Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28467152

Zielone technologie wspierają polski rozwój gospodarczy
piątek 2013-10-25

Polskie innowacyjne zielone technologie wspierają rozwój gospodarczy naszego kraju – powiedział minister środowiska Marcin Korolec podczas spotkania laureatów IV edycji projektu GreenEvo, promującego za granicą polskie zielone technologie.

W czwartek wieczorem Korolec wręczył nagrody laureatom IV edycji programu GreenEvo. Do tegorocznej edycji konkursu zgłosiło się 22 firm. Spośród 14 finalistów wyłoniono ośmiu laureatów, oferujących technologie przyjazne środowisku.

Dwóm firmom zostały przyznane wyróżnienia. Szef resortu środowiska ocenił, że program GreenEvo wpisuje się w moment, w którym jest teraz Polska.

"Wpisuje się w nasz rozwój gospodarczy; nasza nowoczesność wywołuje pozytywne skojarzenia za granicą" - powiedział.

Zwracając się do firm-laureatów Korolec zaznaczył, że dzięki ich zaangażowaniu i innowacyjności uczymy się zdobywać kluczowe rynki. Zaliczył do nich Afrykę, Azję i Amerykę Łacińską.

W tym roku jednym ze zwycięzców została firma Dagas za technologię utylizacji m.in. odpadów komunalnych czy przerób biomasy w procesie pirolizy. Nagrodzono także przedsiębiorstwa: Energo Natura za technologię odczynnikowego oczyszczania wody; firmę Energetyka Solarna ENSOL za hybrydowe kolektory słoneczne PVT; Far Data - za stacje monitorowania hałasu i warunków środowiskowych; Frapol - za synergiczny system zarządzania energią powietrza w budynku; M3SYSTEM - za technologię pasywnego budownictwa z użyciem polistyrenu; Mielec-Diesel GAZ - m.in. za wykorzystanie gazów odpadowych z odwiertów do wytwarzania energii elektrycznej oraz NIKOL Jan Nikołajuk - za rekuperator.Wyróżnione zostały także firmy: MAKROTERM Agata i Krzysztof Wąchała za niskokosztową solarną linię produkcyjną oraz Polbud SA za systemy małych elektrowni wiatrowych.

Odbierający wyróżnienia przedstawiciele nagrodzonych firm podkreślali, że dzięki projektowi GreenEvo udało im się wejść na rynki, na których bez takiej pomocy mogliby konkurować za 5-10 lat.

Ich zdaniem dzięki GreenEvo udaje im się ulepszać swoje technologie i poprawiać efektywność. Ocenili, że udział w programie wpłynął na wartość dodaną ich firm. Przedsiębiorcy wskazywali na bardzo dobrą współpracę z resortami środowiska, gospodarki i MSZ w promowaniu ich za granicą.

Laureaci mogą liczyć na pomoc rządową w promowaniu innowacyjnych zielonych rozwiązań na rynkach międzynarodowych. Przykładem jest firma Izodom Polska, która produkuje elementy do budowy domów energooszczędnych i pasywnych.

Jej przedstawiciele wzięli udział m.in. w biznesowej wizycie premiera Donalda Tuska w Afryce, gdzie firma starała się o kontrakty budowy domów socjalnych w RPA. Przedsiębiorstwo nawiązało także kontakty biznesowe z partnerami w Gruzji.Firmy mogą brać udział w misjach zagranicznych m.in. w Azerbejdżanie, Chorwacji, Gruzji, Kazachstanie, Mołdawii, Rosji, na Ukrainie i w Wietnamie. Efektem takich działań było m.in. podpisanie z partnerami w Mołdawii i Wietnamie kontraktów na dostarczenie mobilnych maszyn do produkcji ekologicznego brykietu ze słomy i siana firmy Asket.

Przedsiębiorstwa będą mogły skorzystać także ze wsparcia polskich przedstawicielstw dyplomatycznych na całym świecie, szkoleń, prezentacji technologii w wielojęzycznym katalogu dystrybuowanym w wielu krajach oraz produkcji indywidualnych filmów o oferowanych technologiach.

Wiceminister środowiska Beata Jaczewska przypomniała, że program GreenEvo dostał się do finału prestiżowego konkursu Europejskiej Nagrody Sektora Publicznego EPSA 2013.Z danych resortu środowiska wynika, że przychody firm, które uczestniczyły we wcześniejszych edycjach programu wzrosły średnio o ponad 30 proc., a z działalności eksportowej o blisko 60 proc. 18 proc. przedsiębiorstw uruchomiło nowe zakłady produkcyjne, blisko 60 proc. udoskonaliło technologię, a 50 proc. podpisało umowy dystrybucyjne z zagranicznymi partnerami.

Połowa firm biorących udział w programie zwiększyła także zatrudnienie.GreenEvo Akcelerator Zielonych Technologii jest projektem Ministerstwa Środowiska, mającym na celu transfer polskich innowacyjnych technologii środowiskowych i globalną promocję polskiej myśli technicznej.

Do tej pory w czterech edycjach konkursu wyłoniono 48 laureatów. Priorytetem programu jest dostarczanie polskich technologii na rynki zagraniczne.

Źródło: PAP

Unia da kasę na czystsze powietrze
piątek 2013-10-25

Wśród 10 miast o najgorszej jakości powietrza w Europie aż cztery pochodzi z województwa śląskiego. 

Sytuację tę mają poprawić działania służące likwidacji niskiej emisji oraz termomodernizacji budynków, które zostaną dofinansowane w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 - 2020.

Według raportu Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska w pierwszej dziesiątce miast o najgorszej jakości powietrza w Europie znalazły cztery miasta z województwa śląskiego: Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice.

Obliczono, że liczba dni w roku, podczas których przekraczany jest limit stężenia tlenków węgla i dwutlenku siarki w tych miastach sięga aż 124 dni. W Polsce więcej dni z zanieczyszczonym powietrzem ma Kraków i Nowy Sącz, a w całej Europie jeszcze tylko cztery bułgarskie miasta.

Ok. 40 procent zanieczyszczeń powietrza w całej Polsce koncentruje się w woj. śląskim. Dlatego do Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 - 2020 włączono inicjatywę Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, dotyczącej wsparcia dla systemowych działań ograniczających niską emisję w konurbacji śląsko - dąbrowskiej i służących podniesieniu efektywności energetycznej oraz zwiększeniu udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji energii cieplnej na obszarach wysoko zurbanizowanych. Projekt tego programu Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uwzględniło na pierwszym miejscu wśród dużych projektów z zakresu sektora energetyki.

- Zgodnie z nim, na terenach o dużych skupiskach budynków w centralnej części konurbacji śląsko - dąbrowskiej będą dofinansowane, ze środków unijnych, kompleksowe- uzasadnione ekologicznie, energetycznie i ekonomicznie- inwestycje służące likwidacji niskiej emisji, tak aby w maksymalnym stopniu ograniczyć na tym obszarze niską emisję - informuje WFOŚIGW w Katowicach.

Wsparcie ze środków Unii Europejskiej otrzymać mają w szczególności zadania mające na celu głęboką termomodernizacja budynków mieszkalnych wielorodzinnych oraz budynków użyteczności publicznej wraz z budową lub przebudową wewnętrznych instalacji odbiorczych ciepła i likwidacją dotychczasowych przestarzałych źródeł ogrzewania.

Liczyć na dofinansowanie mogą też przedsięwzięcia umożliwiające zastosowanie odnawialnych źródeł energii wspomagających produkcję ciepła, a także budowę sieci ciepłowniczych oraz współpracujących z tymi sieciami urządzeń. Przewidziano także wparcie dla przebudowy i rozbudowy źródeł wytwarzających ciepło dostarczane do sieci poprzez zastosowanie technologii wysokosprawnej kogeneracji i OZE.

Beneficjentami programu będą właściciele nieruchomości tj. gminy, wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie mieszkaniowe, przedsiębiorstwa ciepłownicze, organy władzy publicznej, organy policji, straży pożarnej, państwowe szkoły wyższe, samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, organizacje pozarządowe, kościoły, kościelne osoby prawne i ich stowarzyszenia a także inne związki wyznaniowe.

- Głównym kryterium przystąpienia do Programu będzie podejście systemowe i skoordynowane działań w obrębie zgłoszonych zadań przez odbiorców i dostawców ciepła. Podstawą zaś realizacji poszczególnych zadań będzie opracowanie przez gminy strategii niskoemisyjnych. Kryteriami decydującymi o przyznaniu dofinansowania będzie kompleksowe i systemowe podejście odbiorców i dostawców ciepła do zadań przewidzianych w gminnej strategii niskoememisyjnej, a także efektywność ekonomiczna, energetyczna oraz ekologiczna planowanych przedsięwzięć. Pod uwagę będzie brany również stopień zaawansowania realizacji zadania, a w szczególności gotowość do realizacji (techniczna, instytucjonalna i finansowa) wszystkich beneficjentów na obszarze zadania - wyjaśnia WFOŚiGW w Katowicach.

Źródło:WNP.pl

Minister Woźniak o nowym prawie dotyczącym składowania CO2
środa 2013-10-23

Nowo przyjęte polskie regulacje dotyczące składowania dwutlenku węgla są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej.

Odpowiedzialny za nie Główny Geolog Kraju zapewnia, że taka operacja będzie bezpieczna dla środowiska. W rzeczywistości najprawdopodobniej niewielu przedsiębiorców zdecyduje się na stosowanie technologii CCS ze względy na wysokie koszty i surowe przepisy.

– Mamy chyba najbardziej restrykcyjną ustawę o przechowywaniu i składowaniu dwutlenku węgla pod ziemią. Wskazujemy praktycznie tylko jedną strukturę geologiczną, w której pozwalamy na składowanie, ale tylko jeśli spełnione są dwa główne warunki: jest to projekt demonstracyjny i wymieniony w jednej decyzji KE – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Woźniak, Główny Geolog Kraju i wiceminister środowiska.

W ubiegłym tygodniu ustawę o podziemnym składowaniu CO2 (czyli nowelizacją Prawa geologicznego i górniczego, wdrażającą unijną dyrektywę CCS) podpisał prezydent Bronisław Komorowski. Jak podkreśla wiceminister, trwają prace nad 23 rozporządzeniami, niezbędnymi do wdrożenia przepisów ustawy. Dwa z nich już są prawie gotowe, pozostałe powinny być w ciągu kolejnych dwóch miesięcy.

Zgodnie z przepisami, na miejsce składowania gazu został wyznaczony Bałtyk. Tu, jak zapewnia Główny Geolog Kraju, techniczne warunki składowania mają być bezpieczne. Żeby skorzystać z technologii CCS, trzeba będzie uzyskać koncesje od ministra środowiska.

– To będzie działalność wyłącznie na wniosek przedsiębiorcy, który, by móc ją prowadzić, oprócz spełnienia standardowych warunków koncesyjnych, musi złożyć cały szereg zabezpieczeń, w tym finansowe. Musi zobowiązać się do dwudziestoletniego monitorowania składowiska na własny koszt, a następnie przekazania monitoringu do specjalnie powołanej jednostki administracyjnej, Krajowego Administratora Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla. Następnie KAPS, również na koszt przedsiębiorcy, przez następne 50 lat będzie monitorować to składowisko. A później te zadania zostaną przejęte w pełni przez państwo – informuje Piotr Woźniak.

Wiceminister środowiska podkreśla, że koszty takiej operacji będą wysokie i niewielu przedsiębiorców będzie w stanie je ponieść.

– Koszt prowadzenia takich działalności jest niesłychanie wysoki. To powoduje, że przedsiębiorca musi być mocną firmą z bardzo pewnymi fundamentami finansowania. W innym przypadku koncesja nie zostanie wydana – mówi wiceminister.

Przypomina, że kilka lat temu KE stworzyła listę kilkunastu projektów demonstracyjnych z całej Europy, którym przyznała wsparcie. Wśród nich znalazły się trzy z Polski: zgłoszony przez PGE Elektrownia Bełchatów (a następnie kontynuowany przez PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna), Zakłady Azotowe Kędzierzyn i Vattenfall.

– Vattenfall wycofał się bardzo szybko z tej listy, a ZAK niewiele później. Natomiast Bełchatów wycofał się na początku tego roku, ze względu na koszty, poziom skomplikowania tego projektu i poziom dofinansowania, który był niewystarczający, wręcz symboliczny w stosunku do skali projektów i potrzeb – tłumaczy Piotr Woźniak.

Na własny koszt instalację CCS testuje Tauron we współpracy z Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla. Wybudowanie instalacji pilotażowej pochłonęło 8,8 mln zł.

Zdaniem wielu ekspertów i przedstawicieli elektrowni, technologia CCS jest zbyt droga, a co więcej obniża rentowność elektrowni. Opłacałoby się ją stosować, gdyby za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla w europejskim systemie handlu emisjami (ETS) trzeba było płacić ponad 65 euro. Dziś ich cena oscyluje wokół 5 euro za tonę (czyli jedno uprawnienie).

Technologia CCS (Carbon Capture and Storage) oznacza wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla ze spalin. Ma pomóc w realizacji polityki środowiskowej UE, zakładającej m.in. minimalizację emisji CO2 do atmosfery.

Źródło: komunalny.pl

Nową kampanią Ministerstwo Środowiska zachęca do oszczędzania energii
wtorek 2013-10-22
Stanisław Tym w społecznej kampanii Ministerstwa Środowiska „Polak tym bardziej oszczędza ciepło” zachęca do oszczędzania energii w domu.

Spoty, wyreżyserowane przez Wojciecha Smarzowskiego, można oglądać od dziś w telewizji.

Z badań świadomości ekologicznej mieszkańców Polski (badanie Ministerstwa Środowiska 2012) wynika, że chcemy oszczędzać energię, ale nie zawsze wiemy, jak to skutecznie robić. Dlatego ruszająca dziś kampania Ministerstwa Środowiska poświecona jest oszczędzaniu energii w domu. W jej ramach w największych ogólnopolskich stacjach telewizyjnych emitowane będą humorystyczne spoty, w których wystąpił Stanisław Tym. Aktor zachęca w nich do prostych, codziennych zachowań, które przekładają się na oszczędzanie ciepła w mieszkaniu i tym samym pozwalają zmniejszyć rachunki za ogrzewanie.

- Mniej zużytej energii potrzebnej na ogrzanie mieszkań to mniejsza emisja gazów cieplarnianych, a to z kolei zysk w postaci czystszego powietrza i lepszego zdrowia dla każdego z nas. To także korzyść dla naszego portfela w postaci niższych rachunków za ogrzewanie. Oszczędzając energię, oszczędzamy więc podwójnie - zyskujemy i my, i środowisko - przekonuje Marcin Korolec, minister środowiska.

 

 

Spoty można obejrzeć także na kanale Ministerstwa Środowiska na YouTube.

Ogrzewanie stanowi blisko 70% energii zużywanej w domu. Tymczasem energię cieplną możemy oszczędzać na wiele sposobów. Przykład? Często wystarczą najprostsze czynności: odsłonięcie kaloryferów, tak żeby korzystać w pełni z ich mocy, krótkie i intensywne wietrzenie, zamiast wietrzenia przez cały czas przy jednocześnie rozkręconych kaloryferach, przykręcanie kaloryferów, kiedy wyjeżdżamy na dłużej, obniżenie temperatury w pomieszczeniach, w których rzadziej przebywamy.

W 2014 roku Ministerstwo Środowiska planuje kontynuację kampanii dotyczącej oszczędzania ciepła skierowanej tym razem m.in. do inwestorów, wspólnot mieszkaniowych i architektów. Będzie ona informować o rozwiązaniach energooszczędnych i odnawialnych źródłach energii, które można zastosować przy budowie domu lub remoncie mieszkania.

***

Kampania współfinansowana ze środków funduszy EOG pochodzących z Islandii, Lichtensteinu i Norwegii.

Źródło: mos.gov.pl

Energooszczędny dom tańszy w utrzymaniu niż mieszkanie
wtorek 2013-10-22

Już za siedem lat, w 2021 roku wszystkie nowe budynki powstające na obszarze Unii Europejskiej będą musiały spełniać normy obiektów o niemal zerowym zużyciu energii.Mówi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego 2010/31/UE z maja 2010 roku.

Jest to nie lada wyzwanie dla rynku budowlanego, bo wymusza wprowadzanie radykalnych zmian w sposobie wznoszenia budynków. Stosowane od lat w Polsce tradycyjne metody budowy wymagają dodatkowego ocieplenia konstrukcji, co podnosi i tak niemałe koszty materiałów budowlanych, a jednocześnie nie daje pełnego efektu oszczędzania energii cieplnej, zalecanego dyrektywą UE.

W Polsce, aby zachęcić inwestorów, projektantów i producentów materiałów budowlanych do szukania nowych metod spełniających wymagania unijnej dyrektywy, powstał program finansowy wspierający budownictwo o niskim zużyciu energii. Jego autorem i dysponentem jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który oferuje system dopłat do kredytów bankowych zaciąganych na budowę i zakup takich domów i mieszkań. W zależności od uzyskanego wskaźnika rocznego jednostkowego zapotrzebowania na energię użytkową do celów ogrzewania i wentylacji (EUco), a także od spełnienia innych warunków, między innymi sprawności instalacji grzewczej i podgrzewania wody, można uzyskać dopłatę w wysokości od 30 tys. do 50 tys. złotych - dla domu, i od 11 tys. do 16 tys. złotych - dla mieszkania. Określono też odpowiednie standardy, według których budynek energooszczędny może zużyć do 40 kWh/(m2rok) energii użytkowej, a budynek pasywny - tylko do 15 kWh/(m2rok).

Budżet programu wynosi 300 milionów złotych i jest aktywny w latach 2013 - 2018; natomiast wypłaty będą realizowane aż do 2022 roku.

I rzeczywiście w środowisku projektantów i wykonawców od kilku lat trwają poszukiwania metod wznoszenia budynków mieszkalnych nowoczesnych, trwałych, estetycznych i - co najważniejsze - ciepłych, a zarazem tanich w realizacji - tak, by nie odstraszyć ceną przyszłych nabywców na rynku deweloperskim oraz zachęcić do działania indywidualnych inwestorów, budujących domy dla siebie.

I są już tego pierwsze efekty, np. w postaci programu "Dom dla każdego". Jego autorzy, grupa złożona z projektantów, deweloperów i specjalistów od technik grzewczych, zaproponowali metodę budowy ciepłych i tanich budynków mieszkalnych.

Całkowicie wyeliminowano użycie typowych, drogich i wymagających dodatkowego ocieplenia materiałów budowlanych, jak beton, stal, cegła czy pustaki. Podstawowym materiałem konstrukcyjnym jest polistyren ekspandowany (spieniony), używany powszechnie do izolacji termicznych. Charakteryzuje się on dużą wytrzymałością konstrukcyjną, a jednocześnie bardzo niskim współczynnikiem przenikania ciepła. Dzięki temu ściany zewnętrzne wykonane z tego materiału zapewniają wysoką izolacyjność, a tym samym małe zapotrzebowanie na ciepło do ogrzania budynku. Dodatkowo wykorzystano okna trójszybowe, ponieważ to właśnie szyby okienne są przyczyną największych strat ciepła w pomieszczeniach.

Źródłem ogrzewania, a zarazem chłodzenia w lecie, jest pompa ciepła wraz z systemem wentylacji mechanicznej z rekuperacją. Rekuperator to urządzenie, które odzyskuje ciepło z powietrza wywiewanego z domu do ogrzania świeżego powietrza nadmuchiwanego do pomieszczeń. W naszym klimacie wysokie koszty ogrzewania wynikają w znacznej mierze właśnie ze strat ciepła podczas wentylacji - ocenia się, że w dobrze ocieplonym domu do tego celu służy prawie połowa dostarczanego ciepła.

Jak podają autorzy projektu, zapotrzebowanie budynku o powierzchni użytkowej ok. 100 mkw. na energię potrzebną do ogrzewania wynosi 2,5 kW, a więc koszty ogrzewania w przybliżeniu wyniosą ok. 1 zł za 1 mkw. na miesiąc. Jest to więc taniej niż przeciętne opłaty za ogrzewanie mieszkania w budynku wielorodzinnym wzniesionym tradycyjnymi metodami.

Jak by tego było mało, dom można wyposażyć dodatkowo w odnawialne źródła energii - kolektory słoneczne czy panele fotowoltaniczne. A dodatkową zaletą całego projektu jest bardzo krótki czas realizacji - dom o powierzchni 100 mkw. powstaje w 4-6 tygodni !

Pierwsze, eksperymentalne osiedle takich energooszczędnych domów powstało już w okolicach Krakowa. Deweloper zapewnia, że spełnia ono kryteria programu wsparcia finansowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, więc domy można nabywać korzystając z dopłat Funduszu.

Źródło:www.wgn.pl

Wójtowie, kontrolujcie co mieszkańcy palą w domowych piecach.
wtorek 2013-10-22

Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zaapelował do wójtów o większy nadzór nad tym, co mieszkańcy spalają w domowych piecach.

Według wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Adama Ludwinowskiego, co roku w sezonie grzewczym obserwowany jest wzrost stężeń zanieczyszczeń w powietrzu na obszarach osiedli mieszkaniowych ogrzewanych z własnych źródeł ciepła.

Inspektor poinformował, że do kontroli przestrzegania przepisów w tym zakresie upoważnieni są wójtowie i burmistrzowie, którzy mogą m.in. poprzez pracowników urzędu lub straż gminną wkraczać na teren nieruchomości i sprawdzać, czy nie dochodzi do naruszeń przepisów ochrony środowiska.

Uprawnienia takie daje im ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Natomiast do kontroli tych stosuje się przepisy art. 379 i art. 380 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska.

Ponadto mazowiecki inspektor ochrony środowiska zaapelował o nasilenie edukacji ekologicznej mieszkańców oraz o bardziej skuteczny nadzór organów gminy nad wypełnianiem przez mieszkańców obowiązków, wynikających z regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie.

Według Adama Ludwinowskiego w domowych piecach spalane są często niskiej jakości paliwa oraz różnego rodzaju odpady, m.in. opakowania z tworzyw sztucznych, gumy, zanieczyszczone drewno i materiały drewnopochodne oraz wiele innych palnych substancji.

- Spalane w nieprzystosowanych do tego celu urządzeniach odpady, w niekontrolowanych warunkach (zbyt małe temperatury, cyrkulacje powietrza itp.), powodują emisję wielu substancji szkodliwych dla zdrowia ze względu na niepełne spalanie i brak urządzeń ograniczających emisję. Często powoduje to, łącznie z emisjami z komunikacji, zjawiska smogowe – zaznaczył inspektor.

Przekroczenia dotyczą głównie najdrobniejszych frakcji pyłu - pyłu zawieszonego PM10 (w tym jeszcze drobniejszych PM2.5), stanowiących ze względu na ich właściwości, największe zagrożenie dla zdrowia.

Według szacunków WIOŚ w Warszawie w 2012r. emisja pyłu PM10 z indywidualnych kotłowni była kilkunastokrotnie większa niż wyemitowana przez przemysł, pomimo nieuwzględnienia w szacunkach dla palenisk domowych spalania odpadów, powodujących najwyższe emisje szkodliwych substancji.

Na terenach osiedli mieszkaniowych niewyposażonych w sieci ciepłownicze wysokie poziomy stężeń pyłu utrzymują się przez cały sezon grzewczy, a taka sytuacja powtarza się corocznie.

Jak wskazał Ludwinowski, przepisy ochrony środowiska zabraniają spalania odpadów poza specjalistycznymi instalacjami do tego celu przeznaczonymi. Efektem kontroli, która wykaże spalanie odpadów w paleniskach domowych, mogą być kary grzywny. Dotyczy to również niekontrolowanego spalania na posesjach odpadów organicznych, przeważnie liści.

Źródło:Serwis Samorządowy PAP