Polskie innowacyjne zielone technologie wspierają rozwój
gospodarczy naszego kraju – powiedział minister środowiska Marcin
Korolec podczas spotkania laureatów IV edycji projektu GreenEvo,
promującego za granicą polskie zielone technologie.
W czwartek wieczorem Korolec wręczył nagrody laureatom IV edycji
programu GreenEvo. Do tegorocznej edycji konkursu zgłosiło się 22 firm.
Spośród 14 finalistów wyłoniono ośmiu laureatów, oferujących technologie
przyjazne środowisku.
Dwóm firmom zostały przyznane wyróżnienia. Szef resortu środowiska
ocenił, że program GreenEvo wpisuje się w moment, w którym jest teraz
Polska.
"Wpisuje się w nasz rozwój gospodarczy; nasza nowoczesność wywołuje pozytywne skojarzenia za granicą" - powiedział.
Zwracając się do firm-laureatów Korolec zaznaczył, że dzięki ich
zaangażowaniu i innowacyjności uczymy się zdobywać kluczowe rynki.
Zaliczył do nich Afrykę, Azję i Amerykę Łacińską.
W tym roku jednym ze zwycięzców została firma Dagas za technologię
utylizacji m.in. odpadów komunalnych czy przerób biomasy w procesie
pirolizy. Nagrodzono także przedsiębiorstwa: Energo Natura za
technologię odczynnikowego oczyszczania wody; firmę Energetyka Solarna
ENSOL za hybrydowe kolektory słoneczne PVT; Far Data - za stacje
monitorowania hałasu i warunków środowiskowych; Frapol - za synergiczny
system zarządzania energią powietrza w budynku; M3SYSTEM - za
technologię pasywnego budownictwa z użyciem polistyrenu; Mielec-Diesel
GAZ - m.in. za wykorzystanie gazów odpadowych z odwiertów do wytwarzania
energii elektrycznej oraz NIKOL Jan Nikołajuk - za
rekuperator.Wyróżnione zostały także firmy: MAKROTERM Agata i Krzysztof
Wąchała za niskokosztową solarną linię produkcyjną oraz Polbud SA za
systemy małych elektrowni wiatrowych.
Odbierający wyróżnienia przedstawiciele nagrodzonych firm podkreślali,
że dzięki projektowi GreenEvo udało im się wejść na rynki, na których
bez takiej pomocy mogliby konkurować za 5-10 lat.
Ich zdaniem dzięki GreenEvo udaje im się ulepszać swoje technologie i
poprawiać efektywność. Ocenili, że udział w programie wpłynął na wartość
dodaną ich firm. Przedsiębiorcy wskazywali na bardzo dobrą współpracę z
resortami środowiska, gospodarki i MSZ w promowaniu ich za granicą.
Laureaci mogą liczyć na pomoc rządową w promowaniu innowacyjnych
zielonych rozwiązań na rynkach międzynarodowych. Przykładem jest firma
Izodom Polska, która produkuje elementy do budowy domów
energooszczędnych i pasywnych.
Jej przedstawiciele wzięli udział m.in. w biznesowej wizycie premiera
Donalda Tuska w Afryce, gdzie firma starała się o kontrakty budowy domów
socjalnych w RPA. Przedsiębiorstwo nawiązało także kontakty biznesowe z
partnerami w Gruzji.Firmy mogą brać udział w misjach zagranicznych
m.in. w Azerbejdżanie, Chorwacji, Gruzji, Kazachstanie, Mołdawii, Rosji,
na Ukrainie i w Wietnamie. Efektem takich działań było m.in. podpisanie
z partnerami w Mołdawii i Wietnamie kontraktów na dostarczenie
mobilnych maszyn do produkcji ekologicznego brykietu ze słomy i siana
firmy Asket.
Przedsiębiorstwa będą mogły skorzystać także ze wsparcia polskich
przedstawicielstw dyplomatycznych na całym świecie, szkoleń, prezentacji
technologii w wielojęzycznym katalogu dystrybuowanym w wielu krajach
oraz produkcji indywidualnych filmów o oferowanych technologiach.
Wiceminister środowiska Beata Jaczewska przypomniała, że program
GreenEvo dostał się do finału prestiżowego konkursu Europejskiej Nagrody
Sektora Publicznego EPSA 2013.Z danych resortu środowiska wynika, że
przychody firm, które uczestniczyły we wcześniejszych edycjach programu
wzrosły średnio o ponad 30 proc., a z działalności eksportowej o blisko
60 proc. 18 proc. przedsiębiorstw uruchomiło nowe zakłady produkcyjne,
blisko 60 proc. udoskonaliło technologię, a 50 proc. podpisało umowy
dystrybucyjne z zagranicznymi partnerami.
Połowa firm biorących udział w programie zwiększyła także
zatrudnienie.GreenEvo Akcelerator Zielonych Technologii jest projektem
Ministerstwa Środowiska, mającym na celu transfer polskich innowacyjnych
technologii środowiskowych i globalną promocję polskiej myśli
technicznej.
Do tej pory w czterech edycjach konkursu wyłoniono 48 laureatów.
Priorytetem programu jest dostarczanie polskich technologii na rynki
zagraniczne.
Źródło: PAP
Wśród 10 miast o najgorszej jakości powietrza w Europie aż cztery pochodzi z województwa śląskiego.
Sytuację tę mają poprawić działania służące likwidacji niskiej emisji
oraz termomodernizacji budynków, które zostaną dofinansowane w ramach
Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 - 2020.
Według raportu Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska w pierwszej
dziesiątce miast o najgorszej jakości powietrza w Europie znalazły
cztery miasta z województwa śląskiego: Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i
Katowice.
Obliczono, że liczba dni w roku, podczas których przekraczany jest
limit stężenia tlenków węgla i dwutlenku siarki w tych miastach sięga aż
124 dni. W Polsce więcej dni z zanieczyszczonym powietrzem ma Kraków i
Nowy Sącz, a w całej Europie jeszcze tylko cztery bułgarskie miasta.
Ok. 40 procent zanieczyszczeń powietrza w całej Polsce koncentruje się w
woj. śląskim. Dlatego do Programu Operacyjnego Infrastruktura i
Środowisko na lata 2014 - 2020 włączono inicjatywę Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, dotyczącej
wsparcia dla systemowych działań ograniczających niską emisję w
konurbacji śląsko - dąbrowskiej i służących podniesieniu efektywności
energetycznej oraz zwiększeniu udziału odnawialnych źródeł energii w
produkcji energii cieplnej na obszarach wysoko zurbanizowanych. Projekt
tego programu Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uwzględniło na pierwszym
miejscu wśród dużych projektów z zakresu sektora energetyki.
- Zgodnie z nim, na terenach o dużych skupiskach budynków w centralnej
części konurbacji śląsko - dąbrowskiej będą dofinansowane, ze środków
unijnych, kompleksowe- uzasadnione ekologicznie, energetycznie i
ekonomicznie- inwestycje służące likwidacji niskiej emisji, tak aby w
maksymalnym stopniu ograniczyć na tym obszarze niską emisję - informuje
WFOŚIGW w Katowicach.
Wsparcie ze środków Unii Europejskiej otrzymać mają w szczególności
zadania mające na celu głęboką termomodernizacja budynków mieszkalnych
wielorodzinnych oraz budynków użyteczności publicznej wraz z budową lub
przebudową wewnętrznych instalacji odbiorczych ciepła i likwidacją
dotychczasowych przestarzałych źródeł ogrzewania.
Liczyć na dofinansowanie mogą też przedsięwzięcia umożliwiające
zastosowanie odnawialnych źródeł energii wspomagających produkcję
ciepła, a także budowę sieci ciepłowniczych oraz współpracujących z tymi
sieciami urządzeń. Przewidziano także wparcie dla przebudowy i
rozbudowy źródeł wytwarzających ciepło dostarczane do sieci poprzez
zastosowanie technologii wysokosprawnej kogeneracji i OZE.
Beneficjentami programu będą właściciele nieruchomości tj. gminy,
wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie mieszkaniowe, przedsiębiorstwa
ciepłownicze, organy władzy publicznej, organy policji, straży pożarnej,
państwowe szkoły wyższe, samodzielne publiczne zakłady opieki
zdrowotnej, organizacje pozarządowe, kościoły, kościelne osoby prawne i
ich stowarzyszenia a także inne związki wyznaniowe.
- Głównym kryterium przystąpienia do Programu będzie podejście
systemowe i skoordynowane działań w obrębie zgłoszonych zadań przez
odbiorców i dostawców ciepła. Podstawą zaś realizacji poszczególnych
zadań będzie opracowanie przez gminy strategii niskoemisyjnych.
Kryteriami decydującymi o przyznaniu dofinansowania będzie kompleksowe i
systemowe podejście odbiorców i dostawców ciepła do zadań
przewidzianych w gminnej strategii niskoememisyjnej, a także efektywność
ekonomiczna, energetyczna oraz ekologiczna planowanych przedsięwzięć.
Pod uwagę będzie brany również stopień zaawansowania realizacji zadania,
a w szczególności gotowość do realizacji (techniczna, instytucjonalna i
finansowa) wszystkich beneficjentów na obszarze zadania - wyjaśnia
WFOŚiGW w Katowicach.
Źródło:WNP.pl
Nowo przyjęte polskie regulacje dotyczące składowania dwutlenku
węgla są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej.
Odpowiedzialny za nie Główny Geolog Kraju zapewnia, że taka operacja
będzie bezpieczna dla środowiska. W rzeczywistości najprawdopodobniej
niewielu przedsiębiorców zdecyduje się na stosowanie technologii CCS ze
względy na wysokie koszty i surowe przepisy.
– Mamy chyba najbardziej restrykcyjną ustawę o przechowywaniu i
składowaniu dwutlenku węgla pod ziemią. Wskazujemy praktycznie tylko
jedną strukturę geologiczną, w której pozwalamy na składowanie, ale
tylko jeśli spełnione są dwa główne warunki: jest to projekt
demonstracyjny i wymieniony w jednej decyzji KE – mówi agencji
informacyjnej Newseria Biznes Piotr Woźniak, Główny Geolog Kraju i
wiceminister środowiska.
W ubiegłym tygodniu ustawę o podziemnym składowaniu CO2 (czyli
nowelizacją Prawa geologicznego i górniczego, wdrażającą unijną
dyrektywę CCS) podpisał prezydent Bronisław Komorowski. Jak podkreśla
wiceminister, trwają prace nad 23 rozporządzeniami, niezbędnymi do
wdrożenia przepisów ustawy. Dwa z nich już są prawie gotowe, pozostałe
powinny być w ciągu kolejnych dwóch miesięcy.
Zgodnie z przepisami, na miejsce składowania gazu został wyznaczony
Bałtyk. Tu, jak zapewnia Główny Geolog Kraju, techniczne warunki
składowania mają być bezpieczne. Żeby skorzystać z technologii CCS,
trzeba będzie uzyskać koncesje od ministra środowiska.
– To będzie działalność wyłącznie na wniosek przedsiębiorcy, który, by
móc ją prowadzić, oprócz spełnienia standardowych warunków koncesyjnych,
musi złożyć cały szereg zabezpieczeń, w tym finansowe. Musi zobowiązać
się do dwudziestoletniego monitorowania składowiska na własny koszt, a
następnie przekazania monitoringu do specjalnie powołanej jednostki
administracyjnej, Krajowego Administratora Podziemnych Składowisk
Dwutlenku Węgla. Następnie KAPS, również na koszt przedsiębiorcy, przez
następne 50 lat będzie monitorować to składowisko. A później te zadania
zostaną przejęte w pełni przez państwo – informuje Piotr Woźniak.
Wiceminister środowiska podkreśla, że koszty takiej operacji będą
wysokie i niewielu przedsiębiorców będzie w stanie je ponieść.
– Koszt prowadzenia takich działalności jest niesłychanie wysoki. To
powoduje, że przedsiębiorca musi być mocną firmą z bardzo pewnymi
fundamentami finansowania. W innym przypadku koncesja nie zostanie
wydana – mówi wiceminister.
Przypomina, że kilka lat temu KE stworzyła listę kilkunastu projektów
demonstracyjnych z całej Europy, którym przyznała wsparcie. Wśród nich
znalazły się trzy z Polski: zgłoszony przez PGE Elektrownia Bełchatów (a
następnie kontynuowany przez PGE Górnictwo i Energetyka
Konwencjonalna), Zakłady Azotowe Kędzierzyn i Vattenfall.
– Vattenfall wycofał się bardzo szybko z tej listy, a ZAK niewiele
później. Natomiast Bełchatów wycofał się na początku tego roku, ze
względu na koszty, poziom skomplikowania tego projektu i poziom
dofinansowania, który był niewystarczający, wręcz symboliczny w stosunku
do skali projektów i potrzeb – tłumaczy Piotr Woźniak.
Na własny koszt instalację CCS testuje Tauron we współpracy z
Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla. Wybudowanie instalacji
pilotażowej pochłonęło 8,8 mln zł.
Zdaniem wielu ekspertów i przedstawicieli elektrowni, technologia CCS
jest zbyt droga, a co więcej obniża rentowność elektrowni. Opłacałoby
się ją stosować, gdyby za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla w
europejskim systemie handlu emisjami (ETS) trzeba było płacić ponad 65
euro. Dziś ich cena oscyluje wokół 5 euro za tonę (czyli jedno
uprawnienie).
Technologia CCS (Carbon Capture and Storage) oznacza wychwytywanie i
składowanie dwutlenku węgla ze spalin. Ma pomóc w realizacji polityki
środowiskowej UE, zakładającej m.in. minimalizację emisji CO2 do
atmosfery.
Źródło: komunalny.pl
Spoty, wyreżyserowane przez Wojciecha Smarzowskiego, można oglądać od dziś w telewizji.
Z badań świadomości ekologicznej mieszkańców Polski (badanie
Ministerstwa Środowiska 2012) wynika, że chcemy oszczędzać energię, ale
nie zawsze wiemy, jak to skutecznie robić. Dlatego ruszająca dziś
kampania Ministerstwa Środowiska poświecona jest oszczędzaniu energii w
domu. W jej ramach w największych ogólnopolskich stacjach telewizyjnych
emitowane będą humorystyczne spoty, w których wystąpił Stanisław Tym.
Aktor zachęca w nich do prostych, codziennych zachowań, które
przekładają się na oszczędzanie ciepła w mieszkaniu i tym samym
pozwalają zmniejszyć rachunki za ogrzewanie.
- Mniej zużytej energii potrzebnej na ogrzanie mieszkań to mniejsza
emisja gazów cieplarnianych, a to z kolei zysk w postaci czystszego
powietrza i lepszego zdrowia dla każdego z nas. To także korzyść dla
naszego portfela w postaci niższych rachunków za ogrzewanie.
Oszczędzając energię, oszczędzamy więc podwójnie - zyskujemy i my, i
środowisko - przekonuje Marcin Korolec, minister środowiska.
Spoty można obejrzeć także na kanale Ministerstwa Środowiska na YouTube.
Ogrzewanie stanowi blisko 70% energii zużywanej w domu. Tymczasem
energię cieplną możemy oszczędzać na wiele sposobów. Przykład? Często
wystarczą najprostsze czynności: odsłonięcie kaloryferów, tak żeby
korzystać w pełni z ich mocy, krótkie i intensywne wietrzenie, zamiast
wietrzenia przez cały czas przy jednocześnie rozkręconych kaloryferach,
przykręcanie kaloryferów, kiedy wyjeżdżamy na dłużej, obniżenie
temperatury w pomieszczeniach, w których rzadziej przebywamy.
W 2014 roku Ministerstwo Środowiska planuje kontynuację kampanii
dotyczącej oszczędzania ciepła skierowanej tym razem m.in. do
inwestorów, wspólnot mieszkaniowych i architektów. Będzie ona informować
o rozwiązaniach energooszczędnych i odnawialnych źródłach energii,
które można zastosować przy budowie domu lub remoncie mieszkania.
***
Kampania współfinansowana ze środków funduszy EOG pochodzących z Islandii, Lichtensteinu i Norwegii.
Źródło: mos.gov.pl
Już za siedem lat, w 2021 roku wszystkie nowe budynki
powstające na obszarze Unii Europejskiej będą musiały spełniać normy
obiektów o niemal zerowym zużyciu energii.Mówi o tym dyrektywa
Parlamentu Europejskiego 2010/31/UE z maja 2010 roku.
Jest to nie lada wyzwanie dla rynku budowlanego, bo wymusza
wprowadzanie radykalnych zmian w sposobie wznoszenia budynków. Stosowane
od lat w Polsce tradycyjne metody budowy wymagają dodatkowego
ocieplenia konstrukcji, co podnosi i tak niemałe koszty materiałów
budowlanych, a jednocześnie nie daje pełnego efektu oszczędzania energii
cieplnej, zalecanego dyrektywą UE.
W Polsce, aby zachęcić inwestorów, projektantów i producentów
materiałów budowlanych do szukania nowych metod spełniających wymagania
unijnej dyrektywy, powstał program finansowy wspierający budownictwo o
niskim zużyciu energii. Jego autorem i dysponentem jest Narodowy Fundusz
Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który oferuje system
dopłat do kredytów bankowych zaciąganych na budowę i zakup takich domów i
mieszkań. W zależności od uzyskanego wskaźnika rocznego jednostkowego
zapotrzebowania na energię użytkową do celów ogrzewania i wentylacji
(EUco), a także od spełnienia innych warunków, między innymi sprawności
instalacji grzewczej i podgrzewania wody, można uzyskać dopłatę w
wysokości od 30 tys. do 50 tys. złotych - dla domu, i od 11 tys. do 16
tys. złotych - dla mieszkania. Określono też odpowiednie standardy,
według których budynek energooszczędny może zużyć do 40 kWh/(m2rok)
energii użytkowej, a budynek pasywny - tylko do 15 kWh/(m2rok).
Budżet programu wynosi 300 milionów złotych i jest aktywny w latach
2013 - 2018; natomiast wypłaty będą realizowane aż do 2022 roku.
I rzeczywiście w środowisku projektantów i wykonawców od kilku lat
trwają poszukiwania metod wznoszenia budynków mieszkalnych nowoczesnych,
trwałych, estetycznych i - co najważniejsze - ciepłych, a zarazem
tanich w realizacji - tak, by nie odstraszyć ceną przyszłych nabywców na
rynku deweloperskim oraz zachęcić do działania indywidualnych
inwestorów, budujących domy dla siebie.
I są już tego pierwsze efekty, np. w postaci programu "Dom dla
każdego". Jego autorzy, grupa złożona z projektantów, deweloperów i
specjalistów od technik grzewczych, zaproponowali metodę budowy ciepłych
i tanich budynków mieszkalnych.
Całkowicie wyeliminowano użycie typowych, drogich i wymagających
dodatkowego ocieplenia materiałów budowlanych, jak beton, stal, cegła
czy pustaki. Podstawowym materiałem konstrukcyjnym jest polistyren
ekspandowany (spieniony), używany powszechnie do izolacji termicznych.
Charakteryzuje się on dużą wytrzymałością konstrukcyjną, a jednocześnie
bardzo niskim współczynnikiem przenikania ciepła. Dzięki temu ściany
zewnętrzne wykonane z tego materiału zapewniają wysoką izolacyjność, a
tym samym małe zapotrzebowanie na ciepło do ogrzania budynku. Dodatkowo
wykorzystano okna trójszybowe, ponieważ to właśnie szyby okienne są
przyczyną największych strat ciepła w pomieszczeniach.
Źródłem ogrzewania, a zarazem chłodzenia w lecie, jest pompa ciepła
wraz z systemem wentylacji mechanicznej z rekuperacją. Rekuperator to
urządzenie, które odzyskuje ciepło z powietrza wywiewanego z domu do
ogrzania świeżego powietrza nadmuchiwanego do pomieszczeń. W naszym
klimacie wysokie koszty ogrzewania wynikają w znacznej mierze właśnie ze
strat ciepła podczas wentylacji - ocenia się, że w dobrze ocieplonym
domu do tego celu służy prawie połowa dostarczanego ciepła.
Jak podają autorzy projektu, zapotrzebowanie budynku o powierzchni
użytkowej ok. 100 mkw. na energię potrzebną do ogrzewania wynosi 2,5 kW,
a więc koszty ogrzewania w przybliżeniu wyniosą ok. 1 zł za 1 mkw. na
miesiąc. Jest to więc taniej niż przeciętne opłaty za ogrzewanie
mieszkania w budynku wielorodzinnym wzniesionym tradycyjnymi metodami.
Jak by tego było mało, dom można wyposażyć dodatkowo w odnawialne
źródła energii - kolektory słoneczne czy panele fotowoltaniczne. A
dodatkową zaletą całego projektu jest bardzo krótki czas realizacji -
dom o powierzchni 100 mkw. powstaje w 4-6 tygodni !
Pierwsze, eksperymentalne osiedle takich energooszczędnych domów powstało już w okolicach Krakowa. Deweloper zapewnia, że spełnia ono kryteria programu wsparcia finansowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, więc domy można nabywać korzystając z dopłat Funduszu.
Źródło:www.wgn.pl
Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zaapelował
do wójtów o większy nadzór nad tym, co mieszkańcy spalają w domowych
piecach.
Według wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Adama
Ludwinowskiego, co roku w sezonie grzewczym obserwowany jest wzrost
stężeń zanieczyszczeń w powietrzu na obszarach osiedli mieszkaniowych
ogrzewanych z własnych źródeł ciepła.
Inspektor poinformował, że do kontroli przestrzegania przepisów w tym
zakresie upoważnieni są wójtowie i burmistrzowie, którzy mogą m.in.
poprzez pracowników urzędu lub straż gminną wkraczać na teren
nieruchomości i sprawdzać, czy nie dochodzi do naruszeń przepisów
ochrony środowiska.
Uprawnienia takie daje im ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w
gminach. Natomiast do kontroli tych stosuje się przepisy art. 379 i art.
380 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska.
Ponadto mazowiecki inspektor ochrony środowiska zaapelował o nasilenie
edukacji ekologicznej mieszkańców oraz o bardziej skuteczny nadzór
organów gminy nad wypełnianiem przez mieszkańców obowiązków,
wynikających z regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie.
Według Adama Ludwinowskiego w domowych piecach spalane są często
niskiej jakości paliwa oraz różnego rodzaju odpady, m.in. opakowania z
tworzyw sztucznych, gumy, zanieczyszczone drewno i materiały
drewnopochodne oraz wiele innych palnych substancji.
- Spalane w nieprzystosowanych do tego celu urządzeniach odpady, w
niekontrolowanych warunkach (zbyt małe temperatury, cyrkulacje powietrza
itp.), powodują emisję wielu substancji szkodliwych dla zdrowia ze
względu na niepełne spalanie i brak urządzeń ograniczających emisję.
Często powoduje to, łącznie z emisjami z komunikacji, zjawiska smogowe –
zaznaczył inspektor.
Przekroczenia dotyczą głównie najdrobniejszych frakcji pyłu - pyłu
zawieszonego PM10 (w tym jeszcze drobniejszych PM2.5), stanowiących ze
względu na ich właściwości, największe zagrożenie dla zdrowia.
Według szacunków WIOŚ w Warszawie w 2012r. emisja pyłu PM10 z
indywidualnych kotłowni była kilkunastokrotnie większa niż wyemitowana
przez przemysł, pomimo nieuwzględnienia w szacunkach dla palenisk
domowych spalania odpadów, powodujących najwyższe emisje szkodliwych
substancji.
Na terenach osiedli mieszkaniowych niewyposażonych w sieci ciepłownicze
wysokie poziomy stężeń pyłu utrzymują się przez cały sezon grzewczy, a
taka sytuacja powtarza się corocznie.
Jak wskazał Ludwinowski, przepisy ochrony środowiska zabraniają
spalania odpadów poza specjalistycznymi instalacjami do tego celu
przeznaczonymi. Efektem kontroli, która wykaże spalanie odpadów w
paleniskach domowych, mogą być kary grzywny. Dotyczy to również
niekontrolowanego spalania na posesjach odpadów organicznych, przeważnie
liści.
Źródło:Serwis Samorządowy PAP







