Chiny wezwały w piątek kraje rozwinięte by wzięły na siebie większą odpowiedzialność za zmiany klimatyczne a także - by zobowiązały się do transferu technologii ekologicznych do biedniejszych państw.
Stanowisko chińskie zaprezentował w piątek premier Wen Jiabao (czyt. Uen Dzia-pao) na rozpoczętej w Pekinie międzynarodowej konferencji, poświęconej globalnemu ociepleniu i zmianom klimatycznym. W konferencji, organizowanej wspólnie przez Chiny i ONZ, uczestniczą delegacje ponad stu państw i organizacji międzynarodowych.
Dwudniowe spotkanie w Pekinie poprzedza ONZ-owską konferencję ws. zmian klimatycznych, mającą odbyć się w grudniu w Poznaniu. Będzie ona poświęcona przede wszystkim kwestii nowego porozumienia, mającego zastąpić protokół z Kioto, wygasający w 2012 roku.
Z relacji agencyjnych wynika, że na piątkowym inauguracyjnym posiedzeniu Wen Jiabao wezwał bogate kraje do "zmiany stylu życia" , uznania odpowiedzialności za zmiany klimatyczne a także udzielenia szerokiej pomocy krajom biedniejszym, do których zaliczył też Chiny.
Chiny uważają, że bogate kraje winny przeznaczać "1 procent a co najmniej 0,7 procent" swego PKB na pomoc dla uboższych państw w formie dostaw technologii i funduszy na sfinansowanie działań obliczonych na ochronę klimatu.
Według danych amerykańskich, Chiny stały się obecnie największym światowym emitentem szkodliwych gazów do atmosfery, odpowiedzialnych za zmiany klimatyczne. HB
źródło: PAP - Nauka w Polsce
Co jeszcze można znaleźć w internecie na temat zmian klimatu?







Słucham radia - ok. 200 ekologistów w Nowym Jorku domagało się od Obamy by przyjechał do Poznania i podpisał protokół z Kioto…
Wracając do tematu: firmy bogatego zachodu nie po to inwestowały biliony euro i $ w high ekotechnologie by teraz się nimi dzielić za darmo…
Ja ich zresztą rozumiem - dla wielu z nich oznaczałoby to duże kłopoty lub nawet bankructwo.
Jakie jest wyjście?
Rządy „bogatych” państw poprzez swe budżety - nasze podatki, będą musiały zakupić te technologię i oddać je biedniejszym…
Oglądałem w niedzielę w TVP film o produkcji tkanin w Indiach. Ludzie, w tym małe dzieci, po pas zanurzeni, bez masek i ubrań ochronnych, chodzili w kadziach z chlorem i wysoce toksycznymi barwnikami - wybielali i farbowali tkaniny… Ścieki kolorowe wpompowywano w warstwy wodonośne gleby, bezbarwne wpuszczano do rzek…
Okazało się, że właścicielami opisanych „fabryk tkanin” były nie hinduskie a duńskie potężne koncerny (!?).
Duńscy dziennikarze próbowali porozmawiać z szefami tychże firm i zdać pytanie: jak to jest, że na waszych stronach pełno jest ekologicznych frazesów a w waszych indyjskich fabrykach pracujący tam ludzie w 99%-ach nie dożywają emerytury, okoliczni rolnicy zbierają trujące plony…
W odpowiedzi aresztowano ich, grożono więzieniem, pobiciem, skonfiskowano nagrania i sprzęt fotograficzny…