Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28434275

Projekt mostu energetyczny Polska-Litwa wchodzi w fazę pozyskiwania zgód. Budowa ma zakończyć się w 2015 r.
poniedziałek 2013-03-18

Zakończył się pierwszy etap w procesie budowy mostu energetycznego pomiędzy Polską a Litwą. Zostały już podpisane umowy z wykonawcami, ale teraz czeka ich trudna faza pozyskiwania zgód, pozwoleń i decyzji środowiskowych. Inwestycja jest warta ponad 1,7 mld zł i ma się zakończyć do 2015 r. Połączy kraje nadbałtyckie z polską i europejską siecią.

Po polskiej stronie projekt obejmuje, poza budową połączenia pomiędzy Ełkiem a Alytusem, także 10 innych inwestycji. Podpisano już 10 umów, z czego trzy są już w fazie realizacji. Jest to projekt istotny nie tylko dla naszego kraju, ale i dla całej Unii Europejskiej. Po pierwsze, łączy kraje nadbałtyckie z siecią Europy Zachodniej, po drugie, przez zamknięcie tzw. pierścienia bałtyckiego, czyli połączenia systemów energetycznych Norwegii, Szwecji, Finlandii, Danii, Niemiec, Polski, państw bałtyckich i Rosji.

Z uwagi na swoje znaczenie projekt otrzymał dofinansowanie z UE na poziomie 700 mln zł. Został też wpisany do osi projektów priorytetowych. Sama budowa jest względnie prosta, bo przeprowadzenie 100 km linii nie jest problemem technicznym, ale proces pozyskiwania zgód będzie skomplikowany.

– Linia przechodzi przez obszar 10 gmin. W każdej z tych gmin należy ustalić przebieg linii, wprowadzić do miejscowych planów, czyli przeprowadzić całą procedurę planistyczną, uzgodnić przebieg tej linii z ludźmi, czyli uzyskać prawo drogi, decyzję środowiskową, bo przechodzimy przez ważny środowiskowo dla Polski obszar – tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Andrzej Kurpiewski, wiceprezes spółki LitPol Link, spółki, która została powołana do wykonania tego projektu.

Jednym z poważniejszych problemów są uwarunkowania środowiskowe. W północno-wschodniej Polsce znajduje się wiele wrażliwych obszarów. Do tego wykonawcy muszą pogodzić swoje plany z projektami drogi Via Baltica (łącząca Polskę z Estonią), planowanej trasy kolejowej Rail Baltica (Warszawa – Helsinki) oraz trasy tranzytowej dla gazociągu Polska – Litwa, który może powstać w przyszłości.

15 lutego podpisana została kluczowa umowa z litewską firmą ABB, która zbuduje tzw. wstawkę prądu stałego. Jest to urządzenie, które umożliwi połączenie działających w niezsynchronizowany sposób sieci polskiej i litewskiej. Koszt tej wstawki to 100 mln euro – jest to jedno z najdroższych jednostkowych urządzeń w całym projekcie. Umożliwi ono przesyłanie 500 MW mocy w obydwie strony.

W drugim etapie zdolność przesyłowa połączenia może zostać zwiększona do 1 tys. MW. To względnie niewiele, bo obecnie w Polsce jest zainstalowanych ok. 25 tys. MW, ale most energetyczny z Litwą ma duże znaczenie dla północno-wschodniej części kraju.

– Poprawiamy zasilanie tego regionu, bezpieczeństwo dostaw, stabilność pracy systemu się zwiększa. Wstawka prądu stałego to element, na którym możemy sobie ustawić wartość, ustawiamy np. 500 MW i to wpływa, nie ma fluktuacji, to nie zależy od stanu systemu. Czyli jest to takie silne wsparcie systemowe – mówi Kurpiewski.

Cały projekt ma się zamknąć do końca 2015 r. i ma kosztować ok. 1,7 mld zł. Dokładne koszty budowy linii będą zależeć od jej przebiegu.

– Jeżeli są miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, jeżeli ta linia funkcjonuje w świadomości, są już wytyczone korytarze, jest mało właścicieli nieruchomości, to te koszty są mniejsze – wyjaśnia wiceprezes LitPol Link. Dodaje: – Mówimy też o warunkach glebowych, czy idziemy z linią nad lasem, czy linia idzie prosto, czy ma wiele załomów, a wtedy każdy załom to jest cięższy słup, poważniejszych fundament, elementy mocujące też są znacznie droższe.

Źródło: Newseria
Jaką strategię obrać dla polskiej energetyki?
środa 2013-03-13

Dyskusja o strategii energetycznej Polski i jej możliwej zmianie były głównym tematem spotkania w kancelarii premiera m.in. ministrów gospodarki, skarbu, spraw wewnętrznych oraz prezesa PGE.

– Będzie to dyskusja nad naszą strategią energetyczną – zapowiadał premier Donald Tusk przed spotkaniem. Mówił, że rozmowy będą dotyczyły przede wszystkim uaktualnienia miksu energetycznego Polski w związku ze zmianami, które zachodzą na rynku krajowym i globalnym.

Spotkanie odbyło się na wniosek wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego. Oprócz Piechocińskiego i Tuska wzięli w nim udział: szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, szef KPRM Jacek Cichocki, szef PGE Krzysztof Kilian, szef Rady Gospodarki Jan Krzysztof Bielecki, minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski.

„Tematami spotkania były również potrzeby inwestycyjne w tzw. miękką infrastrukturę oraz odnawialne źródła energii. Zapadły też pewne ustalenia przed szczytem energetycznym w Brukseli w maju. Premier mówił, że będzie chciał przekonywać parterów w UE, że konkurencyjność gospodarki wymaga niskich cen energii. Premier stwierdził, że państwo jako właściciel spółek energetycznych chce wpływać na nie w ten sposób, aby interes tych spółek był w zgodzie z interesem państwa” – podała KPRM na swoich stronach internetowych.

Donald Tusk podkreślił, że kluczowe dla polskiej energetyki przez wiele lat będą m.in. zasoby węgla brunatnego. Dodał, że jeżeli uda się uzyskać w Europie, a także w Polsce, większą akceptację dla warunków wykorzystywania tego rodzaju węgla dla energetyki, to nasz kraj będzie w bardzo dobrej sytuacji – wynika z komunikatu KPRM.

Tusk oświadczył na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, że chodzi o dyskusję o urealnieniu „miksu” energetycznego (udziału poszczególnych źródeł – przyp. red.) w związku ze zmianami, jakie zachodzą na rynku krajowym, europejskim i globalnym. – Ceny energii lecą na łeb na szyję w związku z kryzysem, koszty energii maleją, a koszty jej wytwarzania rosną – mówił.

Premier podkreślił, że niezależnie od programu jądrowego, o którego przerwaniu „nie ma mowy”, potencjału gazu łupkowego czy źródeł odnawialnych (OZE), kluczowe jeszcze przez wiele lat będą dla Polski zasoby węgla brunatnego. – Jeśli uda się uzyskać w Europie i w Polsce większą akceptację dla warunków jego wykorzystywania w energetyce, będziemy wygrani. Ale to będzie wymagało pewnej korekty strategii, stąd dzisiejsze spotkanie – stwierdził szef rządu.

Przed majowym szczytem UE

Tusk zapowiedział, że to pierwsze z serii spotkań, które ma przygotować Polskę do majowego szczytu Unii Europejskiej poświęconego energii. – Zakładamy, że ta debata powinna przybliżyć nas do wymarzonego efektu, jakim jest przekonanie partnerów w Europie, że konkurencyjność wymaga niskich cen energii w Europie i to być może wpłynie na zmianę pewnych paradygmatów w całej UE. Jeśli to by się dało uzyskać, to być może uda się także skorygować na naszą korzyść pewne strategiczne plany np. dotyczące wykorzystania węgla brunatnego – tłumaczył premier.

Jak dodał szef rządu, oczekuje od Polskiej Grupy Energetycznej i agend rządowych wizji, która w sposób odpowiedzialny pozwoli Polsce przyjąć najnowocześniejsze rozwiązania dotyczące energetyki jądrowej. – Strategicznie wydaje się, że w „miksie” energetycznym energetyka jądrowa musi mieć swoje miejsce. Nie ma chyba dla rozwoju tej technologii sensownej alternatywy – ocenił Tusk.

– Obserwujemy to, co się dzieje w konkretnych inwestycjach i chcemy uniknąć takiego przypadku jak w Finlandii – inwestycji bardzo długo trwającej, której koszty przekraczają początkowe wyobrażenie inwestorów – tłumaczył też szef rządu. Chodzi o budowę reaktora w elektrowni Olkiluoto, która ma już kilka lat opóźnienia, a koszty okażą się prawdopodobnie dwukrotnie wyższe niż 3 mld euro, na które opiewał podpisany 10 lat temu kontrakt.

Plany rządu dotyczą budowy przez PGE dwóch elektrowni jądrowych o mocy po ok. 3000 MW każda. Według aktualnej strategii PGE pierwszy blok jądrowy miałby ruszyć ok. 2024 r.

Źródło: TVP Parlament

Polska członkiem Koalicji na Rzecz Klimatu i Czystego Powietrza
poniedziałek 2013-03-11

Koalicja na Rzecz Klimatu i Czystego Powietrza (Climate and Clean Air Coalition to Reduce Short-Lived Climate Pollutants – CCAC) to inicjatywa zarządzana przez Program Środowiskowy ONZ. Skupia państwa, które podejmują działania na rzecz ograniczania zanieczyszczeń wynikających z uwalniania rożnych gazów cieplarnianych do atmosfery, co ostatecznie wpływa na zmiany klimatu. Polska jest pierwszym krajem UE z Europy Środkowo-Wschodniej, który został partnerem Koalicji.

Nie tylko CO2 powoduje zmiany klimatu

Mimo iż globalne negocjacje klimatyczne koncentrują się wokół dyskusji o ograniczaniu emisji CO2, jest powszechnie wiadome, że to nie tylko dwutlenek węgla przyczynia się do zmian klimatu. Bardziej niebezpieczne są tzw. zanieczyszczenia krótkotrwałe (short-lived climate pollutants SLCPs),wśród których znajdują się m.in. metan, sadza i fluorowęglowodory (HFC). Te ostatnie nie tylko przyczyniają się do wzrostu temperatury na Ziemi, ale mają również negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Właśnie po to żeby ograniczać emisje tych zanieczyszczeń, została powołana Koalicja na Rzecz Klimatu i Czystego Powietrza. Stanowi ona prestiżowe forum międzynarodowe działające w obszarze polityki klimatycznej i ochrony jakości powietrza i stawia sobie za cel uzupełnienie głównych wątków dyskusji jaka toczy się na forum UNFCCC.

Znaczenie innych niż tylko CO2 zanieczyszczeń w procesie zmian klimatu dostrzega również polski rząd. Podczas spotkania Koalicji w Paryżu, Polska została jej pełnoprawnym partnerem.

Ochrona powietrza w Polsce i poprawa jego jakości, w tym szczególnie w trakcie okresu grzewczego to tematy będące w absolutnym centrum mojego zainteresowania - powiedziała Beata Jaczewska, wiceminister środowiska, która uczestniczyła w spotkaniu Koalicji w Paryżu.

Właśnie ze względu na problemy, jakie mamy w Polsce związane z jakością powietrza, tj. smog w miastach, trujące i przez to bardzo szkodliwe dla zdrowia emisje z nielegalnego spalania odpadów, czy wciąż niewystarczająco ograniczane emisje metanu z kopalń węgla zdecydowaliśmy się na przyłączenie Koalicji. Liczę że doświadczenia innych krajów w tym zakresie pomogą nam wypracować najlepsze praktyki dla Polski, z których być może będą chciały skorzystać także inne kraje rozwijające się, co w efekcie poprawi jakość powietrza na całym świecie – dodała minister Jaczewska.

Polska od lat angażuje się w działania na rzecz poprawy jakości powietrza oraz realizuje programy mające na celu ograniczanie emisji, w tym krótkotrwałych zanieczyszczeń powietrza. Wdrażamy przepisy unijne, podnosimy standardy jakości powietrza w kraju i chcemy uczestniczyć w podejmowaniu podobnych inicjatyw na świecie. Koalicję uważam za istotne forum aktywności w tym zakresie i jestem bardzo zadowolona, że tak chętnie przyjęto nas do grona jej partnerów – powiedziała minister Jaczewska.

Do zadań Koalicji należy m.in. podnoszenie świadomości społecznej w obszarze krótkotrwałych zanieczyszczeń oraz wsparcie krajowych działań na rzecz redukcji szkodliwych substancji. Polska może pochwalić się uruchomieniem w ostatnim czasie, wspólnie z Narodowym Funduszem Ochrony Powietrza i Gospodarki Wodnej, programu KAWKA. W jego ramach samorządy mogą starać się o dotacje na działania poprawiające jakość powietrza. Liczę, że KAWKA przyczyni się do ograniczenia smogu w miastach i poprawy jakości powietrza, m.in. w Krakowie czy na terenie Śląska, które szczególnie potrzebują tego typu inicjatyw – dodała wiceminister Jaczewska.

Polska pierwszym partnerem Koalicji spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej

Koalicja CCAC powstała w lutym 2012 r. z inicjatywy USA i kilku innych państw oraz UNEP (Program Środowiskowy ONZ). Celem inicjatywy jest wzmocnienie działań globalnych w zakresie redukcji emisji krótkotrwałych zanieczyszczeń powietrza (short-lived climate pollutants SLCPs), takich jak: metan, sadza oraz fluorowane węglowodory (HFC). Europejskimi członkami Koalicji są: Komisja Europejska, Dania, Finlandia, Szwecja, Holandia, Niemcy, Austria, Francja, Włochy i Wielka Brytania. Polska jest pierwszym krajem członkowskim spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej, który został partnerem Koalicji.

Polskie działania na rzecz ochrony klimatu

Polska, jako sygnatariusz Konwencji klimatycznej od 1994 r., z nadwyżką realizuje zobowiązania wynikające z Protokołu z Kioto. Ograniczyliśmy emisję dwutlenku węgla o 30% przy zobowiązaniach na poziomie 6%. W grudniu 2008 r. Polska była gospodarzem Konferencji ONZ ds. Zmian Klimatu – COP14, która odbyła się w Poznaniu. W listopadzie tego roku będziemy ponownie gościć konferencję ONZ – COP19, tym razem w Warszawie. Polski rząd aktywnie uczestniczy w najważniejszych dyskusjach i decyzjach w obszarze polityki klimatycznej, w tym w wypracowaniu nowego, globalnego porozumienia klimatycznego. Jego ramy mają zostać ustalone w trakcie COP19 w Warszawie.

O programie KAWKA

W celu zwiększenie efektywności podejmowanych przez administrację samorządową działań na rzecz poprawy jakości powietrza w polskich miast został opracowany Program Priorytetowy „KAWKA - Likwidacja niskiej emisji wspierająca wzrost efektywności energetycznej i rozwój rozproszonych odnawialnych źródeł energii”. W jego ramach Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przeznaczy 400 mln zł na programy poprawy jakości powietrza. Dodatkowe pieniądze będą pochodzić od wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Program ruszył 28 lutego br. Więcej informacji – zobacz na stronie.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Skarga Polski ws. emisji CO2 oddalona
piątek 2013-03-08

Sąd UE w Luksemburgu oddalił polską skargę przeciw decyzji Komisji Europejskiej z 2011 r. dotyczącej przejściowych zasad przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 w całej Unii. Polska chciała unieważnienia tej decyzji.

Decyzja Komisji KE 2011/278/UE z 27 kwietnia 2011 r. (tzw. decyzja benchmarkowa) dotyczy przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 w latach 2013-20.

Jak poinformowała Monika Sekuła z Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, decyzja KE oznacza, że Polska będzie mogła w latach 2013-2020 rozdzielić pomiędzy instalacje ok. 477 mln uprawnień do emisji. Dla porównania w Niemczech może zostać rozdzielonych 1 mld 402 mln uprawnień do emisji, w Wielkiej Brytanii – 626 mln takich uprawnień. – Liczby te mogą jeszcze zostać zmniejszone z uwagi na możliwość zastosowania współczynnika korygującego lub międzysektorowego współczynnika korygującego – zastrzegła Sekuła.

W skardze przeciw Komisji Europejskiej Polska zawarła cztery zarzuty dotyczące decyzji z 27 kwietnia 2011 r. Zasadniczo sprowadzają się one do zaniżenia przydziału bezpłatnych uprawnień dla Polski.

Polska zarzuciła Komisji, że w swojej decyzji nie uwzględniła specyfiki paliwowej poszczególnych państw członkowskich i że wyliczyła wskaźniki emisyjności przy wykorzystaniu referencyjnej wydajności gazu ziemnego oraz przyjęła to paliwo jako paliwo referencyjne.

Drugi zarzut dotyczył tego, że Komisja nie uwzględniła zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych regionach UE i przez to naruszyła zasadę równego traktowania.

Polska zarzuciła też KE, że naruszyła zasadę proporcjonalności, ponieważ w swojej decyzji określiła wskaźniki emisyjności na poziomie bardziej restrykcyjnym niż wymagają tego cele dyrektywy 2003/87 ustanawiającej system handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie.

Czwarty zarzut dotyczył naruszenia przepisów dyrektywy 2003/87 i braku kompetencji Komisji do przyjęcia zaskarżonej decyzji.

W czwartek Sąd UE nie podzielił tych zarzutów i oddalił w całości polską skargę.

Od wyroku Sądu UE przysługuje odwołanie – w terminie dwóch miesięcy – do Trybunału Sprawiedliwości.

Źródło: TVP Parlament

Są jeszcze pieniądze na dofinansowanie inwestycji związanych z odnawialnymi źródłami energii
środa 2013-03-06

Wciąż jest szansa na uzyskanie unijnego wsparcia na sfinansowanie inwestycji związanych z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii oraz produkcją energii odnawialnej. Chodzi głównie o programy realizowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Forma pomocy oraz jej wysokość zależy m.in. od tego, kto składa wniosek oraz jaki jest cel finansowania.

Działania, których celem jest dofinansowanie inwestycji związanych z odnawialnymi źródłami energii oraz projektów termomodernizacyjnych cieszą się dużym zainteresowaniem. Świadczy o tym fakt, że skończyły się już środki znajdujące się w puli programu Infrastruktura i Środowisko. Zainteresowanym pozostały dziś regionalne programy operacyjne, realizowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Uzyskanie pomocy finansowej obwarowane jest jednak kilkoma warunkami.

– To zależy od tego, kto byłby beneficjentem, na terenie jakiego województwa prowadzona byłaby inwestycja i jaki byłby ogólnie rzecz biorąc typ projektu – tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jurgita Kraużlis, konsultantka Centralnego Punktu Informacyjnego Funduszy Europejskich.

W niektórych województwach nawet i te środki zdążyły się już wyczerpać, co oznacza, że w roku 2013 nie będą tam organizowane żadne konkursy. Tam, gdzie pieniądze są, konkursy zostały już ogłoszone lub wkrótce zostaną rozpisane. O dofinansowanie będą mogły się starać zarówno samorządy, wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, jak i organizacje pozarządowe, a nawet osoby fizyczne. Od formy prawnej i organizacyjnej wnioskodawcy zależy wielkość ewentualnej pomocy.

– Jeśli chodzi o jednostki samorządu terytorialnego to jest możliwość dofinansowania maksymalnie w zależności od typu projektu do 85 proc. wartości całej inwestycji – mówi Kraużlis.

Wysokość wsparcia w przypadku przedsiębiorstw uzależniona jest m.in. od ich wielkości. Na inne pieniądze może liczyć duża fabryka, na jeszcze inne drobny przedsiębiorca. Generalna zasada mówi, że inwestycje związane z dostosowaniem firmy do wymogów ustawy o ochronie środowiska czy też z montażem urządzeń i instalacji odnawialnych źródeł energii mogą być dofinansowywane maksymalnie do 70 proc. wartości projektu.

Różna też może być forma pomocy.

– To mogą być zarówno dotacje, jak i fundusze pożyczkowe, a także pożyczki preferencyjne na korzystniejszych warunkach niż w przypadku banków komercyjnych – wylicza konsultantka Centralnego Punktu Informacyjnego Funduszy Europejskich. – Oprócz tego Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej umożliwia także dopłaty do kredytów.

Informacje na temat możliwości uzyskania wsparcia na inwestycje związane z odnawialnymi źródłami energii, jak i na projekty modernizacyjne, można znaleźć na stronie internetowej www.funduszeeuropejskie.gov.pl. Swoją pomoc oferują także konsultanci Punktów Informacyjnych Funduszy Europejskich we wszystkich większych miastach w całej Polsce.

Źródło: Newseria

Spowolnienie gospodarcze to najlepszy czas na uwolnienie cen energii
wtorek 2013-03-05

Historycznie niskie ceny prądu sprzyjają uwolnieniu rynku energii dla gospodarstw domowych. Zdaniem prezesa Urzędu Regulacji Energetyki sytuacja gospodarcza kraju sprawia, że niewielkie jest ryzyko, że po uwolnieniu ceny prądu wzrosną. Jest więc duża szansa, że w połowie roku ogłosi, że od stycznia 2014 roku polski rynek energii będzie w pełni konkurencyjny.

– Biorąc pod uwagę tylko ceny hurtowe prądu, to chyba najlepszy czas na uwolnienie cen. Może się taki nigdy nie powtórzyć. Ceny energii w hurcie w Polsce są historycznie niskie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marek Woszczyk, prezes URE. – Jesteśmy w okresie spowolnienia gospodarczego, a to raczej studzi apetyty sprzedających, w tym sprzedających prąd, do podnoszenia cen. Zatem ryzyko, że po ewentualnym uwolnieniu cen energii spod reżimu regulacyjnego te stawki mogłyby wzrosnąć, jest zerowe.

Rynek wolny dla gospodarstw domowych musi być dla nich rynkiem bezpiecznym, co oznacza rzeczywistą konkurencję i łatwość zmiany dostawcy. Tutaj także, w ocenie prezesa URE, jest coraz lepiej.

– Od początku roku dynamika przyrostu odbiorców, którzy zdecydowali się na zmianę sprzedawcy jest imponująca. Zarówno w segmencie już dobrze obeznanym z rynkiem, mówię tutaj o odbiorcach przemysłowych, jak w segmencie gospodarstw domowych – podkreśla Marek Woszczyk.

Jak wynika z monitoringu URE, w minionym roku, czyli od końca grudnia 2011 r. do końca grudnia 2012 r., liczba zmieniających dostawcę w gospodarstwach domowych wzrosła o 433,2 proc. Na koniec grudnia 2012 r. wyniosła ponad 76 tys. W tym samym okresie o 200,8 proc. zwiększyła się również liczba zmieniających dostawcę energii w pozostałych grupach. Na koniec grudnia 2012 r. liczba ta równała się ponad 65 tys. To jednak wciąż niewielki procent wszystkich odbiorców prądu w kraju (15,5 mln).

Do końca kwietnia mają zostać dopracowane ostateczne zasady i warunki dotyczące uwolnienia cen energii dla gospodarstw domowych (taryfa G).

– To jest mój ostateczny termin i oczekiwanie, zarówno od operatorów systemów dystrybucyjnych, jak i spółek obrotu, że to co przez ostatnie półtora roku udało się nam wypracować powinno być poprawione tak, by miało przełożenie na rzeczywistość, czyli żeby było dostępne dla przeciętnego Kowalskiego – podkreśla prezes.

Dopiero wówczas będzie możliwe podjęcie decyzji o liberalizacji rynku.

– Z powodów ekonomicznych dobrze by było uwolnić te ceny już w połowie roku. Ostatnie zatwierdzone przeze mnie taryfy obowiązują do 30 czerwca tego roku. Trzeba się zmierzyć z pytaniem, co po tej dacie, czy jeszcze taryfy regulowane, czy może już nie – przypomina Woszczyk. – Gdyby ceny miałyby być uwolnione od 1 stycznia, to w połowie roku taka decyzja musiałaby być komunikowana przez prezesa URE, ale czy to będzie możliwe, to zależy od spełnienia trzech warunków.

Chodzi m.in. o sytuację odbiorcy wrażliwego (czyli np. znajdującego się w trudnej sytuacji finansowej).

– Po pierwsze, należy wprowadzić, i to na poziomie ustawowym, system ochrony odbiorcy wrażliwego, słabego ekonomicznie, który po uwolnieniu cen mógłby zostać odcięty od prądu – mówi prezes URE. – Parlament debatuje nad wdrożeniem przepisów o wsparciu takiej kategorii odbiorców dodatkiem energetycznym.

Drugi warunek, który musi zostać spełniony przed uwolnieniem cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, dotyczy gwarancji, że po zmianie sprzedawcy na nowego odbiorcę będzie dalej obowiązywała jedna umowa, tzw. umowa kompleksowa, dotycząca zarówno sprzedaży, jak i dystrybucji energii.

– To zwiększa poziom korzyści ekonomicznych po stronie odbiorcy. Łatwo sobie wyobrazić, że przy jednej umowie mamy do opłacenia tylko jedną fakturę, więc niższe koszty manipulacyjne – tłumaczy Marek Woszczyk.

Trzeci warunek to tzw. sytuacje awaryjne, jak np. bankructwo dostawcy prądu, którego wybrał konsument.

– Dzisiaj takie kwestie są niedostatecznie uregulowane przez prawo. Często możemy nie mieć pojęcia o tym, że utraciliśmy sprzedawcę energii, bo on zbankrutował. Rodzi się pytanie, co się dzieje z nami, co z naszą sytuacją finansową? Czy nagle pobieramy ten prąd nielegalnie, czy go w ogóle mamy – wyjaśnia prezes URE i dodaje: – Jeśli chodzi o jedną umowę o zmianie sprzedawcy i kwestie awaryjne, próbujemy je doregulować w drodze konsensusu rynkowego.

Źródło: Newseria

Ceny zielonych certyfikatów mają być bardziej przewidywalne
poniedziałek 2013-03-04

Nowy instrument na Towarowej Giełdzie Energii oraz ingerencja resortu gospodarki w system zielonych certyfikatów mają ustabilizować, a w konsekwencji podwyższyć ich ceny. Dzięki temu sprzedawcy energii z jednej strony uzyskaliby większą przewidywalność tych stawek. A z drugiej zmobilizowałoby ich to do inwestowania w odnawialne źródła energii.

– Do końca I kwartału przedstawimy projekt, teraz rozpoczynamy procedurę zatwierdzania regulaminów zmieniających obrót na tym rynku. Z naszej strony będzie on gotowy do rozpoczęcia procedowania w pierwszym tygodniu marca – tak Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii mówi o tzw. forwardzie. To rynek terminowy świadectw pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych (OZE), czyli instrument mający być jednym z elementów stabilizujących ceny na rynku zielonych certyfikatów (praw majątkowych).

Od niemal roku te prawa majątkowe taniały tak mocno, że przedsiębiorcom zajmującym się sprzedażą energii elektrycznej odbiorcom końcowym, nie opłacało się inwestować w zielone technologie. Mogli kupić świadectwa pochodzenia energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnych źródłach energii po ok. 100 zł/MWh, czyli taniej, niż zapłaciliby za pozyskanie własnych certyfikatów (muszą określoną ich liczbę uzyskać i przedstawić do umorzenia Prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki lub uiścić opłatę zastępczą, która wynosi ok. 280 zł/MWh).

– Chcemy zaproponować ten instrument w dłuższym horyzoncie czasowym, aby pozwolić po pierwsze stabilizować cenę, po drugie, dać możliwość uczestnikom rynku wyceny tego instrumentu w dłuższym horyzoncie – zapewnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Ireneusz Łazor.

Na parkiecie mają być notowane kontrakty miesięczne, kwartalne i roczne, co pozwoliłoby na zakup certyfikatów np. w momencie, gdy ich ceny są niskie. Dodatkowo sprzedawcy energii uzyskaliby większą przewidywalność tych stawek.

Również resort gospodarki dąży do tego, by ceny zielonych certyfikatów były bardziej stabilne i przewidywalne. Rozważa m.in. interwencyjny skup tych praw majątkowych, co miałoby np. podbić ich cenę.

Jednym z pomysłów Ministerstwa Gospodarki jest także wprowadzenie obowiązku sprzedaży części zielonych certyfikatów przez producentów energii ze źródeł odnawialnych na giełdzie. Wówczas rynek forward zyskałby jeszcze na znaczeniu, ponieważ wytwórcy „zielonej" energii będą zabezpieczać sprzedaż, i to nie tylko na rok, ale nawet kilka lat do przodu.

Zdaniem prezesa TGE jest to dobry kierunek, by zażegnać kryzys na rynku zielonych certyfikatów.

– Rynek jest regulowany z jednej strony po to, by doprowadzić do bezpiecznego, sprawnego obrotu i rozliczenia transakcji, aby w jednym miejscu była koncentracja podaży i popytu. Ale trzeba też pamiętać o tym, że każdy system w miarę rozwoju należy modyfikować. I to jest próba modyfikacji regulacji, w jakich porusza się ten rynek – uważa Ireneusz Łazor.

Po zapowiedziach resortu gospodarki indeks zielonych certyfikatów podskoczył (z ok. 100 zł/MWh na 124 zł/ MWh). Na czwartkowej sesji osiągnął poziom 156,10 zł/MWh.

Źródło: Newseria

Dotacje na bardziej czyste powietrze dla polskich miast
piątek 2013-03-01

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przeznaczy 400 mln zł na poprawę jakości powietrza w ramach programu KAWKA. Dodatkowe pieniądze będą pochodzić od wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Dziś Ministerstwo Środowiska i NFOŚiGW ogłosili start programu.

Najważniejszym celem działań w zakresie ochrony powietrza jest pilne ograniczenie emisji zanieczyszczeń, w tym spełnienie standardów jakości powietrza określonych w dyrektywie 2008/50/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (CAFE). Obecnie, 23 państwa członkowskie mają problemy z dotrzymaniem standardów jakości powietrza określonych w dyrektywie CAFE. Zanieczyszczenie powietrza w miastach wynika przede wszystkim z tzw. niskiej emisji. Jest ona powodowana przez zanieczyszczenia pochodzące z lokalnych kotłowni węglowych i domowych pieców grzewczych.

W celu zwiększenie efektywności podejmowanych przez administrację samorządową działań naprawczych, opracowano Program Priorytetowy „KAWKA - Likwidacja niskiej emisji wspierająca wzrost efektywności energetycznej i rozwój rozproszonych odnawialnych źródeł energii” na kwotę 400 mln zł. W jego ramach 400 mln zł przekaże NFOŚiGW do dyspozycji wojewódzkim funduszom ochrony środowiska i gospodarki wodnej. One na zasadach partnerskich również będą brały udział we współfinansowaniu tego programu. Dodatkowo wyłożą kilkaset milionów złotych, by poprawiać jakość powietrza, ważną z punktu widzenia zdrowia mieszkańców - wyjaśnia Małgorzata Skucha, Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Samorządy będą mogły się ubiegać o wsparcie w ramach programu KAWKA w latach 2013 – 2015, a ich wydatkowanie powinno nastąpić do końca 2018 r. Środki, które można pozyskać to konkretna pomoc finansowa dla samorządów i obywateli. Pomoc, która z jednej strony wesprze władze lokalne w tworzeniu programów ograniczania niskiej emisji. Z drugiej strony w ramach KAWKI mieszkańcy będą mogli otrzymać wsparcie finansowe, m.in. na wymianę przestarzałych pieców do ogrzewania. Liczę, że program przyczyni się do ograniczenia smogu w miastach i poprawy jakości powietrza - powiedział Marcin Korolec, Minister Środowiska

W ramach programu NFOŚiGW będzie współfinansował, razem z wojewódzkimi funduszami, programy ochrony powietrza dla stref, w których przekroczone zostały limity - przede wszystkim pyłu PM2,5, pyłu PM10 i benzo(a)piranu. Tam, gdzie takie stężenia są przekroczone, tworzone będą programy naprawcze, mające zapobiegać tym zanieczyszczeniom, a dzięki inwestycjom zmniejszać się będzie szkodliwa niska emisja – wyjaśniała Małgorzata Skucha, Prezes Zarządu NFOŚiGW w trakcie prowadzonych przez Fundusz konsultacji społecznych.

Kwota dofinansowania wyniesie do 90 proc. kosztów kwalifikowanych, w tym do 45 proc. kosztów przedsięwzięcia ze środków udostępnionych przez NFOŚiGW. Zaangażowanie środków WFOŚIGW w realizację niniejszego programu priorytetowego stanowi do 45 kosztów kwalifikowanych. Przy określaniu wysokości dofinansowania uwzględnia się przepisy dotyczące dopuszczalności pomocy publicznej.

Dofinansowane zostaną przedsięwzięcia zlokalizowane na obszarze miasta powyżej 10 tys. mieszkańców (to ograniczenie nie dotyczy miejscowości uzdrowiskowych).

Dotacje będą mogły być przeznaczone m.in. na przedsięwzięcia, mające na celu ograniczanie niskiej emisji związane z podnoszeniem efektywności energetycznej oraz wykorzystaniem układów wysokosprawnej kogeneracji i odnawialnych źródeł energii. Przedsięwzięcia te to w szczególności:
likwidacja lokalnych źródeł ciepła, tj.: indywidualnych kotłowni lub palenisk węglowych, kotłowni zasilających kilka budynków oraz kotłowni osiedlowych i podłączenie obiektów do miejskiej sieci ciepłowniczej lub ich zastąpienie przez źródło o wyższej niż dotychczas sprawności wytwarzania ciepła spełniające wymagania emisyjne określone przez właściwy organ.
w przypadku likwidacji palenisk indywidualnych zakres przedsięwzięcia może m.in. obejmować wykonanie wewnętrznej instalacji c.o. i c.w.u. lub instalacji gazowej;
rozbudowa sieci ciepłowniczej w celu podłączenia istniejących obiektów (ogrzewanych ze źródeł lokalnych przy wykorzystywaniu paliwa stałego) do centralnego źródła ciepła wraz z podłączeniem obiektu do sieci;
zastosowanie kolektorów słonecznych celem obniżenia emisji w lokalnym źródle ciepła opalanym paliwem stałym;
termomodernizacja budynków wielorodzinnych, zgodnie z zakresem wynikającym z wykonanego audytu energetycznego, wyłącznie jako element towarzyszący przebudowie lub likwidacji lokalnego źródła ciepła opalanego paliwem stałym.

Program KAWKA będzie służył wypełnieniu celów dyrektywy Parlamentu Europejskiego z 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy CAFE (Clean Air for Europe). Polska jest zobowiązana m.in. ograniczyć emisję zanieczyszczeń do powietrza i w ten sposób poprawić jego jakość.

Szczegółowe informacje na temat programu KAWKA są dostępne na stronie NFOŚiGW.

O dyrektywie CAFE (Clean Air for Europe)

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (Clean Air for Europe - CAFE) weszła w życie 11 czerwca 2008 r. Dyrektywa CAFE koncentruje się głównie wokół zagadnienia pyłu zawieszonego PM2,5 (pył o średnicach cząstek nieprzekraczających 2,5 mikrometra), wyznaczając jednocześnie bardzo ambitne standardy jakości powietrza. CAFE określa wartości dopuszczalne dla takich substancji, jak: pył zawieszony PM10, dwutlenek siarki, dwutlenek azotu, tlenek węgla, benzen, ołów. Dyrektywa umożliwia ponadto państwom członkowskim wzmocnienie istniejących przepisów, szczególnie dotyczących przygotowania oraz wdrożenia planów i programów w zakresie poprawy jakości powietrza.

Programy ochrony powietrza

Zgodnie z polskim prawodawstwem dla stref, w których stwierdzono przekroczenia poziomów docelowych i dopuszczalnych zanieczyszczeń, zarząd województwa opracowuje programy ochrony powietrza. Następnie sejmik województwa przyjmuje program w drodze uchwały, która stanowi akt prawa miejscowego. Obecnie w kraju realizowanych jest 87 programów ochrony powietrza, w których horyzont czasowy działań naprawczych sięga roku 2015-2020.

 Źródło: Ministerstwo Środowiska

Shell zawiesza plany wydobycia ropy w Arktyce
piątek 2013-03-01

Największe koncerny paliwowe świata – Gazprom, a teraz Shell – zawieszają plany wydobycia ropy w Arktyce.

W środę przedstawiciele firmy Shell ogłosili, że koncern rezygnuje z planów poszukiwań i wydobycia ropy na wodach Arktyki u wybrzeży Alaski do końca 2013 r. Oficjalnie decyzja ta tłumaczona jest koniecznością przygotowania planów i sprzętu do prac w następnych latach. Zdaniem organizacji Greenpeace Shell nie ma odpowiednich środków do przeprowadzenia operacji w sposób bezpieczny dla pracowników platfrom wiertniczych i środowiska naturalnego. W poprzednim roku podobną decyzję podjęli szefowie innego giganta paliwowego przymierzającego się do wydobycia arktycznej ropy – Gazpromu.

W ciągu ostatnich siedmiu lat firma Shell wydała około 4,5 miliardów dolarów na poszukiwania ropy u wybrzeży Alaski. W wyniku szeregu wypadków, jakie miały miejsce w ubiegłym roku, działania koncernu stały się przedmiotem kontroli przeprowadzonych przez amerykańskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Greenpeace przypomina, że najpoważniejsze z nich doprowadziły do utraty kontroli nad dwoma platformami wiertniczymi. Ostatni takim wypadek wydarzył się 31 grudnia zeszłego roku, gdy statek wiertniczy Kulluk zerwał się z liny cumowniczej podczas sztormu i osiadł na niezamieszkanej wyspie.

– Wielomiliardowa inwestycja Shella leży dziś w gruzach, podobnie jak reputacja tej firmy. To przecież Shell miał być firmą najlepiej przygotowaną to wierceń w tych ekstremalnych warunkach, a tu widać, że na arktyczne temperatury, góry lodowe i sztormy po prostu ‘nie ma mocnych’. I dobrze. Spalenie ropy znajdującej się pod lodami Arktyki przyśpieszyłoby tylko zmiany klimatu, dlatego jedynym sensownym rozwiązaniem jest uczynienie Arktyki terenem wolnym od przemysłowej eksploatacji. Na zawsze. Podobnie jak udało się to zrobić z Antarktyką – mówi Maciej Muskat, dyrektor polskiego Greenpeace.

Greenpeace od dwóch lat prowadzi kampanię zmierzającą do powstrzymania takich gigantów paliwowych jak Shell i Gazprom przed wydobyciem ropy z terenów Arkyki i postuluje utworzenie na tym obszarze Arktycznego Sanktuarium Przyrody. Byłoby to miejsce objęte zakazem działalności przemysłowej. Od kilkudziesięciu lat taką ochroną objęte są tereny wokół bieguna południowego. W ramach tej kampanii Greenpeace przeprowadził szereg działań przeciw obu firmom – okupację siedziby Shella w Hadze, okupację siedziby Gazpromu w Moskwie, akcje na platformach wiertniczych na dalekiej północy i stacjach benzynowych w całej Europie.

Żródło: ekologia.pl

PSE Operator inwestuje 8 mld zł. Powstanie kilka tysięcy kilometrów nowych linii energetycznych
środa 2013-02-27

Do 2017 r. PSE Operator chce zainwestować 8 mld złotych w rozwój systemu energetycznego. Przede wszystkim w nowe linie przesyłowe, których ma powstać nawet kilka tysięcy kilometrów. Podłączą one do systemu energetycznego m.in. nowe farmy wiatrowe na północy Polski. Powstaną również nowe połączenia transgraniczne, w tym współfinansowany przez UE most energetyczny Polska-Litwa.

– Tylko niewielka część tych środków będzie przeznaczana na modernizację istniejącego majątku, bowiem ten majątek przez lata utrzymywany był w dobrzm stanie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Henryk Majchrzak, prezes zarządu PSE Operator.

Według Majchrzaka, świadczy o tym fakt, że od kilku lat nie odnotowano ani jednego przypadku przerwy w dostawach energii z przyczyn leżących po stronie sieci przesyłowej. Obecnie spółka eksploatuje ok. 13 tys. kilometrów linii najwyższych napięć, czyli 220 i 400 kV. Prezes PSE Operator podkreśla jednak, że utrzymanie sieci w dobrym stanie nie wystarczy, bo potrzebne są nowe inwestycje. Zarówno nowo powstające elektrownie konwencjonalne, jak i energetyka odnawialna potrzebują sieci przesyłowych, by rozprowadzać produkowaną energię. Zwłaszcza na północy Polski duże będzie zapotrzebowanie ze strony farm wiatrowych.

Innym obszarem inwestycji są połączenia transgraniczne, których Polska ma obecnie wyjątkowo mało.

– Są one potrzebne dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. W każdym trudnym momencie połączenia z sąsiadami służą bilansowaniu mocy i utrzymaniu równowagi każdego z subsystemów, które wchodzą w skład całego jednolitego europejskiego systemu energetycznego – tłumaczy Henryk Majchrzak.

Operator finansuje większość inwestycji z własnych środków, pozyskiwanych dzięki wpływom taryfowym oraz zwrotowi kapitału z istniejących linii. Część pieniędzy będzie pochodziła z kredytów. Są jednak projekty, takie jak rozbudowa sieci związanej z mostem energetycznym Polska-Litwa, które dofinansowuje Unia Europejska. W przypadku tego konkretnego przedsięwzięcia prawie połowa środków pochodzi z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

– Liczę na to, że w ramach nowej perspektywy finansowej obejmującej kolejny okres 5-6 lat uzyskamy znowu pewną pulę środków istotną do tego, żeby zamknąć ten projekt docelowo – mówi prezes zarządu PSE Operator.

Zgodnie z zapowiedziami polskich i litewskich spółek zaangażowanych w budowę mostu, inwestycja – warta ok. 1,7 mld zł – zostanie zakończona zgodnie z planem, czyli jeszcze w 2015 roku.

Według Henryka Majchrzaka w branży energetycznej nie można mówić o zastoju. Po trzyletnich przygotowaniach spółka weszła w fazę regularnego organizowania przetargów, a średnio raz w miesiącu ogłasza duży projekt inwestycyjny.

Źródło: Newseria

Konkurs na logo COP19
wtorek 2013-02-26

W listopadzie br. Polska będzie gospodarzem najważniejszego forum dyskusji o światowej polityce klimatycznej – konferencji ONZ COP19. Marcin Korolec, minister środowiska i jednocześnie prezydent szczytu ogłasza dziś konkurs dla studentów uczelni artystycznych na projekt logo tego wydarzenia.

Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu COP19 odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie (11-22.11.2013). W wydarzeniu udział weźmie kilkanaście tysięcy osób z ponad 190 krajów, w tym polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych i naukowych oraz reprezentantów biznesu.

To bez wątpienia najważniejsze światowe spotkanie poświęcone ochronie klimatu w tym roku. Podczas COP19 rozpoczniemy pracę nad tym, jak mierzyć się ze zmianami klimatu po zakończeniu obowiązywania Protokołu z Kioto. Chcemy zapewnić wydarzeniu stosowną oprawę, także artystyczną. Zależy mi na tym, by jeden ze studentów polskich uczelni artystycznych zaprojektował logo, które będzie symbolem tego ważnego, światowego wydarzenia. Dla zwycięzcy to szansa zaprezentowania się na arenie międzynarodowej - mówi Marcin Korolec, minister środowiska. Zapraszam do udziału w konkursie na stworzenie logo konferencji COP19, które przez dwa jesienne tygodnie będzie wizytówką Polski i Warszawy, prezentowaną w mediach na całym świecie – dodaje minister Korolec.

Inspiracją dla młodych artystów niech będzie hasło: „Who cares? I care” – mówi Beata Jaczewska, podsekretarz stanu w resorcie. Doskonale oddaje ono nasze intencje, które chcemy promować przy okazji COP19. Środowisko naturalne należy do każdego z nas, i każdy z nas o to dobro wspólne powinien się troszczyć. Liczę, że hasło pomoże stworzyć niepowtarzalne projekty, które uwrażliwią odbiorcę na potrzeby środowiska – dodaje wiceminister Jaczewska.

Konkurs na logo konferencji COP19 jest skierowany do studentów uczelni artystycznych. Zwycięski projekt będzie stanowił podstawę do opracowania całego systemu identyfikacji wizualnej konferencji. Na zgłaszanie prac uczestnicy mają czas do 25 marca br.

Więcej informacji:

Pobierz szczegółowy regulamin konkursu;

Dodatkowych informacji na temat konkursu udziela Departament Informacji o Środowisku Ministerstwa Środowiska, tel. (022) 579 24 72, e-mail: dis@mos.gov.pl.

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Energetyka gazowa zamiast energetyki jądrowej?
wtorek 2013-02-26

Opłacalność elektrowni jądrowej w dużej mierze zależy od tego, czy istnieje polityka klimatyczna i płacimy za emisję CO2 czy też nie. Jeżeli, jak przewiduję, ta polityka nie utrzyma się w dłuższym okresie, to nie widzę specjalnie uzasadnienia ekonomicznego do budowy elektrowni jądrowej w Polsce – mówi Bolesław Jankowski, wiceprezes EnergSys Badania Systemowe.

Bolesław Jankowski wskazuje, że przed wiążącymi decyzjami dotyczącymi budowy elektrowni jądrowej w Polsce potrzebne jest przesądzenie przynajmniej dwóch kwestii: czy obecna polityka klimatyczna Unii Europejskiej będzie kontynuowana i czy koszt uprawnień CO2 będzie znaczący. Druga kwestia to pojawienie się gazu łupkowego i ewentualny rozwój energetyki gazowej. - Należy brać pod uwagę nie tylko polski gaz łupkowy, może się okazać, że rozwój rynku światowego pójdzie w takim kierunku, że spowoduje znaczący spadek cen gazu na rynku międzynarodowym, w efekcie czego uzasadnione będzie jego wykorzystanie do produkcji energii elektrycznej.

Potencjalnie jest to bardzo dobra opcja dla Polski, bo w oparciu o gaz można zrealizować wszystkie koncepcje rozwoju energetyki rozproszonej, która nie potrzebuje dużych źródeł wytwarzania i nie wymaga dużych nakładów w infrastrukturę sieciową, jak to się dzieje w przypadku np. budowy farm wiatrowych – ocenia Bolesław Jankowski.

Jak podkreśla Bolesław Jankowski, w oparciu o gaz można budować niewielkie źródła lokalne. Gdyby takie źródła były oparte na wydobyciu gazu krajowego to mogą odgrywać bardzo pozytywną rolę w aktywizacji lokalnych terenów i poprawie ich sytuacji ekonomicznej. Taki model bardzo korzystnie wpłynąłby również na funkcjonowanie systemu elektroenergetycznego, ponieważ źródła, które są bliżej odbiorców stabilizują pracę sieci.

- Obecnie nie można rozwijać rozproszonej energetyki gazowej, ponieważ gaz jest bardzo drogi i jesteśmy uzależnieni od jednego dostawcy. Zmiany na rynku światowym dają szansę, że rynek gazowy rozwinie się w takim stopniu, że Polska będzie mogła na tym skorzystać – wskazuje Bolesław Jankowski.

 Źródło: EkoNews

Prezes PGE: elektrownia atomowa będzie wymagać dofinansowania ze strony państwa
wtorek 2013-02-26

Trwają prace nad modelem finansowym polskiej elektrowni atomowej. Polska Grupa Energetyczna, spółka wydelegowana przez rząd do wybudowania siłowni, liczy, że część środków na ten cel będzie pochodziła z państwowej kasy. 

– Jeżeli na świecie nie zbudowano ani jednego reaktora, który nie zostałby w jakiś sposób wspomagany przez administrację państwową, a wybudowano ich już ponad 400, to z jakiej racji pierwszy miałby powstać w Polsce – zauważa Krzysztof Kilian, prezes spółki. W wywiadzie dla "Parkietu" w połowie lutego szef resortu skarbu państwa Mikołaj Budzanowski powiedział, że teraz nie ma możliwości, aby państwo finansowo wsparło ten projekt.

Prezes Polskiej Grupy Energetycznej zwraca uwagę, że w rządowym Programie polskiej energetyki jądrowej jest mowa o wsparciu ze strony państwa. Jednak przyznaje, że trudno jeszcze dziś stwierdzić, jak miałaby wyglądać ta pomoc, ponieważ spółka nadal pracuje nad modelem finansowym tej wielomiliardowej inwestycji.

– Ministerstwo Gospodarki wypowie się dopiero, kiedy przedstawimy model. Jednak taka pomoc jest niezbędna i administracja państwowa jest tego świadoma – uważa Krzysztof Kilian.

Gwarancje rządu lub inne formy zabezpieczenia zwrotu zainwestowanego kapitału mają być konieczne do pozyskania pieniędzy od zagranicznych instytucji finansowych. Dziś PGE analizuje mechanizmy wsparcia stosowane w innych państwach.

– Patrzymy z uwagą na Brytyjczyków, którzy też budują dwie duże elektrownie jądrowe. Żeby je uruchomić, robią to, co my kiedyś w kontraktach długoterminowych – zabezpieczaliśmy przez państwo cenę energii. I w zależności od tego, czy to było in plus, czy in minus, to albo my płaciliśmy, albo państwo nam płaciło za różnicę między zabezpieczoną ceną energii – przypomina prezes PGE.

PGE przygląda się tym pracom i być może skorzysta z doświadczeń Brytyjczyków.

– Negocjują oni z Brukselą możliwość wdrożenia takiego wspomagania, czyli ustalenia ceny, która pozwoli zbilansować strumienie pieniędzy, jakie są potrzebne ażeby zbudować elektrownie – dodaje prezes. – Gdy będziemy gotowi z naszym modelem finansowania, to musimy zapytać administrację państwową, czy to, co przedstawimy jest do spełnienia i czy w jakiś sposób państwo polskie będzie w tym uczestniczyło.

Równocześnie trwają prace nad tzw. atomowym sojuszem. Jesienią ub.r. podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy PGE, KGHM, Tauron i Enea podpisały list intencyjny w sprawie uczestnictwa w projekcie budowania pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Połączone siły jednych z największych spółek Skarbu Państwa miały ułatwić przeprowadzenie inwestycji, której koszt wyceniany jest nawet na 50 mld zł.

– Cały czas negocjujemy z potencjalnymi udziałowcami spółki, która miałaby budować elektrownię jądrową. Kiedy się zakończą, będziemy mogli poinformować opinię publiczną o ustaleniach. Jest jeszcze kilka miesięcy – mówi Krzysztof Kilian.

Zgodnie z najnowszymi zapowiedziami PGE uruchomienie pierwszego bloku jądrowego ma nastąpić w 2024 roku, natomiast cała elektrownia o mocy 3 tys. MW ma zostać oddana do użytku dwa lata później. Druga elektrownia, o tej samej mocy, ruszy w 2029 roku.

Źródło: Newseria

Biogaz jak atom. Energetyczne wyzwanie przed gminami wiejskimi
piątek 2013-02-22

Gdyby w 1600 gminach wiejskich wybudować biogazownie o mocy jednego megawata, to wytworzona w ten sposób energia, dorówna blokowi jądrowemu – uważa prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej.

Na konferencji pn. „Energia odnawialna szansą dla gmin” prof. Popczyk zauważył, że w kolejnym budżecie unijnym Polska otrzyma duże środki na rozwój energetyki. Przy czym, jak podkreślił, na miejscu gmin byłby bardzo czujny, gdyż pojawia się pytanie, kto te wielkie środki pozyska.

- W ostatnim czasie obserwuję zainteresowanie wielkimi elektrowniami fotowoltaicznymi, w gminach szuka się wsparcia i w gminach szuka się terenów – wyjaśnił naukowiec.

Dodał, że wolałby, aby za unijne pieniądze w gminach wymienione zostały dachy eternitowe na dachy fotowoltaiczne. - Wtedy mielibyśmy reelektryfikację wsi, ale nowoczesną. Nie za pomocą sieci, które się uszkadzają, bo muszą się uszkadzać – tłumaczył.

Jak zaznaczył, chodzi o to, aby zmienić grupy interesów, żeby pieniądze, które są przewidziane na perspektywę 2014 – 2020 rzeczywiście trafiły do gmin.

- Nie jestem skłonny inaczej rozpatrywać tej sprawy, jak tylko przez pryzmat 105 tys. gospodarstw towarowych, w których możemy zbudować np. mikrobiogazownie, jak przez pryzmat 115 tys. gospodarstw socjalnych, gdzie mamy dachy eternitowe, miejsce pod instalacje fotowoltaiczne, wiatrakowe i inne – stwierdził.

Jak dodał, nie jest też skłonny patrzeć na to inaczej, jak poprzez pryzmat co najmniej kilkunastu tysięcy wsi, z których każda może bardzo szybko stać się autonomiczną pod względem energetycznym. Zauważył, że nie będzie miała przychodów z energii, ale nie będzie też miała wydatków, które w przypadku energii są całkiem istotne.

Wreszcie, jak podkreślił, nie może tego rozpatrywać inaczej niż przez pryzmat 1600 gmin wiejskich. - Tutaj wróćmy do programu, który w Ministerstwie Gospodarki kiedyś już funkcjonował. Było takie hasło: „Jedna biogazownia na gminę”. 1600 gmin z biogazownią po jednym megawacie, to jest jeden blok jądrowy - wyliczył.

Dodał, że jest to 1600 gmin zmodernizowanych, gdyż gminy po wybudowaniu biogazowni będą innymi gminami. - To jest co innego niż blok jądrowy, który spowoduje nam wiele kłopotów - powiedział.

Zdaniem Jerzego Pietrewicza, wiceministra gospodarki, pomysły przedstawione przez prof. Popczyka wydają się być szalenie kuszącą wizją, ale – jak podkreślił – dla niego, jako ekonomisty, pojawia się pytanie, jakim kosztem musiałaby być osiągnięta i kto za to zapłaci. Według wiceministra w tej sytuacji potrzebne są rzetelne dane porównawcze, na których powinno się bazować.

Z kolei Włodzimierz Ehrenhalt, wiceprezes zarządu Stowarzyszenie Energii Odnawialnej (SEO) przedstawił pomysł, który - jak utrzymywał - nie będzie generował kosztów w gminach.

- Samorządy mogą się stać właścicielami elektrowni czy urządzeń z typu OZE oraz odpadów energii, nie powodując wzrostu zadłużenia gmin, właściwie nie ponosząc żadnych kosztów, w sposób bardzo bezpieczny – zapewnił.

Wyjaśnił, że chodzi o są farmy wiatrowe, farmy fotowoltaiczne, biogazownie oraz niewielkie zakłady utylizacji odpadów połączone z odzyskiem energii.

- Idea jest taka, że JST tworzy spółkę komunalną, a inwestor, czy samotnie, czy wraz z bankiem, tworzy elektrownię OZE. Spółka komunalna wykupuje udziały w spółce elektrowni OZE, czerpiąc dochody wyłącznie z przychodów z energii elektrycznej i ciepła - tłumaczył.

Józef Lewandowski, prezes Polskiej Grupy Agencji Energetycznych przekonywał, że zdecydowane zróżnicowanie wytwarzania energii jest w Polsce nieuchronne. - OZE to przede wszystkim rozwój technologii, badań, to postęp i nowoczesność - podkreślił. Jego zdaniem to również nowe miejsca pracy.

- Jeżeli ktoś patrzy na rynek energetyczny jedynie pod kątem zabezpieczenia odbiorców w energię, to proszę tylko spojrzeć na Niemcy - oznajmił. - To jest przede wszystkim kierunek na gospodarkę, przedsiębiorczość, miejsca pracy, na rozwój badań i nauki – dodał.

Stwierdził, że być może energia słoneczna za kilkadziesiąt lat zupełnie zmieni nasze wyobrażenie o energii.
Natomiast Olgierd Dziekoński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta zapowiedział, że Kancelaria Prezydenta przygotowała pięć paneli eksperckich poświęconych problematyce energii, z których pierwszy odbędzie się 7 marca.

W jego ocenie, kwestia konfliktu, który powstaje np. w przypadku energetyki wiatrowej może być rozwiązana jedynie poprzez formę racjonalnej, publicznej rozmowy.

- Płaszczyzną dla debaty w tym zakresie jest formuła opracowywania i przygotowywania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, czy w ogóle planów zagospodarowywania przestrzennego, również studiów uwarunkowań - zauważył.

Podobnego zdania jest Mariusz Poznański, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP (ZGW RP), który przyznał, że do energii odnawialnej trzeba przede wszystkim przekonać mieszkańców. Poza tym – dodał – należy coś zmienić w planowaniu przestrzennym, bo planowanie przestrzenne dzisiaj jest nieprecyzyjne i niedokładne, i trudno jednoznacznie określić, gdzie można takie elementy stawiać.

- W Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego pracujemy nad tym, aby w nowej ustawie o prawie budowalnym znalazły się zapisy, które jednoznacznie będą określały miejsca, gdzie tego typu inwestycje mogą powstać i będą je chroniły pod względem prawnym - zadeklarował.

Konferencja pn. „Energia odnawialna szansą dla gmin” odbyła się w środę w Warszawie. Zorganizowały ją: Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (SGPEO), Związek Gmin Wiejskich Rzeczpospolitej Polskiej (ZGWRP), Polską Izbę Gospodarczą Energii Odnawialnej (PIGEO), Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) oraz Stowarzyszenie Energii Odnawialnej (SE0).

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

Piechociński: Energetyka odnawialna szansą dla gmin
czwartek 2013-02-21

- Mikro i mała energetyka bazująca na dostępnych źródłach odnawialnych to szansa na rozwój nie tylko społeczności lokalnej, ale przede wszystkim samorządów – powiedział wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński, otwierając konferencję „Energia odnawialna szansą dla gmin”. Spotkanie odbyło się 20 lutego 2013 r. w MG.

Wicepremier Piechociński nawiązał do trwających prac legislacyjnych nad projektem ustaw energetycznych, przygotowanych w MG. – Rozwiązania dotyczące odnawialnych źródeł energii są szczególnie istotne dla sektora. Po raz pierwszy bowiem będą one zebrane w oddzielnej ustawie – powiedział.

Wicepremier podkreślił, że nowe propozycje w zakresie OZE mają wdrożyć czytelny i efektywny system wsparcia dla producentów zielonej energii. – Chcemy tym samym promować wszystkie technologie i zachęcać do inwestowania w nowe moce wytwórcze, oparte na lokalnych i dostępnych źródłach – wyjaśnił.

W jego opinii rozwój OZE w Polsce to duża szansa dla samorządów terytorialnych na większą aktywność i konkurencyjność. – Mikro i mała energetyka zlokalizowana zwykle w mniejszych miejscowościach to nie tylko zatrudnienie dla okolicznych mieszkańców, ale również niezależność od większych dostawców energii – dodał.

***

Konferencja „Energia odnawialna szansą dla gmin” została zorganizowana przez Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (SGPEO), Związek Gmin Wiejskich Rzeczpospolitej Polskiej (ZGWRP), Polską Izbę Gospodarczą Energii Odnawialnej (PIGEO), Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) oraz Stowarzyszenie Energii Odnawialnej (SEO).

Patronat honorowy objął Minister Gospodarki.

Źródło: Ministerstwo Gospodarki