Zobowiązanie do kontynuacji działań na rzecz zrównoważonego rozwoju to główny wynik tegorocznego Szczytu Ziemi Rio+20. Zapraszamy do zapoznania się z treścią deklaracji końcowej konferencji w Rio de Janeiro.
Konferencja
Narodów Zjednoczonych nt. Zrównoważonego Rozwoju Rio+20 odbyła się w
czerwcu br., 20 lat po zorganizowanym w 1992 r. w Rio de Janeiro
Szczycie Ziemi. To właśnie podczas tego szczytu ustalono, w
obowiązującej do tej pory formie, ideę i zasady zrównoważonego rozwoju.
Najważniejszym osiągnięciem Szczytu z 1992 r. było uzgodnienie: Deklaracji "Środowisko i Rozwój" oraz zbioru zaleceń ekonomicznych, społecznych i środowiskowych zawartych w dokumencie programowym Agenda 21.
Od czasu Szczytu w 1992 r. świat stanął wobec nowych wielkich wyzwań, takich jak nasilenie niekorzystnych zjawisk klimatycznych czy globalny kryzys gospodarczy. Celem tegorocznego, jubileuszowego Szczytu Rio+20 było m.in. odnowienie politycznych zobowiązań w obszarze zrównoważonego rozwoju i ustosunkowanie się do nowych wyzwań, jakie stoją dziś przed światem.
Przyjęty dokument końcowy Konferencji Rio+20 określa zobowiązania państw dotyczące dalszej realizacji polityki zrównoważonego rozwoju. Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią dokumentu "Przyszłość, jakiej chcemy".
Źródło: Ministerstwo Środowiska
-
Wykonanie założeń pakietu klimatycznego, zwłaszcza dla tych gałęzi
gospodarki, które wykorzystują duże ilości energii, jest niezmiernie
trudne. W szczególności dotyczy to sektorów związanych z paliwami
transportowymi. Większość silników samochodów, zarówno osobowych, jak i
ciężarowych, nie jest jeszcze przystosowana do spalania coraz większych
ilości biopaliw, w szczególności biopaliw pierwszej generacji – mówi
Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Unijny pakiet klimatyczny zobowiązuje państwa członkowskie m.in. do osiągnięcia z końcem 2020 roku udziału energii ze źródeł odnawialnych w transporcie co najmniej na poziomie 10 proc. W Polsce cel ten zostanie zrealizowany głównie poprzez zwiększenie wykorzystania w tej gałęzi gospodarki biopaliw ciekłych i paliw ciekłych z dodatkiem biokomponentów. Dlatego w Polityce Energetycznej Polski do 2030 roku rząd zapisał, że w 2020 roku udział biopaliw ciekłych w transporcie ma wynieść 10 proc.
- To duży problem. Szybko muszą się rozpocząć prace i wdrażanie do użytku paliw drugiej, trzeciej i czwartej generacji, bo jeśli będziemy wypełniać warunki pakietu tylko w oparciu o pierwszą generację to naprawdę nie jesteśmy w stanie tego zrobić – przestrzega prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Biopaliwa pierwszej generacji (bioetanol, biodiesel, oleje roślinne) produkowane są z tych samych roślin, które uprawiane są dla produkcji żywności. Natomiast biopaliwa drugiej generacji otrzymywane są z materiałów niebędących konkurencją dla żywności. Przede wszystkim jest to drewno i drewnopochodne materiały odpadowe, a także słoma i inne odpady z produkcji rolnej. To np. syntetyczne biopaliwa otrzymywane z biomasy za pomocą zgazowania i syntezy Fischera-Tropscha (benzyna z drewna), określane jako Biomass to Liquid (BtL).
- Nasza flota samochodowa jest dużo starsza niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej, co ma znacznie przy wprowadzaniu większej ilości dodatków z biokomponentów w postaci estrów do oleju napędowego i benzyn. Już dzisiaj trwa dyskusja, jaka liczba samochodów może poruszać się z zastosowaniem benzyny E10. W Polsce powinniśmy pozostać przy benzynie E5, bo prawdopodobnie ponad 70 proc. samochodów nie może używać benzyny zawierającej więcej niż 5 proc. biokomponentów – tłumaczy Halina Pupacz.
E10 to benzyna z 10-procentową domieszką bioetanolu, czyli spirytusu wyprodukowanego z surowców roślinnych. Z kolei benzyna E5 ma nie większy niż 5-procentowy dodatek biokomponentu (alkoholu etylowego).
Źródło: Ekonews
Na przełomie stycznia i lutego ma dojść do podpisania umowy, a pod koniec roku zacznie działać wspólny rynek energii między Polską a Czechami, Słowacją i Węgrami. Dzięki temu kształtowanie cen prądu będzie bardziej przejrzyste. To także kolejny krok do budowania wspólnego europejskiego rynku energii.
Połączenie polskiego rynku energii ze skandynawskim sprawdziło się. Teraz czas na zbliżenie z południowymi sąsiadami.
– Market coupling funkcjonuje od grudnia 2010 na kierunku północnym, czyli ze Skandynawią – mówi Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii. – Członkowie tych giełd korzystają ze zdolności przesyłowych połączenia polsko-szwedzkiego. Sprawdza się to znakomicie, dlatego że te zdolności przepustowe na kablu są wykorzystywane w 100 procentach.
Handel po dnie Bałtyku odbywa się w dwóch kierunkach, w zależności od tego, jak kształtują się ceny w Polsce i w Skandynawii.
Market coupling to mechanizm łączenia rynków, obszarów działania giełd. Oznacza połączenie mocy dostępnych na wszystkich krajowych rynkach państw członkowskich Unii Europejskiej w jeden zintegrowany system. To umożliwia zakup energii poprzez giełdy, na których w wyniku gry popytu i podaży ustalane są jednolite, transparentne i wiarygodne ceny. Stworzenie i rozwój tego mechanizmu to wymóg trzeciego pakietu energetycznego UE, którego celem jest stworzenie wspólnego europejskiego rynku energii.
– Jeżeli jest więcej uczestników, więcej rynków, to zwiększa się możliwość wyrównywania stawek pomiędzy krajami. Czyli cena energii staje się jeszcze bardziej transparentna, jeszcze bardziej płynna, z korzyścią dla uczestników – przekonuje Ireneusz Łazor.
Trwają więc prace nad rozszerzeniem tego wspólnego rynku na południe Europy.
– Dokument zostanie podpisany na przełomie stycznia i lutego. Ważne jest to, kiedy będziemy mogli połączyć te rynki i kiedy będziemy wyznaczali cenę korzystając z tego połączenia. To nastąpi w końcówce 2013 roku – informuje prezes TGE.
Następnie polski i południowy rynek mają zostać połączone z zachodnim.
– To będzie pełne dojście do jednego wspólnego rynku energii elektrycznej w Europie – mówi Ireneusz Łazor.
Źródło: Ekonews
|
www.elektro.info.pl
|
www.zabkowiceslaskie.pl
|







