Piknik z Klimatem niewątpliwie stał się już tradycją stolicy. Z
jednej strony edukacja ekologiczna, z drugiej – świetna zabawa dla
całej rodziny. W dniu 1. września 2013 r. , w godz. 11.30-16.30. na
zielonym obszarze Pl. Zamkowego będzie można przekonać się, że każdy z
nas może pomóc chronić środowisko.
Przewodnim tematem imprezy będzie zbliżająca się Konferencja ONZ ds. Zapobiegania Zmianom Klimatu (COP 19), która odbędzie się w dniach:11-22 listopada 2013 roku, w Warszawie (Stadion Narodowy). Organizacja Szczytu w stolicy Polski oznacza wizytę przywódców państw oraz negocjatorów z ponad 190 krajów świata. Przyznanie organizacji COP 19 oznacza, iż Polska będzie sprawować prezydencję w konwencji klimatycznej od listopada 2013 r. do listopada 2014 r., a Minister Środowiska RP będzie przewodniczył obradom konferencji.
Czego spodziewamy się po planowanej COP 19? – to pytanie będzie towarzyszyło rozmowom prowadzącego Piknik z Klimatem (Jarosław Kret) z zaproszonymi gośćmi. Poruszony też zostanie temat tzw. zielonych dachów, mając nadzieję, że wkrótce staną się one częścią polskiej rzeczywistości. Głównym celem projektu jest przeniesienie do Polski szwajcarskich doświadczeń w zakresie tworzenia żyjących zielonych ścian oraz wykorzystywania dachów w formie ogrodów do redukcji emisji CO2, zwiększenia efektywności energetycznej budynków, łagodzenia efektu „wysp ciepła”, poprawy retencji wód opadowych, odtworzenia siedlisk dla lokalnej flory i fauny utraconej przez zabudowę terenu.
Ważnym elementem Pikniku będą rozmowy na temat roli ekologii w codziennym życiu, swoimi refleksjami podzielą się ekolodzy:
• Maria Staniszewska - Politechnika Śląska w Gliwicach – Wydział
Inżynierii Środowiska, Prezes Polskiego Klubu Ekologicznego Zarządu
Głównego w Krakowie, związana m.in. z: CoalitionCleanBaltic,
International Federation of OrganicAgricultureMovement,
• Andrzej Kassenberg – Prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju,
• Wojciech Owczarz – Prezes Fundacji ARKA,
• Jacek Bożek – Prezes Klubu GAJA,
oraz osoby powszechnie znane:
• Artur Barciś – aktor,
• Rafał Królikowski – aktor,
• Wanda Kwietniewska – wokalistka grupy „Wanda i Banda”,
• Radosław Majdan– postać znana nie tylko z piłkarskich boisk..
Piknik z Klimatem to rodzinna impreza adresowana zarówno do dużych, jak
i małych warszawiaków, także turystów. W programie m.in. liczne quizy i
rodzinne konkursy z nagrodami, warsztaty ekologiczne i plastyczne z
odpadów i surowców wtórnych oraz wielkoformatowe gry planszowe i puzzle
dla najmłodszych. Uczestnicy imprezy będą mogli łowić w imitacji stawu
ciekawe informacje o organizmach, wykleić wielką kroplę wody, zjeść
żywność przygotowaną w piecyku rakietowym. Na zwiedzających będą czekały
liczne wystawy i instalacje artystyczne, prezentacje pojazdów z napędem
przyjaznym dla środowiska oraz agrorezerwaty. Panie zapewne
zainteresuje pokaz mody odzieży uszytej z naturalnych materiałów,
panowie będą mogli spróbować swoich sił w mistrzostwach w rozkręcaniu
komputerów. Na specjalnie przygotowanym telebimie można będzie obejrzeć
różne filmy edukacyjne na temat zmian klimatu.
W szczegółowy program wydarzenia znajdą Państwo tutaj.
Źródło: www.um.warszawa.pl
Rozkołysany ocean wydaje się nieograniczonym źródłem energii.
Zatem, jak wykorzystać fale morskie, by mogły stać się one źródłem
energii? Naukowcy z Politechniki Łódzkiej pracują nad urządzeniem, które
pozwoli uzyskać prąd z ruchu fal morskich.
Europejskie Stowarzyszenie Energii Oceanu EOEA (www.eu-oea.com) ocenia,
że fale mogą nam dostarczyć 45 TWh energii elektrycznej rocznie.
Dlatego coraz więcej naukowców próbuje opracować maszynę, która poradzi
sobie w ekstremalnych warunkach, gdzie narażona jest często na olbrzymią
gwałtowność fal. Do grona badaczy dołączyli także naukowcy z
Politechniki Łódzkiej, którzy stworzyli wahadłowy generator prądu.
Zasada działania urządzenia opiera się na zestawie wahadeł, które
wprowadzone w ruch przez kołysanie fal, będą napędzały prądnicę i
generowały prąd elektryczny. Pozwoli np. w wygodny sposób oświetlić
miejsca zastawiania sieci rybackich, oznaczone bojami na morzu.
Jakie są zalety takiego urządzenia? Wahadłowy generator, w
przeciwieństwie do baterii słonecznych, czy turbin wiatrowych nie jest
uzależniony od zmiennej pogody, więc jego wydajność jest praktycznie
niezmienna. W mniejszym stopniu wpływa na środowisko i nie zajmuje
cennej powierzchni na lądzie. Jak szacuje brytyjskie stowarzyszenie na
rzecz energii wiatrowej (British Wind Energy Association), gdyby energia
fal została wykorzystana w pełni, to emisja dwutlenku węgla do
atmosfery zmniejszyłaby się o jakieś 1-2 mld ton.
– Urządzenie nie zgromadzi tyle energii, żeby np. zasilić miasteczko,
ale mogłoby zasilać lampy sygnalizacyjne, które znajdują się w trudno
dostępnych miejscach - na bojach czy sygnalizatorach przy sieciach
rybackich na morzu – przekonuje kierownik badań, prof. Tomasz Kapitaniak
z Katedry Dynamiki Maszyn Politechniki Łódzkiej.
Wahadłowy generator jest na razie w fazie testów. Na dalszym etapie badań naukowcy chcą stworzyć prototyp urządzenia.
Naukowcy zapowiedzieli, że jeżeli urządzenie dobrze się sprawdzi w
przypadku fal morskich, to będzie można je wykorzystać do generowania
prądu z innego rodzaju drgań – na przykład z wstrząsów w trakcie jazdy
pociągiem.
To nie jest pierwszy tego typu pomysł. Idea czerpania energii z fal
morskich zakiełkowała już w Anglii na przełomie XVII i XIX wieku. Sto
lat później w Stanach Zjednoczonych Ameryki zgłoszono w urzędzie
patentowym „motor poruszany falami”. W drugiej połowie XX wieku
uruchomiono pierwszą elektrownię tego typu w Bouchaux-Praceique we
Francji. Obecnie jest zarejestrowanych ponad tysiąc patentów. Prym w tej
dziedzinie wiodą Japonia i Anglia.
Warto wspomnieć o tym, iż rozwiązanie jest już wykorzystywane do
komercyjnego wytwarzania prądu elektrycznego. Chodzi o system Pelamis,
czyli konstrukcję składającą się z metalowych rur i hydraulicznych
siłowników. Urządzenie tego typu możemy zobaczyć w Portugalii –
elektrownia falowa o nazwie „Agucadoura” została podłączona do
portugalskiej sieci energetycznej.
Jednak polski wynalazek jako pierwszy będzie wykorzystywać mechanizm
synchronizacji wahadeł. Jak wyjaśnia prof. Tomasz Kapitaniak,
poruszające się w jednym rytmie wahadła umieszczone obok siebie, ale
puszczone w ruch w innym momencie, potrafią samodzielnie się
zsynchronizować. Aby doszło do synchronizacji, wahadła powinny mieć ten
sam okres drgań i konieczny jest przepływ energii (informacji) między
nimi.
Teraz pozostaje czekać i obserwować, jak maszyna sprawdzi się w rzeczywistych warunkach.
Źródło: ekologia.pl
Zmieniona ustawa śmieciowa to dopiero początek drogi w zarządzaniu odpadami – mówią przedstawiciele firm wywożących śmieci.
Ich zdaniem powinny istnieć zachęty ekonomiczne dla zakładów przemysłowych do korzystania z paliwa z odpadów, na wzór obowiązujących w Niemczech czy w Austrii.
Chodzi o to, aby zamiast spalania gazu, miału, węgla czy mazutu, bardziej opłacało się wykorzystywanie paliwa z odpadów.
- Obecnie najważniejsze jest to, aby jak najwięcej odpadów wysegregować
z odpadów komunalnych, żeby one nie zalegały na składowiskach. Wszystko
po to, aby wykorzystać energię z odpadów. Spalarnie z kolei oczekują,
że jeżeli wybuduje się inwestycję za kilkaset milionów złotych, to musi
dostać odpowiednią ilość odpadów do przetworzenia - mówi Tomasz Uciński z
Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Koszalinie.
Tomasz Uciński podkreśla, że chodzi tu powtórny przerób papieru,
makulatury, złomu, metali żelaznych i nieżelaznych. Takie systemy
gospodarowania odpadami funkcjonują od lat w krajach „starej" Unii
Europejskiej.
- Np. w Szwecji istnieją automaty, gdzie wrzuca się butelki, te
automaty zwracają nam kaucję czy jakieś kupony na zakupy. Działa to
wówczas, gdy koszt unieszkodliwiania tych opakowań będzie wliczony w
cenę tego produktu. Wtedy ten, kto więcej konsumuje, więcej tych parę
eurocentów płaci za produkt, który kupuje. Takie modele funkcjonują w
większości z krajów starej UE. My musimy powoli do tego systemu
dochodzić - mówi Tomasz Uciński.
W jego ocenie trzeba wprowadzić zachęty ekonomiczne do wykorzystywania przez zakłady przemysłowe paliwa z odpadów.
- Należy zachęcać zakłady przemysłowe, które są energochłonne, do
wykorzystania w swoich systemach ciepłowniczych paliwa z odpadów. Takie
doświadczenia mają Niemcy, Austriacy i my musimy stopniowo, realizując
tę naszą ustawę, korzystać z ich doświadczeń. Chodzi o to, aby zamiast
spalania gazu, miału czy węgla czy mazutu, bardziej opłacało się
wykorzystanie paliwa z odpadów. Np. w Niemczech praktycznie każdy zakład
przemysłowy wykorzystuje non stop przez cały rok energię pochodzącą z
odpadów - reasumuje Tomasz Uciński.
Źródło:portalsamorzadowy.pl
Czyste powietrze w mieście to marzenie ściętej głowy? Samorządy
na wszelkie możliwe sposoby starają się, by tak nie było i wdrażają
programy mające zlikwidować tzw. niską emisję.
Od lat przekroczony poziom zanieczyszczeń powietrza to jeden z
uciążliwych problemów Krakowa. W tym roku władze stolicy Małopolski
zarezerwowały w budżecie na poprawę jego jakości 2, 8 mln zł. Dodatkowo
samorząd uzyskał 3,5 mln zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i
Gospodarki Wodnej.
Wśród podjętych działań warto wymienić między innymi dwa porozumienia.
Pierwsze, podpisane 15 maja 2012 roku z dostawcami mediów i paliw, ma
zitensyfikować działania ograniczające niską emisję, drugie, zawarte z
Regulatory Assistance Project w lipcu tego roku, ma pomóc gminie wskazać
politykę regulacyjną, możliwości finansowe i mechanizmy rynkowe
ułatwiające właścicielom dostosowanie domów do zmiany sposobu
ogrzewania.
Ponadto, jak informuje Krystyna Śmiałek, zastępca dyrektora wydziału
kształtowania środowiska krakowskiego magistratu, od 2009 roku straż
miejska przeprowadza intensywne kontrole spalania odpadów w piecach
domowych.
- W mieście planowane jest przeprowadzenie inwentaryzacji palenisk
węglowych. Gminna spółka MPEC rozbudowuje system ciepłowniczy i
realizuje program "Zmień system ogrzewania", gdzie na własny koszt
wykonuje węzły cieplne i przyłącza je do budynków ogrzewanych węglem -
zaznacza Śmiałek.
Walkę z emisją pyłów i szkodliwych gazów pochodzących z domowych pieców
grzewczych i kotłowni węglowych prowadzi także Opole, gdzie realizowany
jest program obejmujący zmianę sposobu ogrzewania w lokalach
mieszkalnych. Zgodnie z nim od 2011 do 2030 roku ma zostać
zrealizowanych ok. 4420 inwestycji polegających na rezygnacji z paliwa
stałego - węgla i koksu - na rzecz ekologicznych źródeł ciepła.
Dofinansowaniem objęty jest również zakup i montaż pomp ciepła oraz
kolektorów słonecznych. Wsparcie dla mieszkańców na wymienione działania
w latach od 2011 do 2030 szacuje się na łączną kwotę prawie 9,5 mln zł.
Ponadto w mieście cały czas prowadzona jest termomodernizacja szkół i
placówek opiekuńczo-wychowawczych.
W Raciborzu samorząd prowadzi dwa programy mające na celu ograniczenie
emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Cześć pieniędzy, 375 tys. zł,
przeznaczonych na te działania pochodzi z pożyczki udzielonej przez
WFOŚi GW, pozostałe 325 tys. to środki własne gminy.
- Programy przeznaczone są dla osób fizycznych, przedsiębiorców,
wspólnot mieszkaniowych i innych podmiotów mających tytuł prawny do
lokali i budynków zlokalizowanych na terenie gminy - wyjaśnia Jolanta
Bujalska z wydział ochrony środowiska i rolnictwa urzędu miasta w
Raciborzu. - Dofinansowywane są inwestycje polegające na wymianie
starych i wysokoemisyjnych źródeł ciepła na nowe ekologiczne piece lub
montażu instalacji solarnych i pomp ciepła.
Źródło:portalsamorzadowy.pl
Przydomowe elektrownie i energooszczędne budynki mają przynieść
Polsce nowe miejsca pracy i nowe technologie. Obranie tego kierunku w
polityce państwa sprawi, że zaoszczędzimy i możemy stać się liderami na
globalnym rynku.
Dzięki nowym regulacjom przyjętym wraz z nowelizacją Prawa energetycznego, ta wizja ma szansę stać się rzeczywistością.
- W energetyce jądrowej nie przeskoczymy tych, którzy już zrobili
bardzo dużo. Ale w oszczędzaniu energii, zwłaszcza w biogazowniach,
które by wytwarzały wspólnie, czyli w kogeneracji, energię elektryczną i
cieplną, mamy szansę być liderem i budować konkurencyjność naszej
gospodarki - przekonuje dr Andrzej Kassenberg, prezes Instytut na Rzecz
Ekorozwoju.
Dodaje, że przyszłość polskiej energetyki jest w rękach Polaków.
Inwestując w przydomowe elektrownie - małe wiatraki, panele
fotowoltaiczne - możemy produkować energię na własne potrzeby, a jej
nadwyżki sprzedawać. Dzięki temu ograniczone zostaną problemy z
dostawami energii elektrycznej, które mają być coraz powszechniejsze w
ciągu najbliższych lat, gdy zostaną wyłączone przestarzałe bloki
węglowe.
Ekspert przytacza przykłady Danii i Niemiec, gdzie rząd postawił na
zieloną rewolucję, czyli na znaczące zwiększenie energii produkowanej z
odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym kraju.
- Duńczycy postanowili, że w 2050 roku sto procent energii będzie
pochodziło ze źródeł odnawialnych i będą zużywać o 30 proc. mniej
energii. Z kolei Niemcy poszli w tzw. Energiewende i rozwijają
gwałtownie energetykę odnawialną, mają już dzięki niej 75 GW zielonych
mocy, z tego aż 33 GW jest w rękach indywidualnych i prywatnych. Tam są
rolnicy, którzy więcej pieniędzy zarabiają na produkcji energii
elektrycznej niż na produkcji rolnej - przekonuje dr Andrzej Kassenberg.
Sektor zielonej energetyki może też dać pracę także młodym ludziom,
którzy odpowiednio przeszkoleni mogliby zająć się instalacją
mikroelektrowni czy pracować przy ich produkcji.
Wydaje się, że to jest bardzo ważny kierunek, bo co my zrobimy z tymi
młodymi ludźmi. Mamy 27,5 proc. bezrobotnych, co im zaoferujemy? Pracę w
kopalniach poniżej 1 tys. metrów, gdzie jest wysoka temperatura, czy
zaoferujemy pracę w obiekcie, który zarządza energią lokalnie? Nie muszą
się przenosić do miast, bo to rozproszona i efektywność taki pracownik
będzie potrzebny w każdej gminie. Mówimy o kompleksowej wizja innego
państwa za 30-40 lat, ale dziś musimy zacząć. Każda wybudowana duża
elektrownia blokuje nas w tym - uważa ekspert ds. energetyki.
Przypomina, że dzięki nowelizacja Prawa energetycznego (tzw. mały
trójpak), która została przyjęta przez Sejm pod koniec czerwca, możliwe
będzie rozwijanie zielonej energetyki na szeroką skalę także w Polsce.
- Wreszcie małe instalacje przestaną być traktowane jak działalność
gospodarcza. A nadwyżki, energii będzie można sprzedawać i nie będzie to
działalność gospodarcza. Choć niestety tylko po cenie 80 proc. średniej
ceny sprzedaży energii elektrycznej w poprzednim roku. Możemy też
inwestować w mikro wiatraki, pompy ciepła, biogazownie, które mogą
produkować i ciepło i energię elektryczną. Jest cały ogrom rzeczy, które
możemy wytwarzać, możemy się wyspecjalizować - mówi dr Andrzej
Kassenberg.
Kolejnym obszarem, gdzie Polska może zyskać inwestując, jest izolacja cieplna budynków.
- Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wprowadzi
niedługo instrument promujący nowe budownictwo, nie tylko indywidualne,
ale także i zbiorowe. Chodzi o budynki energooszczędne i pasywne. Musimy
pamiętać przy tym, że jeżeli dzisiaj zrobimy tak zwaną płytką
termomodernizację, czyli ocieplimy budynki o 20-30 proc., to późniejsze
dodatkowe pogłębienie tej termomodernizacji jest bardzo trudne i
kosztowne. Lepiej więc od razu iść w kierunku 60-70 proc., co oczywiście
więcej kosztuje, ale daje nam więcej korzyści - przekonuje.
Do takich inwestycji powinny mobilizować nowe przepisy, zgodnie z
którym wszystkie budynki w UE powstające po 2020 roku powinny mieć
"niemal zerowe zużycie energii".
- Wszelkie nowe budynki powinniśmy budować w tzw. technologii domu
pasywnego czyli zużywającego 15 kilowatogodzin na metr kwadratowy, a
dziś standard polski to 120 kilowatogodzin na metr kwadratowy. To jest
kolosalna różnica, więc tu jest szansa - podkreśla dr Andrzej
Kassenberg.
Źródło:portalsamorzadowy.pl
Osoby zainteresowane budową domów lub zakupem mieszkań
energooszczędnych mogą ubiegać się o kredyt z dopłatą Narodowego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w trzech bankach. Do
końca roku taką ofertę będzie świadczyć siedem banków.
Kredyty na energooszczędne mieszkania i domy, do których dopłaci
NFOŚiGW, są już w ofercie Banku Ochrony Środowiska, Banku Polskiej
Spółdzielczości, SGB-Banku, a także w bankach spółdzielczych tych
zrzeszeń.
"Spodziewamy się, że do końca tego roku wszystkie banki, które
zadeklarowały wcześniej udział w programie, do niego przystąpią" -
powiedział na wtorkowej konferencji prasowej prezes Związku Banków
Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz. Chodzi o Getin Noble Bank, Nordea
Bank Polska, Deutsche Bank PBC oraz Bank Zachodni WBK.
Do 2018 roku Fundusz ma przeznaczyć na dopłaty 300 mln zł. Będą mogły z
nich skorzystać osoby planujące budowę domu jednorodzinnego lub
kupujące dom czy mieszkanie od dewelopera. Według Funduszu zaplanowane
na ten cel pieniądze mają pozwolić na realizację ok. 10-15 tys. domów
jednorodzinnych i mieszkań w budynkach wielorodzinnych. Z kolei bankowcy
liczą na udzielenie kredytów o wartości ok. 2,5 mld zł.
Jak mówił dyrektor Zespołu Programów Publicznych i Środowisk
Gospodarczych w Związku Banków Polskich Arkadiusz Lewicki, specjaliści z
branży audytu energetycznego, tzw. weryfikatorzy, będą sprawdzać
zgodność projektu z parametrami energooszczędności, jakie musi spełniać
budynek. "Inwestor może odwoływać się od opinii weryfikatora do
Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej" -
powiedział. Dodał, że cena usług takiego specjalisty nie może
przekraczać 2 tys. zł za jedno badanie.
Bankowcy spodziewają się większego zainteresowania kredytami
energooszczędnymi w przyszłym roku. Anna Żyła z BOŚ powiedziała, że w
jej banku jest zarejestrowanych kilka wniosków kredytowych w tej
sprawie. Z kolei pracownicy Banku Polskiej Spółdzielczości mówili, że
spodziewają się zainteresowania takimi kredytami już w najbliższym
czasie.
Dyrektor Biura Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej Ryszard Ochwat podkreślił, że celem programu NFOŚiGW jest
propagowanie budownictwa energooszczędnego w Polsce. Wyjaśnił, że unijna
dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do budowania po 2020 roku
wszystkich budynków w standardzie o niemal zerowym zużyciu energii.
"Obecnie budownictwo zużywa 40 proc. energii ogółem, w tym około 68
proc. energii elektrycznej. W ten sposób chcemy zachęcić Polaków do
realizacji przedsięwzięć, przyczyniających się do poprawy stanu
środowiska poprzez zmniejszenie zapotrzebowania na energię w
budownictwie mieszkaniowym" - podkreślił.
Dyrektor Generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad
Płochocki ocenił, że idea programu jest dobra. "Martwią nas jego
technikalia. Program bardzo szczegółowo określa dodatkowe wymagania,
które musi spełnić dom lub mieszkanie, aby został do niego
zakwalifikowany" - powiedział. Jak mówił, wymagania NFOŚiGW dotyczą
zastosowania przy budowie takich domów konkretnych przegród, posadzek
czy stropów. Poinformował, że do PZFD należą firmy, które budują domy
energooszczędne, których zużycie energii wynosi poniżej 40 KWh na metr
kwadratowy. Zaznaczył jednak, że "żaden z 25 wymogów postawionych przez
program nie jest spełniony, mimo że efekt finalny został osiągnięty".
"Mam nadzieję, że docelowo program będzie się zmieniał, a jego
założenia zostaną zmodyfikowane. Nie będziemy pokazywali, jak mamy dojść
do celu, tylko, co jest celem" - podkreślił Płochocki.
Inwestor może liczyć na jednorazowe, bezzwrotne dofinansowanie w
wysokości 50 tys. zł dla budynku pasywnego (nie może zużywać więcej niż
15 KWh na metr kw.) i 30 tys. zł dla budynku energooszczędnego (nie może
zużywać więcej niż 40 KWh na metr kw.). Kupujący mieszkanie może dostać
odpowiednio 16 tys. zł lub 11 tys. zł. Wysokość dofinansowania ma być
uzależniona od wskaźnika zużycia energii oraz od spełnienia innych
warunków, w tym dotyczących sprawności instalacji grzewczej i
przygotowania wody użytkowej.
Źródło: PAP







