Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28470042

Zmiany klimatu impulsem do rozwoju
wtorek 2013-04-16

Skutki zmian klimatu są coraz bardziej dostrzegalne także w Polsce. Czy lepiej sfinansować przygotowanie się do nowej sytuacji, czy płacić za straty powstałe w wyniku np. trąb powietrznych, rozmawiali uczestnicy spotkania będącego częścią konsultacji społecznych strategii SPA 2020. Spotkanie otworzyła Aneta Wilmańska – podsekretarz stanu w MŚ.

Minister Aneta Wilmańska: - Koszty działań adaptacyjnych wskazanych w SPA 2020 wynoszą 62 mld zł. Bezczynność będzie jednak znacznie droższa. Łączne straty spowodowane przez niekorzystne zjawiska atmosferyczne w Polsce w latach 2001- 2011 wynoszą około 90 mld zł.

Konsultacje społeczne dotyczyły „Strategicznego planu adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020 z perspektywą do roku 2030” tzw. SPA 2020. Celem strategii jest określenie działań adaptacyjnych, które należy podjąć do 2020 roku w najbardziej wrażliwych na zmiany klimatu obszarach takich jak: gospodarka wodna, rolnictwo, leśnictwo, różnorodność biologiczna, zdrowie, energetyka, budownictwo i gospodarka przestrzenna, obszary zurbanizowane, transport, obszary górskie i strefy wybrzeża.

Działania adaptacyjne zawarte w SPA2020 obejmują zarówno przedsięwzięcia techniczne, np. budowa niezbędnej infrastruktury przeciwpowodziowej i ochrony wybrzeża, jak i zmiany regulacji prawnych, np. w systemie planowania przestrzennego ograniczające możliwość zabudowy terenów zagrożonych powodziami.

Impuls do rozwoju

Działania adaptacyjne mają pozytywny wpływ na rozwój społeczno-gospodarczy. Wśród planowanych do realizacji inwestycji znajduje się szereg przedsięwzięć poprawiających jakość życia mieszkańców i pobudzających wzrost gospodarczy. Planowane działania obejmują np. poprawę jakości wód, rozwój odnawialnych źródeł energii, zwiększenie zalesienia czy wsparcie dla rozwoju technologii środowiskowych. Podjęte zostaną również działania edukacyjne, wyjaśniające opinii publicznej zjawisko zmian klimatu.

Dlaczego potrzebna jest strategia?

Skutki zmian klimatu, zwłaszcza nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych, pogłębiają się w ostatnich latach. Zjawiska te stanową zagrożenie dla społecznego i gospodarczego rozwoju wielu krajów na świecie, w tym także dla Polski. Konieczne jest zatem podjęcie działań adaptacyjnych, które powinny być realizowane jednocześnie z działaniami ograniczającymi emisję gazów cieplarnianych.

Opracowanie SPA 2020 przez Polskę wynika także z wymogów Komisji Europejskiej określonych w 2009 r. w Białej Księdze - Adaptacja do zmian klimatu: Europejskie ramy działania, COM(2009)147. Celem Unii Europejskiej jest przygotowanie kompleksowej unijnej strategii adaptacji do zmian klimatu.

SPA2020 jest ponadto elementem szerszego projektu badawczego o nazwie KLIMADA, realizowanego na zlecenie Ministerstwa Środowiska w latach 2011-2013 ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W jego ramach opracowywane są ekspertyzy ilustrujące przewidywane zmiany klimatu do 2070 roku.

Co dalej?

Do 30 kwietnia br. Ministerstwo Środowiska prowadzi konsultacje społeczne strategii SPA2020. Przyjęcie dokumentu przez Radę Ministrów jest planowane w pierwszym półroczu 2013 r.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Banki mają pieniądze na inwestycje energetyczne. Blokuje je niestabilne prawo
wtorek 2013-04-16

Przerwy w dostawie prądu zagrażają Polsce coraz bardziej, dlatego rozwiązaniem mają być poważne inwestycje w energetykę. Sektor bankowy jest w stanie je udźwignąć finansowo, jednak poważną barierą jest niestabilność prawa i nie zawsze wystarczające działania samych firm energetycznych.

– Spowolnienie gospodarcze i tym samym zmniejszenie zapotrzebowania na energię dało chwilę oddechu dla naszego systemu elektroenergetycznego. Zyskaliśmy więc nieco czasu, żeby nadrobić zaległości, które mamy w energetyce. Czy wykorzystujemy to w odpowiedni sposób? Myślę, że nie do końca – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Jerzy Kurella, doradca zarządu BGK ds. projektów energetycznych.

Inwestycje są niezbędne, ponieważ Polsce wciąż grozi blackout, czyli przerwy w dostawach prądu. Ekspert przypomina, że poważne problemy z tym związane mieliśmy jeszcze kilka lat temu.

– Tylko w 2006 roku problemy z zasilaniem dotknęły całą część północno-wschodnią kraju, a w 2009 roku – Szczecin. Polski system elektroenergetyczny, w tym przede wszystkim sieci przesyłowe są w złym stanie. Wiele sieci uległo dekapitalizacji. A jest to niezwykle ważny element bezpieczeństwa energetycznego kraju – informuje Jerzy Kurella. Ponadto narażone na blackout regiony winny zdać sobie sprawę z zagrożenia i aktywnie uczestniczyć w procesie temu zapobiegającym poprzez sprawne podejmowanie decyzji formalno-prawnych przy inwestycjach sieciowych realizowanych przez spółki dystrybucyjne czy operatora systemu przesyłowego – podkreśla Jerzy Kurella

Blackoutem najbardziej zagrożone są duże aglomeracje oraz obszary Polski północno-wschodniej. Zdaniem eksperta, polityka prowadzona przez spółki energetyczne nie jest wystarczająca, by mogły wykorzystać czas spowolnienia gospodarczego na przeprowadzenie inwestycji. W ciągu ostatnich lat powstały w Polsce koncerny, które skupiają w sobie wytwarzanie, dystrybucję i obrót. Trafiając na giełdę stworzyły w ramach prospektów emisyjnych ambitne plany inwestycyjne, ale skupiły się na budowaniu wartości dla akcjonariuszy.

– Odbywało się to głównie kosztem ograniczania działania spółek dystrybucyjnych, które są spółkami taryfowanymi, reorganizacji grup wytwarzania i obrotu i jedynie analizowaniu potencjalnych inwestycji w nowe moce wytwórcze. Ostatni okres to moda na akwizycje, czyli zakupy gotowych aktywów wytwórczych. To ostatnia chwila zatem, aby rozpocząć rzeczywiste działania związane z rozbudową istniejącej i budową nowej infrastruktury energetycznej – uważa Jerzy Kurella.

Inną barierą na drodze niezbędnych energetycznych inwestycji jest niestabilność prawa.

– Z takim problemem spotykamy się w Banku Gospodarstwa Krajowego, zwłaszcza w ramach programu Inwestycje Polskie, gdzie jesteśmy w stanie sfinansować poważne inwestycje z sektora energetycznego, związane bezpośrednio z wytwórczością, budową nowych mocy czy nowej infrastruktury – mówi Jerzy Kurella.

Jak podkreśla, do BGK wpłynęło kilka dobrych projektów inwestycyjnych dotyczących energetyki w ramach rządowego programu. Jednak proces przygotowania analizy ryzyka kredytowego będzie się przeciągał, ponieważ brakuje odpowiednich regulacji. Te zostały zawarte w „trójpaku energetycznym”, który wciąż czeka na uchwalenie, co sprawia, że trudno wyliczyć opłacalność takich inwestycji.

W 2010 roku Polska powinna była implementować do swojego prawodawstwa unijne regulacje dotyczące m.in. odnawialnych źródeł energii (OZE). Opóźnienia w przyjęciu ustaw z tzw. trójpaku energetycznego sprawiają, że przedstawiciele firm wiatrakowych, związanych z elektrowniami wodnymi czy biogazowniami i współspalaniem biomasy wstrzymują inwestycje, ponieważ nie wiedzą, na jakie wsparcie będą mogli liczyć w przyszłości. Z kolei sektor bankowy niechętnie udziela pożyczek na te ryzykowne dziś cele.

– Jako bank musimy się opierać na konkretnych rozwiązaniach. One mogą być lepsze lub gorsze, ale muszą istnieć, żeby nasi analitycy mogli określić czy dany projekt inwestycyjny posiada stopę zwrotu, czy da się go sfinansować. Takich propozycji po stronie ustawodawcy oczekujemy, żebyśmy mogli jako sektor bankowy sfinansować poważne inwestycje w energetykę – wyjaśnia doradca.

W ramach programu Inwestycje Polskie BGK może udzielić finansowania dłużnego dla projektów mających na celu budowę lub rozbudowę infrastruktury przesyłowej oraz dystrybucyjnej, jak również budowę nowych instalacji energetycznych w obszarze wytwarzania czy poszukiwania. Mogą to być projekty od 80 mln zł do niemal 2 mld zł.

– Dodatkową zaletą finansowania udzielonego przez BGK jest okres spłaty, który może wynieść nawet 15 lat. To jest unikatowe rozwiązanie na rynku bankowym przy niewątpliwie konkurencyjnym oprocentowaniu kapitału w stosunku do oferty banków komercyjnych. Trzeba jednak podkreślić, że każdy projekt inwestycyjny podlega standardowej ocenie ryzyka kredytowego i BGK będzie się angażował w projekty o wyliczalnej rentowności – podkreśla Jerzy Kurella.

Dodatkowo lub obok finansowania z BGK firmy energetyczne będą mogły pozyskać finansowanie z Polskich Inwestycji Rozwojowych (PIR). W tym przypadku mamy do czynienia z bezpośrednim zaangażowaniem kapitałowym w spółkę celową na zasadach kapitałowych lub mezzanine. Kapitały, które można pozyskać, to kwoty od 50 mln zł do 750 mln zł, przy założeniu, że zaangażowanie kapitałowe PIR nie przekroczy 50% kapitałów spółki i maksymalnie szybkim wychodzeniu z projektu inwestycyjnego – informuje Jerzy Kurella.

Źródło: Newseria

Konsultacje KE w sprawie polityki klimatyczno-energetycznej
poniedziałek 2013-04-15

Do 2 lipca br. trwają konsultacje społeczne Komisji Europejskiej w sprawie unijnej polityki energetycznej i klimatycznej do 2030 roku. Minister Środowiska zachęca do udziału w ankiecie.

Zielona księga

Konsultacje zostały rozpoczęte publikacją przez Komisję Europejską zielonej księgi w sprawie ram polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej do roku 2030. Porusza ona szereg ważnych zagadnień, m.in.: jakie cele klimatyczno-energetyczne należy zrealizować do 2030 roku, jaki powinien być ich poziom oraz jak polityka klimatyczna wpływa na konkurencyjność gospodarek państw członkowskich.

Zielona Księga to okazja do tego, aby współdecydować o kształcie przyszłej polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej. Rozpoczęte konsultacje to pierwszy krok w dyskusji na temat tego, jak oceniamy nasze dotychczasowe wysiłki w polityce klimatycznej i energetycznej oraz do czego powinniśmy i chcemy dążyć w długiej perspektywie czasowej. Dlatego zachęcam do udziału konsultacjach i przesłania swojej opinii do Komisji Europejskiej, ale również do nas. Prowadzimy prace nad stanowiskiem Polski w tej sprawie i oczekujemy na duży wkład partnerów społecznych – mówi Marcin Korolec, minister środowiska. Pierwsze dyskusje ministrów środowiska i energetyki odbędą się podczas nieformalnego posiedzenia Rady UE ds. Środowiska w dniach 22-23 kwietnia w Dublinie.

Warte podkreślenia jest to, że dokumenty konsultacyjne przygotowane przez Komisję pokazują zmiany w myśleniu o polityce klimatyczno-energetycznej, które odzwierciedlają stanowisko konsekwentnie prezentowane przez Polskę od dłuższego czasu. Obecnie rozmawiamy już nie tylko o zwiększaniu celów redukcyjnych, ale też zastanawiamy się, w jaki sposób tego dokonać, uwzględniając możliwości poszczególnych państw oraz przemysłu. Rozważamy jak dochodzić do stawianych sobie celów w sposób najbardziej efektywny kosztowo z uwzględnieniem obecnego kryzysu oraz sytuacji na świecie w ogóle – dodaje minister Korolec.

Jak wziąć udział w konsultacjach?

W konsultacjach mogą wziąć udział zarówno instytucje, firmy, jak i obywatele. Na podstawie zebranych opinii Komisja zamierza do końca tego roku przedstawić ramy działania w dziedzinie polityki klimatycznej i energetycznej Unii na okres do roku 2030. Szczegółowe informacje nt. prowadzonych konsultacji są dostępne na stronie Komisji Europejskiej pod adresem: http://ec.europa.eu/energy/consultations/20130702_green_paper_2030_en.htm.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Lodowce w noc polarną wcale nie śpią - ustalili polscy naukowcy
czwartek 2013-04-11

Lodowce podczas nocy polarnej wcale nie śpią, jak dotychczas sądzono, lecz wykazują pewną aktywność, która zależy m.in. od wpływu oceanu. Zachowanie lodowca zimą zbadali polscy naukowcy, analizując unikatowe zdjęcia lodowca robione podczas nocy polarnej.

Zespoły z Uniwersytetu Śląskiego, a także z Instytutu Geofizyki PAN w Warszawie badania prowadzą od 4 lat, w ramach międzynarodowego projektu Unii Europejskiej ice2sea. Naukowcy chcą zbadać udział lodowców w podnoszeniu poziomu mórz.

Rolą zespołu z UŚ było zebranie i opracowanie danych terenowych z lodowców, które kończą się w morzu. Swoimi badaniami glacjolodzy objęli Lodowiec Hansa na norweskim Spitsbergenie.

Do tej pory niewiele było wiadomo, co się dzieje z lodowcami w noc polarną. "Wnioski można było wyciągać najwyżej z radarowych zdjęć satelitarnych, których rozdzielczość była bardzo ograniczona - wynosiła zaledwie 30x30 m" - mówi w rozmowie z PAP prof. Jacek Jania z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego.

Polakom po raz pierwszy w historii badań lodowców, udało się przeprowadzić pełną, całoroczną dokumentację fotograficzną czoła lodowca. Zdjęcia wykonywane były więc nie tylko latem, ale i przez całą zimę, kiedy panuje noc polarna. Dzięki serii tysięcy unikalnych zdjęć udało się sprawdzić, co dzieje się z lodowcem w noc polarną.

Polscy badacze ustawili aparaty fotograficzne na stoku góry tak, że spoglądały one na czoło lodowca. Zdjęcia wykonywane były automatycznie co trzy godziny, a czas ekspozycji dopasowywał się automatycznie do zastanych warunków - niekiedy zdjęcia uwieczniały zorzę polarną, innym razem doświetlane były blaskiem gwiazd czy Księżyca. Naukowcy musieli raz na jakiś czas wracać na miejsce obserwacji i wymieniać akumulatory.

Dotychczas sądzono, że lodowce podczas nocy polarnej są uśpione, a więc ich ruch – pełznięcie - jest bardzo powolne. Lodowce jednak płyną szybciej niż uważano, zwłaszcza gdy pojawi się zimowy opad deszczu, zamiast śniegu. Okazało się, że zimą następuje poszerzanie szczelin w lodzie i struktura lodowca się rozluźnia. Można więc powiedzieć, że zimą lodowce przygotowują się do cielenia latem (cielenie to proces odłamywania się fragmentów lodowca, w wyniku którego powstają góry lodowe). Jak wyjaśnia prof. Jania, przez szczeliny w lodzie roztopiona woda dostaje się na spód jęzorów lodowych. Przez to zmniejsza się tarcie lodowca o podłoże i masy lodu szybciej spływają do oceanu.

To sprawia, że góry lodowe zaczynają się odrywać dopiero na początku lata. Badania pokazały jednak także, że góry lodowe okazjonalnie obłamują się również zimą. Polscy badacze uważają, że wpływ ma na to działanie oceanu.

Dotychczas glacjolodzy uważali, że proces cielenia lodowców może być hamowany przez obecność lodu morskiego (lodu na powierzchni wody) przed czołem lodowca. Okazuje się, że niekoniecznie. "To, czy lód morski jest, czy go nie ma, nie ma znaczenia przy odłamywaniu się gór lodowych - uważa prof. Jania. - Za to wiele wskazuje na to, że procesami cielenia lodowców w dużej mierze rządzi temperatura wód oceanu. Klif lodowy jest podcinany przez cieplejsze fale i jego stabilność ulega zachwianiu".

"Będziemy utrzymywać monitoring czoła lodowca. Chcemy zdobyć więcej informacji o zimowym zachowaniu lodowców" – kończy badacz.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Żółte i czerwone certyfikaty wciąż wydawane przez URE. Mimo że na razie nie mogą być umarzane
środa 2013-04-10

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki kontynuuje wydawanie żółtych i czerwonych certyfikatów, wspierających producentów energii elektrycznej i ciepła. Możliwość ich zdobycia ma stabilizować rynek i zmniejszyć niepewność, jaka pojawiła się po zawieszeniu systemu. Od 31 marca nie ma obowiązku uzyskania i przedstawienia prezesowi URE certyfikatów w celu ich umorzenia. System wsparcia może jednak zostać przywrócony w nowym Prawie energetycznym.

Żółte i czerwone certyfikaty, wspierają kogenerację, czyli produkcję energii elektrycznej i ciepła. Stanowią one prawa majątkowe, które mogły do tej pory być sprzedawane na Towarowej Giełdzie Energii, stanowiąc wsparcie dla producentów energii.

– Począwszy od tego roku przestał funkcjonować obowiązek umarzania żółtych i czerwonych certyfikatów związanych z produkcją energii elektrycznej w wysokosprawnej kogeneracji. Natomiast obowiązek wydawania tych certyfikatów przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki cały czas pozostaje w mocy – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Maciej Bando, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Wciąż zainteresowani mogą więc zgłaszać się do URE, by kolorowe certyfikaty uzyskać.

– Takie działanie Urzędu ma za zadanie ustabilizować rynek i zmniejszyć niepewność – podkreśla Maciej Bando.

Niepewność spowodowaną przez przepisy prawa. W nowelizacji Prawa energetycznego z 2007 roku zapisano, że przepisy w zakresie obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia z kogeneracji przestaną obowiązywać po 31 marca 2013 roku. Dalsze losy systemu wsparcia będą więc zależały od rozwiązań legislacyjnych.

– Liczymy na to, że uruchomiona procedura prawna, szczególnie nowelizacja uchwały Sejmu przedłużająca system wsparcia niebawem ujrzy światło dzienne – mówi Maciej Bando. – Tym samym producenci będą mogli uzyskać umorzenie certyfikatu i pieniądze z jego sprzedaży jako wsparcie.

Sytuacja ma charakter przejściowy

Aktualnie zatem przedsiębiorcy mogą uzyskiwać certyfikaty, jednak nie mają możliwości ich sprzedaży. Stan obecny jest więc pewnego rodzaju próżnią prawną. Zdaniem wiceprezesa URE, wskazane jest, by miał on charakter przejściowy.

– Jeżeli ta sytuacja nie będzie trwać dłużej niż kwartał, to nie powinniśmy mieć do czynienia z generowaniem dużego „nawisu” certyfikatów. W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo nagromadzenia na rynku dużej ich liczby, a tym samym w przyszłości niebezpieczeństwo dalszego spadku wartości – zauważa Maciej Bando.

Jak podkreśla, jeśli jednak ustawodawca nie zdąży wprowadzić nowych regulacji w przeciągu trzech miesięcy, powinny powstać przepisy tymczasowe, które będą odnosić się do tego momentu zawieszenia.

– Środowisko ciepłowników daje pod rozwagę np. możliwość, by umarzane mogły być tylko te certyfikaty, które zostaną wydane po wejściu w życie nowelizacji ustawy. Ale na to mamy jeszcze czas, gdyż być może nowelizacja wejdzie w życie wystarczająco wcześnie – dodaje wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Funkcjonujący do dnia 31 marca br. model systemu wsparcia wytwarzania energii elektrycznej w wysokosprawnej kogeneracji został wprowadzony jako obowiązujący do polskiego porządku prawnego ustawą z dnia 12 stycznia 2007 r. o zmianie ustawy – Prawo energetyczne, ustawy – Prawo ochrony środowiska oraz ustawy o systemie oceny zgodności.

Źródło: Newseria

J. Sasin: Ukraina z rosyjskim pistoletem przystawionym do głowy
wtorek 2013-04-09

Plan budowy nowej odnogi gazociągu jamalskiego przez Polskę to szantaż Rosji wobec Ukrainy – uważa poseł PiS Jacek Sasin. Według niego inwestycja jest sprzeczna z polską racją stanu i nie przyniosłaby nam żadnych ekonomicznych korzyści.

– Jeśli ten gazociąg powstanie, to Ukraina będzie całkowicie bezbronna, jeśli chodzi o szantaż ze strony Rosji – mówi Agencji Informacyjnej Newseria polityk PiS i dodaje, że dla Polski obrona suwerenności energetycznej Ukrainy to ważny element polityki zagranicznej.

Jacek Sasin twierdzi, że godząc się na budowę odnogi Jamał II i podpisując umowę z Gazpromem, Polska godziłaby się na szantaż wobec Ukrainy. W ten sposób, jak twierdzi polityk, Polska uczestniczyłaby w mocarstwowej polityce Władimira Putina. Nam udało się zdywersyfikować źródła gazu, więc nie potrzebujemy zwiększonych dostaw z Rosji. Ukraina jest w zupełnie innej sytuacji.

– Mamy dzisiaj alternatywne źródła dostaw gazu, wiele się w tej sprawie w Polsce zmieniło i dzięki temu dzisiaj nie żyjemy już z pistoletem przyłożonym do głowy. Natomiast Ukraina w dalszym ciągu żyje z takim pistoletem przyłożonym do głowy – podkreśla Sasin.

Obecnie przez Ukrainę biegną rury dostarczające gaz m.in. do Czech, Słowacji, Włoch oraz Austrii. Z tego powodu Rosja nie może w pełni wykorzystywać możliwości odcięcia dopływu gazu do wywierania presji na Ukrainę. Po wybudowaniu odnogi Jamał II możliwe byłoby zapewnienie zakontraktowanych dostaw do Europy Zachodniej z pominięciem Ukrainy.

– Dzisiaj Rosja nie może Ukrainie zakręcić gazu, nie może do końca dyktować warunków sprzedaży gazu, bo zakręcenie gazu na biegnącym przez Ukrainie gazociągu, oznacza przerwanie dopływu gazu dla Węgier, Austrii, Czech, Słowacji, krajów Południowej Europy i awanturę. To już ćwiczyliśmy, Rosja to już raz zrobiła. Była awantura ogólnoeuropejska. Okazało się, że musiała się z tej polityki wycofać – przypomina Jacek Sasin.

Na początku 2009 r. Gazprom na prawie dwa tygodnie odciął dostawy gazu na Ukrainę w związku z zaległymi płatnościami. Na sporze najmocniej ucierpiały Słowacja oraz Bułgaria.

Sasin uważa, że nawet jeśli z budowy nowej nitki gazociągu Polska będzie czerpać zyski z tranzytu, to będą one niewielkie. Podkreśla, że na przecinającym nasz kraj ze wschodu na zachód gazociągu jamalskim nie zarabiamy, a większej ilości rosyjskiego gazu nie potrzebujemy.

Posła PiS nie przekonują tłumaczenia ministra skarbu państwa Mikołaja Budzanowskiego, że podpisanie memorandum to jeszcze nie decyzja o budowie.

– Z drugiej strony mamy oświadczenia ze strony rosyjskiej, ważne oświadczenie szefa Gazpromu, pana Millera, który powiedział, że w tym memorandum zdecydowano, że ten gazociąg będzie budowany – zaznacza Sasin. – Powinno być takie przekonanie w polskim rządzie, że nie należy brać w ogóle pod uwagę realizacji tej inwestycji. Ona jest z punktu widzenia interesów Polski niezwykle szkodliwa, ona nam nic nie daje, a wręcz godzi w nasze bezpieczeństwo. Powinna być z gruntu odrzucona, żadne memoranda, żadne siadanie do rozmów, żadne rozmowy z Rosjanami nic nie dadzą – dodaje polityk opozycji.

Ukraina, jak podkreśla Sasin, to najbardziej europejski z krajów byłego Związku Radzieckiego z wyjątkiem państw bałtyckich. W związku z tym szczególnie należy jej bronić przed politycznymi ambicjami Moskwy. Niezależność oddzielających nas od Rosji wschodnich sąsiadów powinna być też ważnym elementem polskiej polityki bezpieczeństwa.

Polityk nie chce łączyć daty podpisania memorandum ze zbliżającą się rocznicą katastrofy smoleńskiej, choć podkreśla, że w przeszłości Rosjanie stosowali już w tej sprawie prowokacje. Według Jacka Sasina chęć budowy odnogi Jamał II to jednak przede wszystkim wyraz realizacji polityki Rosji Władimira Putina wobec Ukrainy.

Źródło: Newseria