Projekt, który może doprowadzić do tego, że w ciągu najbliższej dziesięciolatki japońskie wybrzeże zostanie zabudowane platformami wielkości wioski, to skutek paniki, która ogarnęła kraj w związku z możliwością wyczerpania się zasobów naturalnych i wizją kryzysu energetycznego.
Ekologiczne generatory mierzące 2 km na 800 m mają pobierać i przetwarzać energię Słońca i wiatru. Każdy z nich będzie wytwarzał ok. 300 megawatogodzin energii. Część energii będzie zużywana na przetransportowanie elektryczności na ląd. Ale konstruktorzy z Uniwersytetu Kiusiu chcą łączyć po trzy jednostki, co pozwoli uzyskać im moc równą standardowej elektrowni atomowej.
To niejedyny prezent ekoge-neratorów dla środowiska: część mocy, jaką wyprodukują baterie słoneczne i turbiny wietrzne, będzie wykorzystywana do zasilania podwodnych banków diod świecących typu LED.
Dzięki obecności diod platformy zamienią się w farmy wyselekcjonowanych wodorostów, które pochłaniają dwutlenek węgla i stanowią pożywienie dla ryb i planktonu. Ponieważ woda głębinowa jest bogata w minerały sprzyjające rozwojowi wodorostów, turbiny wietrzne zasilą pompy, które przepompują tę wodę na powierzchnię.
Każdy bezzałogowy generator ma się składać z kilku sześciokątnych platform. Między nimi zostaną rozciągnięte ogromne siatki wspierające turbiny wietrzne i 200 tys. wydajnych paneli słonecznych. Pod panelami będą świeciły diody LED.
Ponieważ Japonia nie posiada złóż, rosnące ceny ropy i gazu wzbudziły zaniepokojenie tamtejszego rządu. Także przyszłość japońskich elektrowni atomowych stanęła pod znakiem zapytania, gdy po trzęsieniu ziemi w 2007 r. trzeba było zamknąć największą siłownię jądrową.
Tymczasem naukowcy z Kiusiu przewidują, że ich plany zostaną zrealizowane w ciągu trzech lat. Rozpoczęto już testowanie miniatur ekogeneratorów, a wkrótce badaniom będą poddane modele normalnej wielkości.
źródło: polskatimes.pl
Czytaj więcej o energii pływów oceanicznych.
komentarze [0]






