Oprócz niepowtarzalnego melanżu niezliczonych cząsteczek chemicznych, które tworzą bukiet wina, utrwala się w nim coś jeszcze - poziom dwutlenku węgla pochodzący ze spalania paliw kopalnych. O badaniach europejskiego zespołu naukowców informuje serwis "Discovery".
Zdaniem naukowców, dzięki nowej metodzie łatwiej można będzie badać lokalne stężenie dwutlenku węgla w powietrzu, a przez to dokładnie regulować jego emisję.
Jak wyjaśnia prowadząca badania, Sanne Palstra z Uniwersytetu w Groningen w Holandii, w całej Europie nie ma nawet dziesięciu specjalistycznych stacji pomiarowych. "Jeśli chcemy mieć dokładne dane czasowe i przestrzenne dotyczące dwutlenku węgla, musimy zwiększyć liczbę miejsc dokonywania pomiarów" - dodaje.
Za pomocą nowej metody naukowcy mierzą poziom izotopu węgla C14. Ten radioaktywny węgiel tworzony jest przez promieniowanie kosmiczne w górnych warstwach atmosfery. Następnie jego drobna część absorbowana jest przez rośliny w cząsteczkach dwutlenku węgla.
Paliwa kopalne pozbawione są izotopu C14, ponieważ w ciągu milionów lat ulega on rozpadowi. Dlatego jeśli w roślinach jest mniej C14, oznacza to, że więcej wchłoniętego dwutlenku węgla pochodzi ze spalania paliw kopalnych.
Naukowcy analizowali próbki wina z różnych regionów Europy. Następnie porównali je z próbkami z Alp Szwajcarskich, oddalonych od lokalnych emisji CO2.
"W próbkach z północnych Włoch czy Niemiec łatwo można dostrzec ślad lokalnych emisji CO2. Wiem wówczas, że w pobliżu winnicy jest zakład przemysłowy czy lotnisko. W tym sensie jest to metoda bardzo czuła" - dodaje Palstra.
Do pomiaru poziomu CO2 można wykorzystać nie tylko winogrona. Amerykański naukowiec, Jim Randerson z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, prowadzi podobne badania w oparciu o kukurydzę. "Naukowcy europejscy wiedzą, jak stylowo prowadzić badania. My, tu w Stanach, używamy kukurydzy, oni w Europie - wina" - wzdycha.
źródło: PAP - Nauka w Polsce
Humor klimatyczny.
komentarze [1]
BellaV~2019-11-04 09:18:2237.47.243.223





