Już za pięć lat u wybrzeży Wielkiej Brytanii mogą pojawić się sztuczne węże morskie - urządzenia działające podobnie jak elektrownie pływowe. Jeden wąż, mierzący 200 m długości i w całości wykonany z gumy, może wyprodukować tyle prądu, by zaspokoić zapotrzebowanie tysiąca gospodarstw domowych. W dodatku jest to prąd bez spalin powstałych przy jego wytwarzaniu, a samo źródło energii całkowicie odnawialne.
Brytyjczycy zamierzają umieścić całe ławice syntetycznych węży systemu Anaconda Wave Converter wzdłuż swych wybrzeży. Te ekologiczne fabryki energii miałyby unosić się na falach tuż pod powierzchnią wody, jak poinformowali twórcy projektu z Checkmate Group.
Teraz dziewięciometrowa wersja sztucznego węża poddawana jest testom końcowym w 270-metrowym zbiorniku firmy QinetiQ w Gosport w Hampshire. W tym największym brytyjskim basenie próbnym wytwarzane są fale siłą przypominające morskie. Z takimi właśnie nowatorskie urządzenie będzie miało do czynienia po zakończeniu testów.
Cała wężopodobna elektrownia jest chroniona patentami wynalazczymi. Wiadomo z grubsza, że woda wewnątrz rury będzie w postaci bąbla przemieszczać się cyklicznie w kierunku ogona, zgodnie z falą morską na zewnątrz. Bąbel jak surfer na desce dotrze do komory na końcu węża, gdzie znajduje się typowa turbina wodna. Ciśnienie wody napędzi jej łopatki, a kręcąca się turbina przekształci w prądnicy kinetyczną moc fali wodnej na prąd elektryczny.
Wydajność węża elektrowni zależeć będzie m.in. od wiatru, głębokości wody i typu dna morskiego. Fale morskie tworzone są przez wiatr. Im silniej i na większej połaci wody wieje, tym więcej prądu sztuczny wąż morski mógłby wytwarzać. Dlatego zakłada się, że systemy pływowe zamontowane w wodach przy zachodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii będą znacznie bardziej efektywne od urządzeń na wschodnim wybrzeżu.
- W przeciwieństwie do innych elektrowni pływowych, wąż systemu Anaconda Wave Converter pływa niejako głową naprzeciw fali morskiej, jak statek podczas sztormu - wyjaśnia pomysłodawca, profesor Rod Rainey.
Naukowiec zapewnił, że jego projekt jest "wyjątkowo trwały i odporny na wszelkie uszkodzenia".
- W najgorszym razie morze wyrzuci naszego węża na plażę, wtedy wystarczy go zreperować i można go z powrotem umieścić w wodzie - zachwala Rainey.
Idea wykorzystania energii fal morskich znana była od lat. Przed powstaniem brytyjskiego systemu efektywność takich urządzeń była jednak niewielka. Wynalazcy systemu Anaconda twierdzą, że ich urządzenie jest najbardziej skutecznym na świecie w przerabianiu na prąd energii fal morskich.
Szacuje się, że sztuczne węże będą potencjalnie w stanie zmniejszyć o miliony ton emisję dwutlenku węgla. Ambitne plany rządu Wielkiej Brytanii zakładają redukcję gazów cieplarnianych o 34 proc. do roku 2020.
Pomysłodawcy Anacondy obiecują, że prototyp pełnowymiarowego węża morskiego będzie gotowy do prób oceanicznych w ciągu trzech lat.
źródło: polskatimes.pl
Poznaj współpracujące z nami strony www.
komentarze [0]






