Pod takim hasłem rozpoczął się dziś konkurs na materiały
dziennikarskie, które w najbardziej interesujący i kompetentny sposób
przedstawią kwestie zmian klimatu. Liczę, że konkurs przyczyni się do
rzetelnej dyskusji w mediach o klimacie i potrzebie jego ochrony. Taka
dyskusja jest nam bardzo potrzeba – powiedziała Beata Jaczewska,
wiceminister środowiska podczas konferencji inaugurującej
przedsięwzięcie.
Organizatorzy
konkursu czekają zarówno na artykuły, audycje radiowe, jak i programy
telewizyjne. Prace powinny przyczyniać się do popularyzacji idei
wykorzystania odnawialnych źródeł energii i edukacji społeczeństwa.
Rok 2013 pod znakiem klimatu
Temat zmian klimatu będzie w Polsce w tym roku szczególnie istotny. W
listopadzie Warszawa będzie gospodarzem najważniejszego forum dyskusji o
światowej polityce klimatycznej – 19. Konferencji Narodów Zjednoczonych
w sprawie Zmian Klimatu COP19. To właśnie w trakcie szczytów COP
podejmowane są kluczowe decyzje dotyczące globalnej polityki
klimatycznej. Podczas tegorocznej konferencji w Warszawie mają zostać
wypracowane ramy dla nowego porozumienia, które, po raz pierwszy w
historii, obejmie wszystkie państwa.
O konkursie
Organizatorem ogólnopolskiego konkursu dla dziennikarzy jest Klub
Publicystów Ochrony Środowiska EKOS przy ZG Stowarzyszenia Dziennikarzy
Polskich. Partnerem wydarzenia jest Niemiecka Fundacja Federalna
Środowisko (Deutsche Bundesstiftung Umwelt). Szczegółowe informacje o
konkursie są dostępne na stronie: www.dziennikarzedlaklimatu.pl.
Źródło: Ministerstwo Środowiska
W kwietniu zapadną decyzje dotyczące łączenia polskiego rynku
energii z rynkami południowymi – czeskim, słowackim i węgierskim oraz
rumuńskim. Operatorzy tych systemów analizują, w jaki sposób można
połączyć giełdy. Dzięki temu będzie możliwe przesyłanie prądu po
niższych stawkach pomiędzy poszczególnymi krajami.
Chodzi
o tzw. market coupling, czyli mechanizm łączenia rynków, obszarów
działania giełd, w którym wykorzystywany jest wspólny algorytm
kalkulacji cen. Od 2010 roku w ten sposób połączone zostały rynki
energii Polski i Skandynawii (połączenie SwePol Link). Dzięki temu
energia elektryczna płynie od rynku z ceną niższą do rynku z ceną
wyższą. Teraz nadszedł czas na połączenie z południowymi sąsiadami.
– Analizujemy możliwości dołączenia się, przede wszystkim badamy je pod
kątem zharmonizowania procesów na południu, czyli na połączeniu z
Czechami i ze Słowacją oraz na połączeniu ze Szwecją. Do końca
pierwszego kwartału daliśmy sobie czas na przestudiowanie, czy ten
projekt jest dla nas wykonalny i wówczas zadecydujemy o dalszych krokach
– mówi Agencji Informacyjnej Newseria Konrad Purchała, dyrektor Biura
Rozwoju Rynku Energii, PSE Operator.
Mechanizm market coupling łączący rynki Czech, Słowacji i Węgier został
uruchomiony w 2012 roku i okazał się rozwiązaniem korzystnym dla
uczestników rynku energii elektrycznej. Pod koniec stycznia tego roku
Polska i Rumunia zadeklarowały chęć przyłączenia się tego mechanizmu.
Byłby to krok w kierunku budowy Europejskiego Wewnętrznego Rynku Energii
(Internal Electricity Market – IEM).
Najważniejszym warunkiem, jaki trzeba będzie spełnić, to właśnie
zharmonizowanie rynków północnego i południowego. W przeciwnym razie ich
uczestnicy będą musieli wybierać, na którym parkiecie złożą swoje
oferty.
– Coupling [z ang. połączenie] południowy odbywa się o godzinie 11.00, a
ten na północy, czyli na połączeniu ze Szwecją – o godzinie 12.00.
Jeżeli uda nam się zapewnić uczestnikom rynku możliwość złożenia zleceń o
godzinie 11.00, otrzymania wyników i złożenia następnie nowych zleceń
na godzinę 12.00, to istnieje zagrożenie, że płynność na naszym rynku
zostanie rozdzielona pomiędzy coupling południowy i północny – informuje
Konrad Purchała.
Trwają więc rozmowy z Czechami, Słowakami i Węgrami oraz Szwedami mające doprowadzić do zunifikowania godziny transakcji.
– Chcemy doprowadzić do tego, żebyśmy o godzinie 12.00 alokowali
jednocześnie zdolności przesyłowe na granicy północnej i południowej. To
wymagałoby przekonania naszych przyjaciół z południa, żeby przesunęli
się do godziny 12.00 oraz uzgodnień z Nord Pool Spot [giełda norweska]
lub z innymi uczestnikami rynku – wyjaśnia przedstawiciel PSE Operator.
Według niego, europejski regulator, czyli ACER [Agencja ds. Współpracy
Organów Regulacji Energetyki] ma być zainteresowany tym, by market
coupling o godzinie 12.00 mógł połączyć Polskę z Nord Pool Spot oraz
obecny coupling trójstronny, czyli Czechy, Słowację i Węgry. Podobne
sygnały PSE Operator otrzymuje ze strony Nord Pool Spot.
Market coupling jest nowoczesną metodą międzynarodowego handlu energią
elektryczną. W systemie tym zdolności przesyłowe pomiędzy krajami nie są
przedmiotem odrębnej aukcji, lecz są udostępniane łącznie z energią
poprzez transakcje realizowane na współpracujących ze sobą giełdach
energii, działających po obu stronach granicy.
Łączenia rynków energii elektrycznej wymaga Unia Europejska, ponieważ
ma to zagwarantować większą konkurencyjność i bezpieczeństwo dostaw
energii.
Źródło: Newseria
Trwa konkurs „Zayed Future Energy Prize”, którego celem jest
uhonorowanie dokonań w zakresie energii odnawialnych i zrównoważonego
rozwoju technologicznego. W przedsięwzięciu mogą wziąć udział firmy,
organizacje pozarządowe, uczelnie oraz osoby indywidualne.
Konkurs
jest organizowany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. W tym roku
odbędzie się już piąta edycja przedsięwzięcia. Termin nadsyłania
zgłoszeń upływa 5 sierpnia br. Szczegółowe informacje o konkursie są
dostępne na stronie organizatora: https://www.zayedfutureenergyprize.com/en/.
Poszukiwanie i rozwój technologii środowiskowych, które przyczyniają
się do budowy zrównoważonej gospodarki to obszar szczególnie ważny dla
Ministerstwa Środowiska. Resort już od ponad trzech lat prowadzi program
„GreenEvo – Akcelerator Zielonych Technologii” oraz wspiera
przedsięwzięcie „GEKON – Generator Koncepcji Ekologicznych”. Celem
pierwszego jest promocja polskich technologii środowiskowych na rynkach
zagranicznych. Do tej pory laureatami GreenEvo zostało 40 polskich firm.
GEKON z kolei wspiera finansowo konsorcja naukowo-przemysłowe w
obszarze poszukiwania i wdrożenia technologii przyjaznych środowisku. W
pierwszym naborze do programu GEKON zostało zgłoszonych 366 wniosków
(więcej informacji zobacz pod adresem).
Źródło: Ministerstwo Środowiska
Rynek „zielonej” energii czeka na zmiany, ponieważ ceny za prąd
stały się nieprzewidywalne. Resort gospodarki zapowiedział możliwość
interwencyjnego skupu zielonych certyfikatów, dzięki temu państwo
regulowałoby ten rynek. Pomysł popiera prezes Grupy Tauron, czołowej
energetycznej polskiej spółki.
–
To, co się zadziało na rynku certyfikatów jest nienormalne i
interwencyjny skup powinien być jednym z rozwiązań ad hoc. Powinniśmy
również pomyśleć o działaniu ustawowym, docelowym – mówi Agencji
Informacyjnej Newseria Dariusz Lubera, prezes grupy Tauron.
Tak prezes grupy skomentował propozycję wiceministra gospodarki Jerzego
Witolda Pietrewicza, dotyczącą wdrożenia rozwiązań stabilizujących
rynek energii elektrycznej. Chodzi o możliwość uruchomienia
interwencyjnego skupu zielonych certyfikatów. Są to prawa majątkowe,
które co roku muszą kupować spółki sprzedające energię odbiorcom, jeśli
nie produkują jej wystarczająco dużo z odnawialnych źródeł. Ma to
mobilizować do produkcji ekologicznej energii. Jednak w ciągu ostatnich
dwóch lat jej produkcja była większa niż ustawowy obowiązek.
Dodatkowo część spółek zamiast kupować zielone certyfikaty, wolała
odprowadzać tzw. opłatę zastępczą. To sprawiło, że doszło do akumulacji
certyfikatów na rynku, a cena jaką trzeba za nie zapłacić spadła nawet
do 30 proc. ich wartości. Stąd pomysły na zmianę systemu wsparcia
produkcji energii z odnawialnych źródeł.
– Wyobrażam to sobie tak, żeby wyposażyć ministra gospodarki ustawowo w
możliwość reagowania w zależności od tego, jaka jest sytuacja na rynku.
I na przykład podwyższać obowiązek zakupu, który by zwiększał popyt na
zielone certyfikaty. Zresztą nie tylko w obszarze zielonych
certyfikatów. Podobna sytuacja może się pojawić w przypadku tych
żółtych, w związku z tym rozwiązania docelowe są bardzo potrzebne –
przekonuje Dariusz Lubera.
Zmiana systemu leży w interesie energetycznych spółek, ponieważ
przekłada się to na ich zyski. Stąd też Tauron, podobnie jak np. PGE,
wypowiada umowy dostawcom biomasy, ponieważ już nie opłaca się
dorzucanie jej do kotłów z węglem w ramach tzw. współspalania.
Zmiany są niezbędne, jeśli Polska chce wypełnić unije zobowiązania. Do
2020 roku w finalnym zużyciu energii co najmniej 15,5 proc. ma pochodzić
z odnawialnych źródeł energii, czyli prawie dwukrotnie więcej niż
obecnie.
Źródło: Newseria
Projekt Prawa wodnego z końcem marca miał trafić do parlamentu,
ale w resorcie środowiska dopiero trwają prace nad jego założeniami.
Dyskusje dotyczą głównie wysokości i sposobu naliczania opłat, jakie
spółki energetyczne będą musiały płacić za korzystanie z wody.
Już
od niemal roku trwają rozmowy z właścicielami hydroelektrowni. Takie
instalacje mają m.in. Enea, Energa i Tauron, PGE oraz prywatni
przedsiębiorcy. Według Urzędu Regulacji Energetyki w Polsce jest 765
elektrowni wodnych o zainstalowanej mocy ok. 958 MW.
– Opłaty będziemy musieli wprowadzić, nie ma innego wyboru. Wynika to z
art. 9 Ramowej Dyrektywy Wodnej. Natomiast trwają dyskusje dotyczące
bardzo szczegółowych przepisów bezpośrednio zainteresowanych stron.
Czasami są to bardzo przeciwstawne opinie, więc może się okazać, że
będzie opóźnienie, jeżeli będziemy szukać kompromisu w deklaracjach
dotyczących gospodarowania wodami – mówi Agencji Informacyjnej Newseria
Stanisław Gawłowski, wiceminister środowiska.
Wśród propozycji pojawiły się takie mówiące o opłatach w wysokości od
0,01 do 0,5 grosza. Stanisław Gawłowski zapewnia, że szuka rozwiązania,
które nie będzie „szczególnie zauważalnym obciążeniem dla koncernów
energetycznych”.
– Nie o to chodzi, żeby dzisiaj kogokolwiek opłatą wystraszyć. To
raczej będzie symboliczna wielkość. Ta opłata nie wpłynie na rynek
energetyczny w Polsce, ale jednak pozwoli na to, żeby ci, którzy
korzystają z wody, z infrastruktury hydrotechnicznej, ponosili również
koszty utrzymania tej infrastruktury – tłumaczy Stanisław Gawłowski.
Właściciele małych elektrowni wodnych zwracają uwagę, że naliczanie
opłat za korzystanie z wody do celów energetycznych w zależności od
ilości wykorzystanej wody (według pozwoleń wodno-prawnych) może
spowodować nierówne traktowanie podmiotów. W zależności od warunków
naturalnych (ułożenia geograficznego terenu, na którym znajduje się
elektrownia) ta sama ilość wykorzystanej wody daje różny efekt
energetyczny.
– Będziemy szukać kompromisu bezpośrednio z użytkownikami, bo ta opłata
będzie dotyczyć wszystkich. Dzisiaj część z nich już ponosi opłatę.
Zwolniona jest energetyka i rolnictwo, i z nimi będziemy jeszcze o tym
dyskutować – zapowiada minister.
Opłaty za korzystanie z wody są już pobierane np. w Belgii, we
Włoszech, Francji i Rumunii. W Norwegii i Szwecji, gdzie udział energii
elektrycznej wyprodukowanej w elektrowniach wodnych jest największy,
takie opłaty nie są stosowane.
Ustawa Prawo wodne obowiązuje 10 lat, w tym czasie była już
wielokrotnie zmieniana. Wynikało to m.in. z konieczności implementacji
przepisów prawa Unii Europejskiej (dwie duże nowelizacje w 2005 i 2011
roku wprowadzające Ramową Dyrektywę Wodną i Dyrektywę Powodziową).
Wprowadzane w ostatnich latach zmiany ustawy nie wyeliminowały
wszystkich problemów prawnych, a naruszyły jej spójność i uczyniły
nieprzejrzystą. Dlatego podjęto decyzję o opracowaniu założeń nowej
ustawy Prawo wodne.
Źródło: Newseria
W ciągu miesiąca ruszy nowy program dofinansowań do budynków
energooszczędnych. To nawet 50 tys. zł dla budujących domy i 16 tys.
dofinansowania dla kupujących mieszkania. Minister środowiska Marcin
Korolec wziął udział w konferencji poświęconej programowi,
zorganizowanej przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej (NFOŚiGW).
Umowę
z NFOŚiGW podpisało dzisiaj siedem banków - Bank Polskiej
Spółdzielczości, SGB-Bank, Bank Ochrony Środowiska, Bank Zachodni WBK,
Getin Noble Bank, Nordea Bank Polska i Deutsche Bank PBC. Gościem
uroczystości był Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof
Pietraszkiewicz.
Dopłaty do kredytów na domy i mieszkania energooszczędne to pierwszy
ogólnopolski instrument wsparcia dla budujących budynki mieszkalne o
niskim zużyciu energii. Program skierowany jest do osób fizycznych
budujących dom jednorodzinny lub kupujących dom/mieszkanie od
dewelopera.
Minister Marcin Korolec: - Inwestycja w energooszczędne budownictwo się
opłaca. Z jednej strony to niższe koszty utrzymania domów i mieszkań. Z
drugiej – bardziej czyste powietrze w polskich miastach, dzięki
niższemu zapotrzebowaniu na energię potrzebną do ogrzania budynków.
Program o budżecie 300 mln zł realizowany będzie w latach 2013-2018
przy współpracy z 7 bankami wyłonionymi w wyniku naboru. Dofinansowanie
będzie miało formę bezzwrotnej, częściowej spłaty kapitału kredytu
bankowego zaciągniętego na budowę / zakup domu lub zakup mieszkania.
Dotacja będzie wypłacana na konto kredytowe beneficjenta po zakończeniu
realizacji przedsięwzięcia i potwierdzeniu uzyskania wymaganego
standardu energetycznego przez budynek.
Z programu będą mogły skorzystać zarówno osoby, które budują
samodzielnie, jak i te, które kupują dom lub mieszkanie od dewelopera.
Wysokość dopłaty będzie uzależniona od osiągniętego wskaźnika
zapotrzebowania budynku na energię użytkową potrzebną do jego
ogrzewania, a nie od jego powierzchni. W zależności od wysokości tego
współczynnika szacuje się, że dotacja wyniesie od 30 tys. do 50 tys. zł
brutto dla domów jednorodzinnych oraz od 11 tys. do 16 tys. zł brutto
dla mieszkań. Użytkownicy takich budynków zyskają podwójnie – także w
postaci niższych rachunków za ogrzewanie.
Źródło: Ministerstwo Środowiska







