Ciśnienie gazu w rurach biegnących z Rosji na Zachód spada, ale brytyjscy inżynierowie już myślą, jak wykorzystać jego nadmiar, kiedy sytuacja wróci do normy.
W Londynie rusza w tym roku pilotażowy program wykorzystania mini-turbin, które zamienią zbędne ciśnienie w sieci gazowniczej na prąd elektryczny. Wyliczenia mówią, że w całej Wielkiej Brytanii można w ten sposób wytworzyć nawet gigawat mocy - to tyle, ile produkuje typowa elektrownia węglowa albo atomowa.
Pomysł opiera się na tym, że gaz w sieci przesyłowej tłoczony jest w pod dużym ciśnieniem. Nim paliwo trafi do odbiorców np. w prywatnych domach, jego ciśnienie trzeba zmniejszyć. - Jest ono tak duże, że powysadzałoby w powietrze kuchenki gazowe - tłumaczy w rozmowie z "Guardianem" Andrew Mercer z firmy 2OC, która przygotowała racjonalizatorski projekt.
W brytyjskiej sieci przesyłowej ciśnienie gazu ziemnego jest redukowane w ponad 2 tys. specjalnych stacji. Energia pochodząca z tego rozprężania jest jednak wykorzystywana tylko w niewielkim stopniu. Technologie uzyskiwania w ten sposób prądu elektrycznego są tymczasem dostępne od dawna. Proces ten wykonują specjalne urządzenia, tzw. turboekspandery.
We współpracy z 2OC w brytyjskiej stolicy zostanie zainstalowane osiem takich urządzeń, które do 2010 roku osiągną łączną moc 20 megawatów. To niezbyt wiele, ale pomysłodawcy podkreślają, że będzie to energia czysta, która pozwoli ograniczyć na Wyspach emisję dwutlenku węgla - wymóg przyjęego niedawno pakietu klimatycznego UE.
Co więcej, w zatłoczonym mieście znaczenie ma fakt, że turboekspandery nie wymagają dodatkowej przestrzeni. Jedno takie urządzenie, o mocy 1 MW, ma zaledwie 20 centymetrów średnicy. Po trzecie, ulokowanie mini-turbin niedaleko od odbiorców ograniczy straty na przesyle prądu, które w Wielkiej Brytanii wynoszą aż 9 proc.
Pilotaż zostanie przeprowadzony w Beckton, wschodniej dzielnicy Londynu, znanej z największej gazowni świata, która działała tam do końca lat 60. ub. wieku.
- Nasz projekt jest możliwy dzięki temu, że ktoś już zbudował gazociągi. Wykorzystamy je, by produkować energię odnawialną - zachwala Mercer.
Prof. Jakub Siemek, kierownik Zakładu Inżynierii Gazowniczej na krakowskiej AGH uważa, że warto rozważyć montowanie turbo ekspanderów w Polsce. - Ta nienowa technologia, testowano ją kiedyś na Politechnice Łódzkiej - mówi. - Czasy się jednak zmieniły. Oszczędzanie energii i szukanie ekologicznych źródeł stają coraz ważniejsze. Warto policzyć, czy i u nas nie opłaci się montaż tego typu urządzeń - dodaje.
Zdaniem prof. Siemka brytyjski pomysł można porównać do idei odzyskiwania metanu z wentylacji kopalń węgla kamiennego na Śląsku.
Rozprężanie gazu ziemnego z sieci przesyłowej wywołuje jeszcze jeden, ciekawy efekt - znaczne obniżenie temperatury. W Londynie wykorzystaniem tego zjawiska jest zainteresowany zarząd metra, który nakazał policzyć, czy opłaci się podłączyć do pilotażowej instalacji klimatyzację kolejki podziemnej.
Andrew Mercer z 2OC kreśli dalekosiężne plany: chłód rozprężanego gazu można wykorzystać w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Jeden z pomysłów Unii Europejskiej zakłada bowiem wzniesienie tam elektrowni słonecznych, które zaopatrywałby Europę w czysty - pod względem ekologicznym - prąd elektryczny.
Panele w elektrowniach słonecznych wymagają jednak chłodzenia. Gdyby budowano je w pobliżu stacji redukcji ciśnienia na gazociągach, problem chłodzenia paneli rozwiązałby się sam.
źródło: polskatimes.pl
Inne możliwe rozwiązania energetyczne.
komentarze [0]






