Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28469649

Coraz trudniej z finansowaniem inwestycji energetycznych. Problemu nie rozwiążą także Polskie Inwestycje Rozwojowe
wtorek 2013-05-21

Niskie ceny energii sprawiają, że nieopłacalne staje się inwestowanie w sektorze energetycznym. Budowanie nowych elektrowni jest jednak koniecznością, ponieważ Polsce grożą przerwy w dostawach prądu. Pomocą w sfinansowaniu tych długoterminowych i drogich projektów mają być Polskie Inwestycje Rozwojowe, ale oprócz nich trzeba znaleźć dodatkowych partnerów.

– Świat jest trochę bardziej skomplikowany w tej chwili i ani Polskie Inwestycje Rozwojowe, ani jeden, ani drugi bank nie będzie „one stop shopem”, czyli miejscem, w którym znajdzie się odpowiedzi na wszystko. Trzeba więc być gotowym na to, że projekty będą współfinansowane z różnych źródeł – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Mariusz Grendowicz, prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych.

W ciągu ostatnich miesięcy Polska energetyka zaprzestała inwestycji w bloki węglowe w Ostrołęce i Rybniku. W kwietniu Polska Grupa Energetyczna ogłosiła rezygnację z rozbudowy siłowni w Opolu, pod znakiem zapytania stawia też budowę elektrowni jądrowej.

– W całej UE od początku tego roku firmy sektora energetycznego zrezygnowały z inwestycji w energetykę konwencjonalną, wskutek czego nie powstaną elektrownie o łącznej mocy 34 tys. MW (z tego 6 tys. MW przypada na Polskę). Takie przedsięwzięcia przestały się opłacać – powiedział podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Krzysztof Kilian, prezes Polskiej Grupy Energetycznej.

Zdaniem Mariusza Grendowicza duże inwestycje, nie tylko sektora energetycznego, napotykają dziś trzy rodzaje barier.

– W dobie zwiększonego niepokoju związanego z niestabilnością gospodarczą, przedsiębiorca jest gotów zrealizować inwestycję, ale na poziomie połowy zakładanego jeszcze pięć lat temu ryzyka, więc szuka kogoś z kimś mógłby się tym ryzykiem podzielić – wyjaśnia Mariusz Grendowicz.

Druga bariera dotyczy finansowania, zarówno na poziomie jednostek samorządu terytorialnego, jak i dużych inwestorów branżowych.

– Mamy do czynienia z podmiotami, które dysponują ciekawymi projektami, które mogłyby być komercyjnie opłacalne, natomiast ich poziom zadłużenia jest taki, że realizowanie inwestycji wewnątrz spółki byłoby zagrożeniem finansowym dla niej – uważa prezes PIR.

Trzecia bariera dotyczy ryzyk prawnych i regulacyjnych.

– Inwestycje infrastrukturalne są z natury długoterminowe. I w tych inwestycjach, bardziej niż w jakichkolwiek innych, istnieją obawy co do tego, że w którymś roku jej funkcjonowania, ktoś wbiegnie na przysłowiowe boisko i poprzestawia bramki – dodaje prezes. – Odpowiedzią na wszystkie te trzy rodzaje barier ma być spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe, aczkolwiek podkreślam – do pewnego stopnia.

PIR gwarantuje pomoc w sfinansowaniu projektów oraz w znalezieniu partnerów. Również banki zapewniają, że dysponują odpowiednią płynnością finansową, by uczestniczyć w budowaniu elektrowni.

– Banki są gotowe i zdolne do finansowania inwestycji w energetyce, zarówno płynnościowo, jak i od strony strukturyzowania, zaangażowania się w duże projekty. Ale one muszą być przygotowane, trudno jest finansować coś, co jeszcze nie ma zrębów projektu – mówi Newserii Małgorzata Kołakowska, prezes ING Bank Śląski.

Barierą jest to, że zarówno w przypadku elektrowni jądrowej, jak i projektu wydobywania gazu z łupków, nieznane są jeszcze zasady finansowania tych inwestycji.

– Zwykle projekty wydobywcze, czyli moment poszukiwania, ustalania jakie są zasady, są finansowane z equity, czyli z kapitału. A finansowanie komercyjne, dłużne, będzie już w momencie eksploatacji. Tu więc jest jeszcze długa droga przed nami, bo trzeba określić, jakie są zasady ideologiczne, trzeba określić, jakim sposobem będzie to wydobycie. Dopiero wtedy można mówić o finansowaniu tego typu projektów – tłumaczy Małgorzata Kołakowska.

W przypadku elektrowni atomowej finansowanie odbywa się na innych zasadach.

– Polska elektrownia, jeśli powstanie, będzie dużym pakietem, mobilizującym w dużej mierze Skarb Państwa, PGE [odpowiedzialną za inwestycję – red.], dostawcę i dopiero wówczas inne instytucje finansowe, które mogą się włączyć – uważa Małgorzata Kołakowska.

Źródło: Newseria

KE chce wyższych cen energii elektrycznej. Minister M. Korolec: mamy kryzys, powinniśmy więc walczyć o tanią energię
poniedziałek 2013-05-20

Mimo odrzucenia przez europarlamentarzystów propozycji wycofania z rynku 900 mln uprawnień na emisję dwutlenku węgla, Komisja Europejska nie rezygnuje z tego pomysłu. Opublikowała pierwszy raport podsumowujący tzw. trzeci okres rozliczeniowy, który rozpoczął się na początku tego roku. Wynika z niego, że nadwyżka uprawnień wynosi prawie 2 miliardy. To sprawia, że ich ceny są niskie, a przedsiębiorstwom nie opłaca się inwestowanie w ekologiczne technologie. Na początku lipca odbędzie się kolejne głosowanie w tej sprawie.

– Europa jest w głębokim kryzysie, a Komisja Europejska chce zwiększenia cen energii elektrycznej. Jestem zdziwiony tym, że Komisja forsuje dalej ten nieracjonalny i niepotrzebny projekt – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marcin Korolec, szef resortu środowiska.

Parlament Europejski odrzucił 16 kwietnia br. propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą tzw. backloadingu. Zakłada ona zawieszenie 900 milionów pozwoleń na emisję CO2 po 2013 roku. Miałoby to zmniejszyć ich liczbę na rynku i tym samym podbić cenę, by firmy chętniej przestawiały się na niskoemisyjne technologie. A to z kolei miałoby zmniejszyć tempo ocieplania klimatu.

– Decyzja Parlamentu Europejskiego, która odrzucała propozycje backloadingu jest w pewnym sensie zdarzeniem rewolucyjnym – uważa minister. – Po raz pierwszy PE odrzucił jakąś propozycję Komisji w obszarze klimatu. A stało się tak dlatego, że ta propozycja jest nieracjonalna i narusza interesy i prawa PE.

W ocenie europosła Konrada Szymańskiego, backloading oznaczałby ok. 4 mld złotych kosztów dla polskiego budżetu i miliardowe straty dla przemysłu. Podniesienie cen emisji CO2 miałoby również przyczynić się do utraty ponad 2,5 miliona miejsc pracy w całej UE.

– Backloading jest niepotrzebny z naszego punktu widzenia, bo jest rozwiązaniem administracyjnym. A nie rozumiem, dlaczego w sposób administracyjny mamy wpływać na podwyższanie cen energii, kiedy mamy kryzys w Europie i powinniśmy walczyć o tanią energię – komentuje Marcin Korolec.

Jednak Connie Hedegaard, komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu w Komisji Europejskiej, nie wycofuje się z tego pomysłu. W ubiegły piątek Komisja opublikowała pierwszy raport dotyczący tzw. trzeciego okresu rozliczeniowego EU ETS (europejski system handlu uprawnieniami do emisji). Wynika z niego, że emisja gazów cieplarnianych z instalacji stacjonarnych (czyli np. elektrowni) uczestniczących w systemie zmniejszyła się o 2 proc. w roku ubiegłym.

– Złą wiadomością jest to, że nierównowaga podaży i popytu pogorszyły się jeszcze bardziej w dużej mierze z powodu rekordowego wykorzystania międzynarodowych jednostek. Na początku trzeciej fazy mamy nadwyżkę prawie dwóch miliardów uprawnień. Te fakty podkreślają potrzebę szybkiej decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie backloadingu – podkreśla w komunikacie Connie Hedegaard.

Zdaniem ministra środowiska system nie wymaga ingerencji. Nadwyżka powstała w wyniku kryzysu, ograniczenia produkcji i wykorzystania energii. Na skutek działania sił rynkowych po wyjściu z kryzysu cena CO2 wzrośnie.

– W Brukseli mamy dużo wątków do dyskusji na temat polityki klimatycznej: backloadingu, czyli projekt KE, który mówi o administracyjnym sterowaniu cenami uprawnień. Mamy równolegle do tego propozycje KE, żeby podwyższyć cele do roku 2020. I mamy znowu kolejną inicjatywę KE, żeby dyskutować już teraz o celach na rok 2030. Trzy dyskusje prowadzone są równolegle. Trudno się w tym połapać – uważa Marcin Korolec.

Źródło: Newseria

Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada
czwartek 2013-05-16

W ramach kampanii edukacyjnej Komisji Europejskiej do 14 czerwca trwa konkurs „Świat, jaki lubisz”. Uczestnicy będą mogli zgłaszać swoje pomysły na niskoemisyjne rozwiązania, które wpływają na redukcję gazów cieplarnianych i poprawiają jakość życia. Autorzy zwycięskich projektów zostaną nagrodzeni podczas ceremonii w Kopenhadze w październiku 2013 roku. Dodatkowo została przewidziana nagroda dla zwycięskich projektów pochodzących z pięciu państw: Bułgarii, Litwy, Polski, Portugalii i Włoch. Nagrodzone projekty pochodzące z tych państw zostaną zaprezentowane na billboardach w ramach ogólnokrajowych kampanii.

- Konkurs to doskonała okazja, aby nie tylko dyskutować o zmianie klimatu. Zgłaszając projekty, uczestnicy pomogą nam pokazać, że tworzenie świata, jaki lubimy i klimatu, który nam odpowiada, jest zadaniem wykonalnym, na które możemy sobie pozwolić. Nie sprawi to bynajmniej, że nasze życie stanie się szare i monotonne – mówi Connie Hedegaard, Komisarz UE ds. działań w dziedzinie klimatu.

Konkurs rozpoczął się 11 lutego, a zgłoszenia do udziału można składać do 14 czerwca 2013. Inicjatywa nie zakłada żadnych barier i dodatkowych kryteriów determinujących wzięcie w nim udziału. Można zgłaszać różne projekty: małe i duże, realizowane zarówno przez osoby prywatne, jak i organizacje mające siedzibę w państwie członkowskim UE. Każdy ze zgłoszonych pomysłów musi spełniać tylko jeden warunek: głównym celem zgłaszanej inicjatywy musi być ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Takim projektem mogą być np.: rower o napędzie elektrycznym służący do transportu towarów, innowacyjny proces produkcyjny zmniejszający emisję gazów cieplarnianych i wysokość rachunków za energię, czy zrównoważone rozwiązania w zakresie budownictwa lub ogrzewania.

W całej Europie istnieje wiele praktycznych przykładów niskoemisyjnych działań, które są korzystne dla klimatu, a jednocześnie poprawiają jakość naszego życia. Konkurs „Świat, jaki lubisz” ma na celu stworzenie platformy do zaprezentowania takich projektów oraz uhonorowania tych najbardziej kreatywnych, praktycznych i skutecznych.

O co w tym wszystkim chodzi
W maju i czerwcu na stronie internetowej world-you-like.europa.eu będzie można zagłosować na najbardziej kreatywną i inspirującą inicjatywę spośród tych, które znajdą się na liście finalistów. Spośród dziesięciu najbardziej popularnych projektów jury pod przewodnictwem Connie Hedegaard wyłoni trzech zwycięzców, którzy zostaną uhonorowani podczas ceremonii przyznania nagród Sustainia w Kopenhadze w październiku 2013 r. Gospodarzem uroczystości będzie partner kampanii – organizacja Sustainia, która działa na rzecz zrównoważonego rozwoju. Na jej czele stoi Arnold Schwarzenegger. Zadaniem organizacji Sustaina jest wyszukiwanie i popularyzacja wartościowych, dostępnych rozwiązań.

Klimatyczne spotkanie

W ramach ogólnoeuropejskiej kampanii informacyjnej Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada, europejska komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu Connie Hedegaard otwiera serię wydarzeń publicznych, aby zaangażować Europejczyków w debatę na temat zmian klimatu oraz zachęcić do podjęcia indywidualnych działań mogących je ograniczyć. Już 17 maja w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie komisarz Hedegaard weźmie udział w konferencji „Wizje świata, jaki lubisz: Przechodzenie na gospodarkę niskoemisyjną w Polsce”.

O kampanii

Konkurs jest częścią kampanii „Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada”. Od momentu inauguracji w październiku 2012 r. kampanię śledzi ponad 20 tys. użytkowników mediów społecznościowych. Przyłączyło się do niej ponad 130 oficjalnych partnerów, w tym władze publiczne, organizacje pozarządowe, środowiska akademickie i przedsiębiorstwa. Celem kampanii jest zaprezentowanie istniejących oszczędnych rozwiązań zbliżających nas do osiągnięcia unijnego celu zakładającego zmniejszenie do 2050 r. emisji gazów cieplarnianych o 80-95 proc., a także zachęcanie do opracowywania nowych rozwiązań.

Więcej informacji na temat kampanii i konkursu, w tym kryteria selekcji, można znaleźć na stronie internetowej kampanii oraz na Facebooku i Twitterze:
http://world-you-like.europa.eu/pl/
www.facebook.com 
twitter.com https://twitter.com/EUClimateAction#worldulike

Informacje na temat nagrody przyznawanej przez organizację Sustainia można znaleźć w serwisie internetowym: www.sustainia.me

Opis i plan działań Komisji znajduje się na stronie internetowej Dyrekcji Generalnej ds. Działań w dziedzinie Klimatu pod adresem: ec.europa.eu/clima

Źródło: ulicaekologiczna.pl

No Impact Man w Polsce – wykłady Colina Beavana
czwartek 2013-05-16

Rok bez elektryczności, zakupów, samochodu i produkowania śmieci? 20-23 maja 2013 do Polski przyjeżdża Colin Beavan, No Impact Man, autor książki i bohater filmu o tym samym tytule. O tym jak i po co przez rok radykalnie ograniczał swój ślad ekologiczny, czy i jak da się tego dokonać opowie podczas spotkań w Łodzi, Krakowie i Warszawie.

Colin Beavan (aka No Impact Man) jest amerykańskim dziennikarzem, autorem książek oraz postacią medialną. Popularność zyskał dzięki eksperymentowi opisanemu w książce „No Impact Man”, w którym przez rok starał się ograniczyć ślad ekologiczny swój i swojej rodziny, przez m.in. zrezygnowanie z używania papieru i jednorazowych opakowań, radykalne ograniczenie konsumpcji, korzystanie wyłącznie z produktów lokalnych, rezygnację z transportu indywidualnego itp.

Magazyn Time uznał go za autora jednego z 10 najbardziej inspirujących blogów związanych z ochroną środowiska, wg MSN był jednym z najbardziej wpływowych mężczyzn roku 2008, zaś Elle wymienił go wśród tak zwanych „Eco-illuminators”, osób otwierających oczy na problemy związane z ochroną środowiska.

No Impact przyjeżdża do Polski w związku z pierwszą edycją Eksperymentu No Impact Week, realizowanego w Polsce przez Fundację Sendzimira jako Tydzień inny niż wszystkie. W sumie w Eksperymencie w Polsce wzięło już udział ponad 400 osób.

Spotkania z Colinem Beavanem odbędą się w Krakowie (20 maja), łodzi (21 maja) i Warszawie (23 maja). Zapewnione zostanie tłumaczenie na język polski. Wstęp wolny.
Kraków, Akademia Górniczo-Hutnicza, ul. Kawiory 26 A, Budynek D-11, sala 216 – 20 maja, godz. 16:30
Łódź, Uniwersytet Łódzki, Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny, ul. POW 3/5, sala E306– 21 maja, godz. 15:00
Warszawa, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, ul. Szpitalna 5/5 – 23 maja, godz. 10:00

Więcej informacji na stronie: www.innytydzien.pl

Na wykłady obowiązuje rejestracja: http://moje-ankiety.pl/respond-42403.html

 Źródło: ulicaekologiczna.pl

Minister środowiska: ustawa łupkowa do końca roku
czwartek 2013-05-16

Według ministra środowiska, projekt ustawy dotyczącej wydobycia gazu łupkowego w Polsce powinien być przyjęty przez rząd do końca czerwca. Zdaniem Marcina Korolca, ustawa wejdzie w życie do końca roku. Nowe przepisy mają dotyczyć zarówno prawa podatkowego, jak i geologicznego.

– Myślę, że projekt ustawy zostanie przyjęty przez polski rząd do końca tego półrocza, jeszcze w czerwcu – mówi Agencji Informacyjnej Newseria minister środowiska Marcin Korolec. – Następnie będzie dyskutowany w parlamencie. Sądzę, że przed końcem roku ustawa zostanie uchwalona i podpisana przez pana prezydenta.

Nowe regulacje mają objąć zarówno prawo geologiczne, jak i prawo podatkowe. Resort środowiska pracuje nad znowelizowaniem m.in. Prawa geologicznego i górniczego. Z kolei kwestie podatkowe znajdują się w gestii Ministerstwa Finansów. Zgodnie z zapowiedziami, „government take”, czyli maksymalne obciążenia dla przedsiębiorców nie przekroczą 40 proc. zysków brutto z produkcji gazu i ropy.

– Poziom regulacyjny i prawo podatkowe będą dyskutowane łącznie. Nawet jeśli są opisane w dwóch różnych aktach prawnych – wyjaśnia Korolec.

Obaw resortu środowiska nie budzą decyzje koncernów o wycofywaniu się z Polski. W ostatnim tygodniu taką decyzję podjęły dwie amerykańskie firmy, zajmujące się poszukiwaniem gazu łupkowego: Talisman Energy i Marathon Oil. Wcześniej zrezygnował Exxon Mobil. Według niektórych ekspertów, przyczyną były planowane nadmierne obciążenia podatkowe i brak stabilnych regulacji prawnych.

– Konsolidacja na tym rynku będzie następowała i jest to proces naturalny – twierdzi minister środowiska. – Ponadto przedsiębiorstwa, które decydują się na wyjście z Polski, odstępują koncesje innym podmiotom.

Koncesje Exxon Mobil przejął francuski koncern Total i polski Orlen Upstream.

– Problemem nie są odejścia firm, lecz to, że te które u nas działają, podejmują stosunkowo mało wysiłku, jeśli chodzi o realne wiercenia. Tych wierceń realnie było dosłownie kilka. Tymczasem, żeby mieć wiedzę, ile tego gazu mamy i czy rzeczywiście możemy się o niego oprzeć, to musimy mieć do czynienia z dziesiątkami i setkami odwiertów – mówi Korolec.

Minister środowiska nie zgadza się z twierdzeniem, że przyczyną niskiej ilości odwiertów jest brak odpowiednich przepisów.

– Moim zdaniem przyczyną są warunki geologiczne. Potrzeba też czasu, byśmy nauczyli się współpracować z firmami wydobywczymi. A regulacje dotyczące prawa geologicznego w krótkim czasie będą gotowe – przekonuje rozmówca Newserii.

Źródło: Newseria

Ziemia na klimatycznej krawędzi
czwartek 2013-05-16

Jak ogłosili naukowcy z obserwatorium Mauna Loa, poziom koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze sięgnął 400 ppm (cząstek na milion). Nigdy wcześniej w historii człowieka, stężenie dwutlenku węgla nie było tak wysokie. 

Przekroczenie tego krytycznego poziomu oznacza, że zahamowanie wzrostu średniej globalnej temperatury może być jeszcze trudniejsze, niż prognozowano do tej pory. Bez odejścia od paliw kopalnych i głębokiej transformacji w kierunku czystej energii, katastrofalnych skutków zmian klimatu nie uda się powstrzymać – przypomina organizacja ekologiczna WWF Polska. Konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych rysuje się teraz jeszcze wyraźniej, jako jedyna odpowiedź, na jaką możemy sobie pozwolić – mówi Monika Marks z WWF Polska. - Ostatnim razem, kiedy poziom koncentracji CO2 w atmosferze był tak wysoki, jak dziś, średnia temperatura na Ziemi była około 3-4 stopnie wyższa. A ostatnim razem, kiedy globalna temperatura była tak wysoka, poziom morza sięgał 40 metrów wyżej niż dzisiaj.

Poziom koncentracji CO2 stopniowo wzrasta od 200 lat, osiągając 280 ppm na początku rewolucji przemysłowej i 316 ppm w 1958, kiedy obserwatorium Mauna Loa rozpoczęło pomiary (wizualizacja tych pomiarów znana jest jako tzw. krzywa Keelinga). Stacja obserwacyjna, zlokalizowana jest 3,4 km npm, z dala od wielkich źródeł zanieczyszczeń. Jest to pierwszy tak wysoki poziom koncentracji CO2 od około 4,5 miliona lat. Kiedy w pliocenie stężenie wynosiło między 365 a 415 ppm, świat był o wiele cieplejszy. Średnie stężenie w roku 2012 wynosiło 393,82 ppm. Średni roczny wzrost wyniósł w 2012 r. 2,66 ppm. To drugi najszybszy przyrost stężenia CO2 w historii pomiarów (pierwszy w 1998).

Zdaniem naukowców nie ma żadnych wątpliwości, że to człowiek jest odpowiedzialny za wzrastający poziom koncentracji CO2 w atmosferze. Większość antropogenicznych emisji pochodzi z sektora energetycznego, przede wszystkim ze spalania paliw kopalnych. Jeśli poziom stężenia dwutlenku węgla w atmosferze będzie wzrastał, możemy spodziewać się że letnie temperatury, które dotychczas notowane były jako rekordowe, staną się przeciętne dla tej pory roku. Ekstremalne susze staną się normą. Nawałnice i powodzie będą coraz częstsze.

Społeczności i rządy całego świata już dziś zmagają się z suszami, utratą plonów, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Nawet w bogatych państwach, takich jak USA. Jeśli poziom koncentracji CO2 będzie nadal rosnąć wysiłki związane z przystosowaniem do zmian klimatu mogą okazać się bezowocne. Ale ten trend może ulec zmianie, jeśli dokonamy właściwych wyborów.

Szybki zwrot w kierunku odnawialnych źródeł energii, wsparty znaczącym wzrostem efektywności energetycznej pomoże znacznie ograniczyć emisje CO2, a dzięki temu ustabilizować i ograniczyć koncentrację CO2 w atmosferze – tłumaczy Marks. - Koszt produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych znacząco spadł, a w 2011 r. inwestycje w odnawialne źródła przekroczyły inwestycje w produkcję energii ze źródeł kopalnych, po raz pierwszy. Odnawialna energia może stać się nową normą. Jednak wymaga zobowiązań ze strony rządów, jeśli ma się to stać szybko i mieć wystarczająco duży zasięg.

Źródło: WWF