowę ani
zgłoszenia.
- Jeśli jednak zmiany w Prawie budowlanym przewidziane w ustawie
wprowadzającej weszłyby w życie, pozwolenie na budowę byłoby konieczne w
przypadku budowy urządzeń i instalacji o zainstalowanej łącznej mocy
przekraczającej 40 kW, wykorzystujących energię promieniowania
słonecznego oraz w przypadku realizacji robót budowlanych polegających
na montażu takich urządzeń i instalacji - ocenia Paweł Białobok.
Podkreśla, że ustawa wprowadzająca pozostawia jednocześnie w mocy
dotychczasowe regulacje Prawa budowlanego pozwalające na montaż
wolnostojących kolektorów słonecznych oraz na instalację na obiektach
budowlanych urządzeń (np. kolektorów słonecznych) o wysokości do 3
metrów bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia. Zwolnienie to w
świetle proponowanych zmian dotyczyłoby jedynie montażu wolno stojących
kolektorów słonecznych o mocy nieprzekraczającej 40 kW. Ustawa
wprowadzająca nie daje jednak jasnej odpowiedzi na pytanie, czy
instalowanie na obiektach budowlanych kolektorów słonecznych o wysokości
do 3 metrów bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia lub po dokonaniu
zgłoszenia (w przypadku urządzeń o wysokości przekraczającej 3 metry)
byłoby możliwe w każdym przypadku, niezależnie od ich mocy.
Niestety wciąż nie jest pewne, jaki kształt ostatecznie przybiorą
zmiany w Prawie budowlanym. - Ustawy składające się na "trójpak
energetyczny" oraz ustawę wprowadzającą czeka jeszcze żmudna droga
legislacyjna - wskazuje Paweł Białobok.
Dodaje, że wyjątkowo intensywne konsultacje społeczne doprowadziły do
przedstawienia przez Ministerstwo Gospodarki aż czterech wersji projektu
ustawy o odnawialnych źródłach energii, dwóch wersji projektu ustawy
Prawo gazowe i trzech wersji ustawy Prawo energetyczne. Dlatego trudno
przewidzieć jaki ostatecznie kształt przybiorą regulacje dotyczące
realizacji inwestycji w branży energetyki odnawialnej, w tym
przedsięwzięć z zakresu fotowoltaiki.
- Czas pokaże, czy w Polsce nastąpi boom inwestycyjny na fotowoltaikę,
który odnotowano w Czechach i Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów
rozwój fotowoltaiki doprowadził do konieczności daleko posuniętej
rozbudowy sieci dystrybucyjnych, co pociągnęło za sobą wielomiliardowe
koszty. Jednak w świetle planowanych zmian w ustawodawstwie, które nie
zapowiadają przełomu w fotowoltaice, raczej mało prawdopodobne abyśmy w
Polsce mieli do czynienia z podobną sytuacją - podsumowuje Paweł
Białobok.
Źródło: EkoNews
Osoby planujące zakup mieszkania lub domu w 2013 roku będą
mogły skorzystać z dopłat do kredytów bankowych udzielanych w ramach
nowego programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej (NFOŚiGW). Warunkiem uzyskania dopłaty jest wysoki standard
energetyczny wybranego domu lub mieszkania. Jak sprawdzić klasę
energetyczną budynku i jakie rozwiązania zastosować, by była ona jak
najwyższa – dowiemy się z kampanii „Energooszczędność w moim domu”.
Program
dopłat do kredytów na energooszczędne domy i mieszkania wystartuje w
pierwszym kwartałe 2013 roku. O dofinansowanie będą mogły starać się
osoby zainteresowane nie tylko zakupem lub budową domów, ale także
mieszkań w budynkach wielorodzinnych. Wysokość dopłaty będzie
uzależniona od osiągniętego wskaźnika zapotrzebowania budynku lub
mieszkania na energię użytkową do ogrzewania.
Przedstawiciele budownictwa zrównoważonego zainicjowali kampanię
edukacyjną, poprzez którą będą wyjaśniać, jak sprawdzić klasę
energetyczną budynku oraz jakie rozwiązania zastosowane w budynku mają
wpływ na osiągnięcie wysokich standardów wymaganych przez NFOŚiGW.
- W ramach kampanii „Energooszczędność w moim domu” będziemy wyjaśniać,
co to jest dom energooszczędny, przyjazny dla środowiska i zdrowia
ludzi – mówi Justyna Biernacka, Green Business Coordinator ze Skanska
Residential Development Poland, firmy należącej do Grupy Skanska, która
realizuje już na świecie projekty ekologicznego budownictwa
mieszkaniowego. - Zależy nam, by jak najwięcej osób miało świadomość, że
mieszkanie w domu, który został zaprojektowany zgodnie z zasadami
zrównoważonego budownictwa przekłada się na oszczędności finansowe,
środowisko, a także komfort i zdrowie mieszkańców.
Kampanię zapoczątkuje badanie, które zweryfikuje poziom wiedzy Polaków w
zakresie sposobów zwiększania standardu energetycznego budynku i
mieszkania. Badanie wykaże m.in. jakie znaczenie ma dla nas sposób
zaprojektowania i wykonania budynku, w którym mieszkamy; czy zwracamy
uwagę na wykorzystane materiały i technologie; czy jesteśmy skłonni
zainwestować w rozwiązania oszczędzające energię i wreszcie – czy znamy
metody ograniczenia zużycia energii cieplnej. Wykorzystując wyniki
badania opracowane zostaną artykuły, w których eksperci wyjaśnią, jak
budować w sposób energooszczędny i na co zwrócić uwagę wybierając dom
lub mieszkanie o wysokim standardzie energetycznym.
- Dziś dom energooszczędny kojarzy się w Polsce głównie z wysokim
kosztem budowy, mniej mówi się o korzyściach - mówi arch. Monika
Kupska-Kupis z firmy Velux produkujacej okna dachowe. - Od 2009 roku
prowadzimy projekt Model Home 2020, w ramach którego powstało 6
zeroenergetycznych budynków modelowych w 5 krajach europejskich. Projekt
ten potwierdza, że stosując standardowe i ogólnodostępne materiały
budowlane, a także wykorzystując odnawialne źródła energii można
zbudować dom energooszczędny. Mieszkańcy tych domów podkreślają, że
oprócz korzyści ekonomicznych ogromne znaczenie ma dla nich wysoki
komfort użytkowania.
Projekt "Energooszczędność w moim domu" został zainicjowany przez firmy
reprezentujące sektor budownictwa zrównoważonego: IRA – Inteligentne
Rozwiązania Automatyki, NSG Group (właściciel marki Pilkington),
Philips, Rockwool, Skanska Residential Development Poland, Velux.
Patronat merytoryczny nad kampanią objęły następujące instytucje:
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Instytut na
Rzecz Ekorozwoju, Polska Izba Gospodarcza Energii Odnawialnej oraz Green
Cross Poland. Kampanię realizuje agencja Effective Public Relations.
Źródło: EkoNews
- Większość planowanych bloków energetycznych powstanie, choć w
ich realizacji są opóźnienia - mówił w rozmowie z Dariuszem Ciepielą z
portalu wnp.pl Stanisław Ozga, analityk Domu Maklerskiego PKO BP. -
Mówiąc o tych inwestycjach należy pamiętać, że istotne jest także
bezpieczeństwo energetyczne kraju i jest to jeden z argumentów, którym
główny akcjonariusz krajowych grup energetycznych będzie kierował się
podejmując decyzje dot. budowy nowych mocy - tłumaczy.
Jak
stwierdził Stanisław Ozga, spadki cen energii, które miały miejsce w
2012r. z pewnością nie skłaniają do szybkiego rozpoczynania inwestycji. -
Nowe elektrownie działać będą jednak przez kilkadziesiąt lat. Powstaje
zatem pytanie o ścieżkę cen energii na kolejne lata i o to, czy obecna
sytuacja jest przejściowa, związana ze spowolnieniem gospodarczym oraz
skokowym zwiększeniem produkcji energii o niskich kosztach zmiennych -
dodaje.
Pytany o możliwość wystąpienia deficytów energii w najbliższych latach
Stanisław Ozga odpowiedział: - Analizy PSE mówią o ryzyku ograniczenia
poboru mocy w Polsce ok. 2015-2016r. oraz o ryzyku możliwego deficytu w
szczycie na poziomie ok. 500 MW. Ryzyko wystąpienia deficytów mocy można
jednak ograniczyć. Widoczne są działania Operatora w postaci przetargów
na odpłatne ograniczenie mocy (negawaty) czy nowe połączenia
transgraniczne. Z drugiej strony wzrost zużycia energii może być
mniejszy niż prognozowano ze względu na większą efektywność
energetyczną, a zużycie energii może rozłożyć się na godziny
pozaszczytowe.
Źródło: EkoNews







