Zdaniem komisarz, Komisja nakłada na kraje członkowskie wymagania, uwzględniając ich potencjał i zaawansowanie technologiczne.
Jak tłumaczyła Hubner - cytowana w komunikacie Przedstawicielstwa KE - Komisja zdaje sobie sprawę z obciążenia jakie stanowi pakiet dla energochłonnych sektorów gospodarki i związanego z tym ryzyka przenoszenia produkcji poza kraje UE. Dlatego KE nie wyklucza możliwości wprowadzenia w przyszłości pewnych ułatwień dla przemysłu, szczególnie w sytuacji ewentualnego fiaska rozmów w sprawie globalnego porozumienia.
Pakiet ambitnych propozycji KE przewiduje, że do 2020 roku z 8,5 do 20 proc. ma wzrosnąć udział energii odnawialnej w UE, a emisje CO2 mają spaść o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990. W Polsce 15 proc. zużywanej energii ma w 2020 roku pochodzić ze źródeł odnawialnych. Obecnie ich wykorzystanie wynosi w Polsce 7,2 proc.
Polski rząd ostrzega jednak, że Polakom grozi wzrost cen energii elektrycznej o co najmniej 70 procent, jeśli przyjęta zostanie forsowana przez KE propozycja, by już od 2013 roku elektrownie musiały kupować 100 proc. pozwoleń na emisje CO2 na unijnym rynku handlu emisjami (ETS). Polska domaga się stopniowego wprowadzania obowiązku zakupu uprawnień do emisji na aukcjach: począwszy od 20 proc. w pierwszym roku.
"Propozycje unijne zamiast zapowiadanym skokiem rozwojowym mogą stać się hamulcem. Będą prowadzić do zwiększenia dysproporcji między gospodarkami nowych i starych członków" - napisał w piątkowym "Dzienniku" Mikołaj Budzanowski - dyrektor departamentu zmian klimatycznych w Ministerstwie Środowiska.
Jak zauważył, "w trwającym od wielu lat procesie wprowadzania nowoczesnych technologii środowiskowych państwa zachodnie zdążyły się dość dobrze przygotować do klimatycznego wyzwania - Francja ma energię atomową, Hiszpania słoneczną, Niemcy zdywersyfikowały źródła energii".
"Tymczasem nowi członkowie UE wnieśli do Wspólnoty spadek odziedziczony po minionej epoce - gospodarkę wysokoemisyjną opartą przede wszystkim na węglu. Komisja tego balastu zdaje się nie zauważać" - ocenia Budzanowski.
Podczas panelu w Krynicy Huebner wskazywała również na konieczność globalnego porozumienia w zakresie zwalczania zmian klimatycznych. "Cena walki ze zmianami klimatycznymi jest znacznie niższa niż cena bezczynności. (...) Dzięki unijnemu przywództwu, negocjacje w sprawie ogólnoświatowego porozumienia w tej sprawie, są bardzo zaawansowane. Nowy pakiet energetyczno-klimatyczny jest szansą na modernizację sektora energetycznego" - powiedziała.
Według niej, "stoimy dziś na progu nowej rewolucji przemysłowej". Komisarz podkreśliła, że konkurencyjność Europy zależeć będzie od jej zdolności zbudowania technologii opartej na efektywniejszym niż dziś wykorzystaniu węgla. Zwróciła także uwagę na to, że w Polsce jest duży potencjał w zakresie poprawy efektywności. "Energia oparta na węglu ma przyszłość w UE" - uważa Huebner.
źródło: Euro PAP
Najlepsze i najświeższe informacje o klimacie - newsletter klimatdlaziemi.pl. Zapisz się w okienku pod lewym menu!







Transformacja, której chce najlepiej zdająca sobie sprawę z ograniczoności złóż kopalin Koalicja na Rzecz Węgla (polecam Dragonie przed krytykowaniem zapoznanie się z materiałami z konferencji manhattańskiej) "to bite 20 lat", ale jeżeli oprzemy ją na kłamstwie to być może i kilka razy dłużej...
...w IV raporcie IPCC (“Summary for Policymakers”) pomimo zapewnień, że istnieje 90 procent pewności, że to człowiek odpowiada za ostatnie zmiany klimatyczne, słowo "NIEPEWNOŚĆ" pojawia się aż 494 razy. (…)
Nim więc nałożymy na kieszenie naszego postkomunistycznego obywatela absurdalnie kosztowną (w proponowanej przez komisarzy UE wersji) kontrybucję klimatyczną i będziemy deliberować nad tym kto ma z niej najwięcej „urwać”, to czy nie warto się nad tymi „niepewnościami” młodzi rewolucjoniści - "zielonogwardziści" jeszcze raz pochylić ?
Podoba mi się to zestawienie "NIPCC" i "Koalicja na rzecz węgla". W sumie od dawna wiadomo, kto wspiera działania NIPCC i dlaczego.
Innowacje kosztują, tak? Zainwestowaliście (znaczy Koalicja na rzecz węgla/ropy) w kopaliny i zależy Wam, aby tak zostało. Ten sam sort ludzi protestował przeciw opłatom za emisję tlenków siarki.
Możemy albo znaleźć alternatywy energetyczne zaczynając już teraz (abstrahując już od GO czy innych zanieczyszczeń i eksternalizacji) i, owszem, inwestując w to wielkie środki, albo w ogóle nie mieć energii, bo transformacja systemu energetycznego to bite 20 lat (http://en.wikipedia.org/wiki/Hirsch_report), a do tego czasu możemy powiedzieć papa ropie i gazowi.
Oczywiście lobby przemysłowe nie patrzy w takim horyzoncie czasowym, sprzeciwia się więc zmianom (szczególnie przez swoje przybudówki, takie, jak NIPCC).
Jak pisze Arek "komisarze są od rewolucji". Oby, bo potrzebujemy rewolucji energetycznej.
Zadam jeszcze złośliwie pytanie, od czego jest jego NI(pc)C
:)
…a no cóż komisarze zawsze byli od rewolucji, tylko że te ostatnie poza cierpieniami, zwykle Światu nic więcej nie przynosiły…
Jednym z najważniejszych pkt. w programie australijskiej koalicji na rzecz węgla (ale także i NIPCC) jest promowanie wszelkich działań proekologicznych, pro-energooszczędnościowych, rozwijających technologie bezwęglowe, odnawialne; ale jedynie w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju (tj. „oddawania” środowisku tego co mu „zabraliśmy”) a nie o coraz bardziej wątpliwej jakości hipotezę GO. Szczególnie nie chcemy sekwestracji CO2 , jako całkowicie zbędnej i kosztownej technologii. A wg IPCC, to właśnie ta ostatnia powinna pochłonąć do 2050 r. ponad 1/3 kosztów związanych z walką z GO.
Pamiętajmy przy tym, że jakikolwiek postęp technologiczny związany z rewolucją, czy wojną (zakładający gwałtowność wydarzeń nad którymi można łatwo stracić kontrolę), jest owszem bardzo szybki, ale i bardzo kosztowny…