Rada Ministrów przyjęła dziś projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez Ministra Środowiska. Reguluje on kwestie dotyczące podziemnego składowania dwutlenku węgla.
Technologia
wychwytywania i podziemnego składowania CO2 (ang.: Carbon Dioxide
Capture and Storage - CCS) polega na jego wychwyceniu różnymi metodami
głównie z instalacji przemysłowych, transportowaniu do miejsca
składowania i zatłoczeniu do izolowanej formacji geologicznej w celu
trwałego przechowywania. Zgodnie z przyjętym dziś projektem ustawy
technologia CCS będzie na razie stosowana jedynie w przedsięwzięciach
demonstracyjnych, które spełniają kryteria określone w decyzji Komisji
nr 2010/670/UE z 3 listopada 2010 r.Potrzebna koncesja
Zgodnie z projektem ustawy podziemne składowanie dwutlenku węgla, a także poszukiwanie lub rozpoznawanie kompleksów podziemnego składowania dwutlenku węgla będzie wymagało uzyskania pozwolenia (koncesji) udzielanej przez Ministra Środowiska. Koncesja będzie udzielana wyłącznie na potrzeby realizacji projektu demonstracyjnego. Koncesja na podziemne składowanie dwutlenku węgla będzie obejmować działalność związaną z eksploatacją podziemnego składowiska, a także okres po jego zamknięciu tj. zakończeniu zatłaczania dwutlenku węgla, związany z likwidacją instalacji oraz monitoringiem kompleksu podziemnego składowiska przez okres nie krótszy niż 20 lat od jego zamknięcia.
Po przekazaniu odpowiedzialności, KAPS CO2 będzie prowadził dalszy monitoring kompleksu podziemnego składowania dwutlenku węgla przez okres nie krótszy niż 30 lat.
Dodatkowe środki bezpieczeństwa
Istotnym rozwiązaniem jest obowiązek ustanowienia przez przedsiębiorcę zabezpieczenia finansowego związanego z podziemnym składowaniem dwutlenku węgla. Zadanie będzie realizowane z dwóch tytułów:
zabezpieczenia finansowego prowadzenia działalności polegającej na podziemnym składowaniu dwutlenku węgla oraz
zabezpieczenia środków związanego z przekazaniem odpowiedzialności za podziemne składowisko dwutlenku węgla Krajowemu Administratorowi Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla (KAPS CO2.).
Dzięki wymienionym zabezpieczeniom możliwe będzie m.in. wypełnienie przez przedsiębiorcę obowiązków wynikających z koncesji na podziemne składowanie CO2, w tym np.: wymogów dotyczących bieżącego monitoringu składowiska czy jego zamknięcia.
Do ustawy (w dziale VI) dodano nowy rozdział 4a, w którym zawarto przepisy dotyczące wyłącznie podziemnego składowania dwutlenku węgla. Sprecyzowano warunki dotyczące lokalizacji podziemnego składowiska, ograniczając lokalizację wyłącznie do miejsc odpowiednich pod względem geologicznym i przyrodniczym, które będą gwarantować bezpieczeństwo zdrowia i życia ludzi oraz środowiska. Obszary lokalizacji kompleksów podziemnego składowania dwutlenku węgla zostaną wyznaczone w drodze rozporządzenia.
KAPS CO2
Zgodnie z projektem ustawy, w 2015 r. zostanie powołany Krajowy Administrator Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla (KAPS CO2). Wykonywanie zadań KAPS CO2 zostanie powierzone Państwowemu Instytutowi Geologicznemu - Państwowemu Instytutowi Badawczemu. Jego zadaniem będzie m.in. nadzorowanie składowiska po jego zamknięciu. Do finansowania zadań KAPS CO2 będą wykorzystane środki pochodzące od przedsiębiorcy z zabezpieczenia środków oraz środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
link do projektu ustawy
***
Projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw wprowadza zmiany w innych ustawach, w tym m.in. w ustawie o odpadach, o swobodzie działalności gospodarczej, o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, Prawo ochrony środowiska. Przewidziano również zmianę ustawy - Prawo energetyczne w zakresie przesyłu dwutlenku węgla.
Źródło: Ministerstwo Środowisk
Pilotowa instalacja aminowego usuwania dwutlenku węgla ze
spalin rozpoczęła 25 kwietnia br. pracę w Elektrowni Łaziska. To
pierwszy tego typu projekt badawczy w Polsce, prowadzony przez Grupę
Tauron przy współpracy Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla.
Podstawę
produkcji energii elektrycznej w Grupie Tauron stanowi węgiel kamienny -
obecnie ponad 90 proc. portfela wytwórczego holdingu opiera się na tym
paliwie. Dlatego Tauron rozwija czyste technologie węglowe, stawiając na
wysokosprawne i ekologiczne jednostki węglowe, jak również inwestując w
badania nad wychwytywaniem CO2. Tym samym Grupa realizuje zadania z
zakresu polityki środowiskowej Unii Europejskiej, która zakłada m.in.
ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
Ważnym projektem z tego obszaru jest pilotowa instalacja aminowego
usuwania CO2 ze spalin, która 25 kwietnia rozpoczęła pracę w Tauron
Wytwarzanie, oddział Elektrownia Łaziska.
- To pierwsze w Polsce zastosowanie tej technologii w funkcjonującej
elektrowni. Liczymy, że efekty badań pozwolą na minimalizację wpływu
działania instalacji na efektywność bloków energetycznych i przyczynią
się do obniżenia wskaźników emisyjności jednostek wytwórczych w Grupie -
mówi Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.
Instalacja została zbudowana w systemie kontenerowym, który umożliwia
sprawny transport, a tym samym daje szerokie możliwości jej zastosowania
w różnych obiektach należących do Grupy TAURON.
- Przez najbliższy rok instalacja pozostanie na terenie Elektrowni
Łaziska i będzie współpracować z konwencjonalnym blokiem 200 MW.
Następnie zostanie przewieziona do Elektrowni Jaworzno III, gdzie będą
prowadzone badania na spalinach z kotła fluidalnego - mówi Stanisław
Tokarski, prezes zarządu Tauron Wytwarzanie.
Projekt instalacji pilotowej aminowego usuwania CO2 ze spalin prowadzą
specjaliści Grupy Tauron oraz Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla.
- Innowacyjna instalacja do usuwania dwutlenku węgla ze spalin powstała
w wyniku ścisłego współdziałania kadry inżynierskiej Taurona i
Instytutu. Ten twórczy efekt współpracy jest ważnym krokiem dla
energetyki w rozwoju niskoemisyjnych elektrowni węglowych i wytycza
kierunki dla ich dalszego rozwoju - mówi Marek Ściążko, dyrektor ICHPW.
Po zakończeniu realizacji zadania badawczego jednostka pilotowa dalej
będzie wykorzystywana do badań także na terenie innych bloków
energetycznych, ułatwiając tym samym wdrażanie instalacji wychwytywania
CO2 na skalę przemysłową.
Źródło: wnp.pl
Ani polscy konsumenci, ani przedsiębiorcy nie skorzystają na
proponowanych zmianach w europejskim systemie handlu uprawnieniami do
emisji dwutlenku węgla. A koszty jego funkcjonowania mają być wysokie.
Dlatego na propozycji Komisji Europejskiej, by sztucznie podnieść cenę
uprawnień, zyskałyby przede wszystkim zagraniczne koncerny energetyczne i
instytucje finansowe.
–
Wydaje się, że propozycja Komisji Europejskiej jest raczej ukłonem
wobec silnych grup nacisku, takich jak duże koncerny energetyczne czy
instytucje finansowe jak np. banki inwestycyjne, które mogą być głównymi
beneficjentami podwyżki cen za CO2 – mówi Agencji Informacyjnej
Newseria Jerzy Kurella, doradca zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego ds.
projektów energetycznych.
Na wzroście cen uprawnień do emisji CO2 skorzystają przede wszystkim
zachodnie koncerny energetyczne czy chemiczne, które już wykorzystują
zaawansowane i niskoemisyjne technologie (turbiny gazowe lub reaktory
jądrowe) i nie potrzebują nabywać dodatkowych uprawnień, wręcz
przeciwnie – mogą je odsprzedać. Zyskają też instytucje finansowe
handlujące uprawnieniami do emisji CO2, gdyż rynek ten to de facto rynek
papierów wartościowych, gdzie tak znaczące ograniczenie podaży
automatycznie spowoduje wzrost cen uprawnień i skokowy wzrost marż
finansowych za sprzedaż „dobra”, którego dostępność jest ograniczona.
Zdaniem eksperta na backloadingu zyskają więc istotni gracze branżowi,
co jednak w niewielkiej mierze – bądź wcale – przełoży się na korzyści
dla konsumenta. A i w niewielkiej skali doprowadzi do zwiększenia
efektywności polskich firm energetycznych.
Backloading to propozycja Komisji Europejskiej, która zakłada
administracyjną ingerencję w system emisji dwutlenku węgla (UE ETS). Ma
polegać na wycofaniu 900 mln uprawnień do emisji CO2 w latach 2013-2015 i
ponowne ich wprowadzenie na rynek w latach 2019-2020. W ubiegłym
tygodniu odbyło się głosowanie nad nią w Parlamencie Europejskim, gdzie
została odrzucona. Jednak zmiany systemu nadal są możliwe – ta
propozycja zostanie skierowana do Komisji Środowiska przed możliwym
ponownym głosowaniem w Parlamencie Europejskim.
– Ma to doprowadzić do wzrostu cen CO2 z obecnych niecałych 5 euro za
tonę do ponad 15, może 20 euro za tonę. Nie jestem przekonany, że
rzeczywiście tego typu administracyjne działanie Komisji Europejskiej
spowoduje, że nasze przedsiębiorstwa będą bardziej technologicznie
zaawansowane, będą inwestować w niskoemisyjne technologie – uważa Jerzy
Kurella. – Również nie wydaje mi się, że wzrost cen do uprawnień do
emisji CO2 – pobudzony metodami administracyjnymi – doprowadzi do
długookresowego wzrostu cen energii elektrycznej, co mogłoby spowodować
wzrost inwestycji polskich firm energetycznych.
Polska sprzeciwia się zmianom w systemie UE ETS, ponieważ
przedsiębiorcy alarmują, że jest zbyt kosztowny dla nich i nieefektywny.
Szef resortu środowiska, Marcin Korolec argumentuje również, że byłoby
to administracyjne ingerowanie w system rynkowy. Ekspert z Banku
Gospodarstwa Krajowego podkreśla, że w tym przypadku Polska staje się
orędownikiem stabilizacji prawa i pewności obrotu w stosunkach
gospodarczych.
– Propozycje Komisji Europejskiej dążące do zmian w systemie handlu
emisjami sprowadzają się faktycznie do próby obejścia prawa. Ale co
pewnie najważniejsze, naruszają – z wielkim trudem wywalczony –
kompromis wobec Pakietu klimatyczno-energetycznego podpisanego w 2008 r.
i który ma obowiązywać do 2020 r. – przypomina Jerzy Kurella.
Mimo sprzeciwu wobec propozycji KE, nie ma wątpliwości, że modernizacja
polskiego systemu elektroenergetycznego musi zostać przeprowadzone jak
najszybciej.
– Polskie przedsiębiorstwa energetyczne bazują na technologii z lat
70-tych, 80-tych, które są technologiami wysokoemisyjnymi i wysoko
energochłonnymi – podkreśla Jerzy Kurella.
Dlatego konieczne jest, aby inwestowały one w ekologiczne, nowoczesne
technologie. Jednak zdaniem eksperta nie należy przedsiębiorców
mobilizować do tego poprzez administracyjne manipulowanie przy
certyfikatach.
– Innowacyjność jest szansą dla Polski. Jestem przekonany, że państwo
powinno wspierać wszelkie działania przedsiębiorców związane z
nowoczesnymi technologiami. Kreatywność i innowacyjność powinny być
znakiem rozpoznawczym polskich przedsiębiorców i Polski jako prężnej
gospodarki nowej Europy. Alternatywą jest bycie krajem trzeciej
kategorii, ale wtedy – jako państwo – zapłacimy niewspółmiernie wysoką
cenę za obecne zaniechania. Wsparcie państwa to przede wszystkim dobre
prawo i programy rządowe związane z dofinansowywaniem przedsiębiorców,
którzy używają innowacyjnych technologii – konstatuje Jerzy Kurella. – W
tym kontekście wydaje się, że rozwiązania zaproponowane w tzw. trójpaku
energetycznym idą we właściwym kierunku i umożliwią prowadzenie
inwestycji, zwłaszcza w obszarze energetyki rozproszonej, która w dużej
mierze opiera się na nowoczesnych technologiach – i chociażby z tego
powodu winna otrzymać wsparcie administracji państwowej, ale może przede
wszystkim administracji samorządowej – podsumowuje Jerzy Kurella.
Europejski system handlu emisjami, wprowadzony na początku 2005 roku,
jest pierwszym na świecie międzynarodowym systemem typu
„ograniczenie-handel” (cap-and-trade) realizowanym na poziomie
przedsiębiorstw, opartym na handlu zezwoleniami na emisje dwutlenku
węgla (CO2) i innych gazów cieplarnianych. Ustalając cenę za każdą tonę
wyemitowanego węgla, europejski system handlu emisjami ma zachęcać do
inwestycji w technologie niskowęglowe. System miał zmusić zarządy
przedsiębiorstw do wzięcia pod uwagę kosztów emisji, by poszukiwały
innowacyjnych i mniej kosztownych sposobów walki ze zmianami klimatu.
Źródło: Newseria
Proces europejskich konsultacji ws. gazu łupkowego powinien być
transparentny i traktować wszystkie zainteresowane podmioty na równych
zasadach. Ministerstwo Środowiska od początku zgłaszało wątpliwości
dotyczące ankiety konsultacyjnej przedstawionej przez Komisję
Europejską, w tym opóźnionego tłumaczenia na język polski czy pytań
mogących sugerować odpowiedź. Krytycznie do ankiety odniosły się także
niektóre inne państwa członkowskie.
Pod
koniec marca Komisja Europejska zakończyła zbieranie ankiet w ramach
konsultacji społecznych w sprawie niekonwencjonalnych paliw kopalnych,
m.in. gazu łupkowego. Ministerstwo Środowiska od początku konsultacji
zgłaszało Komisji Europejskiej zastrzeżenia dotyczące ankiety, w tym
opóźnionego tłumaczenia na język polski czy pytań mogących sugerować
odpowiedź. W ankiecie wypełnionej przez MŚ wyrażono także obawę, że
wskazane uchybienia mogą skutkować niską przydatnością wyników
konsultacji. Uwagi były zgłaszane pisemnie i podczas spotkań roboczych -
formalnie i nieformalnie.
Opinię tę przedstawiciele ministerstwa przekazali również w ubiegłym
tygodniu podczas posiedzenia specjalnej grupy roboczej powołanej przy
Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej (DG ENV),
poświęconej tematyce gazu łupkowego. Krytycznie do ankiety odniosły się
także niektóre inne państwa członkowskie.
Nic o nas bez nas
Ministerstwo intensywnie zabiegało o głos Polaków w tej ankiecie -
wysyłało listy do zainteresowanych organizacji, czy linkowało do ankiety
na portalach. Do podzielenia się poglądami na temat możliwości rozwoju
niekonwencjonalnych paliw kopalnych na terenie Unii Europejskiej
minister środowiska zapraszał m.in. przedsiębiorców prowadzących
poszukiwania, administrację samorządową, think-tanki, instytucje
naukowo-badawcze, jednostki nadzorowane przez Ministra Środowiska oraz
polskich parlamentarzystów i europarlamentarstów. Informacja na temat
konsultacji znalazła się także na stronie ministerstwa.
Opracowywanie wyników
W zeszłym tygodniu KE zapowiedziała, że część odpowiedzi udzielonych w
ramach konsultacji nie będzie brana pod uwagę, ale jeszcze nie
wyjaśniono, według jakiego klucza będzie przebiegać selekcja. Kwestia
weryfikacji danych była także poruszana w trakcie posiedzenia specjalnej
grupy roboczej powołanej przy DG ENV. Zgłoszenie uwag do opracowania
wyników będzie możliwe dopiero po przedstawieniu przez KE szczegółów w
tej sprawie.
Potrzeba rzetelnej wiedzy
Ministerstwo Środowiska, w przekazanej ankiecie wskazywało, że wyniki
tak prowadzonych konsultacji nie mogą stanowić jedynej podstawy do
podejmowania decyzji w zakresie przyszłego wydobywania węglowodorów w
Europie. Konieczne jest wykorzystanie w procesie decyzyjnym między
innymi dotychczasowych doświadczeń krajów UE w pracach
poszukiwawczo-wydobywczych i monitoringu środowiskowym. Istotne jest też
przeprowadzenie kampanii edukacyjno-informacyjnej, która dostarczy
mieszkańcom rzetelnych informacji.
Źródło: Ministerstwo Środowiska
25,9 mln zł będzie kosztowała rozpoczęta właśnie budowa
innowacyjnego centrum dydaktyczno-badawczego Politechniki Białostockiej,
które zajmować się będzie m.in. problematyką odnawialnych źródeł
energii - powiedział PAP Krzysztof Talipski z tej uczelni.
Innowacyjne
Centrum Dydaktyczno-Badawcze Alternatywnych Źródeł Energii Budownictwa
Energooszczędnego i Ochrony Środowiska Politechniki Białostockiej
("INNO-EKO-TECH") ma być gotowe w trzecim kwartale 2014 roku. Inwestycja
jest dofinansowana z UE z programu Infrastruktura i Środowisko.
Przetarg na budowę centrum rozstrzygnięto pod koniec lutego. Wygrało je
konsorcjum firm Anatex z Białegostoku i Condite sp. z o.o. S.K.A. z
Kielc.
Jak informowały wcześniej władze Politechniki Białostockiej, w nowym
centrum mają być prowadzone badania naukowe nad energią odnawialną i
energooszczędnym budownictwem. Zielona energia, badania nad nią i jej
wykorzystanie należą do priorytetów politechniki.
Wartość całego projektu, czyli budowy oraz wyposażenia i urządzenia
centrum to 90,9 mln zł. 89,8 mln zł z tej kwoty to dotacja unijna. Wkład
władny uczelni to 1,1 mln zł.
W budowanym obiekcie będą sale dydaktyczne i hala laboratoryjna.
Centrum będzie wyposażone w celach naukowych w kolektory słoneczne,
wiatraki prądotwórcze o poziomej i pionowej osi obrotu, panele
fotowoltaiczne oraz stację pogodową. W obiekcie znajdzie się 36
laboratoriów, powstanie 670 stanowisk badawczych na potrzeby wszystkich
wydziałów uczelni, zwłaszcza w pracach nad innowacyjnymi rozwiązaniami,
które mogą przyczynić się do minimalizowania kosztów wytwarzania
energii.
Uczelnia chce w związku z inwestycją utworzyć w przyszłości nowy
kierunek studiów - biotechnologię. Ma też powstać kierunek
ekoenergetyka, który będzie prowadzony wspólnie przez kilka wydziałów
politechniki.
Politechnika Białostocka jest największą publiczną uczelnią techniczną w województwie podlaskim. Kształci 13 tys. studentów.
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl
Aby doszło do wydobycia gazu z łupków na masową skalę, potrzeba
czasu i większej liczby odwiertów oraz lepszej koniunktury
gospodarczej, która będzie sprzyjać inwestowaniu – mówi Janusz
Piechociński. Minister gospodarki jest jednak spokojny o polskie łupki i
zapewnia, że projekt związany z ich wydobyciem będzie kontynuowany, a
firmy mogą liczyć na finansowe wsparcie ze strony państwa.
–
To są inwestycje długoletnie, w związku z tym bardziej ryzykowne i
kosztowne, a nowe technologie, eksploatacja i badania powodują dużą
niestabilność. Dodatkowo mamy dramatyczne pogorszenie koniunktury dla
inwestowania, związane kryzys światowym – tak Janusz Piechociński
wyjaśnia trudną sytuację, w jakiej znajdują się firmy zainteresowane
wydobywanie gazu niekonwencjonalnego.
Podkreśla, że rząd wiąże duże nadzieje z programem wydobycia i zapewnia wsparcie dla tego sektora gospodarki.
– Wydobycie i zagospodarowanie gazu łupkowego oraz budowa gazociągów –
te projekty z pewnością otrzymają wsparcie finansowe w ramach Polskich
Inwestycji Rozwojowych – mówi Agencji Informacyjnej Newseria
wicepremier.
Inwestorzy wskazują jednak na brak odpowiednich regulacji prawnych,
które sprawiają, że nadal nie wiadomo, jak wysokie będą obciążenia
fiskalne związane z wydobyciem gazu niekonwencjonalnego. Od ponad roku
przygotowywane są przez resort środowiska regulacje w tym zakresie.
Ostatecznie zdecydowano, że wysokość i rodzaj podatków ustali w odrębnej
ustawie Ministerstwo Finansów.
– Inwestorzy zagraniczni liczą na czytelne i konsekwentne procedury w
tym zakresie. Chcą mieć z góry znane rozwiązania na kilkanaście lat.
Zwracam uwagę, którą ścieżką poszła Ukraina zawierając długoletni
kontrakt na poszukiwanie, eksploatację, wydobycie i zagospodarowanie z
jednym z najważniejszych energetycznych graczy Europy [Shell – red.] –
dodaje Piechociński.
Na konkretne decyzje, także ze strony koncernów energetycznych, trzeba
poczekać aż do momentu, kiedy będą znane wyniki z co najmniej kilkuset
czy kilku tysięcy odwiertów. Wcześniej trudno przewidzieć, jak duże
złoża gazu są ukryte w polskich skałach.
Szef resortu gospodarki podkreśla rolę samorządu, jako uczestnika
debaty o gazie łupkowym i nowych związanych z nim regulacjach prawnych.
– Jest potrzebny ciągły dialog, wypracowanie konsensusu z
reprezentantami obywateli, nie tylko ruchów ekologicznych, ale także
bardzo ważnym partnerem – samorządem. On nie tylko powinien być obecny,
ale aktywny i wyartykułować w stosunku do państwa swoje oczekiwania –
mówi Janusz Piechociński.
Zwraca też uwagę na międzynarodowe uwarunkowania związane z gazem
łupkowym. W ramach UE trwa dyskusja nad wprowadzaniem regulacji
dotyczących tego surowca. Chodzi przede wszystkim o możliwość zakazania
stosowania kontrowersyjnej metody szczelinowania hydraulicznego. Komisja
Europejska jesienią ma zaproponować nowe przepisy regulujące właśnie
środowiskowe aspekty wydobycia gazu łupkowego w UE.
– W ostatnich kilku miesiącach obserwujemy zwiększenie dystansu
niektórych krajów europejskich do gazu łupkowego. Mamy też nowe
inicjatywy gazowe, wręcz konkurencyjne, lekceważące to źródło energii –
tłumaczy wicepremier. – Polska zachowuje się tu racjonalnie, w polityce
gazowej nie ulegamy presji żadnych zewnętrznych dostawców.
Dywersyfikujemy wydobycie, zwiększamy zasoby swojego gazu, powiększamy
powierzchnie magazynowe, budujemy gazoport, a oprócz tego prowadzimy
duży program pozyskania energii z gazu niekonwencjonalnego – dodaje.
Źródło: Newseria







