Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28435015

Węgiel liderem w produkcji energii elektrycznej
wtorek 2013-01-08

– Węgiel, obok odnawialnych źródeł, będzie głównym elementem produkcji światowej energii elektrycznej – prognozuje Maria van der Hoeven z Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Podobnie będzie też w Polsce, gdzie obecnie produkcja prądu i ciepła oparta jest w ponad 90 proc. na węglu. Dlatego, według dyrektor z MAE, powinniśmy dążyć do tego, by był on jak „najczystszy”. A to wymaga większych inwestycji w rozwój technologii ograniczających emisje dwutlenku węgla.

Dyrektor wykonawcza agencji, Maria van der Hoeven uważa, że Polska nie ucieknie od węgla. Ale ma wiele możliwości, by zdywersyfikować źródła energii i produkować ją z różnych surowców i za pomocą różnych technologii.

– Możecie stworzyć miks, który da wam dobrą, stabilną pozycję w Unii Europejskiej. Powinien być oparty na gazie importowanym i wydobywanym w kraju, konwencjonalnym i niekonwencjonalnym. Macie „zieloną energię”, szczególnie wiatrową. A także możliwość zwiększenia efektywności energetycznej. I jest jeszcze atom – wymienia Maria van der Hoeven.

Również węgiel powinien znaleźć się w tym miksie. Według raportu światowy popyt na ten surowiec wzrósł o 45 proc. w ciągu ostatniej dekady. Od decyzji politycznych będzie teraz zależało, czy te tendencje będą kontynuowane, czy ten kurs zostanie radykalnie zmieniony. Konieczne jest bowiem wypracowanie nowoczesnych technologii w tym zakresie.

Emisje gazów cieplarnianych, według części naukowców, przyczyniają się do ocieplenia klimatu, a także pogorszenia zdrowia ludzi. Unia Europejska testuje więc instalacje CCS (ang. carbon capture and storage) polegające na wychwytywaniu i składowaniu dwutlenku węgla. Komisja Europejska w sprawozdaniu dla Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącym realizacji europejskiego programu energetycznego z sierpnia ub.r. informowała, że rozpoczęcie funkcjonowania większości z tych eksperymentalnych technologii rozpocznie się dopiero w 2017 roku.

– Węgiel, obok odnawialnych źródeł, będzie głównym elementem produkcji energii elektrycznej. To oznacza potrzebę „oczyszczenia” tego surowca, np. stosując podziemną gazyfikację, poprzez metody wychwytywania i składowania CO2. Wiem, że Polska rozważa wszystkie z tych opcji i w UE jest wiele takich inicjatyw, ale to nie jest wystarczające – uważa Maria van der Hoeven.

Nie ma jednak innej możliwości, by zaspokoić zapotrzebowanie na energię. Według scenariusza (New Policies Scenario) MAE, globalny popyt na nią wzrośnie o ponad jedną trzecią do 2035 roku. Za 22 lata zapotrzebowanie na ropę osiągnie 99,7 milionów baryłek dziennie w stosunku do 87,4 mb/d w 2011 roku. Z kolei na węgiel popyt wzrośnie o 21 proc., zaś na gaz ziemny – aż o 50 proc.

– Widać, że niektórzy ludzie nie są zbyt zainteresowani rozwojem CCS. Jednak patrząc na to, ile mamy kopalni węgla i w jakim stopniu ten surowiec jest wykorzystywany do produkcji energii, musimy coś z tym zrobić. Ważne jest to, by produkując energię z węgla robić to w możliwie „najczystszy” sposób – przekonuje dyrektor.

Jednym z rozwiązań na zaspokojenie popytu jest zwiększenie efektywności energetycznej. Tu znaczącą rolę do odegrania będzie miała Polska, która będzie gospodarzem tegorocznej Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu COP.

– Na świecie wciąż nie ma porozumienia w sprawach klimatu. Poprawa efektywności energetycznej powinna być teraz częścią rozwiązania, ponieważ jeśli będziemy wykorzystywać energię bardziej efektywnie niż robimy to teraz, to będziemy używać jej mniej. To daje nam więcej czasu na osiągnięcie światowego porozumienia. Mam nadzieję, że to się wydarzy w Polsce – mówi Maria van der Hoeven.

Międzynarodowa Agencja Energii przygotowała raport dotyczący rynku energii na świecie – „World Energy Outlook 2012”. Jego autorzy analizują też rozwój odnawialnych źródeł energii, które są wdrażane szybko, szczególnie w sektorze energetycznym. Ich udział ma się zwiększyć z około 20 proc. obecnie do 31 proc. Natomiast wzrost w energetyce jądrowej został skorygowany w dół w stosunku do wcześniejszych prognoz MAE, w dużej mierze ze względu na decyzje polityczne, które zapadły po katastrofie w Fukushimie. Jak się szacuje, inwestycje w infrastrukturę związaną z dostawami energii do 2035 roku opiewać będą na 37 bilionów dolarów.

Źródło: Agronews

Szanse na budowę morskich farm wiatrowych w Polsce znikome
wtorek 2013-01-08

Na polskim morzu mogą powstać farmy wiatrowe o łącznej mocy 6 GW. Zainstalowanie 1 MW kosztuje 3,5 mln euro, ale inwestorów nie brakuje. Na przeszkodzie stoją jednak bariery administracyjne, prawne i środowiskowe. W Polsce uruchomienie farmy wymaga załatwiania spraw w kilku instytucjach, a cały proces zajmuje co najmniej kilka lat. To sprawia, że tzw. śmiertelność projektów jest wysoka.

Do resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej wpłynęło ponad 60 wniosków na budowę sztucznych wysp, na których miałyby powstać wiatraki o mocy kilkudziesięciu tysięcy megawatów.

– Ale ta liczba będzie znacznie mniejsza. Dopiero gdyby udało nam się uzyskać pozwolenie lokalizacyjne na jakieś 15 GW, moglibyśmy zrealizować ten potencjał 6 GW – mówi Jarosław Pole, przewodniczący grupy roboczej ds. morskiej energetyki wiatrowej w Polskim Stowarzyszeniu Energetyki Wiatrowej.

Tłumaczy, że tego typu inwestycje w Polsce charakteryzują się tzw. wysoką śmiertelnością projektów, ponieważ pozwolenie na lokalizację farmy nie oznacza pozwolenia na budowę. Inwestor przez około 5 lat prowadzi badania na danym terenie – środowiskowe, ekologiczne, konsultacje publiczne.

– Dopiero po tym okresie będzie wiadomo, czy dana lokalizacja się nadaje do budowy. A wiele z tych projektów nigdy nie zostanie doprowadzona do etapu pozwolenia na budowę – tłumaczy Jarosław Pole.

Wymienia bariery, na które natrafiają przedsiębiorcy chcący stawiać farmy morskie (offshore) w Polsce. Główne to te administracyjne.

– W Polsce inwestor powinien przedstawiać swój projekt w wielu miejscach. Żeby otrzymać pozwolenie na lokalizację, musi udać się do ministerstwa infrastruktury w sprawie pozwolenia na lokalizację kabla do Urzędu Morskiego. Potem jeszcze mamy RDOŚ [Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska], wojewodę itd. Za granicą jest inaczej, np. w Niemczech funkcjonuje tzw. jedno okienko, instytucja, która nazywa się BSH, i tam inwestor składa swoje wnioski – mówi Jarosław Pole.

Są też bariery środowiskowe. Gdy nad wybraną lokalizacją swój korytarz przelotowy mają ptaki, to podobnie jak w przypadku tych lądowych elektrowni wiatrowych, również i tu nie mogą zostać wybudowane. W przypadku offshoru w grę wchodzą dodatkowo ryby i ochrona ich tarlisk.

Problemem podnoszonym również przez pozostałych przedstawicieli branży związanej z tzw. zieloną energetyką, są przedłużające się prace nad ustawą o odnawialnych źródłach energii (OZE). W tym projekcie resort gospodarki proponuje współczynnik korekcyjny na poziomie 1,8 dla farm offshorowych (ma mnożyć cenę zielonego certyfikatu z roku 2012, czyli 286,74 zł/MWh).

– To prawdopodobnie byłby współczynnik zadowalający dla inwestorów, pod warunkiem, że zostanie przywrócona indeksacja opłaty zastępczej. Jeżeli nie stanie się tak, to trzeba będzie wrócić do rozmów na temat wysokości współczynnika – przestrzega ekspert.

Z danych resortu transportu wynika, że do grudnia wydano 14 pozwoleń na budowę sztucznych wysp, 12 inwestorom ministerstwo odmówiło, dziewięciu się wycofało, a 28 wniosków jest w trakcie rozpatrywania.

Z raportu „Morski wiatr kontra atom”, który na zlecenie polskiego Greenpeace i Fundacji im. Heinricha Boella przygotował Instytut Energetyki Odnawialnej wynika, że na Bałtyku Polska może postawić elektrownie o mocy 5,7 GW. Dzięki takiej inwestycji powstanie ponad 9 tys. miejsc pracy (głównie na Pomorzu), a prąd uzyskany z tego typu farm wiatrowych będzie kosztować 104 euro za MWh.

Źródło: Ekonews

Motoszybowiec podłączany do kontaktu
poniedziałek 2013-01-07

Specjaliści z dwóch politechnik - Warszawskiej oraz Rzeszowskiej opracowali dwuosobowy motoszybowiec z napędem elektrycznym - AOS-71. Żeby pojazd mógł wznieść się w powietrze, wystraczy go naładować podłączając pojazd do kontaktu.

Dwumiejscowy motoszybowiec z napędem elektryczny wzniósł się w powietrze pod koniec grudnia z lotniska w Mielcu. Pojazd dostał od pilota pozytywną opinię. Jak zapewniają jego konstruktorzy, AOS-71 to pierwszy tego typu statek powietrzny zbudowany w Polsce i jeden z nielicznych w świecie.

Motoszybowiec wyposażony jest w silnik, który pozwala nie tylko na samodzielny start, ale i podtrzymywanie lotu. "Chodzi o to, żeby wystartować cichym elektrycznym napędem na wysokość 600-800 metrów, wyłączyć go i schować do kadłuba. Wtedy pojazd staje się gładkim szybowcem, którym można latać, załapując się na odpowiednie warunki. W sytuacji awaryjnej albo kiedy trzeba dolecieć do lotniska, to można silnik wyciągnąć z kadłuba, uruchomić i bezpiecznie dotrzeć na lotnisko" - wyjaśnia Krzysztof Drabarek z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa PW, członek zespołu pracującego nad motoszybowcem.

Zamiast silnika spalinowego zastosowano w pojeździe napęd elektryczny. AOS-71 wyposażony jest w baterie, które działają tak, jak te stosowane w telefonach komórkowych czy laptopach. Jak zaznacza ekspert z PW, żeby naładować baterie pojazdu, wystarczy podłączyć go na kilka godzin do kontaktu. Taka bateria mogłaby wystarczyć nawet na godzinę spokojnego lotu, ale kiedy startuje się "z pełną mocą", to energii starczy na 10-15 minut.

Krzysztof Drabarek, opowiada, że to, czym wyróżnia się motoszybowiec, to również układ siedzeń. Zwykle w motoszybowcach dwuosobowych miejsca znajdują się jedno za drugim, a w pojeździe z PW i PRz miejsca są ustawione obok siebie.

Nazwa AOS-71 pochodzi od skrótu Akademickiego Ośrodka Szybowcowego. Cyfra 7 oznacza kolejną konstrukcję powstałą w Politechnice Warszawskiej w ramach Programu ULS "Ultralekkie Szybowce i Motoszybowce" realizowanego tu od 1978 roku, a cyfra 1 – pierwszą konstrukcję Politechniki Rzeszowskiej.

Realizowany w PW i PRz projekt budowy prototypu dwumiejscowego motoszybowca z napędem elektrycznym jest finansowany z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu "Inicjatywa Technologiczna”. Kierownikiem projektu jest prof. Marek Orkisz z PRz, a głównym konstruktorem motoszybowca jest inż. Wojciech Frączek z Wydziału MEiL PW. W projekcie biorą udział studenci obu politechnik.

Jak wyjaśnia Krzysztof Drabarek, na razie gotowy jest dopiero prototyp motoszybowca - służy on przede wszystkim celom badawczym. Naukowcy współpracują jednak z firmami i jeśli będzie zainteresowanie ich motoszybowcem, nie wykluczają, że motoszybowiec może kiedyś trafić na rynek.

AOS-71 testowany był już wcześniej, ale bez użycia silnika. W czerwcu 2012 r. na lotnisku Warszawa Babice odbył się oblot pojazdu w wersji szybowcowej (ze schowanym silnikiem). Dalsze próby w locie motoszybowca z napędem elektrycznym będą prowadzone wiosną.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Trójpak energetyczny
piątek 2013-01-04

Wczoraj została powołana specjalna komisja sejmowa mająca zająć się tzw. małym trójpakiem, czyli poselskim projektem nowelizacji prawa energetycznego. Janusz Pilitowski, odpowiedzialny w resorcie gospodarki za ustawę o „zielonej energii” zapewnia, że równolegle trwają prace nad „dużym trójpakiem”, w tym nad ustawą o odnawialnych źródłach energii. Przedstawiciele tej branży obawiają się, że rząd dąży do uniknięcia unijnych kar i po wprowadzeniu niezbędnych przepisów, zarzuci prace nad projektem.

– Inicjatywa grupy posłów PO i PSL zmierza do tego, aby Polska uniknęła dotkliwych kar finansowych z tytułu niewdrożenia dyrektyw dotyczących rynku energii oraz promowania odnawialnych źródeł energii (OZE). Stanowisko rządu w tej sprawie jest przygotowywane, natomiast gros uwag i opinii w tym zakresie ma charakter właściwego wdrożenia przepisów tychże dyrektyw – tłumaczy Janusz Pilitowski, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej w resorcie gospodarki.

Zapewnia, że nowelizacja Prawa energetycznego jest traktowana przez rząd jako „minimum niezbędne”, aby spełnić unijne zobowiązania. W ciągu kilku lub kilkunastu miesięcy Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu może nałożyć na Polskę karę za to, że nie wdrożyła dyrektyw. Chodzi o przepisy dotyczące gazu i energii elektrycznej, które składają się na tzw. trzeci pakiet energetyczny, mający doprowadzić do liberalizacji europejskiego rynku i zwiększyć prawa konsumentów.

Za każdy dzień zwłoki (liczony od dnia przyszłego wyroku do czasu pełnego wdrożenia dyrektyw) we wprowadzaniu unijnego prawa Polsce grozi łącznie ponad 170 tys. euro kary.

Nad Polską wisi również groźba kary za brak regulacji dotyczących odnawialnych źródeł energii (OZE). KE nie złożyła jeszcze wniosku do Trybunału, ale rozpoczęła procedurę.

– Obawy co do prac nad ustawą o OZE są nieuzasadnione, ponieważ rząd z taką samą intensywnością pracuje nad przygotowaniem tych projektów ustaw energetycznych – zapewnia Janusz Pilitowski. I dodaje: – Trwają intensywne i bardzo trudne rozmowy na temat wspólnego stanowiska rządu, jeśli chodzi o ustawę energetyczną.

Najtrudniejsze obszary dotyczą systemu wsparcia dla „zielonej energetyki”.

– Porozumienie w tej sprawie musi uwzględniać rację wszystkich organów administracji i technologii, tak aby w sposób zrównoważony mogły się rozwijać – wyjaśnia dyrektor. – Drugim elementem jest fakt, że każdy system wsparcia niesie za sobą określone koszty dla odbiorcy końcowego.

Dlatego resort nadal pracuje nad „optymalizacją tych kosztów”. Chodzi o „ograniczenie systemu wsparcia albo dedykowania go do takich technologii, które są niezbędne z punktu widzenia realizacji celu do 2020 roku”. Cel, jaki przyjął rząd w ramach unijnych zobowiązań, to osiągnięcie przez Polskę w 2020 roku co najmniej 15 proc. udziału energii z odnawialnych źródeł w zużyciu energii finalnej brutto.

Rozbieżności dotyczą głównie wsparcia dla OZE, ponieważ resort finansów domaga się ograniczenia go do niezbędnego minimum. Przedłużają się również rozmowy z Ministerstwem Skarbu Państwa i Ministerstwem Ochrony Środowiska.

– Głównie chodzi o możliwość kontynuowania systemu wsparcia dla małych elektrowni wodnych po 15 latach od dnia oddania ich do użytkowania, pod warunkiem, że zostaną one poddane modernizacji. Przyjmujemy do wiadomości argumenty ministra skarbu państwa, rozmawiamy na ten temat, ale ostatecznych decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma – informuje Janusz Pilitowski.

Właściciele elektrowni wodnych alarmowali, że nie ma możliwości podniesienia mocy po zmodernizowaniu instalacji. A od tego resort gospodarki chciał uzależnić przyznawanie wsparcia dla tych źródeł energii.

– Ten argument jest brany poważnie pod uwagę. W rozmowach z ministrem skarbu państwa staramy się dokonać głębokiej analizy tego wniosku, ustalić faktyczne możliwości dokonania modernizacji wraz z poprawą sprawności wytwarzania energii elektrycznej, z poprawą ewentualnie parametrów funkcjonowania takiej elektrowni wodnej po modernizacji – tłumaczy przedstawiciel resortu gospodarki.

Pod koniec ubiegłego roku rządowy Komitet do Spraw Europejskich przyjął tzw. trójpak energetyczny (czyli pakiet trzech ustaw: Prawa energetycznego, Prawa gazowego i ustawy o odnawialnych źródłach energii wraz z ustawą wprowadzającą te przepisy). Ostatnie uzgodnienia trwają teraz w ramach prac Stałego Komitetu Rady Ministrów.

Źródło: Ekonews

Farmy wiatrowe w Polsce
czwartek 2013-01-03

Najwięcej farm wiatrowych w Polsce jest w woj. zachodniopomorskim i pomorskim a najmniej w małopolskim i lubelskim - wynika z raportu „Energetyka wiatrowa w Polsce” przygotowanego przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), firmę doradczą TPA Horwath oraz kancelarię prawną BSJP.

Raport „Energetyka wiatrowa w Polsce” wskazuje, że najkorzystniejsze warunki dla farm wiatrowych występują w północno-zachodnich obszarach Polski i tam też zlokalizowanych jest najwięcej elektrowni wiatrowych. Liderem jest województwo zachodniopomorskie (716,8 MW), kolejne miejsca zajmuje województwo pomorskie (246,9 MW) i województwo wielkopolskie (245,3 MW).

Rozmieszczenie farm wiatrowych w Polsce przedstawia się następująco (dane na koniec czerwca 2012 r.):

Województwo, liczba koncesjonowanych instalacji, moc farm w MW,
zachodniopomorskie – 39 instalacje; 716,8 MW;
pomorskie – 27; 246,9 MW;
wielkopolskie – 82; 245,3 MW;
kujawsko-pomorskie – 204; 221,8 MW;
warmińsko-mazurskie – 19; 198,1 MW;
łódzkie – 121; 190,3 MW;
podlaskie – 16; 117,3 MW;
dolnośląskie – 5;58,3 MW;
podkarpackie – 20; 53,9 MW;
lubuskie – 6; 50,6 MW;
mazowieckie – 37; 41,6 MW
opolskie – 4; 33,2 MW;
śląskie – 12; 5,5 MW;
świętokrzyskie – 12; 4,4 MW;
małopolskie – 10; 3 MW;
lubelskie -5; 2,2 MW;
Razem – 619 instalacji, 2188,9 MW.

Z opracowania „Energetyka wiatrowa w Polsce” wynika, że energetyka wiatrowa stanowi obecnie 57,6 proc. mocy zainstalowanej (bez technologii współspalania) wszystkich odnawialnych źródeł energii. Energetyka wiatrowa na pierwszym miejscu wśród odnawialnych źródeł energii w Polsce znalazła się już w 2009 roku.

Źródło: Ekonews

Przyszłość, jakiej chcemy
środa 2013-01-02

Zobowiązanie do kontynuacji działań na rzecz zrównoważonego rozwoju to główny wynik tegorocznego Szczytu Ziemi Rio+20. Zapraszamy do zapoznania się z treścią deklaracji końcowej konferencji w Rio de Janeiro.

Konferencja Narodów Zjednoczonych nt. Zrównoważonego Rozwoju Rio+20 odbyła się w czerwcu br., 20 lat po zorganizowanym w 1992 r. w Rio de Janeiro Szczycie Ziemi. To właśnie podczas tego szczytu ustalono, w obowiązującej do tej pory formie, ideę i zasady zrównoważonego rozwoju.

Najważniejszym osiągnięciem Szczytu z 1992 r. było uzgodnienie: Deklaracji "Środowisko i Rozwój" oraz zbioru zaleceń ekonomicznych, społecznych i środowiskowych zawartych w dokumencie programowym Agenda 21.

Od czasu Szczytu w 1992 r. świat stanął wobec nowych wielkich wyzwań, takich jak nasilenie niekorzystnych zjawisk klimatycznych czy globalny kryzys gospodarczy. Celem tegorocznego, jubileuszowego Szczytu Rio+20 było m.in. odnowienie politycznych zobowiązań w obszarze zrównoważonego rozwoju i ustosunkowanie się do nowych wyzwań, jakie stoją dziś przed światem.

Przyjęty dokument końcowy Konferencji Rio+20 określa zobowiązania państw dotyczące dalszej realizacji polityki zrównoważonego rozwoju. Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią dokumentu "Przyszłość, jakiej chcemy".

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Polskie samochody są za stare na używanie biopaliw
środa 2013-01-02
Samochody jeżdżące po polskich drogach są za stare na biopaliwa pierwszej generacji. Tymczasem unijna polityka energetyczno-klimatyczna wymaga, by kraje członkowskie w większym stopniu wykorzystywały odnawialne źródła energii, w tym właśnie biopaliwa. W osiągnięciu tego celu miałoby pomóc wprowadzenie paliw drugiej generacji.

- Wykonanie założeń pakietu klimatycznego, zwłaszcza dla tych gałęzi gospodarki, które wykorzystują duże ilości energii, jest niezmiernie trudne. W szczególności dotyczy to sektorów związanych z paliwami transportowymi. Większość silników samochodów, zarówno osobowych, jak i ciężarowych, nie jest jeszcze przystosowana do spalania coraz większych ilości biopaliw, w szczególności biopaliw pierwszej generacji – mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Unijny pakiet klimatyczny zobowiązuje państwa członkowskie m.in. do osiągnięcia z końcem 2020 roku udziału energii ze źródeł odnawialnych w transporcie co najmniej na poziomie 10 proc. W Polsce cel ten zostanie zrealizowany głównie poprzez zwiększenie wykorzystania w tej gałęzi gospodarki biopaliw ciekłych i paliw ciekłych z dodatkiem biokomponentów. Dlatego w Polityce Energetycznej Polski do 2030 roku rząd zapisał, że w 2020 roku udział biopaliw ciekłych w transporcie ma wynieść 10 proc.

- To duży problem. Szybko muszą się rozpocząć prace i wdrażanie do użytku paliw drugiej, trzeciej i czwartej generacji, bo jeśli będziemy wypełniać warunki pakietu tylko w oparciu o pierwszą generację to naprawdę nie jesteśmy w stanie tego zrobić – przestrzega prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Biopaliwa pierwszej generacji (bioetanol, biodiesel, oleje roślinne) produkowane są z tych samych roślin, które uprawiane są dla produkcji żywności. Natomiast biopaliwa drugiej generacji otrzymywane są z materiałów niebędących konkurencją dla żywności. Przede wszystkim jest to drewno i drewnopochodne materiały odpadowe, a także słoma i inne odpady z produkcji rolnej. To np. syntetyczne biopaliwa otrzymywane z biomasy za pomocą zgazowania i syntezy Fischera-Tropscha (benzyna z drewna), określane jako Biomass to Liquid (BtL).

- Nasza flota samochodowa jest dużo starsza niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej, co ma znacznie przy wprowadzaniu większej ilości dodatków z biokomponentów w postaci estrów do oleju napędowego i benzyn. Już dzisiaj trwa dyskusja, jaka liczba samochodów może poruszać się z zastosowaniem benzyny E10. W Polsce powinniśmy pozostać przy benzynie E5, bo prawdopodobnie ponad 70 proc. samochodów nie może używać benzyny zawierającej więcej niż 5 proc. biokomponentów – tłumaczy Halina Pupacz.

E10 to benzyna z 10-procentową domieszką bioetanolu, czyli spirytusu wyprodukowanego z surowców roślinnych. Z kolei benzyna E5 ma nie większy niż 5-procentowy dodatek biokomponentu (alkoholu etylowego).

Źródło: Ekonews

Rewolucja na rynku energii
środa 2013-01-02

Na przełomie stycznia i lutego ma dojść do podpisania umowy, a pod koniec roku zacznie działać wspólny rynek energii między Polską a Czechami, Słowacją i Węgrami. Dzięki temu kształtowanie cen prądu będzie bardziej przejrzyste. To także kolejny krok do budowania wspólnego europejskiego rynku energii.

Połączenie polskiego rynku energii ze skandynawskim sprawdziło się. Teraz czas na zbliżenie z południowymi sąsiadami.

– Market coupling funkcjonuje od grudnia 2010 na kierunku północnym, czyli ze Skandynawią – mówi Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii. – Członkowie tych giełd korzystają ze zdolności przesyłowych połączenia polsko-szwedzkiego. Sprawdza się to znakomicie, dlatego że te zdolności przepustowe na kablu są wykorzystywane w 100 procentach.

Handel po dnie Bałtyku odbywa się w dwóch kierunkach, w zależności od tego, jak kształtują się ceny w Polsce i w Skandynawii.

Market coupling to mechanizm łączenia rynków, obszarów działania giełd. Oznacza połączenie mocy dostępnych na wszystkich krajowych rynkach państw członkowskich Unii Europejskiej w jeden zintegrowany system. To umożliwia zakup energii poprzez giełdy, na których w wyniku gry popytu i podaży ustalane są jednolite, transparentne i wiarygodne ceny. Stworzenie i rozwój tego mechanizmu to wymóg trzeciego pakietu energetycznego UE, którego celem jest stworzenie wspólnego europejskiego rynku energii.

– Jeżeli jest więcej uczestników, więcej rynków, to zwiększa się możliwość wyrównywania stawek pomiędzy krajami. Czyli cena energii staje się jeszcze bardziej transparentna, jeszcze bardziej płynna, z korzyścią dla uczestników – przekonuje Ireneusz Łazor.

Trwają więc prace nad rozszerzeniem tego wspólnego rynku na południe Europy.

– Dokument zostanie podpisany na przełomie stycznia i lutego. Ważne jest to, kiedy będziemy mogli połączyć te rynki i kiedy będziemy wyznaczali cenę korzystając z tego połączenia. To nastąpi w końcówce 2013 roku – informuje prezes TGE.

Następnie polski i południowy rynek mają zostać połączone z zachodnim.
– To będzie pełne dojście do jednego wspólnego rynku energii elektrycznej w Europie – mówi Ireneusz Łazor.

Źródło: Ekonews

Konkurs grantowy "Po stronie natury"
wtorek 2013-03-26
Masz pomysł na wymarzone działania ekologiczne? Przedstaw nam go: wypełnij wniosek i pozyskaj fundusze na realizację swojego projektu! Kliknij aby dowiedzieć się więcej.
Powstanie kilka tysięcy kilometrów nowych linii energetycznych
środa 2013-02-27
www.elektro.info.pl
Do 2017 r. PSE Operator chce zainwestować 8 mld złotych w rozwój systemu energetycznego. Przede wszystkim w nowe linie przesyłowe, których ma powstać nawet kilka tysięcy kilometrów. Podłączą one do systemu energetycznego m.in. nowe farmy wiatrowe na północy Polski. Powstaną również nowe połączenia transgraniczne, w tym współfinansowany przez UE most energetyczny Polska-Litwa.
Konkurs na logo COP19
wtorek 2013-02-26
www.zabkowiceslaskie.pl
W listopadzie br. Polska będzie gospodarzem najważniejszego forum dyskusji o światowej polityce klimatycznej – konferencji ONZ COP19. Marcin Korolec, minister środowiska i jednocześnie prezydent szczytu ogłasza dziś konkurs dla studentów uczelni artystycznych na projekt logo tego wydarzenia.
Ocieplenie klimatu odkryto 117 lat temu?
czwartek 2013-02-21
www.green-ways.pl
Teorie o globalnym ociepleniu wcale nie są wytworem naszych czasów. Po raz pierwszy opisano, że zmiany w stężeniu dwutlenku węgla w powietrzu mogą wpłynąć na temperaturę, aż 117 lat temu.
Polska skazana na zacofanie gospodarcze?
wtorek 2013-02-19
www.wiadomosci.wp.pl
Polska gospodarka musi przestawić się na niskoemisyjną w perspektywie najbliższych kilkunastu lat – podkreślają eksperci. W przeciwnym razie kraj czeka stagnacja gospodarcza. Kluczem do sukcesu jest, jak przekonuje dr hab. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej, rozwój „zielonych” źródeł energii i zwiększenie energooszczędności. To opłaci się wszystkim Polakom, potrzebne jest jednak zaangażowanie i polityków, i wielkiego przemysłu.
Najsuchszy miesiąc znów będzie mokry
środa 2013-02-13
www.na-telefon.org
Statystyki klimatyczne mówią jednoznacznie, że luty jest w Polsce najsuchszym miesiącem. Jednak w tym roku, podobnie jak w wielu poprzednich latach, tak nie będzie. Dlaczego?
Ruszyły zimowe kursy internetowe z pozyskiwania funduszy na działalność edukacyjną
wtorek 2013-02-12
www.komputerswiat.pl
Fundacja Nasza Ziemia serdecznie zaprasza nauczycieli na kursy internetowe „Granty dla Ziemi – pozyskiwanie funduszy na działalność edukacyjną” z zakresu opracowywania dobrych projektów edukacyjnych na konkursy grantowe organizowane przez Fundację Nasza Ziemia i nie tylko.