Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28460616

Wiśnie kwitną za wcześnie
czwartek 2009-03-26

O tydzień wcześniej zakwitły w tym roku wiśnie w Japonii. Meteorolodzy są zgodni, że to efekt ocieplania klimatu i urbanizacji. Jeśli zmiany nie zostaną powstrzymane, to kraj kwitnącej wiśni, może zostać bez wiśni.

Pojawienie się kwiatów wiśni tradycyjnie w Japonii oznacza nadejście wiosny. W tym roku oficjalne świętowanie zaczęło się 21. marca, czyli o siedem dni wcześniej niż przeciętnie w ciągu ostatnich 30 lat XX wieku.

Jak podaje Japońska Agencja Meteorologiczna wcześniejsze kwitnienia zdarzały się już w poprzednich latach, ale działo się to na południowych wyspach. Tymczasem teraz granica kwitnienia przeniosła się aż o 200 km na północ. „To ewidentnie efekt ocieplania klimatu i urbanizacji” - ocenia Takashi Yoshida z Agencji Meteorologicznej. Zdaniem naukowców od lat temperatury w japońskich miastach są wyższe od tych notowanych na prowincji. Winne są ogromne ilości spalin emitowane przez coraz większą liczbę samochodów i beton, który kumuluje ciepło promieni słonecznych.

Wcześniejsze kwitnienie wcale nie musi być jednak dobrym znakiem na przyszłość. „Jeśli ocieplenie będzie postępować, a sezon deszczowy będzie coraz bardziej nieregularny, to nie jestem pewien czy za 50-100 lat wciąż będziemy mieć wiśnie” - obawia się Nobuyuki Asada z Japońskiego Stowarzyszenia Kwitnącej Wiśni.

Japończycy szczególnie przejmują się zmianami klimatu, bo to w tutejszym Kyoto w 1997 roku podpisano słynny Protokół, w którym ich kraj zobowiązał się do redukcji emisji gazów cieplarnianych o sześć proc. w stosunku do poziomu z 1990 roku. Tymczasem Japonia ciągle emituje o 9,2 proc. więcej gazów niż przed 19 laty.

źródło: dziennik.pl

Czytaj więcej o wymieraniu gatunków.

 

Komentarze użytkowników
 Arkadiusz Semczyszak~2009-03-27 12:32:21217.98.12.253
Bardzo ciekawy artykuł potwierdzający badania uczonych holenderskich z Holenderskiego Królewskiego Instytutu Meteorologicznego (http://www.agu.org/journals/eo/eo0851/2008EO510005.pdf.), że za obecne ocieplenie w zurbanizowanej Europie i np. Japonii, odpowiada produkcja ciepła (tzw. „odpadowego”). W Europie daje to i 4W/m2 (Holandia) dodatkowej energii, w Japonii szacuje się ją średnio na ponad 1W/m2, ale np. w Tokio blisko 100W/m2 !
Dodatkowo dochodzi efekt smogu. Taką wielką smogową „wyspą ciepła” stają się np. Indie.
Smog w dzień przepuszcza wystarczająco wiele promieni słonecznych (nawet najgęściejszy jest i tak znacznie rzadszy od chmur) by zadziałały mechanizmy opisane wyżej. Całą dobę natomiast działa jako „mechaniczny” izolator ciepła. Tak jak szyba w cieplarni - szklarni, która jako taki izolator odpowiada za ok. 95% efektu szklarniowego, bo odbite promienie podczerwone, którymi tak nieodpowiedzialnie nas się straszy, to tylko ok. 5% zatrzymanej tam energii…
Smog jest przy tym tutaj „lepszy” od chmur, gdzie przewodnictwo cieplne wody jest znacznie większe niż u cząstek pyłowo-azotowo-siarkowych smogu, i występuje całkiem wydajny „komin termiczny” oparty na gradiencie temperatur w chmurze.
Warto zauważyć , że gdy od połowy lat 90-tych nie wzrosło zużycie energii w Europie a jednocześnie np. znacznie zmniejszono jej straty w budynkach mieszkalnych, elektrociepłowniach, transporcie itp.; to od tego czasu (12-ty rok od roku 1998r.) temperatura sukcesywnie „powolutku” ale maleje !
Czy więc działania „ekologiczne” nie powinny polegać tylko i wyłącznie na inwestowaniu w technologie energooszczędne i niskoemisyjne, ale nie gazów cieplarnianych a gazów „smogotwórczych”?