- Dla dobra naszej gospodarki, naszego bezpieczeństwa i przyszłości naszej planety jako prezydent wyznaczę konkretny cel: w ciągu dziesięciu lat ostatecznie skończymy z naszą zależnością od bliskowschodniej ropy - mówił Barack Obama podczas konwencji Partii Demokratycznej w Denver.
Kwestie ropy posłużyły m.in. do zaatakowania jego rywala z Partii Republikańskiej. Obama wskazywał, że Waszyngton od trzydziestu lat mówi o uzależnieniu Stanów Zjednoczonych od ropy, a John McCain dwadzieścia sześć z tych trzydziestu lat spędził w stolicy. W tym okresie sprzeciwiał się zaostrzaniu norm zużycia paliwa dla samochodów, inwestowaniu w energię odnawialną i odnawialnym paliwom.
- Dzisiaj importujemy trzy razy więcej ropy niż w momencie, kiedy senator McCain został po raz pierwszy zaprzysiężony. Przyszedł czas, aby skończyć z tym uzależnieniem i zrozumieć, że odwierty są rozwiązaniem doraźnym, a nie długofalowym - podkreślał Barack Obama.
Zapowiadał, że jako prezydent rozpocznie eksploatację zasobów gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych, zainwestuje w czyste technologie węglowe i znajdzie sposoby na bezpieczne wykorzystanie energii jądrowej. Zadeklarował również pomoc amerykańskim koncernom motoryzacyjnym w przestawieniu się na produkcję oszczędnych samochodów.
- W ciągu następnej dekady zainwestuję 150 mld dol. w ekonomicznie opłacalne źródła energii odnawialnej - w energię wiatrową i słoneczną oraz nową generację biopaliw. Inwestycja ta stworzy nowe dziedziny gospodarki oraz 5 mln miejsc pracy, dobrze płatnej i niemożliwej do przeniesienia za granicę - wskazywał Obama.
Dodał także, że rząd musi wziąć na siebie zadanie uniezależnienia kraju od importowanych nośników energii, ale jednocześnie każdy z obywateli musi zadbać o to, aby domy i zakłady pracy były bardziej energooszczędne.
źródło: wnp.pl
Zapraszamy do działu Humor.
komentarze [0]






