Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28467506

Klimat jest na sterydach, ja nie jestem czarnowidzem
środa 2013-10-02
Wywiad z Panem Jackiem Bożkiem, szefem Klubu Gaja.

- Jeszcze kilka lat temu przyszłość widziałem w czarnych barwach. Ale teraz wydaje mi się, że ludzie zaczęli wierzyć, że ocieplenie klimatu to fakt, a nie jakiś wymysł ekologów - mówi Jacek Bożek, prezes kzlubu Gaja

Ewa Furtak: Kilka dni temu naukowcy z Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) przedstawili część raportu dotyczącego globalnego ocieplenia. Ten raport nie pozostawia złudzeń, że to człowiek jest odpowiedzialny za wzrost temperatur na Ziemi. Jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała Ziemia za jakieś 20, 30 lat?

Jacek Bożek: Jeszcze pięć, sześć lat temu byłem pesymistą. To się jednak zmieniło. Jestem przekonany, że ludzie zaczynają rozumieć, że ocieplenie klimatu nie jest marketingowym wymysłem ekologów.

Z raportu dobitnie wynika, że to przede wszystkim spalanie paliw kopalnych przez człowieka przyczynia się do ocieplenia klimatu. W Polsce jeszcze rok, dwa lata temu byłoby nie do pomyślenia, żeby ktoś odważył się zaproponować ograniczenie ogrzewania węglem. A teraz? Na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" był niedawno duży artykuł o tym, że w Krakowie. chcą zakazać palenia węglem. Oczywiście nie wszystkim podoba się ten pomysł, ale są i tacy ludzie, którzy w jego obronie demonstrują na ulicach.

W tej samej gazecie jest co prawda dalej informacja, że gdzieś w Polsce chcą wybudować kolejną węglową elektrownię, ale ja mimo wszystko wierzę w mądrość ludzi.


Myślę, że zmiana nastawienia ludzi do wielu kwestii związanych z ochroną środowiska wynika z kryzysu ekonomicznego. Kryzys uświadomił nam, że nie można bez końca brać, konsumować, że wszystko kiedyś się kończy.

To prawda, kryzys zmienił spojrzenie ludzi na wiele spraw. Gdy się zaczął, na forum ekonomiczne w Davos oprócz przedstawicieli świata biznesu zostali zaproszeni także różni działacze społeczni, którzy patrzą na problem kryzysu z zupełnie innej strony niż np. bankowcy. Dyskutowano na forum o tym, że konsumpcjonizm nie powinien być dłużej sensem naszego życia. Niektórzy z nas już zaczęli się zmieniać. Widzę to zwłaszcza wśród moich znajomych, ludzi w wieku 45-60 lat. Zaczęli zadawać sobie pytanie: "czy zarabianie coraz większej kasy musi być sensem mojego życia?". Dzisiaj tak łatwo stracić pracę., majątek. Może więc warto jednak skupić się na czymś, co
jest bardziej trwałe?

Takie same pytania trzeba sobie zadać w związku z korzystaniem z Ziemi, z jej zasobów. Nie można z nich nieustannie tylko czerpać, bo się kiedyś skończą. Już teraz mamy do czynienia z czymś, co można nazwać kryzysem klimatycznym.

Myślę, że by zmienić przekonania, ludzie muszą odczuć niektóre rzeczy na własnej skórze, czasem nawet muszą odczuć to boleśnie.

To prawda. U mnie na wsi, gdy zaczynają przychodzić chłodniejsze dni, nie mogę otworzyć okna w domu. Nie dlatego, że jest mi zimno, tylko się po prostu duszę. Gdy w setkach domów wkoło mieszkańcy zaczynają palić w piecach, w powietrzu jest tyle pyłu, że nie sposób oddychać. Krakowski pomysł zakazu palenia węglem wziął się właśnie stąd.

Jest też jeszcze inna kwestia związana z węglem i innymi kopalnymi paliwami. Skąd bierzemy węgiel czy ropę? Z Rosji. Przestawienie się na zielone paliwo biokomponentów to dla Polski większa niezależność. To argument, który także trafia do ludzi.

Ale zmieniamy klimat, chyba nie tylko paląc w piecach czy np. jeżdżąc samochodami.

Oczywiście. Mój znajomy naukowiec dr Ludomir Duda tłumaczy to na różnych spotkaniach i prelekcjach w sposób chyba zrozumiały dla wszystkich. Mówi, że wystarczy przyjrzeć się zwykłemu, przeciętnemu domowi. Co taki dom bierze z natury? Energię, wodę, powietrze. Co oddaje? Ścieki, dym z komina... Wszystko, co truje i zanieczyszcza. Jeśli się czegoś nie zrobi, to w końcu nadejdzie taki dzień, że nasze domy. nie będą po prostu miały już z czego czerpać.

Wróćmy do pytania o przyszłość Ziemi.

Wydaje mi się, że zaczął się proces, który można nazwać końcem świata. Nie wiem, co by musiało się stać, żeby fizycznie przestała istnieć Ziemia, i taki scenariusz wydaje mi się mało prawdopodobny, ale to, co się teraz dzieje, to właśnie koniec świata, jaki znamy, do jakiego się przyzwyczailiśmy.

W Beskidach już od kilku lat wiele domostw boryka się z brakiem wody, bo przydomowe studnie powysychały, to samo stało się ze strumieniami. Przecież kiedyś było to nie do pomyślenia. Po prostu odkręcało się kurek w kranie i woda była. To była sprawa oczywista. Teraz wielu ludzi musiało się przyzwyczaić do oszczędzania wody.

Gdyby jeszcze 30 lat temu ktoś powiedział, że będziemy mieli w Polsce bezśnieżne zimy, jakie się zdarzały w ostatnich latach, ludzie uznaliby go za wariata. A tak naprawdę trzeba się zacząć zastanawiać, czy budować kolejne wyciągi w Beskidach, czy to się po prostu opłaca, czy będzie zimą na tyle śnieżnych dni, że taka inwestycja się zwróci. Zastanowić się trzeba nie tylko nad kwestiami ekonomicznymi, ale także nad sprawami związanymi z ochroną środowiska. Naturalnego śniegu jest zwykle w Beskidach zbyt mało, trzeba sztucznie dośnieżać stoki. Tymczasem do produkcji takiego śniegu zużywa się ogromne ilości wody. Czy warto w takiej sytuacji budować kolejne ośrodki?

Trzeba też bardzo rozważnie podejmować decyzje, tak, jak to robimy, gdy dotyczy to naszego domu. Jeśli np. brakuje nam pieniędzy, a ktoś proponuje nam tysiąc złotych za to, że pozwolimy na budowę drogi w naszym ogrodzie, to raczej się na to nie zgodzimy, zdając sobie sprawę z tego, że owszem, dziurę budżetową może i doraźnie załatamy, ale już na zawsze zostaniemy z tą kłopotliwą drogą. Równie rozważnie musimy podejmować wszelkie decyzje mogące mieć wpływ na klimat.

Gdy kilkanaście lat temu przez Żywiecczyznę przeszła trąba powietrzna, wydawało się, że to jakiś jednorazowy incydent. Przecież takie rzeczy w Polsce się nie zdarzały. Ale teraz takie kataklizmy dokuczają nam niemal co roku.

Tak. I myślę, że niestety, ale trąby, powodzie i inne niekorzystne dla nas zjawiska pogodowe to będzie już nasza codzienność. Na szczęście Polska jest dosyć korzystnie położona. Damy sobie z tym radę. Już zresztą potrafimy coraz lepiej radzić sobie w przypadku takich zagrożeń. Ludzie zrozumieli, że nie ma co zwalać winy za powodzie na np. bogu ducha winne bobry, tylko trzeba zaprzestać budowania domów na terenach zalewowych, by w razie wysokiego stanu wody rzeka miał gdzie wylać, nie wyrządzając dużych szkód. To skuteczniejsze niż regulacja rzek, poza tym nie sposób przecież wybetonować wszystkich cieków wodnych w Polsce.

To nie jest tak, że jeśli chodzi o zmiany klimatyczne, to nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Leśnicy walczą np. z brakiem wody w lasach, budując zbiorniki małej retencji. To supersprawa, takie zbiorniki nie tylko zabezpieczają zapasy wody, ale stają się także miejscem życia dla wielu wodnych organizmów. Co ciekawe, podobno najbardziej zagraża im właśnie... człowiek. Mimo zakazów nie brakuje chętnych do kąpieli w takich zbiornikach, a to niestety niekorzystnie wpływa na stopień czystości wody.

Za jedną z przyczyn globalnego ocieplenia uważa się coraz mniejszą powierzchnię lasów, które pochłaniają nadmiar energii słonecznej. Na przykładzie Beskidów widać, ile złego może narobić człowiek nieprzemyślanymi decyzjami. W XIX wieku Habsburgowie wycięli mieszany las porastający beskidzkie stoki i zaczęli sadzić tam szybko rosnące, a więc dające większy dochód świerki...

A efekt jest taki, że sztucznie posadzone świerki nie dały sobie rady w naszym klimacie, zaczęły je atakować szkodniki. Trzeba wycinać setki hektarów świerków, by powstrzymać zarazę. Na miejsce wycinanych drzew leśnicy sadzą las mieszany. Teraz wiemy, że decyzja o sadzeniu świerków była bardzo zła. To właśnie przykład, który pokazuje, jak bardzo potrzebna jest nam rozwaga.

Ludzie są często skołowani docierającymi do nich informacjami, które czasem wydają się sprzeczne. Bo niby jak oznaką ocieplenia klimatu mogą być jednocześnie susza i powodzie?

To właśnie jest ekstremalna sytuacja. Coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Dość dobrze określa to powiedzenie, że "nasz klimat jest na sterydach". Należy jednak pamiętać, że leki źle stosowane potrafią zabić, bierzmy to pod uwagę, podejmując decyzje dotyczące przyszłości.

Na niektóre rzeczy zwykły, przeciętny człowiek nie ma większego wpływu. Ale co dobrego dla klimatu może zrobić każdy z nas?

To jest naprawdę bardzo dużo rzeczy. Budując dom, warto zadbać o to, żeby był energooszczędny i by wykorzystane w nim zostały odnawialne źródła energii. Nowa siedziba Klubu Gaja taka właśnie będzie.

Budując dom, pomyślmy także o tym, żeby nie tylko zabierać pod niego kawałek przyrody, ale też dać jej coś w zamian. Może zamiast przystrzyżonego kosiarką trawnika, jakie mają wszyscy wkoło, posiać wokół domu łąkę, taką prawdziwą, z jej bioróżnorodnością? Albo może urządzić oczko wodne, które stanie się schronieniem dla płazów? Takie działania sprzyjają klimatowi.

Można też zrobić wiele innych rzeczy. Po co cztery osoby pracujące w tej samej firmie mają jeździć do pracy. czterema samochodami, skoro mogą jednym? To będzie z korzyścią nie dość, że dla środowiska i klimatu, ale także po prostu dla ich domowych budżetów.

 Duże znaczenie dla globalnego ocieplenia ma także produkcja rolna. 40 proc. Ziemi zajmują tereny rolne, w tym pastwiska. Coraz trudniej jest wyżywić rosnącą liczbę ludzi na Ziemi, ale jednocześnie ogromna ilość jedzenia jest marnowana. Ja nie mam w domu lodówki. Oszczędzam w ten sposób nie tylko energię, ale także jedzenie. U nas praktycznie nic się nie marnuje, bo kupujemy tylko tyle, ile jest nam na bieżąco potrzebne. To była bardzo dobra dla klimatu decyzja z naszej strony.

Źródło: bielskobiala.gazeta.pl

Nowelizacja ustawy "Prawo energetyczne"
piątek 2013-09-13

W dniu 11 września br. weszła w życie nowelizacja ustawy "Prawo energetyczne" zwana małym trójpakiem energetycznym. Zasadniczym celem zmian wprowadzonych nowelizacją jest stymulowanie dalszego wzrostu konkurencji na rynkach energii.

Spośród wielu istotnych rozwiązań zawartych w nowelizacji ustawy, fundamentalne znaczenie mają regulacje umożliwiające rozwój konkurencyjnego rynku gazu w Polsce, w tym przede wszystkim - wprowadzenie obliga giełdowego. W świetle nowych przepisów nałożenie obowiązku obrotu paliwami gazowymi za pośrednictwem giełd towarowych rozumiane jako narzędzie gwarantujące transparentne zasady handlu gazem ziemnym, pozwoli na zmianę struktury rynku gazu ze zmonopolizowanej w kierunku rynku konkurencyjnego.

Mały trójpak wprowadza do ustawy Prawo energetyczne nowy art. 49b, który nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne zajmujące się obrotem paliwami gazowymi obowiązek sprzedaży na giełdach towarowych lub na rynku organizowanym przez podmiot prowadzący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej rynek regulowany nie mniej niż 55% gazu ziemnego wprowadzonego do sieci przesyłowej. Z obowiązku sprzedaży gazu ziemnego poprzez giełdę towarową wyłączony zostaje gaz ziemny stanowiący zapasy obowiązkowe lub przesyłany tranzytem przez Polskę lub wydobywany na terytorium Polski i sprzedawany za granicę, a także wykorzystywany do realizacji zadań operatorów systemu gazowego. Poza tym, z ww. obowiązku zwolnione są także podmioty, które sprowadzają gaz ziemny do Polski w niewielkiej skali, tj. posiadają prawo do przepustowości w wielkości mniejszej niż 10% sumy przepustowości wszystkich punktów wejścia do systemu wymienionych w art. 49b.

Biorąc pod uwagę skoncentrowaną strukturę rynku gazu wprowadzanie obowiązku sprzedaży na giełdach towarowych będzie dokonywane stopniowo. Wolumen gazu objętego obowiązkiem ulegnie w kolejnych latach zwiększeniu w sposób następujący: od wejścia w życie ustawy - 30 % , od 1 stycznia 2014 r. - 40 % , od 1 stycznia  2015 r. -  55 % .

Zgodnie z opracowaną przez Prezesa URE Mapą Drogową uwalniania cen gazu ziemnego w wyniku wprowadzenia obowiązku publicznej sprzedaży gazu na poziomie 30%, zostaną uwolnione ceny gazu dla dużych odbiorców. Poziom zapotrzebowania tych odbiorców stanowi ok. 30% zużycia gazu w kraju. Harmonogram uwolnienia oraz warunki po temu niezbędne szczegółowo opisuje Komunikat Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (nr 21 /2013) w sprawie harmonogramu zwolnienia przedsiębiorstw energetycznych posiadających koncesje na obrót paliwami gazowymi lub obrót gazem ziemnym z zagranicą z obowiązku przedkładania do zatwierdzenia taryf dla paliw gazowych w zakresie sprzedaży gazu ziemnego wysokometanowego do odbiorców innych niż odbiorcy w gospodarstwie domowym.

Należy podkreślić, że wprowadzenie obowiązku publicznej sprzedaży gazu umożliwi utworzenie hurtowego rynku gazu ziemnego, charakteryzującego się wysoką transparentnością transakcji zawieranych na giełdzie towarowej. Dzięki temu podmioty sprowadzające gaz ziemny z zagranicy bądź wydobywające to paliwo ze złóż krajowych, będą oferowały go wszystkim zainteresowanym uczestnikom rynku na niedyskryminacyjnych zasadach. Ponadto, nowe przepisy wprowadzają także zmiany w ustawie z dnia 26 października 2000 r. o giełdach towarowych. Zasadniczą zmianą jest zmniejszenie potencjalnych kosztów pośrednictwa w zawieraniu transakcji giełdowych. Wszystkie przedsiębiorstwa energetyczne, w szczególności prowadzące działalność w zakresie obrotu paliwami gazowymi, otrzymają możliwość uzyskania statusu członka giełdy towarowej i zawierania transakcji na giełdzie na własny rachunek, a nie za pośrednictwem domów maklerskich.
Wzmocnienie praw konsumentów

Co ważne, udostępnienie gazu na giełdach towarowych dodatkowo wzmacnia pozycję odbiorcy na rynku, dając mu możliwość skorzystania z prawa do zmiany sprzedawcy, zagwarantowanego w art. 4j ustawy z dnia 26 lipca 2013 r. W świetle nowego prawa odbiorca końcowy może bowiem wypowiedzieć umowę, na podstawie której przedsiębiorstwo energetyczne dostarcza mu paliwa gazowe, bez ponoszenia kosztów i odszkodowań innych, niż wynikające z treści umowy, składając do przedsiębiorstwa pisemne oświadczenie.

Ponadto, dla wzmocnienia praw konsumentów na rynkach energii, treść znowelizowanej ustawy szczegółowo określa elementy umowy sprzedaży i umowy kompleksowej, której jedną ze stron jest odbiorca paliw gazowych lub energii elektrycznej w gospodarstwie domowym. Ww. umowy powinny zawierać m.in. informacje nie tylko o prawach tego odbiorcy, z uwzględnieniem sposobu wnoszenia skarg i rozstrzygania sporów, ale także dotyczące możliwości uzyskania pomocy w przypadku awarii urządzeń, instalacji lub sieci gazowej lub elektroenergetycznej.

Wzmocnienie praw odbiorców to kwestia, której generalnie poświęcono wiele uwagi w nowelizacji. Podkreśla się tu m.in. konieczność formułowania przejrzystych i jednoznacznych informacji adresowanych do odbiorców, zarówno w momencie zawierania transakcji jak i w czasie świadczenia usług. Przykładem jest choćby doprecyzowanie sposobu, w jaki sprzedawca paliw gazowych i energii  powinien powiadamiać konsumentów o podwyżce cen lub stawek opłat, określonych w zatwierdzonych taryfach. Ponadto, warto też wspomnieć o zmianie brzmienia art. 6.1., który szczegółowo precyzuje sposób przeprowadzania przez przedsiębiorstwo energetyczne kontroli legalności pobierania paliw lub energii, a także kontroli układów pomiarowo-rozliczeniowych, dotrzymania zawartych umów oraz prawidłowości rozliczeń. Zmiana ta ma niezwykle istotne znaczenie dla wzrostu bezpieczeństwa przebiegu i poprawności wyników kontroli.

Ważną rolę w nowelizacji Prawa energetycznego odgrywa również przepis nakładający na sprzedawców paliw gazowych lub energii elektrycznej obowiązek dostarczenia odbiorcom kopii zbioru praw konsumenta energii. Dokument ten, sporządzony przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki we współpracy z Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na podstawie wytycznych Komisji Europejskiej, stanowi pakiet praktycznych informacji o prawach odbiorców energii elektrycznej i paliw gazowych. Kopia zbioru praw konsumenta zostanie ogłoszona przez Prezesa URE w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Regulacji Energetyki.

Nowe przepisy dodatkowo ułatwiają odbiorcom korzystanie z prawa do zmiany sprzedawcy. Operator systemu przesyłowego oraz operator systemu dystrybucyjnego mają bowiem obowiązek umożliwić odbiorcy paliw gazowych lub energii elektrycznej zmianę sprzedawcy, nie później niż w terminie 21 dni od dnia poinformowania właściwego operatora o zawarciu umowy sprzedaży lub umowy kompleksowej z nowym sprzedawcą. Dotychczasowy sprzedawca zobowiązany został do rozliczenia z odbiorcą, który skorzystał z prawa do zmiany sprzedawcy, nie później niż w okresie 42 dni od dnia dokonania tej zmiany.

Dużą zmianę w zakresie zabezpieczenia praw konsumentów wprowadza art. 6c. wprowadzający szczegółową procedurę wstrzymania dostarczania odbiorcy paliw gazowych energii lub ciepła w gospodarstwie domowym w sytuacji wniesienia i rozpatrywania reklamacji lub wniesienia przez tego odbiorcę skargi do sądu polubownego. Zgodnie z nowym przepisem, w przypadku gdy odbiorca w gospodarstwie domowym złoży do przedsiębiorstwa energetycznego reklamację dotyczącą dostarczania paliw gazowych lub energii (w terminie nie później niż 14 dni od dnia otrzymania od przedsiębiorstwa powiadomienia o zamiarze wstrzymania dostarczania), przedsiębiorstwo nie może wstrzymać dostarczania aż do czasu rozpatrzenia reklamacji. Jeżeli zaś przedsiębiorstwo nie rozpatrzy reklamacji w terminie 14 dni od dnia jej złożenia przez odbiorcę, uważa się, że została ona uwzględniona.

Dodatkowo w przypadku, gdy reklamacja nie została uwzględniona, a odbiorca w ciągu 14 dni od dnia otrzymania powiadomienia o zaistniałym fakcie wystąpił do stałego polubownego sądu konsumenckiego z wnioskiem o rozpatrzenie sporu w tym zakresie, przedsiębiorstwo nie może wstrzymać ich dostarczania do czasu wydania wyroku przez ten sąd. Ponadto, odbiorcy, który złożył reklamację na wstrzymanie dostarczania paliw gazowych lub energii, przedsiębiorstwo energetyczne jest obowiązane wznowić ich dostarczanie w terminie 3 dni od dnia otrzymania reklamacji i kontynuować je do czasu rozpatrzenia reklamacji. Przedsiębiorstwo energetyczne ma obowiązek kontynuować dostarczanie paliw gazowych lub energii również w przypadku, gdy odbiorca wystąpił do Prezesa URE o rozpatrzenie sporu w zakresie nieuwzględnienia reklamacji przez ww. przedsiębiorstwo, do czasu wydania decyzji przez regulatora. Jeśli jednak w wyniku przeprowadzonej kontroli stwierdzono, że instalacja znajdująca się u odbiorcy stwarza bezpośrednie zagrożenie życia, zdrowia lub środowiska, wówczas przedsiębiorstwo energetyczne ma prawo do wstrzymania dostaw paliw gazowych, energii elektrycznej lub ciepła, jak również w przypadku wydania przez sąd polubowny wyroku na niekorzyść odbiorcy.
Wsparcie „odbiorców wrażliwych"

Inną ważną kwestią uregulowaną w znowelizowanym prawie jest system wsparcia dla „odbiorców wrażliwych", którego wprowadzenie stanowi spełnienie jednego z kluczowych warunków umożliwiających prezesowi URE podjęcie decyzji o zwolnieniu sprzedawców energii z obowiązku zatwierdzania taryf dla gospodarstw domowych, sformułowanego przez Prezesa URE w Mapie drogowej uwolnienia cen dla wszystkich odbiorców energii elektrycznej. Warto zwrócić uwagę, że mały trójpak po raz pierwszy definiuje grupę „odbiorców wrażliwych". W przypadku energii elektrycznej są nimi osoby, którym: przyznano dodatek  mieszkaniowy, występują jako strona umowy kompleksowej lub umowy sprzedaży energii elektrycznej zawartej z przedsiębiorstwem energetycznym oraz zamieszkują w miejscu dostarczania energii elektrycznej. Z kolei „odbiorca wrażliwy" paliw gazowych to osoba, której przyznano ryczałt na zakup opału i która jest stroną umowy kompleksowej lub umowy sprzedaży paliw gazowych zawartej z przedsiębiorstwem energetycznym oraz zamieszkuje w miejscu dostarczania paliw gazowych. Ponadto przepisy ustawy zobowiązują przedsiębiorstwa energetyczne zajmujące się dystrybucją paliw gazowych lub energii elektrycznej do założenia - na wniosek odbiorcy wrażliwego - przedpłatowego układu pomiarowo-rozliczeniowego.

W ramach systemu wsparcia „odbiorcy wrażliwemu" energii elektrycznej przysługuje dodatek energetyczny, który wynosi miesięcznie 1/12 kwoty rocznej dodatku energetycznego ogłaszanej przez ministra właściwego do spraw gospodarki. Dodatek ten przyznaje wójt, burmistrz lub prezydent miasta, w drodze decyzji, na wniosek odbiorcy.
Energetyka „prosumencka"

Mały trójpak energetyczny to także ważny krok w kierunku rozwoju energetyki „prosumenckiej". Wprowadzone nowelizacją przepisy, które umożliwiają osobom fizycznym (nie będącym przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej) sprzedaż energii wyprodukowanej w należących do nich odnawialnych źródłach energii, przy jednoczesnym ułatwieniu przyłączania tego rodzaju źródeł do sieci elektroenergetycznej, są istotne dla zwiększenia udziału odnawialnych źródeł rozproszonych w bilansie produkcji energii elektrycznej w kraju. W związku z powyższym w znowelizowanym Prawie energetycznym zdefiniowane zostały m.in.: pojęcia takie jak mikroinstalacja, czy mała instalacja.

W tym kontekście warto również zwrócić uwagę na nowy rozdział ustawy 3a, poświęcony m.in. krajowemu planowi działania w zakresie energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych do roku 2020, którego projekt opracowuje Minister Gospodarki na podstawie obiektywnych i przejrzystych zasad, przy uwzględnieniu polityki energetycznej państwa.

Należy także dodać, iż przepisy małego trójpaku przewidują możliwość wypełnienia obowiązku, o którym mowa w art. 9a ust. 1 i 8 ustawy - Prawo energetyczne (tj. obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia i świadectw pochodzenia z kogeneracji lub uiszczenia opłaty zastępczej) przez „nową grupę" podmiotów zdefiniowaną jako odbiorcy przemysłowi, na zasadach określonych w znowelizowanych przepisach ustawy.

Ponadto, przedmiotowa ustawa wprowadza system gwarancji pochodzenia tj. dokumentów stanowiących potwierdzenie dla odbiorcy końcowego, że określona w gwarancji pochodzenia ilość wprowadzonej do sieci dystrybucyjnej lub do sieci przesyłowej energii elektrycznej została wytworzona w odnawialnym źródle energii.

Nowelizacja ustawy Prawo energetyczne dokonuje implementacji przepisów unijnych, dotyczących m.in. wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej i gazu ziemnego oraz promowania energii ze źródeł odnawialnych.

Źródło: chronimyklimat.pl

Troska starostów o środowisko na oku NIK
środa 2013-09-11

NIK weźmie pod lupę starostów, którzy odpowiedzialni są m.in. za nadzorowanie emisji gazów cieplarnianych, tworzenie map akustycznych czy opracowanie programów ochrony przed hałasem.

NIK rozpoczyna kontrolę związaną z ochroną środowiska w Polsce. Izba weźmie pod lupę starostów, którzy odpowiedzialni są m.in. za nadzorowanie emisji gazów cieplarnianych, tworzenie map akustycznych, opracowanie programów ochrony przed hałasem, wydawanie pozwoleń dotyczących korzystania ze środowiska oraz gospodarkę odpadami.

Kontrolę poprzedził panel ekspertów, podczas którego specjaliści wprowadzili audytorów w specyfikę badanego zagadnienia.

Zdaniem prof. Marka Górskiego z Uniwersytetu Szczecińskiego podstawowym problemem ochrony środowiska w Polsce jest rozproszenie kompetencji i odpowiedzialności. Wynika ono z niejasnych kryteriów podziału zadań.

W opinii profesora system administracji rządowej i samorządowej jest niewydolny, czego przejawem są m.in. niejednolite i błędne decyzje administracyjne. Górski jest przekonany, że wyznaczanie zadań oraz kontrola i nadzór nad ich wykonaniem powinny skupić się w ręku jednego, fachowego organu.

Józef Neterowicz, ekspert ds. energii odnawialnej i ochrony środowiska, wskazał na przykład płynący ze Szwecji. Jego zdaniem w Polsce sprawdziłby się organ na wzór tamtejszej Agencji Ochrony Środowiska. Ta wyspecjalizowana instytucja, finansowana z budżetu państwa, koordynuje i nadzoruje wszelkie sprawy związane z ochroną środowiska w Szwecji.

Dodatkowa agencja to dodatkowe koszty. Ale być może jej brak oznacza jeszcze większe straty. Neterowicz pokazał, w jaki sposób rozproszone kompetencje powodują wymierny uszczerbek finansowy.

W Krakowie jedna z organizacji ekologicznych wielokrotnie zaskarżała decyzję o budowie spalarni odpadów komunalnych, odwołując się od jednej instytucji do drugiej. W efekcie zamiast dwunastu spalarni, na które Polska otrzymała środki z Unii Europejskiej, budowane są cztery.

Miasto ponosi dotkliwe straty - nie generuje zysków z potencjalnie intratnej działalności, traci dofinansowanie i ponosi koszty przedłużających się prac budowlanych.

NIK rozpocznie kontrolę w październiku. Spotkanie z ekspertami rzuciło światło na najważniejsze problemy. Prace kontrolne mają potrwać trzy miesiące, a informacja o wynikach kontroli powinna się pojawić do końca kwietnia przyszłego roku.

- Chcemy nie tylko wskazać na błędy, ale przede wszystkim pomóc w wypracowaniu dobrych rozwiązań - mówi wiceprezes NIK Marian Cichosz, który prowadził panel ekspertów.

Podkreśla, że jeśli kontrola NIK potwierdzi opinie ekspertów - jeśli rozproszenie kompetencji związanych z ochroną środowiska jest dysfunkcyjne, a starostowie zbyt mocno obciążeni kosztami zadań ogólnospołecznych - będzie oczekiwał od inspektorów izby konkretnych propozycji zmian w prawie.

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Niewielka gmina stawia na solary
środa 2013-09-11

Na blisko 60 procent budynków w gminie Księżpol pojawią się kolektory słoneczne. Właśnie ruszyła ich instalacja. Część mieszkańców gminy z darmowego podgrzewania wody będzie mogła skorzystać jeszcze przed zimą.

Księżpol to niewielka gmina położona w województwie lubelskim licząca niecałe siedem tysięcy mieszkańców. Większość z nich będzie korzystała z odnawialnych źródeł energii do podgrzewania wody. Jest to możliwe dzięki projektowi "Poprawa warunków środowiskowych gminy Księżpol wskutek wykorzystania energii słonecznej".

- W sumie zostanie zamontowanych 2570 sztuk najefektywniejszych kolektorów Watt 4020S - mówi Kamil Jeziorko specjalista firmy Watt, producent kolektorów słonecznych. - Zamawiający określił bardzo wysokie wymagania co do wydajności i jakości kolektorów, a także biorąc pod uwagę potrzeby projektu postawił wymóg 15 letniej gwarancji. Wybrany model kolektora jak najbardziej spełnia te wymagania.

Część urządzeń pojawi się na 16 budynkach użyteczności publicznej w tym przedszkolu, świetlicy gminnej, szkołach i remizach ochotniczych straży pożarnych. Do tej pory woda była tam podgrzewana przez nieekologicznie spalanie węgla lub drogi gaz, czy energię elektryczną.

- Teraz się to zmieni - mówi Kamil Jeziorko. - Energia słoneczna jest bezpłatna, co przełoży się na zmniejszenie wydatków.

Mniej wydadzą również mieszkańcy, którzy postanowili skorzystać z projektu i zamontować urządzenia na dachach swoich domów. W sumie kolektory Watt pojawią się na 992 budynkach w Księżpolu.

- Inicjatywa pozyskiwania ekologicznej energii wyszła ode mnie i wójtów okolicznych gmin - dodaje Lech Rębacz, wójt gminy Księżpol. - Okazała się trafiona i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Z projektu skorzysta blisko cztery tysiące mieszkańców. Połowa kolektorów zostanie zamontowane jeszcze w tym roku, druga w 2014.

Projekt wart jest 13 milionów złotych. Ponad 85 procent kosztów inwestycji pokryje Unia Europejska.

- Solary to nie tylko zmniejszenie wydatków w domowym budżecie, ale również czyste powietrze i dbanie o środowisko. Budujące jest to, że świadomość społeczeństwa dotycząca ekologii i odnawialnych źródeł energii wzrasta - podsumowuje Kamil Jeziorko.

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Bruksela zmniejsza zakres przyznania CO2 przemysłowi
wtorek 2013-09-10

Komisja Europejska podjęła decyzję o przyznaniu puli darmowych uprawnień dla prawie 10 tys. energochłonnych przedsiębiorstw (oprócz elektrowni) w UE.

Firmy czekały na tą decyzję ponad półtora roku. Okazało się jednak, że limity są mniejsze od zapowiadanych propozycji. W związku z tym, w latach 2013-2020 zakłady dostaną o 12 proc. mniej praw do emisji dwutlenku węgla, a to może spowodować ucieczkę produkcji poza granicę Unii Europejskiej.

Migracja produkcji

Polskie huty, ciepłownie, cementownie, papiernie i rafinerie otrzymają w najbliższych ośmiu latach prawie 422,6 mln ton CO2. Bruksela obliczyła ten zakres na podstawie tzw. benchmarków, tj. emisji z 10 proc. najlepszych zakładów w UE. To kryterium zostało mocno skrytykowane w Polsce, gdyż gaz był reklamowany jako paliwo. Obecnie jednak okazało się, że podejście to było zbyt liberalne i na rynku pojawiłoby się za dużo uprawnień do emisji CO2. W związku z tym KE dodatkowo wszystkim państwom obcięła limity. W 2013 r. korekta wyniesie 5,7 proc., zaś w 2020 r. aż 17,6 proc. Średniorocznie przemysł dostanie o blisko 12 proc. mniej uprawnień, niż wynikało to z wcześniejszych propozycji.

Decyzja Komisji w jeszcze gorszej sytuacji stawia przemysł energochłonny. Już ustalone dwa lata temu benchmarki były bardzo ostre, teraz alokacja darmowych praw do CO2 została obcięta dodatkowo – powiedział Jan Deja, wiceprezes Forum CO2, reprezentujący producentów cementu.

Dodał również, że skumulowane problemy polskiego przemysłu pojawią się w drugiej połowie tego okresu. Polska ma duże plany dotyczące inwestycji infrastrukturalnych, ale limity emisji przemysłu będą przeszkadzały w zwiększeniu produkcji. Jest to kolejny krok w stronę pogorszenia konkurencyjności unijnego przemysłu. Już nie opłaca się produkcja aluminium i prawdopodobnie mogą pojawić się również problemy z produkcją cementu. A to oznacza, że z UE mogą wyemigrować nawet nowoczesne branże przemysłowe – stwierdził Deja.

Zdaniem Macieja Wiśniewskiego, prezesa DM Consus handlującego prawami do emisji CO2, szczególnie niepokojąca jest sytuacja polskich i europejskich ciepłowni. Wedłu niego przedsiębiorstwa te nie podchodzą do zakupów uprawnień strategicznie. Obecnie posiadają spore nadwyżki i nie korzystają z instrumentów zabezpieczających potrzeby przyszłych lat.

Możemy się spodziewać, że doraźne nabywanie dużych ilości uprawnień przez te instalacje, (gdy ceny dalej będą wzrastać), odbije się w wyższych cenach energii cieplnej dla odbiorców. W tej sytuacji Urząd Regulacji Energetyki powinien edukować ciepłownie o konieczności zabezpieczenia niezbędnych ilości w czasie gdy cena jest optymalna, uwzględniając interes odbiorców – poradził Wiśniewski.

Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie nie widzi w najbliższym czasie zagrożenia dużymi podwyżkami cen. Wdrożenie decyzji KE zajmie kilka miesięcy. Impuls cenowy nastąpi, ale nie będzie sensacyjny. Nie ma jak na razie przesłanek, by w tym roku z tego tytułu nastąpił istotny wzrost cen ciepła – stwierdził Bogusław Regulski, wiceprezes IGCP.


Nerwowe reakcje

Informacja o planowanym obniżeniu ilości darmowych przydziałów uprawnień do emisji CO2 na trzeci okres rozliczeniowy (lata 2013–2020) już od dawna krążyła na rynku. Mimo oczekiwania cięć w limitach dla przemysłu, w piątek (6 września) rynek zareagował nerwowo na decyzje Brukseli. Dlatego wydawałoby się, że uczestnicy rynku byli świadomi planowanych zmian i poprzednia cena w wysokości 4,54 euro powinna dyskontować wpływ spodziewanych wydarzeń. Wzrost ceny do 5 euro wskazuje, że przedsiębiorcy podejmują decyzje emocjonalnie, na bieżąco, nie zabezpieczając z wyprzedzeniem niezbędnych ilości uprawnień, gdy ceny są niskie – ocenił Maciej Wiśniewski.

Bruksela planuje dalsze działania, by ograniczyć limity emisji i podwyższyć cenę jednostek CO2 na rynku. W planach ma tzw. backloading, czyli wycofanie z rynku części uprawnień. Za takim rozwiązaniem opowiada się m.in. Dania i Wielka Brytania. Polska zaś jest przeciwna interwencji i proponuje rozszerzenie handlu prawami CO2 na inne kraje, aby uniknąć przenoszenia przez przemysł produkcji.

Źródło: ekoinfo.pl

Pierwsza morska farma wiatrowa na Bałtyku - najwcześniej w 2019 r.
czwartek 2013-09-05

Pierwsza polska morska farma wiatrowa na Bałtyku może powstać najwcześniej w 2019 roku - poinformował w Gdańsku Janusz Pilitowski z Ministerstwa Gospodarki. Wydano już warunki przyłączenia dla mocy ponad 2 tys. MW.

W środę w Gdańsku podczas polsko-norweskiego forum gospodarki morskiej odbyła się sesja poświęcona morskim farmom wiatrowym i perspektywom współpracy pomiędzy Polską i Norwegią w tym zakresie. Forum odbyło się w ramach Międzynarodowych Targów Morskich Baltexpo.

Dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej w Ministerstwie Gospodarki Janusz Pilitowski zaznaczył, że polska polityka energetyczna zakłada stworzenie potencjału morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Poinformował, że do ministerstwa transportu, budownictwa i gospodarki wodnej zgłosiło się kilkudziesięciu inwestorów w sprawie pozwolenia na budowę tzw. sztucznej wyspy, czyli lokalizację przyszłej morskiej farmy wiatrowej.

PSE określiło warunki przyłączenia dla farm zlokalizowanych w rejonie Ławicy Słupskiej oraz Ławicy Środkowej na Bałtyku. Prąd ma być z nich doprowadzany do stacji w Słupsku (1200 MW) i w Żarnowcu (1045 MW).

Pilitowski uważa, że "wszyscy zainteresowani inwestorzy powinni ogromną wagę przyłożyć do optymalizacji kosztów wytwarzania energii wiatrowej, aby te źródła stały się maksymalnie szybko konkurencyjne w stosunku do innych technologii". "To jest również warunek rozwoju morskich farm wiatrowych w Polsce" - dodał.

Stanisław Paszkowski ze spółki Det Norske Veritas Poland ocenił, że do 2020 r. w Polsce morskie farmy wiatrowe będą miały łączną moc 1 tys. MW, a do 2025 roku - 2 tys. MW.

Wiceprezes spółki PSE Północ Przemysław Ciszewski poinformował, że wydano warunki przyłączenia dla morskich farm wiatrowych o mocy 2245 MW i dla lądowych farm wiatrowych o mocy 1635 MW. PSE Północ szacuje, że w związku z doprowadzeniem dodatkowej mocy do krajowego systemu przesyłowego, w stacjach w Słupsku i w Żarnowcu będą musiały być zrealizowane inwestycje o wartości ok. 200 mln zł.

Polska polityka energetyczna do 2030 r. przewiduje wzrost mocy wytwarzanej przez energetykę wiatrową do prawie 8 tysięcy MW. Obecna moc farm wiatrowych (lądowych) przyłączonych do krajowego systemu energetycznego wynosi ponad 3 tys. MW. Operatorzy (PSE, Energa Operator) określili warunki przyłączenia dla farm wiatrowych na ponad 21 tys. MW. Ciszewski zaznaczył, że jest to więc kilka razy więcej niż przewidują założenia polskiej polityki energetycznej.
Obecnie 3 tysiące MW zainstalowanej mocy pokrywa 4 procent zapotrzebowania na energię w Polsce. W lipcu br. z lądowych farm wiatrowych w Polsce wyprodukowano 292 gigawatogodziny energii i w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego jest to przyrost o 10 procent.

Ciszewski zaznaczył, że produktywność morskich farm wiatrowych jest dwukrotnie większa niż lądowych farm wiatrowych.

Uczestniczący w sesji Marten Nesvik ze Statoil ASA oraz Kristin Guldbrandsen Froysa z Norwegian Centre for Offshore Wind Energy (NORCOWE) wyrazili przekonanie, że norweskie firmy mogą być zainteresowane inwestycjami w Polsce w zakresie morskiej energetyki wiatrowej. "Obserwujemy, co dzieje się w Polsce i czekamy na określenie konkretnych warunków dotyczących rozwoju morskiej energetyki wiatrowej" - powiedział Nesvik.

Polsko-norweskie forum gospodarki morskiej odbyło się podczas Baltexpo po raz pierwszy. Międzynarodowe Targi Morskie Baltexpo potrwają do czwartku.

Źródło: PAP