Tradycyjna żarówka przechodzi do lamusa. Najpierw znikną 100-watowe - od 1 września zakazana będzie ich produkcja na terenie całej Unii Europejskiej. Systematycznie rok po roku będą wycofywane żarówki o słabszej mocy, aż do 2012 roku, kiedy zupełnie znikną ze sklepów.
Ilu unijnych komisarzy potrzeba do wkręcenia żarówki? Żadnego, bo Unia właśnie zakazała ich produkcji - ten dowcip streszcza decyzję Komisji Europejskiej, która stwierdziła, że wynalazek opatentowany przez Thomasa Edisona w 1879 r. przyczynia się do zmiany klimatu - pożera zbyt dużo energii, przy której wytwarzaniu powstają gazy cieplarniane.
"Tradycyjna żarówka to właściwie grzejnik. Aż 95 proc. energii, którą pobiera zużywa do produkcji ciepła, a jedynie 5 proc. do produkcji światła" - tłumaczy Sławomir Brzózek z fundacji Nasza Ziemia. Argumentuje, że poza wartościami ekologicznymi oszczędność energii przy wymianie żarówek jest korzystna dla portfela, bo świetlówki mają dziesięciokrotnie dłuższy żywot.
W fabryce żarówek Helios w Katowicach już widać spadek liczby zamówień, ale jak tłumaczy kierownictwo, przedsiębiorstwo zajmuje się głównie produkcją specjalistycznego oświetlenia i unijne przepisy nie zakłócą jego działalności. "Oczywiście niewielkie komplikacje będą, ale damy sobie radę" - mówi prezes Antoni Szabla.
Sklepy z artykułami elektrycznymi już informują swoich klientów, że od września ich asortyment nie będzie już uzupełniany o 100-watowe żarówki. Zdaniem sprzedawców zapotrzebowanie na nie od kilku lat jednak spada, bo klienci wolą nowoczesne oświetlenie. "Mamy jeszcze stare żarówki, ale przy stoisku jest informacja, że kończymy ich sprzedaż. Klienci jednak najczęściej pytają o te słabsze 40 lub 25 watowe. Jednak głównie sprzedajemy oświetlenie energooszczędne" - mówi Agnieszka Szybik, właścicielka sklepu z oświetleniem z Białegostoku.
źródło: dziennik.pl
Jak ograniczyć zużycie energii w domu i płacić mniejsze rachunki?
komentarze [0]






