Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28470468

PGE jeszcze w tym roku zainstaluje gospodarstwom domowym inteligentne liczniki prądu
środa 2013-04-03

Jeśli regulator nie podwyższy taryfy, tak by zwróciły się koszty inwestycji związane z instalacją inteligentnych liczników prądu, to może okazać się ona nieopłacalna – uważa Wojciech Ostrowski, wiceprezes PGE. Ta największa polska spółka energetyczna przymierza się do instalacji u części swoich klientów nowoczesnych liczników. Wiele wskazuje na to, że te urządzenia będą musiały zostać założone w każdym gospodarstwie domowym w ciągu następnych 7 lat i to na koszt firm energetycznych.

– Przygotowywanie programów pilotażowych jest w tej chwili na ukończeniu, pewnie zostaną wprowadzone w tym roku. Po tych programach będziemy w stanie powiedzieć, na ile rozprzestrzenienie smart meteringu będzie racjonalne z punktu widzenia efektywnościowego – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Wojciech Ostrowski, wiceprezes zarządu ds. finansowych Polskiej Grupy Energetycznej.

Projekt Prawa energetycznego, nad którym pracuje rząd, zakłada, że tzw. inteligentne liczniki zostaną zainstalowane w Polsce do 2020 roku u wszystkich odbiorców energii elektrycznej. Resort gospodarki szacuje, że korzyści z systemu wyniosą 12 mld zł w ciągu pierwszych 15 lat jego funkcjonowania.

Te nowoczesne liczniki mają kluczowe znaczenie dla systemu AMI (ang. advanced metering infrastructure), a tym samym dla bezpieczeństwa energetycznego odbiorców energii. Pozwalają ograniczać straty przesyłowe i dystrybucyjne, poprawiają też jakość zasilania pod względem parametrów technicznych. Oznacza to, że zapobiegają ograniczeniom dostaw prądu i tym samym podnoszą bezpieczeństwo zaopatrzenia w energię. Poza tym, pozwalają na obniżenie kosztów dostaw energii elektrycznej do odbiorców końcowych.

– Pilotaż będzie polegał na instalacji urządzeń w domach mieszkańców [m.in. Łodzi] i weryfikacji, czy cokolwiek się zmienia. Czy ktoś to wykorzystuje, ile to kosztuje, czy można coś na tym zyskać, czy też jest to związane tylko z kosztem nowych liczników – tłumaczy Wojciech Ostrowski.

PGE nie zdradza szczegółów, m.in. na temat kosztów, jakie w związku z tym pilotażem poniesie spółka.

– O rentowności inwestycji zadecyduje regulator. Czy będzie w stanie podwyższyć taryfę zapewniającą zwrot z tych liczników? Jeśli takiego wsparcia nie będzie, to prawdopodobnie ten system nie wejdzie, chyba że będzie wymagany przez prawo – uważa Wojciech Ostrowski.

– Jeśli ustawodawca przyjmie, jak zakładał projekt zmiany ustawy Prawo energetyczne, że liczniki inteligentne jest obowiązany zainstalować operator systemu dystrybucyjnego do 31 grudnia 2020 roku, wówczas decyzja o instalacji będzie przesądzona – komentuje Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka prasowa Urzędu Regulacji Energetyki.

Wyjaśnia, że inwestycje sieciowe wykonują i płacą za nie przedsiębiorstwa sieciowe, czyli dystrybutorzy. Natomiast ze względu na znaczenie systemu AMI dla bezpieczeństwa energetycznego prezes URE zdecydowany jest stosować dla takich projektów wyższe stopy zwrotu niż jest to przewidziane dla innych inwestycji.

Regulator zamierza stworzyć mechanizm stymulujący operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) do realizowania takich inwestycji.

Źródło: Newseria

Grupa Azoty: ceny gazu są stabilne, ale będziemy szukać dostaw z innych źródeł
wtorek 2013-04-02

Władze Grupy Azoty spodziewają się w tym roku skokowego wzrostu przychodów, a co za tym idzie, również zysków. Największym wyzwaniem będzie konsolidacja z Zakładami Azotowymi w Puławach. Spółka będzie się też koncentrować na dywersyfikowaniu dostaw gazu.

Największym wyzwaniem dla Grupy Azoty do końca tego roku będzie konsolidacja z Zakładami Azotowymi "Puławy" S.A. Aktualnie Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach posiadają 83,7 proc. akcji spółki z Puław. Planowane jest stworzenie silnych podstaw największej grupy chemicznej w Polsce.

– To ogromne przedsięwzięcie i duże wyzwanie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Jerzy Marciniak, prezes Grupy Azoty. – Znowu nastąpi skokowe zwiększenie przychodów. Myślę, że za tym również pójdzie wzrost wyników zysku netto i zysku operacyjnego.

Jak podkreśla, na korzyść Grupy przemawia ustabilizowana cena gazu. Zapowiada, że ważne w tym kontekście są zdywersyfikowane dostawy surowca do należących do Grupy zakładów. Celem jest to, by również "Puławy" otrzymywały gaz z różnych źródeł.

– Już w tej chwili mamy trochę gazu ze złóż lokalnych. W skali grupy to jest 9 proc., w skali zakładów w Tarnowie to jest 60 proc. – mówi prezes Grupy. – Mamy umowy zawarte z dostawcami gazu z Niemiec, mamy również umowy zawarte na gaz z rewersu jamalskiego. To będziemy intensyfikować. Chcielibyśmy, aby Puławy po skonsolidowaniu się z nami też miały taki procent gazu zdywersyfikowanego – dodaje Marciniak.

W dłuższej perspektywie Grupa Azoty liczy na tańszy gaz dzięki transakcjom na giełdzie gazu. Aktualnie jednak zbyt mały obrót nie pozwala czerpać z niego korzyści.

– W petrochemikaliach jest trudny czas, stąd nasze duże zaangażowanie we współpracy z Lotosem, bo tam widzimy szanse na to, aby w dalszej przyszłości rozwiązać problem surowców petrochemicznych – zapowiada prezes.

Chodzi o wspólną inwestycję w instalację petrochemiczną w Gdańsku. W tej chwili spółki analizują opłacalność projektu, który może być wart 6 mld zł. Wyniki analiz mają być znane w najbliższych miesiącach, wtedy zostanie podjęta decyzja o realizacji inwestycji.

Jerzy Marciniak ostrożnie wypowiada się na temat współpracy z rosyjskim akcjonariuszem.

– Rosjanie są bardzo aktywni na rynku nawozowym – mówi prezes Grupy Azoty. – Acron jest naszym akcjonariuszem w prawie 10 proc., to jest istotny akcjonariusz. Traktujemy go jak każdego z najwyższym szacunkiem, z najwyższym honorem, dostarczając informacje. Czasem ma poglądy odmienne niż inni akcjonariusze, takie jednak jest prawo rynku.

W ubiegłym roku Azoty Tarnów próbował przejąć rosyjski koncern. Grupa Acron starała się o to za pośrednictwem luksemburskiej spółki Norica Holding. Wrogiemu przejęciu udało się zapobiec. Walne zgromadzenie akcjonariuszy Azotów Tarnów zadecydowało o podwyższeniu kapitału spółki. To pozwoliło spółce tarnowskiej przejąć Zakłady Azotowe w Puławach.

Źródło: Newseria

Glacjolog: poziom oceanu światowego rośnie o ok. 3 mm rocznie
wtorek 2013-04-02

Poziom światowego oceanu podnosi się o ok. 3 mm rocznie. Dzieje się to nie tylko za sprawą topnienia lodowców, ale i rozszerzalności cieplnej wody. O badaniach nad topnieniem lodowców opowiada polski glacjolog uczestniczący w międzynarodowym projekcie ice2sea.

W prowadzonym od 4 lat projekcie badawczym Unii Europejskiej ice2sea biorą udział 24 zespoły z różnych krajów, w tym dwa zespoły z Polski - z Uniwersytetu Śląskiego, a także z Instytutu Geofizyki PAN w Warszawie. Naukowcy chcą zbadać udział lodowców w podnoszeniu poziomu mórz. Wyniki prac w ramach projektu ice2sea mają pomóc w opracowaniu raportu dotyczącego skutków zmian klimatycznych. Projekt ma trwać jeszcze do końca tego roku.

"Poziom oceanu światowego podnosi się w skali rzędu 3-3,5 mm rocznie" - podsumowuje dotychczasowe wyniki projektu ice2sea prof. Jacek Jania z Wydziału Nauk o Ziemi UŚ. Jak dodaje badacz, takie obserwacje wynikają w wielu analiz mierników poziomu morza rozsianych po całym świecie, jak i z danych satelitarnych. "Pod koniec ubiegłej dekady zanotowano jednak pewne spowolnienie wzrostu, które wiąże się z mniejszym topnieniem Grenlandii" - dodaje.

Prof. Jania wyjaśnia, że według opracowanych przez ekspertów z ice2sea modeli, wzrost poziomu wód nie będzie dramatyczny - pod koniec tego wieku poziom wody ma być średnio wyższy o 60-120 cm niż obecnie. "To dość dobra wiadomość" - komentuje naukowiec z UŚ. Jednak zaznacza, że taki wzrost poziomu wód może być dużym problemem np. w portach, a najbardziej odczują go np. mieszkańcy Holandii, Bangladeszu, Florydy czy Singapuru i niskich atoli, jak np. Malediwy.

Dodaje, że dla portów i miast nadmorskich na polskim Wybrzeżu dodatkowym zagrożeniem mogą być wysokie fale sztormowe, także związane z ociepleniem. W pierwszej dekadzie XXI wieku częstość sztormów była trzykrotnie większa niż jeszcze pół wieku temu.

Jak wyjaśnia glacjolog, za wzrost poziomu wód odpowiada w znacznej mierze - ponad 50 proc. - topnienie mas lodowych zgromadzonych w lądolodach i lodowcach. Najwięcej wody do oceanów dostarczają głównie topniejące lodowce Arktyki i Grenlandii. Poziom morza podnoszą także liczne góry lodowe obłamujące się z lodowców do wody. Stosunkowo niewiele wody przybywa w oceanach w wyniku topnienia mas lodowych z Antarktydy. Jak wyjaśnia prof. Jania, Antarktyda jest odizolowana od innych części świata chociażby zimnym Prądem Wiatrów Zachodnich, tymczasem Arktyka jest otwarta na oddziaływanie Atlantyku i łatwiej reaguje na zmiany temperatur. "Jeśli uruchomiłaby się dynamiczna odpowiedź lodowców Antarktydy na ocieplenie, wzrost poziomu wód w oceanach następowałby w znacznie szybszym tempie"- zaznacza glacjolog.

Jak wyjaśnia glacjolog, topnienie mas lodowych to nie jedyna przyczyna wzrostu poziomu wód. W ponad 40 proc. zjawisko to wynika z rozszerzalności cieplnej wody. Okazuje się, że woda w wyniku globalnego ocieplenia zwiększa swoją temperaturę, a razem z nią - rośnie objętość tej cieczy. Rozszerzalność cieplną można łatwo obserwować na przykładzie rtęci czy alkoholu w termometrze.

 Prof. Jania opowiada, że badania glacjologów - tym razem prowadzone już nie przez badaczy z ice2sea - mogą pomóc nie tylko w prognozowaniu poziomu wód, ale i również w rozwikłaniu zagadki długich i mroźnych zim w Europie - chociażby takiej zimy, jak w tym roku. Okazuje się, że ilość lodu morskiego w Arktyce - a więc lodu, który powstaje na powierzchni wody - ma wpływ na rozwój wyżów i przepływu ciepłego oceanicznego powietrza nad Europą. Dlatego jeśli zimą w Arktyce jest niewiele lodu morskiego, w Europie możemy się spodziewać długiej i chłodnej zimy. Natomiast duża ilość lodu morskiego w Arktyce zwiększa prawdopodobieństwo że zimy będą miały tu łagodniejszy przebieg.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Resort rolnictwa zamierza przygotować uczniów do pracy przy biogazowniach. Nawet 200 tys. miejsc pracy w energetyce odnawialnej
wtorek 2013-04-02

Ministerstwo rolnictwa nie przeznaczy pieniędzy na budowę biogazowni, mimo sukcesu, jaki odniósł program dotacji sprzed dwóch lat. Szef resortu Stanisław Kalemba zdecydował, że to zadanie leży w gestii Ministerstwa Gospodarki. Natomiast pod jego okiem powstaje projekt edukacyjny dla uczniów szkół rolniczych, przygotowujący ich do pracy przy biogazowniach. Takich miejsc pracy związanych z energetyką odnawialną może powstać nawet 200 tys. do 2035 roku.

– Pracujemy nad programem dotyczącym przygotowania uczniów do pracy przy instalacjach biogazowych. Chcemy wprowadzić go przede wszystkim w tych szkołach rolniczych, gdzie są gospodarstwa pozwalające na zainwestowanie w biogazownie. Ci absolwenci pójdą do pracy, wrócą do swoich wiosek i już będą mieli gruntowną wiedzę – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Stanisław Kalemba, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Poprzedni szef resortu rolnictwa, Marek Sawicki, zapowiadał kontynuację programu „Różnicowanie w działalności nierolniczej" (Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013) dla inwestujących w biogazownie. Chętnych na dotację w wysokości 500 tys. złotych było więcej niż spodziewano się w ministerstwie. Jednak obecny minister zdecydował o zmianie kierunku działania.

Założeniem nowego projektu jest stworzenie w około 20 szkołach rolniczych (minimum po 1 w każdym województwie) odpowiedniego zaplecza dydaktycznego w postaci mikro- lub małych instalacji OZE, wykorzystujących energię m.in.: z biomasy, wiatru, słońca, wody, płytkiej geotermii (pompy ciepła).

Dzięki temu ma powstać odpowiednia baza dydaktyczna do teoretycznego oraz praktycznego kształcenia młodzieży w szkołach rolniczych w zawodzie technik systemów i urządzeń energetyki odnawialnej. Ministerstwo rolnictwa uzyskało już akceptację szefa resortu gospodarki oraz ministra edukacji narodowej do kształcenia w tym zawodzie w zespołach szkół rolniczych.

– Prace są dosyć zaawansowane, mogą ruszyć w ciągu kilku miesięcy. Jednak lepiej nie obiecywać takich rozwiązań bez pokrycia, a znaleźć rozwiązanie i pieniądze. Oprócz środków budżetowych szukamy teraz również możliwości zainteresowania firm prywatnych, bo to też jest propagowanie tego typu działań i inwestycji. Jesteśmy w stanie wdrożyć ten program w naszych szkołach – przekonuje Stanisław Kalemba.

Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, chwali pomysł. Informuje, że rozwój sektorów związanych z energetyką odnawialną i energooszczędnością w Polsce może przynieść kilkaset tysięcy miejsc pracy w perspektywie do 2035 roku.

– Będą to lokalne miejsca pracy, głównie przy produkcji, instalowaniu urządzeń i ich konserwacji. To daje szansę zwłaszcza młodym ludziom, którzy nie będą zmuszeni do emigracji do dużych miast czy za granicę, bo będą mogli zatrudnić się w swojej rodzinnej miejscowości. Ważne jest więc to, by dostosować szkolnictwo do wymogów rynku i kształcić uczniów pod tym kątem – mówi Andrzej Kassenberg.

Przypomina, że podstawy prawne do stworzenia zawodu instalatora urządzeń energetyki odnawialnej daje projekt ustawy o OZE. W ubiegłym tygodniu minister gospodarki poinformował, że projekt lada dzień zostanie skierowany do procedowania w Sejmie.

Źródło: Newseria

Klimatyczne konsultacje KE
piątek 2013-03-29

Minister Środowiska zaprasza do udziału w konsultacjach Komisji Europejskiej w sprawie kształtu nowego porozumienia dotyczącego redukcji emisji gazów cieplarnianych, które zacznie obowiązywać po 2020 r. Konsultacje prowadzone są w internecie i potrwają do 26 czerwca br.

Celem konsultacji jest rozpoczęcie debaty publicznej z udziałem państw członkowskich, instytucji Unii Europejskiej oraz wszystkich zainteresowanych podmiotów na temat kształtu nowego porozumienia klimatycznego. Na podstawie zebranych opinii Komisja opracuje stanowisko Unii Europejskiej w sprawie nowej, globalnej umowy klimatycznej.

Nowe porozumienie klimatyczne ma zostać wypracowane przed końcem 2015 r., a zacznie obowiązywać w 2020 r. Jego ramy będą dyskutowane podczas tegorocznej 19. Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu COP19, która odbędzie się w Warszawie (11-22.11.2013). Porozumienie to, po raz pierwszy w historii, obejmie wszystkie państwa. Obecne, publiczne konsultacje zbiegają się w czasie z przewidywaną na bieżący rok intensyfikacją negocjacji klimatycznych.

Więcej informacji nt. konsultacji, w tym sposobu dostarczenia zgłoszenia znajduje się na stronie Komisji Europejskiej pod adresem: http://ec.europa.eu/clima/consultations/0020/index_en.htm.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Enea opanowała problemy z biogazownią w Liszkowie i otwiera kolejną
czwartek 2013-03-28

Biogazownie to opłacalny biznes – uważa prezes Enei. Mimo problemów z instalacją w Liszkowie, której groziło nawet zamknięcie, spółka nie rezygnuje z tego źródła energii. Jeszcze w II kwartale roku ruszy nieco mniejsza biogazownia w Gorzesławiu. Produkcja biogazu będzie jeszcze bardziej opłacalna, gdy wejdą w życie nowe regulacje dotyczące „zielonej” energii.

– Każdy pilotaż, jak ten w Liszkowie, jest lekcją dla grupy, dla zespołu, który je realizuje. I na pewno wykorzystamy te doświadczenia – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Krzysztof Zamasz, prezes Enei. – Również chętnie będziemy się nimi dzielili z potencjalnymi inwestorami, którzy w takie biogazownie wchodzą, bo rynek jest dość interesujący i sporo jest takich projektów.

W Liszkowie (gm. Rojewo, woj. kujawsko-pomorskie) powstała jedna z pierwszych biogazowni w Polsce i od początku budziła kontrowersje jako największa tego typu inwestycja w Polsce. Instalację o mocy 2,1 MW postawiła spółka Agrogaz, a w 2010 r. sprzedała ją spółce Enea. Początkowo biogazownia miała wykorzystywać surowce z miejscowej gorzelni, ale ta przestała działać. Sprowadzano więc inne substraty do produkcji biogazu, co sprawiło, że okoliczni mieszkańcy skarżyli się na wydobywający się z biogazowni fetor.

Rafał Żurowski, wójt gminy Rojewo, zapewnia, że sytuacja poprawiła się.

– Firma Elektrownie Wodne Grupa Enea wywiązuje się z programu naprawczego, czego najlepszym dowodem jest znaczące obniżenie uciążliwości odorowej w gminie – wyjaśnia Newserii Rafał Żurowski. – Zostało wykonane również przykrycie zbiorników na poferment. Planowane są także prace mające poprawić infrastrukturę drogową przy „lagunach pofermentacyjnych".

Enea przygotowuje się do otwarcia kolejnej, równie dużej biogazowni we wsi Gorzesław (pow. oleśnicki, woj. dolnośląskie). Budowa instalacji o mocy 1,6 MW została zakończona w grudniu minionego roku. Po przyłączeniu do sieci i rozruchu technologicznym, biogazownia rozpocznie produkcję energii elektrycznej w II kwartale tego roku. Łączna moc elektrowni biogazowych w grupie Enea osiągnie wówczas ok. 3,7 MW.

– W porównaniu do innych energetycznych projektów, te są małe, nawet mikroskopijne, ale o dobrej rentowności. I nasza grupa jest nimi zainteresowana – informuje Krzysztof Zamasz.

Produkcja „zielonej” energii będzie jeszcze bardziej opłacalna, gdy wejdzie w życie ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE). W projekcie tzw. trójpaku energetycznego resort gospodarki proponuje wyższy niż dotychczas współczynnik korekcyjny dla biogazu rolniczego, czyli wyższe wsparcie dla producentów tego typu energii.

– Na ustawę o OZE czekamy już bardzo długo. Liczę na to, że w końcu doczekamy się jej. Chcemy, żeby dawała przede wszystkim komfort i bezpieczeństwo realizacji inwestycji o tak dużych nakładach, o tak długim horyzoncie zwrotu, w celu pewnej klarowności dla inwestorów, dla banków, dla instytucji finansujących te projekty – wyjaśnia Krzysztof Zamasz i dodaje, że Enea uczestnicy w konsultacjach nad tym projektem.

21 marca Komisja Europejska ogłosiła decyzję o skierowaniu przeciwko Polsce sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za brak ustawy o OZE. Termin wdrożenia unijnej dyrektywy w tej sprawie minął w grudniu 2010 roku. Komisja wnioskuje o karę dla Polski w wysokości ponad 133 tys. euro dziennie.

Źródło: Newseria