Błazenek, kolorowa rybka znana wszystkim z kreskówki "Gdzie jest Nemo", może stać się kolejną ofiarą działalności człowieka. Wywołane emisją CO2 kwaśnienie wód oceanicznych sprawia, że te sympatyczne stworzenia nie są w stanie prawidłowo się rozwijać - wykazały badania australijskich naukowców.
Ocieplenie klimatu to niestety niejedyny niepożądany skutek dymiących kominów fabrycznych, rur wydechowych i wszystkich tych działań człowieka, którym towarzyszy emisja milionów ton dwutlenku węgla. Gazy cieplarniane nie akumulują się bowiem wyłącznie w atmosferze. Z szacunków naukowców wynika, że aż 40 proc. dwutlenku węgla wyemitowanego przez ludzi na przestrzeni ostatnich 200 lat zgromadziło się w morzach i oceanach, rozpuszczając się w kwas węglowy. Efekt? Kwaśność wód wzrosła aż o 1/3.
Tej radykalnej zmiany mogą nie przetrwać mieszkańcy podwodnych głębin. Jedną z jej ofiar może stać się błazenek, pierwowzór głównego bohatera popularnego filmu animowanego "Gdzie jest Nemo?". Do takiego wniosku doprowadziły badania australijskich naukowców z James Cook University w Townsville. Uczeni wpuścili błazenki do wody o poziomie kwaśności, jaki będą miały morza i oceany w 2100 r., jeśli radykalnie nie ograniczymy do tego czasu emisji gazów cieplarnianych. W normalnych warunkach larwy błazenków opuszczają rodziców i płyną w obszary raf koralowych wiedzione zapachem wydzielanym przez porastające ją roślinność. Również przy pomocy węchu błazenki unikają miejsc, które nie nadają się do zamieszkania. Gdy jednak woda jest zbyt kwaśna, zmysł węchu zaczyna je zawodzić - rybki nie wiedzą, gdzie mają płynąć i pozostają pod opieką rodziców.
"Nie wiemy jeszcze, dlaczego kwaśność wód paraliżuje węch błazenków. Z eksperymentu wynika jednak, że ta radykalna zmiana w środowisku może kompletnie zaburzyć ich rozwój i w przyszłości doprowadzić do ich wyginięcia" - mówi klimatolog Janice Lough z Australian Institute of Marine Research.
źródło: dziennik.pl
Efekt cieplarniany w liczbach.







Badania nad wpływem kwasowości na życie w morzach, realizowane przez UN-IPCC w ramach projektu EPOCA, są chyba największym SKANDALEM w historii nauki o klimacie... De facto zaprzeczają one bowiem, że w ogóle istniały np. potężne amonity, że w czasie największego "zakwaszenia" oceanów w okresie kredy, powstały ogromne ławice bahamskie, czy europejskie klify kredowe; a liczba gatunków i rodzai korali i ryb koralowych "typu Nemo", była wówczas ponad 10-krotnie większa niż obecnie...
Razem z światową sławą badań morza - biologiem i biogeochemikiem morza prof. Idsao, staramy się walczyć z tymi pseudonaukowymi rewelacjami - badaniami o metodyce urągającej podstawom nauk statystycznych (projekt EPOCA jest jednak tak skonstruowany, że w praktyce wymusza wynik: zakwaszenie zawsze jest szkodliwe - inaczej można po prostu nie dostać następnego grantu...).
Przykładem na wielkość tego oszustwa jest stwierdzenie: "Kwaśność wód wzrosła aż o 1/3". Owszem jest to prawda tylko, że ta 1/3 to dziesiąte stopnia pH...
Ponad 80% wód Wszechoceanu dalej ma pH mocno ZASADOWE - wyraźnie powyżej 8 (!), a te wody z kolei, które mają niższe pH (ale dalej zasadowe i to dużo powyżej 7 !) to najproduktywniejsze wody Świata (!); gdy z kolei wody silniej zasadowe to wody jałowe (!!!), praktycznie pozbawione życia !
Nawet szef programu EPOCA prof. Gattuso poirytowany dobrze płatnymi banialukami wypisywanymi przez jego kolegów, ciągle komentuje ich prace w ten sam sposób: "oceany ulegają zakwaszeniu ale ciągle są zasadowe i najprawdopodobniej NIGDY nie będą kwaśne" - w 2100 roku także w 100%-ach, nawet wg. czarnych IPCC-towskich scenariuszy, będą zasadowe !!!