Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28434630

Nie będzie ustawy o gazie łupkowym
czwartek 2013-02-21

Wbrew dotychczasowym zapowiedziom resort środowiska nie zaproponuje tzw. ustawy o węglowodorach. Zamiast tworzyć nową, zamierza znowelizować już istniejące akty prawne, m.in. Prawo geologiczne i górnicze. Najważniejsze z punktu widzenia inwestorów kwestie podatkowe znalazły się w gestii Ministerstwa Finansów. Kontrowersje wzbudza pomysł udziału Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych w zyskach i podejmowaniu decyzji.

– Z głosów firm wynika, że kluczowe są kwestie finansowe i podatkowe. To one istotnie decydują o atrakcyjności lub nieatrakcyjności inwestowania na danym rynku. Z punktu widzenia polskich przepisów wciąż, pomimo licznych zapowiedzi, nie mamy do czynienia z jasną sytuacją jak będzie wyglądał reżim opodatkowania węglowodorów i czy w związku z tym funkcjonowanie na polskim rynku jest dla tych firm opłacalne [według zapowiedzi Ministerstwa Finansów z 20 lutego projekt nowych regulacji podatkowych ma się ukazać 25 lutego] – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Tomasz Barańczyk, partner PwC.

Tomasz Barańczyk podkreśla, że nie na takie rozwiązania ze strony rządu czekali inwestorzy. Nadal niewiadomą jest kwestia związana z Narodowym Operatorem Kopalin Energetycznych (NOKE).

– Resort środowiska opublikował projekt rozporządzenia Ministra Środowiska i załączył do niego wzór umowy, która miałaby być zawierana z udziałem NOKE. Wynika stąd, że kluczowe decyzje konsorcjum eksploatacyjnego z udziałem NOKE miałyby być podejmowane bezwzględną większością głosów na bazie udziału w zyskach. To oznacza, że NOKE mając potencjalnie relatywnie nieduży udział w kosztach [5 proc. lub kwota określona w toku przetargu o koncesje rozpoznawczo-wydobywcze] może objąć nieproporcjonalnie duży udział w podejmowaniu decyzji. To jest, z jednej strony, słuszne z punktu widzenia interesu Skarbu Państwa, a z drugiej, rodzi pytanie, jak do tego odniosą się firmy – zwraca uwagę partner PwC.

Resort podaje, że organem doradczym zarządu NOKE w sprawach opiniowania jego udziału w konkretnych projektach działalności rozpoznawczej i wydobywczej będzie Komitet Inwestycyjny. Komitet składać się będzie z wybitnych przedstawicieli nauki i praktyki z zakresu górnictwa, geologii, prawa i ekonomii.

Z kolei nowe uregulowania dotyczące podatków od wydobywania węglowodorów znajdą się w osobnej ustawie przygotowywanej przez ministra finansów.

– Na razie oficjalne zapowiedzi były dość pozytywne. Mówiły, że całość opodatkowania łącznie nie przekroczy 40 proc. zysku brutto. Oczywiście jest to dość karkołomne biorąc pod uwagę zapowiedzi nowych rodzajów opodatkowania. Czyli łącznie – nowy podatek od wydobywania węglowodorów [5 proc. wartości wydobytego gazu ziemnego i 10 proc. wartości wydobytej ropy naftowej] i ten słynny podatek typu cash flow tax [25 proc.], którego nikt tak naprawdę do końca nie rozumie, ponieważ nie podano zasad jego kalkulowania. Dotyczy on „dodatnich, skumulowanych przepływów finansowych”, bez sprecyzowania na czym jego obliczanie będzie polegać – informuje Tomasz Barańczyk.

Ekspert podkreśla, że inwestorzy oczekują przede wszystkim jasnych zasad działania.

– To są firmy, które w ciągu 6-7 lat ponoszą tylko koszty związane z rozpoznawaniem złóż węglowodorów, nie mając pewności – bo przecież jest to działalność obarczona dużym ryzykiem – czym ten okres wielu lat się zakończy – mówi Tomasz Barańczyk. – Przedsiębiorcy chcą mieć jasność, czego mogą oczekiwać jeśli chodzi o ewentualne zyski i ich podział ze Skarbem Państwa. To jest to, na co głównie czekają.

– W wyniku konsultacji zdecydowaliśmy się na nowelizację Prawa geologicznego zamiast tworzenia nowej ustawy, ponieważ zwrócono nam uwagę, że regulacje dotyczące wydobywania węglowodorów już istnieją w polskim prawie – odpowiada Paweł Mikusek, rzecznik prasowy resortu środowiska.

Zapewnia, że kwestie dotyczące tzw. government take, czyli maksymalnego łącznego obciążenia podatkami i opłatami nie ulegają zmianie.

– Wyłączenie kwestii podatkowych spod naszych skrzydeł również w tym przypadku wynika wyłącznie z porządku legislacyjnego – mówi Newserii Paweł Mikusek. – Minister finansów poinformował nas, że nie możemy mówić „o podatku od wydobycia”, ponieważ nie ma takiej definicji na gruncie prawa polskiego. Dlatego musi powstać specjalna ustawa regulującą tę kwestię. „Government take” maksymalnie będzie wynosić nie więcej niż 40 proc. zysków brutto z produkcji gazu i ropy.

Ministerstwo Środowiska przedstawiło w miniony piątek do konsultacji społecznych i międzyresortowych kompleksową nowelizację ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz 8 innych ustaw. Konsultacje projektu trwają do 18 marca. Równocześnie rozpoczynają się konsultacje projektu zmiany rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko przedstawionego przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.

Źródło: Newseria

Kompania Węglowa ogranicza koszty. Szuka nowych złóż i chce inwestować w energetykę
czwartek 2013-02-21

Kompania Węglowa ma plan awaryjny na ciężkie czasy, jakie zapanowały w górnictwie. Działania antykryzysowe mają za zadanie ograniczyć koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa, przy jednoczesnym utrzymaniu zatrudnienia. W dalszych planach są inwestycje. Spółka chce m.in. zaangażować się w produkcję energii.

Sposób Kompanii Węglowej na kryzys w długim terminie to dywersyfikacja działalności. Spółka próbuje pozyskać partnera do budowy elektrowni węglowej, która miałaby stanąć w Woli koło Pszczyny, na terenach dawnej kopalni Czeczott. Koszt budowy to ok. 6 mld złotych. W długiej perspektywie ma to przynieść jednak duże zyski.

– Nie chcemy uzyskiwać marży 2-procentowej na sprzedaży węgla, tylko np. 20-procentową marżę na wytwarzaniu energii elektrycznej – tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezes Kompanii Węglowej.

Drugą dużą planowaną inwestycją, głównie ze względu na potencjalne ogromne pokłady węgla i niższe koszty eksploatacji, jest budowa kopalni na Lubelszczyźnie (ponad 70 ha teren w Pawłowie, 50 km na wschód od Lublina). Próbne odwierty, które rozpoczną się wiosną br., mają potwierdzić opłacalność tej inwestycji. Prace badawcze potrwają ok. dwóch lat.

Plan na kryzys

Kompania Węglowa musi stawić czoła trudnej sytuacji, jaka od kilku miesięcy panuje na rynku węgla kamiennego. Systematycznie spada jego wydobycie i sprzedaż. Obrazują to wyniki handlowe spółki, która jeszcze w 2011 roku sprzedała 39 mln ton węgla, a w ubiegłym roku o 3 mln ton mniej.

Stąd opracowane i wdrożone we wrześniu ubiegłego roku działania antykryzysowe, których celem przede wszystkim jest optymalizacja kosztów. Dzięki temu udało się osiągnąć planowany wcześniej zysk na poziomie ok. 150 mln złotych. Prezes spółki zapewnia, że plan będzie konsekwentnie realizowany. Można spodziewać się wprawdzie ograniczeń w rekrutacji nowych pracowników, ale nie oznacza to zwolnień wśród dotychczasowej załogi.

– To ostatni punkt, do którego byśmy mogli sięgnąć, ponieważ po pierwsze mamy funkcjonujące od dawna w Kompanii porozumienia, z których wynikają gwarancje zatrudnienia, głównie w stosunku do pracowników zatrudnionych pod ziemią – tłumaczy prezes spółki Joanna Strzelec-Łobodzińska. – Po drugie, branża górnicza jest taką branżą, w której z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy przy określonym wydobyciu bardzo łatwo można wyliczyć, ile osób powinno w takim procesie pracować.

Spółka, decydując się na zwolnienia wśród załogi, musiałaby ograniczyć wielkość wydobycia. A tego chce właśnie uniknąć.

– Nie chcielibyśmy, by Kompania zwijała swoje moce produkcyjne, to jest podstawowy cel – zapewnia Joanna Strzelec-Łobodzińska. – Chcemy, żeby spółka była podstawowym podmiotem dostarczającym węgiel energetyczny, czyli by utrzymała swój udział w miksie energetycznym Polski.

Zarząd spółki ma nadzieję, że wkrótce zmieni się sytuacja gospodarcza w Europie i zwiększy się zapotrzebowanie na węgiel kamienny. Kompania Węglowa jest jego największym producentem w Europie. I jak podkreśla prezes, spółka musi być gotowa na zmianę koniunktury.

– Te koszty nie mogą być ograniczone w zakresie robót przygotowawczych. Kiedy ten cykl kryzysowy się odwróci i ktoś się nas zapyta: jesteście największym producentem węgla w UE, dlaczego nie dostarczacie węgla wtedy, kiedy on jest potrzebny. W związku z tym musimy mieć przygotowane fronty, ściany do eksploatacji, kiedy z tego kryzysu wyjdziemy – mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Dlatego dalsza restrukturyzacja przedsiębiorstwa będzie polegała przede wszystkim na cięciach kosztów niezwiązanych z procesem wydobywczym. Jak przekonuje prezes Kompanii Węglowej, w kosztach wydobycia cięcia są już niemożliwe.

Źródło: Newseria

Walka z efektem cieplarnianym pomaga gospodarce
środa 2013-02-20

Rozwój alternatywnych źródeł energii i odchodzenie od paliw kopalnych jest koniecznością. Gdyby nie było efektu cieplarnianego to trzeba by było go wymyśleć, ponieważ walka z nim sprzyja rozwojowi nowoczesnych technologii – mówi prof. Andrzej Kraszewski z Politechniki Warszawskiej, były minister środowiska.

- Na ile lat w Polsce wystarczy węgla? Na jak długo wystarczy węgla na świecie, jeśli Chiny będą go dużo konsumowały? Paliw kopalnych wystarczy nam w perspektywie krótkoterminowej, ale co dalej? Energetyka się zmieni, zasoby paliw kopalnych nie są nieskończone, technologia podpowie nam racjonalne rozwiązania. Nie patrzmy na rozwój energetyki przez pryzmat cen akcji firm energetycznych na giełdzie, lecz perspektywicznie – przekonuje Andrzej Kraszewski.

Jego zdaniem nie ma sensu na tracenie czasu na dyskusje o tym, czy efekt cieplarniany jest spowodowany przez działalność człowieka czy wynika z przyczyn naturalnych.

- Gdyby nie było efektu cieplarnianego to trzeba by było go wymyśleć. Tak jak podczas II wojny światowej wymyślono wiele nowych technologii, m.in. sonar, tak walka ze zmianami klimatycznymi przyczyni się do rozwoju nowoczesnych technologii – wskazuje Andrzej Kraszewski.

Przypomina, że sukces amerykańskiego sektora gazu łupkowego został spowodowany tym, że małe firmy miały odpowiednie, innowacyjne technologie, które teraz mogą sprzedawać na całym świecie.

Jak prognozuje były minister środowiska, cena uprawnień do emisji CO2 powróci do poziomu 13-15 euro za tonę a wtedy opłacalne będzie wdrażanie technologii niskoemisyjnych i rozwój odnawialnych źródeł energii. W jego ocenie należy rozwijać także te technologie, które dziś są nieopłacalne.

Andrzej Kraszewski dodaje, że kiedy nauczymy się magazynować energię z OZE, to będzie to energetyka systemowa.

Prof. Kraszewski podkreśla, że w Komisji Europejskiej nie siedzą idioci chcący zbiorowo popełnić samobójstwo gospodarcze. Obecny kierunek polityki energetyczno-klimatycznej UE jest korzystny dla wielu krajów UE, choć nie musi być korzystny dla Polski. Jego zdaniem najwyższy czas, żeby Polska zrozumiała jaki kierunek polityki energetycznej obrała Unia i zaczęła do niego dostosowywać swoją energetykę.

Źródło: EkoNews

Walka z trucicielami w Krakowie
wtorek 2013-02-19

Ruszyło interaktywne narzędzie, które pomoże Straży Miejskiej walczyć z nielegalnym spalaniem śmieci. Pod adresem www.krakow.pl/spalanie oraz www.strazmiejska.krakow.pl można zgłaszać przypuszczalne miejsca, gdzie w domowych piecach spalane są śmieci. Narzędzie umożliwi Straży Miejskiej szybką reakcję i kontrolę takich posesji.

„Interaktywna mapa to narzędzie wspomagające walkę z nielegalnym spalaniem odpadów. Mieszkańcy wciąż mogą zgłaszać niepokojące informacje pod numerem telefonu 986" – mówi Komendant Straży Miejskiej Miasta Krakowa Adam Młot.

Komendant podkreśla, że wiele osób nie wie jakie są konsekwencje spalania odpadów dla środowiska i zdrowia. Strażnicy prowadzą więc też działalność edukacyjną w tym zakresie informując podczas kontroli o szkodliwości tego procederu.

Pomysł opracowania interaktywnej mapy powstał m.in. po rozmowach z działającymi w Krakowie stowarzyszeniami działającymi na rzecz poprawy jakości powietrza.

Należy pamiętać, że kolor czy zapach dymu wydobywającego się z komina nieruchomości nie jest jednoznacznym wskaźnikiem, że w instalacji grzewczej budynku spalane są odpady. Umieszczenie na mapie wskaźnika nie pozwoli więc jednoznacznie stwierdzić, że na danym terenie dochodzi do takiego procederu. Wskazane przez internautów punkty będą dla straży Miejskiej ważnym sygnałem, że należy przeprowadzić kontrolę instalacji grzewczych.

Dlaczego walka z nielegalnym spalaniem odpadów jest tak ważna?

Przy spalaniu śmieci w niskich temperaturach (od 200 do 500 stopni C) - a takie panują w przydomowych piecach - do atmosfery wydobywa się niczym nie oczyszczony dym, zawierający szkodliwe substancje np. tlenki azotu, dwutlenek siarki, metale ciężkie (np. kadm, nikiel, ołów, rtęć), związki chloru, fluoru".

Dla przykładu, spalając w domowym piecu 1 kilogram odpadów z polichlorku winylu PVC (butelki plastikowe, folie, skaj, itp.) wytwarzamy aż 280 litrów gazowego chlorowodoru, który w połączeniu z parą wodną tworzy kwas solny.

Szczególnie niebezpieczne są powstające przy spalaniu tworzyw sztucznych rakotwórcze i toksyczne związki chemiczne zwane dioksynami. „Ich działanie jest podstępne. Polega na powolnym, ale skutecznym uszkadzaniu rozmnażających się komórek w organizmach żywych, uszkadzaniu narządów wewnętrznych, wywoływaniu wysypek alergicznych, działaniu mutagennym, rakotwórczym. Toksyczny wpływ na zdrowie może objawić się dopiero po kilkudziesięciu latach np. w postaci chorób nowotworowych" – przestrzega Dyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska – Ewa Olszowska – Dej. Szkodliwe substancje powstające podczas tego procesu powodują choroby, zwłaszcza u dzieci. Atakowany jest układ oddechowy, pojawiają się kaszel i duszności, mogą też wystąpić reakcje alergiczne na skórze.

Spalanie odpadów w przydomowych piecach to jedna z głównych przyczyn sezonowego pogarszania się powietrza w Krakowie. Szacuje się, że w naszym mieście stare piece emitują rocznie emitują 762 tony pyłu. Pyłu, na który składa się nie tylko dym węglowy, ale też cząstki pochodzące ze spalania śmieci.

Wykorzystywanie pieców domowych do spalania śmieci powoduje ponadto uszkodzenia instalacji i przewodów kominowych. Związki chemiczne powstałe wskutek spalania odpadów z tworzyw sztucznych przyczyniają się do tworzenia tak zwanej sadzy mokrej i szklistej, która działa destrukcyjnie na ścianki przewodów kominowych. Trudno ją usunąć, a dodatkowo, jej zapalenie się w przewodzie kominowym jest groźne dla otoczenia i może spowodować pożar budynku.

Kraków był pierwszym polskim miastem, które rozpoczęło walkę ze spalaniem odpadów w piecach domowych. Regularne kontrole strażników miejskich, którym często towarzyszą inspektorzy z Wydziału Kształtowania Środowiska, prowadzone są od 2009 roku. Sprawdzany jest stan kotłowni grzewczych, w przypadkach wątpliwych mogą zostać pobrane próbki popiołu. Tylko w poprzednim sezonie grzewczym przeprowadzono łącznie 1 349 kontroli. W kilkuset przypadkach ujawniono proceder spalania odpadów, nałożono mandaty karne na kwotę 16 400 złotych, skierowano kilka wniosków do sądu.

W tym sezonie grzewczym działania kontrolne prowadzone są z jeszcze większą intensywnością. Od początku listopada 2012 roku do końca stycznia br. strażnicy miejscy przeprowadzili łącznie 1052 kontrole spalania odpadów. Na 99 posesjach obok funkcjonariuszy pojawili się inspektorzy z Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa. W 90 przypadkach ujawniono nielegalne spalanie odpadów. Na osoby, które popełniły to wykroczenie strażnicy nałożyli 72 mandaty karne na kwotę 9 000 złotych, w 18 przypadkach wystarczyły pouczenia.

Straż Miejska ostrzega, że w przypadku stwierdzenia palenia śmieci piecach, które nie są do tego przeznaczone grożą sankcje karne wynikające z art. 71 ustawy o odpadach. Grzywna może wynieść nawet 5 tys. złotych.

Prezydent Miasta od kilku lat apeluje do władz województwa małopolskiego o skorzystanie z obowiązujących przepisów prawnych i wprowadzenie uchwałą Sejmiku Wojewódzkiego zakazu stosowania paliw stałych na terenie Krakowa. Takie rozwiązanie pomogło by przyspieszyć likwidację działających jeszcze na terenie Krakowa starych pieców na węgiel.

Władze Krakowa liczą, że zakaz zostanie wprowadzony jeszcze w tym roku. Równolegle prowadzone są działania na rzecz pozyskania dodatkowych środków finansowych na wsparcie mieszkańców, którzy będą objęci obowiązkowym programem wymian pieców. W ciągu 5 lat Miasto chce pozyskać około 130 mln zł.

Źródło: krakow.pl

Bez odpowiedniej polityki klimatycznej Polska skazuje się na zacofanie gospodarcze
wtorek 2013-02-19

Polska gospodarka musi przestawić się na niskoemisyjną w perspektywie najbliższych kilkunastu lat – podkreślają eksperci. W przeciwnym razie kraj czeka stagnacja gospodarcza. Kluczem do sukcesu jest, jak przekonuje dr hab. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej, rozwój „zielonych” źródeł energii i zwiększenie energooszczędności. To opłaci się wszystkim Polakom, potrzebne jest jednak zaangażowanie i polityków, i wielkiego przemysłu.

– Jeżeli popatrzymy na innowacyjność gospodarek europejskich, Polska ściga się z Rumunią, Bułgarią, Litwą i Łotwą, a nie z tymi gospodarkami, które są najbardziej nowatorskie i które najszybciej się rozwijają – zwraca uwagę dr hab. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc spośród krajów UE pod względem poziomu innowacyjności gospodarki. Nie wypada też dobrze w światowych zestawieniach. Według rankingu innowacyjności „The Global Innovation Index” Polska w ubiegłym roku zajęła 44. pozycję spośród 141 krajów. To oznacza spadek o jedną pozycję w porównaniu do 2011 roku. Zdaniem eksperta, sytuacja może się pogarszać.

– W Polsce wyczerpują się motory rozwoju gospodarczego: tania siła robocza, taka renta zacofania, dzięki której w ostatnich latach był możliwy szybki rozwój. Jeżeli nie będziemy innowacyjni, w dłuższej perspektywie Polska wpadnie w tzw. pułapkę średniego dochodu. Nie będziemy szybko się rozwijać, nie będziemy zwiększać dobrobytu społecznego – przestrzega ekspert Koalicji Klimatycznej.

Dlatego zdaniem eksperta, potrzebujemy polityki klimatycznej rozumianej także jako działania na rzecz przekształcenia gospodarki na niskoemisyjną.

– Musimy więc modernizować energetykę, czyli budować przede wszystkim energetykę rozproszoną, opartą na lokalnych źródłach energii, wzmacniać efektywność energetyczną, zarówno w gospodarstwach domowych, jak i w przedsiębiorstwach. To jest możliwe, bo mamy ogromny potencjał w tym zakresie i jest to opłacalne zarówno dla mieszkańców, jak i dla całej gospodarki – mówi Agencji Informacyjnej Newseria ekspert.

Dr hab. Zbigniew Karaczun wylicza, że chociaż najtańsze możliwości zwiększenia efektywności zostały już w znacznym stopniu wyczerpane, polska gospodarka nadal posiada znaczący potencjał w tym zakresie. Energochłonność gospodarki była w 2010 roku ponad dwukrotnie wyższa niż średnia unijna. Potencjał oszczędzania do 2020 roku wynosi 26,8 TWh/r w energii elektrycznej i 512,9 PJ/r w paliwach i innej energii (dla porównania krajowe zużycie energii elektrycznej według Polskich Sieci Elektroenergetycznych w 2012 roku wyniosło 157 TWh). Ta skala oszczędzania, jak przekonuje ekspert, jest ekonomicznie uzasadniona i pozwoliłaby ograniczyć zużycie energii o 25 proc.

Aby tak się stało, konieczna jest zmiana polityki.

– Należy także budować przyjazne struktury przestrzenne, czyli tak planować rozwój, aby zmniejszać potrzeby transportowe, aby transport nie był istotnym źródłem emisji. Również powinniśmy wdrażać innowacyjne technologie przemysłowe, które będą konsumowały mniej energii i mniej zużywały surowców – wymienia dr hab. Zbigniew Karaczun.

Jednak wymaga to zmiany mentalności i polityków, i zarządzających przedsiębiorstwami.

– Dużo mówimy o potrzebie budowy innowacyjnej gospodarki, o potrzebie wspierania małych i średnich przedsiębiorstw, o rozproszonej energetyce, o odnawialnych źródłach energii i jej potencjale. Natomiast jeżeli zobaczymy, co robią politycy, jak tworzą prawo, to widzimy, że klimatu dla rozwoju innowacyjnej gospodarki w Polsce ciągle brakuje – uważa przedstawiciel Koalicji Klimatycznej.

I dodaje, że to blokuje dalszy rozwój kraju. A potencjał do zwiększenia efektywności w przemyśle jest, co pokazały ostatnie dwadzieścia kilka lat transformacji po 1989 roku.

– Problem jest w tym, że duża część polskiego przemysłu jest upaństwowiona i menadżerowie tych przedsiębiorstw nie myślą w perspektywie kilkunastu lat. Działają na bieżące zlecenie polityczne i w takiej perspektywie jak politycy, czyli najbliższych czterech lat. To dla gospodarki jest fatalne, bo przemysł musi planować w perspektywie 2030-2050 roku – mówi dr hab. Zbigniew Karaczun.

Źródło: newseria.pl

Gaz łupkowy. Większe wsparcie finansowe dla małych i średnich przedsiębiorców
poniedziałek 2013-02-18

W marcu ma dojść do rozstrzygnięcia pierwszego etapu konkursu „Blue Gas – Polski Gaz Łupkowy”. Już dziś po wstępnej ocenie wniosków można wskazać kierunki zmian, które powinny zostać wprowadzone w drugim konkursie. Ma zostać ogłoszony jesienią i może być skierowany w większym stopniu do małych i średnich przedsiębiorstw.

– Mamy w tej chwili zakończoną ocenę formalną. Sprawdziliśmy poprawność złożonych wniosków i właśnie są u recenzentów. Liczymy, że zamkniemy ten etap do końca marca – mówi Agencji Informacyjnej Newseria prof. Krzysztof Jan Kurzydłowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

„Blue Gas – Polski Gaz Łupkowy” to wspólne przedsięwzięcie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Agencji Rozwoju Przemysłu. Projekt ma przyczynić się do rozwoju technologii w obszarze związanym z wydobyciem gazu łupkowego w Polsce oraz pomóc w ich komercyjnym wdrożeniu. Da przedsiębiorcom możliwość przetestowania innowacyjnych technologii w fazie pilotażowej. Dofinansowane będą projekty o budżecie od 3 do 200 mln zł, o okresie realizacji do 36 miesięcy.

Wnioski złożyły 22 podmioty ubiegając się o dofinansowanie w wysokości łącznie ponad 314,5 mln zł. Ocenę formalną przeszło 19 wniosków. Już dziś dyrektor centrum wskazuje na kierunek, w którym powinny zmierzać zmiany, by drugi nabór odpowiedział jeszcze lepiej na zapotrzebowanie rynku.

– Kolejny nabór wniosków będzie poważnie zmieniony. Pojawiło się stosunkowo dużo aplikacji i nie tylko od dużych firm, ale także od małych, prywatnych, niezwiązanych ze spółkami Skarbu Państwa, co dowodzi, że temat jest obiektywnie interesujący – uważa prof. Kurzydłowski. – W większym stopniu będziemy postulowali otworzenie tego programu na małe i średniej wielkości przedsiębiorstwa.

Jak podkreśla, takie firmy mają szansę na realizację dużych projektów związanych z gazem łupkowym, m.in. przez współparcę z większymi przedsiębiorstwami, poprzez dostarczanie im niektórych produktów czy usług.

– Okazało, że dyskusję, którą w Polsce zdominowały takie nazwy jak PGNiG, Lotos, Orlen, tworzy także tkanka średniego i małego biznesu. Jeśli ci przedsiębiorcy zdobędą doświadczenie i wypracują produkty, które przedstawili nam jako propozycje do finansowania, to mogą osadzić się mocno na rynku europejskim, a może i światowym – zaznacza profesor.

Drugi nabór wniosków odbędzie się jesienią tego roku.

Program„Blue Gas – Polski Gaz Łupkowy” finansowany jest ze środków publicznych, przekazanych przez NCBiR jako dotacja celowa Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców, którym dysponuje Agencja Rozwoju Przemysłu. Na jego realizację przeznaczono łącznie 500 mln zł.

Źródło: newseria.pl

Ważne skutki mniejszej emisji spalin
piątek 2013-02-15

Zmniejszenie ilości emitowanego dwutlenku węgla, cząstek stałych i tlenku azotu. Obowiązujący od początku stycznia tego roku w Unii Europejskiej kolejny etap ograniczania emisji spalin - Stage III B ma przyczynić się do ochrony zdrowia i środowiska naturalnego.

Jakie są konsekwencje jego wprowadzenia dla producentów i użytkowników pojazdów i maszyn wyposażonych w wysokoprężny silnik spalinowy?

Uchwalona przez Parlament Europejski i Radę Dyrektywa 97/68/WE obliguje producentów do wprowadzenia zmian technologicznych w silnikach spalinowych i zmniejszenia ilości emitowanych zanieczyszczeń przez różne typy pojazdów m.in. samochodów osobowych, maszyn rolniczych czy budowlanych. Od 1 stycznia regulacja obejmuje także wózki widłowe o mocy silnika od 37 do 55 kW wyprodukowane w 2013 roku. Emisja tlenków azotu musi zostać zmniejszona o 50%, cząstek stałych natomiast o 90 %. Może mieć to znaczący wpływ zarówno na producentów, jak i użytkowników wózków widłowych.

Zmiany technologiczne
Dostosowanie nowych wózków widłowych do wymogów kolejnego etapu ograniczania emisji spalin wymusza wprowadzenie istotnych zmian w produkcji silników. Ustawodawca narzucając normy, nie określił rozwiązań technologicznych niezbędnych do uzyskania niższej emisji spalin, pozostawiając to w gestii samych producentów. Modele starej generacji mogą być zastępowane na przykład przez silniki wykorzystujące technologię „common rail”. Polega ona na ciągłym wytwarzaniu wysokiego ciśnienia paliwa przez pompę paliwową, co umożliwia bezpośredni wtrysk paliwa. Dzięki temu silnik wytwarza mniejszą ilość ciepła i spalin, zredukowany zostaje także poziom hałasu podczas jazdy. Aby sprostać nowym normom stosuje się także tzw. „downsizing”.

Metoda ta pozwala na zmniejszenie pojemności skokowej silnika - przy zachowaniu jego mocy obniża się zużycie paliwa. Zastępowanie większego zespołu napędowego mniejszym przy utrzymaniu pozostałych parametrów ma na celu minimalizację strat paliwa i zwiększenie sprawności pojazdu. Jednak jednym z najbardziej efektywnych rozwiązań jest zastosowanie hybrydowych zespołów napędowych. - Połączenie dwóch jednostek napędowych – silnika spalinowego i elektrycznego znacznie ogranicza emisję gazów – tłumaczy Tobiasz Jakubczak, Specjalista ds. Produktu w firmie STILL Polska.

– Moc wózka nie musi być przy tym zmniejszona, a wydzielanie dwutlenku węgla można zredukować w ten sposób nawet o 20%, w porównaniu do modeli korzystających wyłącznie z silników spalinowych – dodaje. Na rynku dostępne są także modele wyposażone w tzw. UltraCaps. Kondensatory te gromadzą energię, która wytwarzana jest podczas hamowania. Energia kinetyczna przetwarzana jest w nich w elektryczną i magazynowana, co zmniejsza zapotrzebowanie silnika spalinowego na paliwo.

Branża to odczuje
Wejście w życie normy III B ma istotne znaczenie także z punktu widzenia branży. Wszystkie nowe wózki widłowe o mocy 37-55 kW wyprodukowane od początku roku muszą ją spełniać, w innym przypadku niemożliwe będzie uzyskanie homologacji. Jednocześnie warto dodać, że przepisy zostają zrównane z tymi, które obowiązują w Stanach Zjednoczonych – Tier 4 Interim, co ułatwia sprzedaż produktów na rynku globalnym. Norma III B jest jedynie drogą do całkowitej eliminacji cząstek stałych i tlenków azotu ze spalin pojazdów, co będzie miało znaczny wpływ na popularność ekologicznych rozwiązań. W 2012 roku regulacji poddano silniki o mocy 55-75 kW, natomiast na 2017 planowane jest objęcie nimi silników w klasie 19-37 kW.

Klient będzie zadowolony?
Dla firm korzystających z wózków widłowych, wprowadzenie normy III B może mieć przede wszystkim znaczenie finansowe. Zakup wózka od producenta, który stopniowo wprowadzał zmiany techniczne nie powinien wiązać się ze wzrostem cen. Jednak w dłuższej perspektywie modyfikacje będą przynosiły oszczędności, głównie ze względu na mniejsze zużycie paliwa. Ponadto nowoczesne technologie, przystosowane do norm Unii Europejskiej mają także wpływ na bezpieczeństwo użytkowników.

Zmniejszenie ilości spalin czy hałasu przyczyni się do komfortu pracy i ochrony zdrowia. Wdychanie pyłów i spalin w miejscach zamkniętych jest poważnym zagrożeniem dla układu oddechowego, które może zostać zmniejszone dzięki wózkom przystosowanym do Stage III B. Wózki zgodne z normą pozwalają dodatkowo na ograniczenie najpowszechniejszego zagrożenia w magazynach - hałasu. Dzięki takim rozwiązaniom można także zaobserwować wzrost bezpieczeństwa pracy pracowników. Wprowadzenie zmian ma jednak przede wszystkim znaczenie globalne – zmniejszenie emisji spalin ma pozwolić na walkę z efektem cieplarnianym i ochronę środowiska naturalnego.

Źródło: etransport.pl

W 2014 r. ruszy budowa gazowego korytarza północ-południe
środa 2013-02-13

W 2014 r. ruszy budowa gazowego korytarza północ-południe, który połączy terminal LNG w Świnoujściu z sieciami gazowymi Czech, Słowacji, Ukrainy i innych państw południowej Europy. Koszt inwestycji to ok. 4,5 mld zł - powiedział prezes Gaz-Systemu Jan Chadam.

Jak zaznaczył, Gaz-System jeszcze w tym roku chce zorganizować strukturę finansowania budowy nowych gazociągów, które połączą terminal LNG, poprzez Dolny Śląsk, aż po granicę z Czechami, Słowacją i Ukrainą. Nowe gazociągi tworzyć będą tzw. korytarz północ - południe, integrujący polski system przesyłowy z krajami Unii Europejskiej.

"Oceniamy koszty tej inwestycji na ok. 4,5 mld zł. Około 30 proc. tej kwoty chcemy pozyskać z funduszy Unii Europejskiej. Kolejne 20-30 proc. stanowić będą kapitały własne Gaz-Systemu i spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe. Resztę środków pożyczymy na rynku finansowym, z wykorzystaniem instrumentów gwarancyjnych Banku Gospodarstwa Krajowego. Taka formuła pozwoli uzyskać pozabilansowe finansowanie projektu, przy rozsądnym koszcie kapitału, i umożliwi rozpoczęcie inwestycji przed zakończeniem spłaty zobowiązań spółki, wynikających z obecnych inwestycji (terminal LNG i gazociągi)" - powiedział PAP Chadam.

Dodał, że pod koniec br. będzie znana ostateczna struktura finansowania projektu i mogą być podpisane niektóre porozumienia w zakresie finansowania. "Budowa pierwszych odcinków powinna rozpocząć się w 2014 r." - zaznaczył.

"Projekt pozwoli na lepsze wykorzystanie możliwości terminalu LNG i istniejącej infrastruktury. Przepływy gazu będą mogły odbywać się w różnych kierunkach. Przykładem niech będzie Ukraina, która niedawno po raz pierwszy kupiła gaz w Niemczech i importuje go z wykorzystaniem naszej sieci. Oczywiście w małej ilości, bo połączenie z Niemcami nie jest duże. W miarę wzrostu możliwości przesyłowych naszej sieci, wielkości te będą wzrastały" - powiedział.

W ciągu najbliższych kilku lat Gaz-System zamierza zbudować w Polsce 1 tys. km gazociągów, dzięki którym powstanie europejski gazowy korytarz północ-południe. To drugi projekt budowy 1 tys. km gazociągów. Pierwszy jest w trakcie realizacji - ma być zakończony do końca 2014 r. Gazociągi powstają obecnie w północno-zachodniej i środkowej Polsce (m.in. Szczecin-Lwówek, Świnoujście-Szczecin, Szczecin-Gdańsk, Rembelszczyzna-Gustorzyn i Gustorzyn-Odolanów).

Gaz-System zarządza majątkiem o wartości ok. 5 mld zł, na który składają się głównie elementy systemu przesyłowego, m.in. ponad 9,7 tys. km gazociągów wysokiego ciśnienia, 14 tłoczni, 56 węzłów oraz 970 punktów wyjścia. Spółka zatrudnia ponad 2 tys. osób.

Spółka zapewniła już finansowanie dla obecnie realizowanych inwestycji, m.in. terminalu LNG w Świnoujściu, gazociągów i interkonektorów. Ich całkowita wartość to ok. 8 mld zł (w latach 2010-2014). Inwestycje są finansowane ze środków własnych spółki, funduszy unijnych, Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz konsorcjum banków komercyjnych.

Źródło: EkoNews

Ministerstwo Gospodarki pracuje nad programem ograniczenia emisji CO2
czwartek 2013-02-07

Ministerstwo Gospodarki przygotowuje program pokazujący, jak zmniejszyć emisję CO2, a jednocześnie nie stracić na konkurencyjności i zapobiec przenoszeniu fabryk do państw, gdzie normy środowiskowe nie są tak restrykcyjne. Komisja Europejska za pomocą polityki energetyczno-klimatycznej stara się nakłonić państwa członkowskie do przestawienia gospodarek na niskoemisyjne. Polska jednak sprzeciwia się zaostrzaniu tej polityki, argumentując, że jej koszty ekonomiczne są zbyt wysokie.

Resort gospodarki przygotowuje model, który będzie służył sprawdzeniu, jak dane rozwiązanie technologiczne czy organizacyjne wpływa na emisje gazów cieplarnianych.

– Ważne będzie nie tylko to, że obniży poziom emisji, ale również to, że nie zaszkodzi gospodarce. Czyli spowoduje, że nasza gospodarka, pomimo istotnego obniżenia poziomu emisji, będzie się nadal rozwijała. To jest główne założenie tego szerokiego programu obejmującego i efektywność energetyczną, i zmianę sposobu życia i modelu konsumpcji – informuje Jerzy Majchrzak, dyrektor Departamentu Innowacji i Przemysłu w Ministerstwie Gospodarki.

Jak tłumaczy, jest to duży program obejmujący wiele aspektów życia i gospodarki. Prace nad nim mają zostać zakończone do końca tego roku, a w 2014 roku ma zostać przyjęty.

Polityka KE zmierza do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska dwutlenkiem węgla i innymi gazami cieplarnianymi, które według części naukowców są odpowiedzialne za wzrost globalnej temperatury oraz przyczyniają się m.in. do rozwoju chorób nowotworowych. Jeśli jednak proponowane rozwiązania z zakresu transformacji niskoemisyjnej nie będą dopasowane do specyficznych warunków naszego kraju, przechodzenie na zieloną gospodarkę może być jedynie dodatkowym kosztem opóźniającym rozwój Polski. Dodatkowo, może doprowadzić do nasilenia zjawiska carbon leakage, czyli zastępowania produkcji polskiej czy unijnej, obciążonej kosztami polityki niskoemisyjnej, importem towarów z krajów trzecich, zwykle mających wyższe progi emisji.

– Jeżeli będziemy sprowadzać truskawki z Meksyku samolotem, to jest to wysokoemisyjna gospodarka, bo przecież przywożenie tych owoców z tamtych krajów w zimie pochłania dużą emisję CO2. Chcemy to liczyć globalnie, nie tylko tak, że zmniejszymy emisję w Polsce, a trzy razy zwiększymy poza naszymi granicami. Ma być to gospodarka, która spowoduje, że nasz poziom życia będzie coraz wyższy, lepszy, ale jednocześnie nie będziemy emitować więcej globalnie, nie tylko w Polsce – wyjaśnia Majchrzak w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.

Dyrektor w Ministerstwie Gospodarki podkreśla, że to globalne podejście jest szczególnie istotne.

– Model sprawdzania wpływu na emisje CO2 zacznie niedługo funkcjonować, więc nie będziemy wprowadzać tych rozwiązań, które są pozorne i tylko udają, że zmniejszają emisję. Patrzymy też na to, jak jest w innych krajach – mówi Jerzy Majchrzak. – Ta zmiana wiąże się z nowym modelem gospodarczym Polski, zmianą sposobu życia: będziemy mieć samochody spalające mniej paliwa i będziemy używać sprzętu AGD o mniejszym zużyciu energii, będziemy zwracać większą uwagę na oszczędzanie wody, energii czy śmieci.

W dokumencie „Potencjalne konsekwencje rozwiązań dotyczących unijnej polityki klimatycznej dla polskiej gospodarki oraz wpływu na jej konkurencyjność” resort gospodarki przedstawił dotychczas wykonane opracowania i analizy w zakresie unijnego podejścia do transformacji niskoemisyjnej. Wynika z nich, że koszty wdrożenia proponowanej przez Komisję Europejską polityki klimatycznej do roku 2050 w odniesieniu do PKB są w Polsce większe niż średnia dla całej UE. Do 2020 roku koszty w postaci utraty dynamiki PKB i miejsc pracy z tytułu realizacji zobowiązań zawartych w pakiecie klimatyczno-energetycznym mają być ponad dwukrotnie wyższe dla Polski (ok. 1,4 proc. PKB do roku 2020) niż średni koszt w UE (ok. 0,6 proc. PKB).

Źródło: Newseria

Europarlament wycisza ciężarówki i samochody
środa 2013-02-06

Samochody, autobusy i ciężarówki będą musiały muszą stać się cichsze – ale dopiero głosowanie rozstrzygnie, o ile decybeli. Jeżeli zostanie przyjęty, hałas drogowy zostanie ograniczony u źródła. Ekrany akustyczne będą mogły być stosowane rzadziej.

"Ponad 40% Europejczyków jest narażona na hałas drogowy o poziomie uznawanym przez Światową Organizację Zdrowia za szkodliwy. Hałas powoduje choroby układu krążenia, utrudnia sen, koncentrację i uczenie się. Zanieczyszczenie hałasem jest wiązane z ponad 50 tysiącami śmiertelnych zawałów rocznie, do jakich dochodzi w Europie. Według niedawnego Eurobarometru, ponad połowa z nas uważa, że hałas poważnie wpływa na nasze zdrowie" – czytamy w liście Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO), który otrzymał każdy polski europoseł.

Projekt regulacji zakłada zaostrzenie norm hałasu od samochodów, ciężarówek i autobusów o 3 lub 4 decybele. Dźwięk mierzy się przy użyciu skali logarytmicznej, więc 3-4 decybele to dużo. Zmiana ta będzie odczuwana jako zmniejszenie ruchu o ponad połowę.

„Obniżenie hałasu u źródła będzie działać wszędzie. Będzie też znacznie tańsze od ekranów w przeliczeniu na jedną osobę ochronioną przed hałasem. Według danych Europejskiej Konferencji Dyrektorów Dróg (do której należy też GDDKiA) nakłady wyniosą 15 euro na jedną chronioną przed hałasem osobę. Tymczasem koszty ekranów to 1800 euro na osobę, poza tym nie wszędzie można je stosować” - przekonuje Wojciech Makowski z INSPRO. Firma doradcza TNO szacuje, że przyjęcie tej legislacji w perspektywie do 2030 roku spowoduje oszczędności w wydatkach na ochronę zdrowia w wysokości 79 mld euro.

We wtorek europosłowie debatowali nad hałasem na posiedzeniu plenarnym w Strasbourgu. Głosowanie spodziewane jest we środę w południe. Posłowie mają do wyboru poparcie stanowiska Komisji ds. Środowiska lub poprawki sprawozdawcy Miroslava Ouzkiego, pod którymi podpisały się frakcje prawicowe i centroprawicowe.

Znacząco osłabiają one regulację, w szczególności wymagania stawiane pojazdom sportowym. Miroslav Ouzky zwrócił na siebie uwagę we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to rozesłał plik z propozycją kompromisu w tej sprawie podpisane przez Porsche AG. Następnie oskarżył o szantaż organizację ekologiczną Transport & Environment, która to ujawniła.

Stanowiska polskich delegacji do Parlamentu Europejskiego nie są na razie znane.

Źródło: etransport.pl
Więcej: www.tirynatory.pl

Wkrótce będzie można ubiegać się o dofinansowanie ze środków funduszy EOG
poniedziałek 2013-02-04

28 stycznia 2013 r. została podpisana umowa w sprawie rozpoczęcia realizacji programu "Oszczędzanie energii i promowanie odnawialnych źródeł energii". Dzięki temu w II kwartale br. Ministerstwo Środowiska planuje ogłosić nabór wniosków o dofinansowanie.

Redukcja emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczenia powietrza oraz zwiększenie udziału energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych – to główne cele programu. Projekty do dofinansowania będą wybrane w drodze otwartego naboru wniosków (planuje się przeprowadzenie jednego naboru). Na wsparcie finansowe projektów przewidziane jest ponad 67 000 000 euro. Każdy z nich może otrzymać dofinansowanie w wysokości od 170 000 euro do 3 000 000 euro (maksymalnie 80% kosztów kwalifikowanych).

Inwestycje mogą dotyczyć jedynie budynków użyteczności publicznej. Dofinansowanie będzie m.in. przeznaczone na ich:
- termomodernizację,
- modernizację węzłów cieplnych,
- zastąpienie przestarzałych źródeł ciepła nowoczesnymi, energooszczędnymi i odnawialnymi źródłami ciepła lub energii elektrycznej.

Przez źródła ciepła lub energii elektrycznej wykorzystujące energię ze źródeł odnawialnych należy rozumieć: kolektory słoneczne, układy fotowoltaiczne, instalacje do wykorzystania biogazu (z wyłączeniem produkcji tylko energii elektrycznej), pompy ciepła, instalacje do wykorzystania energii pochodzącej ze źródeł geotermalnych, kotły na biomasę, małe turbiny wiatrowe oraz rekuperację ciepła.

Umowa została podpisana między Ministerstwem Rozwoju Regionalnego a Darczyńcami (Norwegia, Islandia i Liechtenstein). Otwiera to drogę do zawarcia kolejnych porozumień pomiędzy MRR i Ministerstwem Środowiska, a następnie MŚ i Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Stanowić one będą formalną podstawę umożliwiającą ogłoszenie otwartego naboru wniosków.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

13. Szczyt Zrównoważonego Rozwoju
piątek 2013-02-01

W New Delhi rozpoczął się dziś 13. Szczyt Zrównoważonego Rozwoju (TERI’s Delhi Sustainable Development Summit). W spotkaniu udział bierze Marcin Korolec, minister środowiska.

Spotkanie w New Delhi poświęcone jest rezolucjom zawartym w dokumencie "The Future We Want”, przyjętym w trakcie ubiegłorocznego Szczytu Ziemi Rio+20. Podczas spotkania omawiane będą między innymi kwestie związane z adaptacją do zmian klimatu oraz zielonym rozwojem gospodarczym opartym o technologie środowiskowe.

W trakcie szczytu w New Delhi minister Korolec będzie także rozmawiał o przygotowaniach do Konferencji ONZ w Sprawie Zmian Klimatu COP19, która odbędzie się w Warszawie w dniach od 11 do 22 listopada br. Pierwsze spotkanie w tej sprawie odbyło się już wczoraj, z Ministrem Środowiska i Lasów Republiki Indii, Jayanthi Natarajan.

Szczyt Zrównoważonego Rozwoju w New Delhi jest organizowany cyklicznie począwszy od 2001 roku. Przez 12 lat istnienia stał się jednym z najważniejszych forów służących wymianie wiedzy i doświadczeń w obszarze zrównoważonego rozwoju. Co roku w wydarzeniu uczestniczą przedstawiciele rządów, biznesu i nauki.

Spotkanie potrwa do 2 lutego.

Więcej informacji na stronie internetowej szczytu w Delhi - http://dsds.teriin.org/2013/

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Informacje o energooszczędności od dziś na każdym produkcie na prąd
piątek 2013-02-01

Od dziś etykiety informujące o zużyciu energii muszą być umieszczane nie tylko na sprzęcie AGD, ale na wszystkich urządzeniach korzystających z prądu. Informacje te muszą też znaleźć się reklamach tych produktów. Nowe przepisy mają ułatwić klientom wybór energooszczędnego sprzętu. Za nieprzestrzeganie tego nakazu na producentów i sprzedawców będą nakładane wysokie kary.

Informacja o efektywności energetycznej musi być umieszczona na każdym sprzęcie, który jest zasilany elektrycznością.

– Obowiązująca od dziś ustawa nie będzie dotyczyła tylko pralek, lodówek, zmywarek bądź klimatyzatorów, jak miało to miejsce do tej pory. Obowiązek etykietowania obejmie wszystkie urządzenia pobierające prąd. Dzięki temu konsumenci nie będą musieli sugerować się tylko ceną, a będą mogli porównać efektywność energetyczną poszczególnych produktów – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Renata Jezierska, naczelnik Wydziału Kontroli Artykułów Nieżywnościowych i Usług w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Warszawie.

Chodzi o wchodzącą dziś w życie ustawę obowiązkach w zakresie informowania o zużyciu energii przez produkty wykorzystujące energię. Do nowych zasad muszą się dostosować dostawcy (producenci lub ich przedstawiciele w UE) i dystrybutorzy tych produktów, ustawa dotyczy więc wszystkich sprzedawców.

– Dostawca ma obowiązek dołączenia etykiety oraz karty do samego produktu, jak również do wszystkich informacji, które są dołączane do produktu. Obowiązek informowania dotyczy także reklam, zarówno telewizyjnych, prasowych, jak w mediach elektronicznych. Dystrybutor, czyli detalista lub hurtownik będzie miał z kolei obowiązek nanieść tę etykietę bezpośrednio na produkt w sposób widoczny i czytelny, tak aby konsument mógł ją zobaczyć i się z nią zapoznać, natomiast karta musi być dołączona do materiałów, które są dostarczane konsumentowi razem z produktem – podkreśla Renata Jezierska.

Etykiety pozwolą konsumentom świadomie wybrać bardziej energooszczędny produkt. To będzie mieć pozytywny wpływ nie tylko na środowisko, ale i na domowe budżety. Produkt, który zużywa mniej energii, przyczyni się do obniżek rachunków za prąd.

– Według starych przepisów tych wysokich stopni efektywności energetycznej było mniej. W tej chwili są określone nowe stopnie efektywności energetycznej i są powiększone o efektywność od A do A+++, czyli najwyższej efektywności i jest ona oznaczona na etykiecie linią w kolorze mocno zielonym, co oznacza bardzo ekologiczny produkt – tłumaczy Renata Jezierska.

Nowe przepisy mają obowiązek wprowadzić wszystkie państwa UE.

– Oznakowanie jest bardziej czytelne dla konsumenta z tego powodu, że zawiera piktogramy, czyli znaczki. Jest ono uniwersalne dla wszystkich krajów UE. To zdecydowanie ułatwia wybór produktu i jest łatwe w odczytaniu – podsumowuje przedstawicielka Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Warszawie.

Z etykiety konsument będzie mógł się również dowiedzieć, ile wody rocznie zużywa dane urządzenie, np. pralka czy zmywarka.

Nie ma informacji – będzie kara

Za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących informowania o zużyciu energii będą nakładane kary.

– Kara może być nałożona zarówno na dostawcę, jak i na dystrybutora. Wynosi ona od pięciokrotnego do dwudziestokrotnego miesięcznego wynagrodzenia, biorąc pod uwagę takie wynagrodzenie w roku poprzednim, czyli jest dosyć dotkliwa – mówi Renata Jezierska.

Organami kontroli przestrzegania przepisów ustawy są wojewódzcy inspektorzy Inspekcji Handlowej oraz prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, zaś cały system kontroli będzie monitorowała prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

– W ramach postępowania kontrolnego i pokontrolnego organy kontroli mogą poinformować dostawcę i dystrybutora o tym, żeby podjął działania w celu wycofania nieoznakowanego produktu z rynku albo dołączenia do niego odpowiednich informacji, lub też żeby wstrzymał się z reklamowaniem danego produktu – zastrzega Renata Jezierska.

Kontrolerzy mogą także wydać wobec producenta lub sprzedawcy, którzy nie przestrzegają przepisów decyzję np. o wstrzymaniu sprzedaży produktu wykorzystującego energię, całkowitym wycofaniu tego produktu z obrotu czy zaprzestania jego reklamowania.

– Takie kroki organy kontrolne podejmą, jeżeli przedsiębiorca dobrowolnie nie usunie nieprawidłowości – mówi Renata Jezierska

Źródło: Newseria

Zmniejszmy temperaturę na Ziemi
wtorek 2013-01-29

Klimat się zmienia – co do tego nie ma wątpliwości. Oczywiste jest także, że potrzebne są działania adaptacyjne. O konieczności ich wprowadzenia rozmawiano w Ministerstwie Środowiska podczas prezentacji raportu Banku Światowego „Turn down the heat. Why a 4°C Warmer World Must be Avoided”.

Bank Światowy o zmianach klimatu


Świat zmierza w stronę ocieplenia klimatu o 4°C, co ma nastąpić pod koniec wieku. Jeżeli ludzie nie podejmą działań na rzecz ochrony klimatu, czekają nas katastrofalne zmiany takie jak: gwałtowne fale upałów, obniżenie światowych zapasów żywności, podniesienie poziomu mórz - stwierdza raport naukowy przygotowany na zlecenie Banku Światowego.

Świat może i musi uniknąć ocieplenia o 4 stopnie – globalne ocieplenie nie może przekroczyć 2 stopni, powiedział Prezes Banku Światowego Jim Yong Kim. Brak działań w sprawie zmian klimatycznych grozi przekształceniem świata, w którym dzisiaj żyjemy w zupełnie inny świat dla naszych dzieci. Zmiany klimatyczne są obecnie jednym z najważniejszych wyzwań rozwoju i musimy podjąć odpowiedzialność moralną za działania na rzecz przyszłych pokoleń, a szczególnie na rzecz najuboższych.

Niemniej jednak raport stwierdza, że ocieplenie o 4oC jest możliwe do uniknięcia - przy konsekwentnej realizacji działań można je ograniczyć do poniżej 20C.

Klimat się zmienia

Anomalia pogodowe, które obserwujemy na przestrzeni ostatnich lat potwierdzają, że klimat się zmienia. Zachodzące zmiany stanowią zagrożenie dla społecznego i gospodarczego rozwoju wielu krajów na świecie, w tym także dla Polski. Dlatego konieczna jest konstruktywna dyskusja z jednej strony o tym, jakie strategie adaptacji do czekających nas zmian obrać, jakie działania przystosowawcze podjąć. Z drugiej – jak ograniczyć emisję gazów cieplarnianych – powiedział Marcin Korolec, minister środowiska.

Aby skutecznie chronić klimat, działania adaptacyjne i zobowiązania redukcyjne muszą obejmować wszystkie kraje świata. Bez takiego wspólnego działania, nawet gdyby Unia Europejska, w tym Polska, zredukowała od jutra wszystkie emisje do zera, to i tak procesy globalnego ocieplenia będą postępować, bo odpowiadamy jako Europa jedynie za ok. 12% globalnych emisji. Jedynie wspólne działania całej społeczności międzynarodowej mogą być efektywne w walce z globalnym wyzwaniem jakim są zmiany klimatu. Polska jest głęboko zaangażowana w proces negocjacji nowego globalnego porozumienia klimatycznego. Doskonałą okazją ku temu będzie m.in. organizacja w tym roku w Warszawie konferencji klimatycznej ONZ – COP19, której będziemy gospodarzem – dodał minister Korolec.

SPA 2020…

Oprócz działań na rzecz wypracowania nowego globalnego porozumienia Ministerstwo Środowiska przygotowuje strategię adaptacji do zmian klimatu – Strategiczny plan adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020 z perspektywą do roku 2030 (SPA2020). Dokument wskazuje cele i kierunki działań adaptacyjnych, które należy podjąć w najbardziej wrażliwych obszarach w okresie do roku 2020, np. w: gospodarce wodnej, rolnictwie, leśnictwie, różnorodności biologicznej i obszarach NATURA 2000, energetyce itp. Jednocześnie SPA2020 określa konkretne działania adaptacyjne, które należy podjąć, wskazuje podmioty odpowiedzialne za ich realizację oraz podaje wskaźniki monitorowania i oceny realizacji przyjętych celów.

Działania adaptacyjne zawarte w SPA2020 obejmują zarówno przedsięwzięcia techniczne, jak np. budowa niezbędnej infrastruktury przeciwpowodziowej i ochrony wybrzeża, jak i zmiany regulacji prawnych, np. zmiany w systemie planowania przestrzennego ograniczające możliwość zabudowy terenów zagrożonych powodziami. Strategia wskazuje także ramy finansowania realizacji działań, np. mówi o możliwości wykorzystania funduszy UE na lata 2014-2020

Strategia stanowi pierwszy krok w kierunku zdefiniowania długofalowej wizji adaptacji do zachodzących zmian klimatu. Jednocześnie, niezwykle ważna jest edukacja społeczna w tym obszarze, w tym przybliżanie wyników badań i opracowań naukowych, jak raport Banku Światowego. W walce ze zmianami klimatu liczy się działanie każdej pojedynczej jednostki, a do jego podjęcia konieczna jest edukacja – dodał minister Korolec.

Raport Banku Światowego „Turn down the heat. Why a 4°C Warmer World Must be Avoided” jest dostępny – tutaj.

Źródło: Ministerstwo Środowiska
Fotowoltaika w Polsce nie ma szans?
piątek 2013-01-25

W świetle planowanych zmian prawnych, które nie zapowiadają przełomu w fotowoltaice, mało prawdopodobne jest, aby w Polsce ta branża rozwinęła się tak jak w Niemczech czy Czechach - mówi Paweł Białobok, prawnik z kancelarii DLA Piper.

- Na mocy przyjętego na szczeblu Unii Europejskiej pakietu klimatyczno-energetycznego Polska zobowiązana jest m.in. do zwiększenia do 2020 r. udziału energii ze źródeł odnawialnych w bilansie energetycznym do 15 proc. Osiągnięcie tego celu wymaga zwiększenia liczby przedsięwzięć w sektorze energetyki odnawialnej, w tym również inwestycji z zakresu fotowoltaiki. Aby ten cel był możliwy do zrealizowania, konieczne są sprzyjające rozwiązania prawne - mówi Paweł Białobok.

Tymczasem przedstawione przez Ministerstwo Gospodarki propozycje zmian legislacyjnych związane z planami przyjęcia tzw. "trójpaku energetycznego", czyli zestawu ustaw o odnawialnych źródłach energii, nowego prawa energetycznego i prawa gazowego oraz ustawy wprowadzającej "trójpak energetyczny" (czyli tzw. ustawa wprowadzająca) idą - jak ocenia Paweł Białobok - w przeciwnym kierunku.

Przypomina, że zmiany w przepisach ustawy Prawo budowlane dotyczące m.in. realizacji urządzeń i instalacji wykorzystujących energię ze źródeł odnawialnych zaproponowane w ustawie wprowadzającej tylko w niewielkim stopniu mogą przyczynić się do usprawnienia procesu inwestycyjnego w stosunku do aktualnie obowiązujących regulacji. Usprawnienia procesu inwestycyjnego trudno również spodziewać się po zmianach zaproponowanych w ramach tzw. "małego trójpaku", tj. nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, która ma na celu szybsze wprowadzenie w życie kluczowych postanowień "trójpaku energetycznego". Prace nad małym trójpakiem obecnie trwają w Sejmie.

Paweł Białobok, prawnik z kancelarii DLA Piper, wskazuje, że w obecnym stanie prawnym pozwolenia na budowę ani zgłoszenia nie wymaga montaż wolno stojących kolektorów słonecznych. Zgodnie z interpretacją przedstawioną przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, wolno stojące ogniwa fotowoltaiczne również mogą zostać zakwalifikowane jako kolektory słoneczne, co w praktyce oznacza możliwość realizacji takich przedsięwzięć bez konieczności uzyskania pozwolenia na budowę ani zgłoszenia.

- Jeśli jednak zmiany w Prawie budowlanym przewidziane w ustawie wprowadzającej weszłyby w życie, pozwolenie na budowę byłoby konieczne w przypadku budowy urządzeń i instalacji o zainstalowanej łącznej mocy przekraczającej 40 kW, wykorzystujących energię promieniowania słonecznego oraz w przypadku realizacji robót budowlanych polegających na montażu takich urządzeń i instalacji - ocenia Paweł Białobok.

Podkreśla, że ustawa wprowadzająca pozostawia jednocześnie w mocy dotychczasowe regulacje Prawa budowlanego pozwalające na montaż wolnostojących kolektorów słonecznych oraz na instalację na obiektach budowlanych urządzeń (np. kolektorów słonecznych) o wysokości do 3 metrów bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia. Zwolnienie to w świetle proponowanych zmian dotyczyłoby jedynie montażu wolno stojących kolektorów słonecznych o mocy nieprzekraczającej 40 kW. Ustawa wprowadzająca nie daje jednak jasnej odpowiedzi na pytanie, czy instalowanie na obiektach budowlanych kolektorów słonecznych o wysokości do 3 metrów bez pozwolenia na budowę i bez zgłoszenia lub po dokonaniu zgłoszenia (w przypadku urządzeń o wysokości przekraczającej 3 metry) byłoby możliwe w każdym przypadku, niezależnie od ich mocy.

Niestety wciąż nie jest pewne, jaki kształt ostatecznie przybiorą zmiany w Prawie budowlanym. - Ustawy składające się na "trójpak energetyczny" oraz ustawę wprowadzającą czeka jeszcze żmudna droga legislacyjna - wskazuje Paweł Białobok.

Dodaje, że wyjątkowo intensywne konsultacje społeczne doprowadziły do przedstawienia przez Ministerstwo Gospodarki aż czterech wersji projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii, dwóch wersji projektu ustawy Prawo gazowe i trzech wersji ustawy Prawo energetyczne. Dlatego trudno przewidzieć jaki ostatecznie kształt przybiorą regulacje dotyczące realizacji inwestycji w branży energetyki odnawialnej, w tym przedsięwzięć z zakresu fotowoltaiki.

- Czas pokaże, czy w Polsce nastąpi boom inwestycyjny na fotowoltaikę, który odnotowano w Czechach i Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów rozwój fotowoltaiki doprowadził do konieczności daleko posuniętej rozbudowy sieci dystrybucyjnych, co pociągnęło za sobą wielomiliardowe koszty. Jednak w świetle planowanych zmian w ustawodawstwie, które nie zapowiadają przełomu w fotowoltaice, raczej mało prawdopodobne abyśmy w Polsce mieli do czynienia z podobną sytuacją - podsumowuje Paweł Białobok.

Źródło: EkoNews