Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28443552

Zielona krucjata prezydenta USA
wtorek 2009-04-28

Barack Obama zapowiada, że za 20 lat USA staną się najbardziej ekologiczną potęgą na świecie. Do zielonej krucjaty prezydent zamierza zaprząc przede wszystkim wiatr ale także rzeki i oceany. Za słowami poszły już pierwsze czyny.

"Rozpoczynamy nową erę poszukiwania energii" - mówił Obama podczas wizyty w fabryce turbin wiatrowych w Newton w stanie Iowa. Jak podkreślił, nie chodzi tylko o ochronę środowiska ale przede wszystkim o odejście od paliw kopalnych.

"Musimy zrzucić z siebie tę pętlę i obniżyć naszą zależność od importowanej ropy" - przekonywał Obama. Dlatego w 2030 r. jedna piąta energii zużywanej w USA pochodzić będzie z elektrowni wiatrowych, radykalnie ma także wzrosnąć liczba siłowni wodnych i morskich.

Prezydent zaznaczył, że dziś nie ma już wyboru pomiędzy ekologią a rozwojem gospodarczym. "Prawdziwy wybór to rozwój albo upadek" - mówił Obama przekonując, że postawienie na czyste źródła energii to także więcej miejsc pracy. Amerykański rząd przewiduje, że w ciągu 20 lat rozwój zielonych technologii da zatrudnienie nawet 250 tys. Amerykanów.

Nowa administracja nie ogranicza się jednak tylko do retoryki. Obama naciska na Kongres, by jak najszybciej przyznał 150 mld dolarów na rozwój "czystej" energetyki. Z kolei wiceprezydent Joe Biden właśnie poinformował, że rządy stanowe i lokalne otrzymają wkrótce w sumie 300 mln dolarów na rozbudowę ekologicznego transportu publicznego.

Chodzi m.in. o wprowadzanie do użytku samochodów elektrycznych oraz autobusów o napędzie hybrydowym. "To obniży koszty oraz zanieczyszczenie środowiska, wygeneruje nowe miejsca pracy i w efekcie doprowadzi do gospodarczego ozdrowienia" - entuzjazmował się Biden.

Po objęciu władzy administracja Obamy bardzo szybko zabrała się do przekierowania amerykańskiej gospodarki na zielony tor. Kongres ma niebawem przyjąć ustawę przewidującą ograniczenie do 2050 roku emisji gazów cieplarnianych o 80 proc. w stosunku do stanu sprzed 2005 roku.

To radykalna zmiana bo za czasów Busha rząd nie chciał nawet ratyfikować protokołu z Kioto o ograniczeniu emisji spalin argumentując, że założenie ekologicznego kagańca gospodarce sprawi, iż zacznie ona przegrywać z nieuznającymi praktycznie żadnych standardów ochrony środowiska Chinami czy Indiami.

źródło: dziennik.pl

Efekt cieplarniany w liczbach.