Australijczycy walczą z rekordową falą upałów. Temperatura podskoczyła do 46 st. C, zdeformowane pod wpływem ciepła tory paraliżują transport publiczny, a blisko 140 tys. domów jest odciętych od prądu. - Odczuwamy globalne ocieplenie na własnej skórze - przyznał dziś rząd Australii.
Najwyższą temperaturę 46 st. C. zanotowano w czterech miastach na południu kraju. Takiego gorąca nie wytrzymała tamtejsza sieć elektryczna i obecnie 140 tys. domów jest odciętych od prądu. W Melbourne było wczoraj o 2 st. chłodniej, ale upał i tak sparaliżował życie w stolicy. Ruch pociągów został całkowicie wstrzymany, bo pod wpływem upału tory zaczęły się deformować.
Australijczycy nie mają co liczyć na ochłodzenie w najbliższym czasie, bo z prognoz Instytutu Meteorologii wynika, że przez następne sześć dni średnia temperatura w południowej części kraju wyniesie około 40 st. C. Synoptycy nie mają watpliwości, że to najgorsza fala upałów od stu lat. - Przed taką właśnie ekstremalną pogodą pstrzegali nas naukowcy, gdy apelowali o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych -powiedziała minister ds. klimatu Penny Wong. - 11 najgorętszych lat w historii przypadło na ostatnie 12 lat. Rok rocznie, szczególnie w południowej Australii, spada liczba opadów. Sprawdza się najczarniejszy scenariusz zmian klimatycznych - skwitowała minister.
Źródło: dziennik.pl
Największa susza w Argentynie od 38 lat







przepraszam prawidłowy adres wykładu profesora Bodka to: (http://users.uj.edu.pl/~ufbodek/EJ_FiM/NE_02.pdf.)
Obecne letnie rekordy ciepła w Australii to pokłosie ochłodzenia (…!) - ekstremalnie chłodnej La Nina, która zaczęła się właśnie w 2008r. No bo, tak jak na Syberii bardzo ostre zimy są silnie skorelowane z upalnymi latami - z temperaturami niewiele mniejszymi od tych australijskich, tak i tutaj ochłodzenie Pacyfiku doprowadziło do utworzenia się stojących kontynentalnych wyży nad Australią.
Portal Twoja Pogoda donosił: „Latem [2008] na wyspie Niue na zachodzie Oceanii zrobiło się nadzwyczaj zimno. Temperatura spadła do minus 10,6 st. ustanawiając NOWY REKORD MROZU NA TEJ POLINEZYJSKIEJ, koralowej wysepce"…
A tutaj jeszcze hipoteza CLAW (Charlson, Lovelock, Andreae oraz Warren) się kłania. „Hipoteza CLAW jest przykładem (negatywnego) sprzężenia zwrotnego zjawisk klimatycznych.” Niższa temperatura wody morskiej w La Nina prowadzi do obumierania fitoplanktonu, a: „Wiele typów fitoplanktonu produkuje natomiast propionian siarczku metylu (DMSP), który jest przekształcany na siarczek metylu (ang. DMS).” Zmniejszenie DMS w atmosferze prowadzi do zmniejszenia ilości aerozoli a te nad oceanami służą jako jądra kondensacji chmur („te zwiększają ilość promieniowania słonecznego odbitego co powoduje zmniejszenie temperatury powierzchni Ziemi”).
Susza i upały w Australii wskazują więc na chłodny ocean - La Ninę; a nie nasz biedny Bogu ducha winny CO2…
Gdybyśmy w Australii mieli do czynienia rzeczywiście z efektem cieplarnianym to znacznie cieplejsze niż dzisiejsze stawałyby się zimy a nie lata. Te być może byłyby nawet nieco chłodniejsze niż dzisiaj…
Wystarczy spojrzeć jeszcze na str. 39 wykłady prof. K. Bodka z Uniwersytetu Jagiellońskiego (http://users.uj.edu.pl/~ufbodek/EJ_FiM/NE_01.pdf.) by w wiedzę klimatyczną p. minister ostatecznie zwątpić…