Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28453383

Premier i ministrowie o pakiecie klimatycznym
poniedziałek 2008-10-20

"Polska jest zainteresowana ochroną klimatu, chcemy być państwem współodpowiedzialnym za skuteczną ochronę klimatu i całego środowiska naturalnego - zadeklarował szef rządu na konferencji prasowej. - (...) W związku z tym chcemy zbudować pakiet klimatyczno-energetyczny, który jest do wytrzymania dla uboższych państw UE".

Jak mówił szef rządu, jeśli będzie przeprowadzona próba narzucenia pakietu, który jest "za trudny" dla Polski "to znaczy, że go nigdy nie będzie". "Jeśli my nie będziemy go w stanie zaakceptować, to co powie sto krajów dużo biedniejszych od Polski" - pytał Tusk.

"Wykłócając się o pakiet energetyczno-klimatyczny do zniesienia dla Polski, ratujemy go w skali świata" - dodał.

Premier zapewnił, że udało się nam się przekonać, przy pomocy przywódców 8 państw UE, aby decyzja dotycząca ostatecznego kształtu pakietu, która zostanie podjęta w grudniu, była jednomyślna. "Polska podejmie wysiłek, by z różnych punktów widzenia i różnych interesów zbudować pakiet do zaakceptowania przez wszystkich" - zapowiedział Tusk.

Tymczasem w Sejmie minister środowiska prof. Maciej Nowicki mówił: "Polska nie sprzeciwia się redukcji emisji dwutlenku węgla (CO2) i gazów cieplarnianych w ramach Unii Europejskiej o 20 proc. w 2020 r., ale proponuje inną drogę dojścia do tego celu".

Zarówno Nowicki, jak i minister gospodarki Waldemar Pawlak, przedstawili w czwartek posłom informację na temat pakietu energetyczno-klimatycznego, omawianego na szczycie UE w Brukseli.

Nowicki tłumaczył, że Polska jest w stanie wypełnić cele zaproponowane przez Komisję - ograniczenie emisji w 2020 r. o 20 proc., poprawę efektywności energetycznej o 20 proc., 20-proc. udział odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym (dla Polski udział 15-proc.) oraz 10-proc. udział biopaliw w transporcie.

Przypomniał, że na pakiet składają się cztery projekty dyrektyw, a nasz kraj sprzeciwi się tylko pewnym kluczowym dla Polski elementom pakietu. W dyrektywie o podziemnym składowaniu CO2 Polska chce, by nie od razu, a od 2020 r. była ona obowiązkowa. Chce też, by istniała elastyczność w handlu emisjami w sektorze m.in. rolnictwa, budownictwa i transportu, które nie biorą udziału w aukcyjnym handlu uprawnieniami - tłumaczył profesor.

Najwięcej zastrzeżeń dotyczy energetyki, bo złe rozwiązania mogą doprowadzić do zahamowania rozwoju kraju - mówił minister środowiska. W ocenie Polski propozycja Komisji, by od 2013 r., cała energetyka podlegała aukcyjnemu systemowi zakupu praw do emisji nie jest jedyna, optymalna i sprawiedliwa.

Nowicki przypomniał, że Polska przedstawiła dwie inne propozycje dla energetyki - stopniowego dojścia do zakupu uprawnień na aukcjach do 2020 r., a nie terapii szokowej - 100 proc. zakupu praw do emisji już w 2013 r. Druga propozycja opracowana w resorcie gospodarki polega na tym, by najlepsze technologicznie na rynku elektrownie nie musiały kupować praw do emisji, a słabsze technologicznie - emitujące więcej zanieczyszczeń - na aukcjach kupowały jedynie nadwyżkę emisji.

W ocenie ministra środowiska, system aukcji nie jest też optymalny dla Europy, bo na otwartych aukcjach istnieje możliwość spekulacji, np. zakupu uprawnień przez wielkie kompanie energetyczne albo banki amerykańskie czy chińskie, by doprowadzić do wzrostu ich cen.

Nowicki przekonywał, że obecna propozycja Komisji Europejskiej może spowodować "wyciek" produkcji energii poza UE. Polska może np. zacząć sprowadzać energię z Ukrainy. "Wtedy nieefektywne elektrownie będą produkowały prąd dla Polski, bo tam pakiet nie będzie obowiązywał" - powiedział.

Propozycja jest też w ocenie Polski niesprawiedliwa - bo nie uwzględnia wysiłku, który nasz kraj uczynił do tej pory dla ograniczenia emisji CO2 - zaznaczył Nowicki.

Nowicki powiedział, że zapisy uzgodnione podczas spotkania UE w marcu 2007 r. również przez przedstawicieli polskiego rządu są kontrowersyjne z naszego punktu widzenia, bo nie zapisano jednoznacznie bazowego roku, do którego odnosi się planowane obniżenie emisji. "Nie ma tam też uwzględnionego już dokonanego postępu między 1990 a 2005 r. przez poszczególne kraje" - podał.

W ocenie Nowickiego nie była korzystna jednostronna deklaracja, że UE ograniczy o 20 proc. swoją emisję, co oznacza światową redukcję emisji CO2 o 3 proc., bez zastrzeżenia, że nastąpi to, jeśli inne wielkie kraje również podejmą takie zobowiązanie.

Wśród działań, które Polska podejmuje najważniejsze jest wspieranie poprawy efektywności energetyczne i promujące oszczędzanie energii, rozwój odnawialnych źródeł energii, a na samym końcu debata nad ewentualnym wykorzystaniem energii jądrowej - podkreślił Nowicki.

Zaznaczył, że badania naukowców obiektywnie potwierdziły, że działalność człowieka wpływa na ocieplenie klimatu. "To fizyczne zjawisko, z którym nie powinniśmy dyskutować - cząstki CO2 absorbują energię w większym stopniu niż para wodna i zatrzymują je" - wyjaśniał.

Według wicepremiera Pawlaka, Polska i 9 innych krajów UE na szczycie w Brukseli podtrzymuje negatywne stanowisko wobec pakietu energetyczno-klimatycznego w kształcie przedstawionym przez prezydencję francuską. W jego ocenie najkorzystniej byłoby, gdyby decyzja w sprawie pakietu zapadła po tym jak skończy się francuskie przewodnictwo w Unii (po 31 grudnia 2008).

"Obecny stan dyskusji nie pozwala na zamknięcie tego pakietu energetyczno-klimatycznego w obecnym kształcie, bo byłoby to szkodliwe dla Polski i innych krajów i niekorzystne w obecnej sytuacji kryzysu finansowego" - powiedział dziennikarzom po wystąpieniu w Sejmie. "Zgadzamy się na redukcję emisji, ale jak najmniejszym kosztem" - dodał.

Pawlak przed światowym spotkaniem na temat przeciwdziałania zmianom klimatu w grudniu w Poznaniu, organizuje w Warszawie spotkanie szefów resortów gospodarki i przemysłów energochłonnych, które ma się odnieść do tych zagadnień z punktu widzenia przemysłu.

Pawlak dodał, że w ochronie klimatu rozwiązania powinny sprzyjać rozwojowi gospodarczemu, a nie wymuszać redukcję emisji przez recesję gospodarczą, spowodowaną podwyższeniem opłat za energię. W jego ocenie redukcja emisji powinna odbyć się jak najniższym kosztem dla gospodarki.

Swoją opinię o zakończonym właśnie szczycie wyraził także dr hab. Krzysztof Migała, kierownik Zakładu Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu Wrocławskiego. "Wielcy potentaci gospodarczy - Stany Zjednoczone czy Japonia też wzbraniają się przed ograniczeniem emisji CO2. Wielkie gospodarki azjatyckie – Indie, Chiny, rozwijają się niezwykle dynamicznie i nie są w stanie dziś wprowadzić technologii na tyle skutecznych, aby współdziałać z Unią Europejską w ograniczeniu emisji szkodliwych substancji do atmosfery" - zauważył.
 
Jak dodał, idea proekologiczna wyrosła w Europie i tu jest kontynuowana. "UE chce podjąć działania jako grupa 27 państw wiodących w polityce proekologicznej. Jednak Polacy nie są liderami w tej dziedzinie, trudno nam dorównać Skandynawom, którzy opierają gospodarkę energetyczną na innych zasadach, czy też dołączyć do ofensywnej polityki proekologicznej Wielkiej Brytanii. Mimo to jesteśmy cywilizowanym społeczeństwem, które wykazuje dobrą wolę działań proekologicznych" - mówił Migała.

Jego zdaniem, warto aktywnie działać na rzecz ograniczenia emisji CO2. "Pamiętajmy, że podwyżki cen energii grożą nam i tak, po uwolnieniu tych cen. Należy też pamiętać, że koszty poniesiemy zawsze – jeśli nie społeczne, to środowiskowe" - dodał.

Klimatolog uważa, że ograniczenie emisji CO2 o 20 proc. do 2020 roku jest znaczącym krokiem, który musi być dostrzeżony w skali globalnej, a zatem będzie to miało realny wpływ na klimat. "Czy możemy przeciągać ten termin? Wszystko zależy od stanu naszej gospodarki. Jeżeli obserwujemy stały wzrost gospodarczy, który zmniejszy się o odsetki w wyniku działań proekologicznych, to warto to zrobić" - powiedział.

"W skali globu procesy przemysłowe są tak rozpędzone, że 5 lat w jedną czy w drugą stronę nie zrobi większej różnicy. Ale za kolejnych pięć lat nie można znów prowadzić takich rozważań. Jako klimatolog uważam, że o środowisko trzeba dbać. Co z tego jednak, że ochronimy środowisko, jeśli wygenerujemy biedę strukturalną, która napędzi inne, niepoliczone jeszcze straty środowiskowe. Politycy są od tego, aby to zrównoważyć z jak najmniejszymi stratami" - podsumował Migała.

źródło: PAP - Nauka w Polsce

Polityka a kwestia globalnego ocieplenia.

Co możesz zrobić dla klimatu?