Marta Marzysz: Przede wszystkim gratuluje Panu wielkiego sukcesu, ale podejrzewam, że nie było łatwo przeprowadzić tak wielki projekt. Zatem czy może Pan podzielić się z nami informacjami na temat problemów z rozpoczęciem tego projektu ze względu np. na uregulowania prawne w Polsce (albo w UE)? Jak wyglądała początek realizacji projektu?
Andrzej Werkowski: Dziękuję serdecznie! Dość gruntownie przygotowaliśmy się do rozpoczęcia tego typu projektu, co zminimalizowało zaistniałe problemy. Od 2003 roku Vertis realizował jeden z pierwszych w CEE projektów redukcji emisji N2O w zakładach azotowych Nitrogenmuvek (Węgry). Po rozpoczęciu działalności w Polsce w 2004 roku Vertis zaczął rozpoznawać potencjał polskiego rynku m.in. w zakresie realizacji podobnych projektów. Okazało się, że cztery polskie zakłady nawozów azotowych (Anwil, ZAK, ZAP i ZAT) emitują znaczne ilości N2O. W 2005 roku Vertis nawiązał kontakt z Zarządem Anwil i zaproponował realizację projektu w oparciu o Mechanizm Wspólnych Wdrożeń Protokołu z Kioto. Anwil miał już pewne rozpoznanie sprawy i szybko podjął temat. Powołany został zespół projektu JI, a sprawę cały czas nadzorował Członek Zarządu, Dyrektor ds. Technicznych i Rozwoju. Pojawili się oczywiście konkurenci oferujący różne usługi dla firmy Anwil, dlatego przeprowadzono profesjonalne postępowanie przetargowe, w wyniku którego we wrześniu 2006 podpisał umowę z firmą Vertis. Główną barierą, znacznie wydłużającą proces decyzyjny, była nieznajomość mechanizmu JI, gdyż polski rząd nic nie robił, aby przybliżyć ten mechanizm przedsiębiorcom (to dotyczy poprzednich gabinetów).
MM: Na jakich etapach realizacji projektu spotkał się Pan z największymi problemami i jakie to były problemy?
AW: Problemów nie brakowało. Na każdym etapie pojawiały się jakieś problemy. W fazie przygotowawczej (do dnia wyboru partnera) brakowało wsparcia rządu w zakresie promocji tej formy redukcji gazów cieplarnianych w Polsce. Sami musieliśmy wykonać benedyktyńską, pozytywistyczną pracę edukacyjną w zakresie możliwości aplikacji mechanizmu JI. Na etapie przetargu i negocjacji głównym problemem, chociaż w efekcie zakończonym sukcesem, było przekonanie Zarządu Anwil, że firma nie potrzebuje jako partnera ani dostawcy technologii redukcji emisji N2O (maksymalna swoboda wyboru najlepszego rozwiązywania technicznego), ani potencjalnego nabywcy uprawnień ERU (może uniemożliwić uzyskanie najlepszej ceny i najlepszych warunków transakcji), ale partnera, który doskonale zna funkcjonowanie mechanizmu JI, potrafi zaplanować cały proces, a następnie go przeprowadzić, umie zdefiniować różne rodzaje ryzyka i doradzić, jak je zminimalizować; partnera, który przy założonym poziomie ryzyka potrafi zmaksymalizować przychody z projektu dla zakładu Anwil.
Podczas realizacji fazy przedrealizacyjnej, do dnia otrzymania Listu Zatwierdzającego borykaliśmy się z brakiem zainteresowania rządu wspieraniem projektów JI. Bardzo długo trwało przekonywanie ministra środowiska o celowości realizacji projektu redukcji emisji N2O w Anwil i w innych zakładach. Proces wydawania Listu Wspierającego trwał ponad 7 miesięcy, ale trzeba jednocześnie przyznać i docenić, że był to jedyny wydany List Wspierający wydany przez ministra Jana Szyszko, pomimo wstrzymania realizacji innych projektów JI przez Resort Środowiska. Opóźnienia procedury administracyjnej powodowały wstrzymywanie realizacji projektu w Anwil, gdyż nie było wystarczającej pewności, że rząd RP ostatecznie poprze projekt. W tej sytuacji Anwil nie mógł zaciągać nieodwołalnych zobowiązań ani w zakresie dostawy technologii katalitycznej redukcji emisji N2O, ani finalizować transakcji forward sprzedaży uprawnień ERU. Przyspieszone wybory parlamentarne w październiku 2007 roku i zmiana rządu spowodowały dalsze kilkumiesięczne opóźnienie procedury zatwierdzania projektu. Na szczęście nowy rząd, czyli nowy minister środowiska bardzo szybko wysoko ocenił ten projekt i już w styczniu 2008 roku wydał List Zatwierdzający, co umożliwiło Zarządowi Anwil rozpoczęcie fizycznej realizacji projektu.
Do dnia uruchomienia systemów redukcji emisji N2O na obydwóch liniach produkcyjnych kwasu azotowego, czyli w fazie realizacyjnej brakowało obiektów referencyjnych, gdzie specjaliści z Anwil mogliby zobaczyć w podobnych warunkach przemysłowych funkcjonowanie systemu redukcji. Oferenci technologii przedstawiali pięknie swoje technologie w formie prezentacji i modeli, ale nie było możliwości zobaczenia działającej instalacji redukcji w warunkach rzeczywistych. Było to spowodowane albo ochroną tajemnicy handlowej, albo brakiem odpowiednich obiektów referencyjnych. Długie terminy dostawy dodatkowych elementów niezbędnych do modyfikacji reaktorów amoniaku (specjalne stopy, wytrzymujące ekstremalne temperatury). Spowodowało to niemożność zamontowania tzw. wtórnych katalizatorów redukcji N2O równocześnie na obydwóch liniach. Linia B została uruchomiona w maju 2008, a linia A dopiero w lipcu 2008. Od dnia uruchomienia systemów katalitycznej redukcji emisji N2O największym zagrożeniem były przedłużające się procedury administracyjne po stronie polskiej (opóźnienia w opublikowaniu wytycznych w sprawie zatwierdzania projektów JI) oraz po stronie kraju nabywcy ERU (UK) związane z wydaniem Listu Zatwierdzającego przez rząd brytyjski, uniemożliwiające wydanie przez DNV końcowego Raportu z Walidacji i formalne zarejestrowanie projektu przez JISC.
MM: Zastanawia fakt, że na dwóch liniach zamontowano dwa różne urządzenia (dwóch dostawców). Jak wybrana została zastosowana technologia redukująca emisję N2O? Dlaczego na każdej z linii produkcyjnej jest różny dostawca urządzeń redukujących emisje?
AW: Najważniejsze, że Anwil miał pełną swobodę w wyborze technologii, co nie miałoby miejsca, gdyby partnerem Anwil był dostawca technologii, co ma np. miejsce w innych zakładach azotowych w CEE. Specjaliści Anwil (najwyższej klasy fachowcy) porównali propozycje wszystkich wiodących producentów katalizatorów i dokonali bardzo wszechstronnych analiz. Ważne podkreślenia jest także to, że Anwil rozpoczął proces wyboru dostawcy na bardzo wczesnym etapie i dzięki temu miał dużo czasu na negocjacje, wizyty w zakładach referencyjnych, chociaż nie do końca odpowiadających specyfice produkcji w Anwil i analizy. Zarząd firmy wybrał dwa katalizatory, aby przede wszystkim zdywersyfikować ryzyko technologiczne. Trzeba pamiętać, że technologia redukcji N2O nie jest jeszcze dobrze rozpoznana i nie istnieją technologie "of the shelf". Technologia projektowana jest pod konkretny układ produkcyjny na zasadzie "tailor's made". Ryzyko, że zainstalowany układ nie uzyska wymaganego poziomu redukcji N2O albo spowoduje poważne zakłócenia podstawowego procesu jest znaczne. Świadczą o tym przykłady kilku instalacji z zakładów zlokalizowanych w krajach CEE, gdzie zaobserwowano podobne problemy. Dodatkowym argumentem było to, że polska technologia została już praktycznie sprawdzona w warunkach przemysłowych i osiągnęła bardzo dobre wyniki w zakresie redukcji N2O. Posiadanie polskiego partnera stwarza także większy komfort, gdyż reakcja na ewentualne problemy będzie natychmiastowa, a ponadto pozycja negocjacyjna Anwil wobec partnerów zagranicznych ulega wzmocnieniu.
MM: Czy redukcja N2O dla urządzeń: brytyjskiego i polskiego jest równa? Ile wynosi, a ile to jest po przeliczeniu na CO2?
AW: Za wcześnie na dokonywanie jednoznacznych ocen. Technologia brytyjska pracuje niewiele ponad 2 miesiące, a polska dopiero drugi tydzień. Obydwaj dostawcy gwarantują średnią redukcję w okresie kampanii nie mniej niż 75%. Pierwsze wyniki potwierdzają, że poziom ten powinien być z łatwością osiągnięty, a nawet przekroczony.
Przewidywana redukcja emisji N2O wynosi w przeliczeniu na CO2 ponad 700.000 ton CO2 rocznie (po podzieleniu przez 310 otrzymamy wielkość redukcji N2O). To mniej więcej tyle, ile wynosi alokacja uprawnień dla całego sektora ceramicznego w ramach KPRU na lata 2008 - 2012. To 2 razy więcej niż wynosi redukcja wszystkich projektów JI zatwierdzonych przed projektem w zakładów Anwil, to wielkość emisji CO2 dużej elektrociepłowni np. EC Katowice.
MM: Chciałam jeszcze zapytać czy znany jest już nabywca jednostek ERU wygenerowanych z projektu? Czy będzie to jeden nabywca dla wszystkich jednostek?
AW: Nabywcą 50% ERU jest Citigroup z siedzibą w Londynie. Nabywca lub nabywcy pozostałych jednostek zostanie wyłoniony w terminie późniejszym.
MM: W ogłoszonym 1 lipca br. rozporządzeniu KPRU II instalacji zakładów Anwil nie jest wpisana. Skąd zatem pójdą jednostki ERU?
AW: W KPRU została stworzona rezerwa na projekty podlegające regule podwójnego liczenia (double counting), czyli projekty wkraczające w obszar jurysdykcji EU ETS. W przypadku projektu w firmy Anwil nie ma to zastosowania, gdyż zredukowany N2O nie jest wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej lub cieplnej, a więc nie ma potrzeby tworzenia rezerwy w KPRU na ten projekt. Jest to "kliniczny" przypadek JI, jedyny efekt, to efekt środowiskowy, a jedyna motywacja dla dewelopera, kompensująca duże ryzyko technologiczne i inne, to przychody ze sprzedaży ERU. Jednostki ERU przyzna rząd ze swojej puli AAU, otrzymanej w ramach Protokołu z Kioto, ale dla rządu będzie to działanie neutralne, gdyż rząd przekaże krajowi nabywcy tylko tyle uprawnień, ile fizycznie zostanie zredukowane, czyli "saldo" nie ulegnie zmianie. Innymi słowy, rząd nadal będzie posiadał taką samą liczbę "wolnych" AAU, które może (powinien!) zbyć w ramach mechanizmu IET/GIS (International Emission Trading / Green Investment Scheme).
Andrzej Werkowski - Od 2004 roku Prezes Zarządu Vertis Environmental Finance Poland Sp. z o.o., spółki wchodzącej w skład międzynarodowej grupy finansowej, brokerskiej i doradczej w obszarze ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, energii odnawialnej oraz zarządzania uprawnieniami do emisji. Przewodniczący Forum CO2, porozumienia międzybranżowego przemysłu w obszarze redukcji gazów cieplarnianych. Pełnomocnik oraz ekspert Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii w zakresie problematyki Protokołu z Kioto i EU ETS.
źródło: ekowiedza.pl







No nie jak to drugi raz to czytam, to tego tylko tak krótkim komentarzem jak pierwszy poniżej nie skwituję, bo mnie po prostu zalewa…
Zorganizowano silnie zbiurokratyzowany i skrajnie skomplikowany (wg twórców zapewne prosty tani i logiczny) system handlu emisjami w 27 krajach UE,
- powstało wiele przedsiębiorstw, których działalność jest nastawiona tylko i wyłącznie na usuwanie GHG !!!
Instytucje państwowe i prywatny biznes już wydały ogromne pieniądze a chcą wydać (z naszej kieszeni oczywiście) wielokrotnie większe, na walkę z emisjami GHG…
Symptomatyczne jest przy tym to, że poza redukcją efektu cieplarnianego zdecydowana większość z zastosowanych tutaj technologii, nie wpływa na poprawę innych parametrów ekologicznych, technologicznych i ekonomicznych, lub robi to w stopniu niewielkim w stosunku do nakładów…
I druga znacznie smutniejsza konstatacja - nikt nie zwolni tysięcy urzędników obsługujących tak piękny system nakazowo-rozdzielczy tylko dlatego, że:
… jacyś tam „niszowi” naukowcy powiedzą, iż emisje głównych GHG (za wyjątkiem oczywiście freonów) są przyjazne a nawet BARDZO PRZYJAZNE dla świata - ba - nawet jeśli przedstawią na to twarde dowody...
Maszyna skrajnego absurdu ruszyła i trudno ja będzie już kiedykolwiek zatrzymać…
Firmy prywatne przede wszystkim muszą zarobić - no bo poniosły ogromne nakłady - nie przyjmą do wiadomości, że niepotrzebnie...
- więc wszyscy oni razem (biznesmeni + UE biurokraci) będą uprawiać propagandę sukcesu jak wyżej - „a la Gierek” i…
…i nawet jak OCEAN NA RÓWNIKU ZAMARZNIE TO DALEJ BĘDĄ OGRANICZAĆ EMISJĘ - bo będą twierdzić, że jak ograniczymy ją jeszcze troszeczkę - to ocean odmarznie, na pewno odmarznie...
- „będzie Świat zadowolony, będzie Świat zadowolony”…
Jak nic przypomina mi to II etap reformy socjalizmu w PRL-u w latach 80-tych...
- jeszcze trochę wysiłku a byłby on lepszy od kapitalizmu - tak nam w kółko mówiono - tylko jeszcze trochę bardziej planowo należało działać i wszystko jeszcze centralniej rozdzielać…
.............................................................................................................................................................
…oraz kojarzy z pewną opowieścią satyryka Daukszewicza…
- otóż on jako harcerz był na uroczystościach 500 rocznicy bitwy pod Grunwaldem. W nocy przed imprezą okoliczni mieszkańcy żyjący w gospodarce notorycznych niedoborów, oczywiście ukradli absolutnie wszystkie rozwieszone dzień wcześniej flagi…
Jeszcze przedwojenny harcmistrz odpowiedzialny za te flagi, został wezwany do komitetu organizacyjnego imprezy i dostał polecenie: tak opisać to smutne zdarzenie by nie padło słowo „kradzież” (w aktualnościach powyżej brak jest podobnego określenia: „bezsensowna inwestycja”).
Przedwojenny harcmistrz pił po raz pierwszy w życiu i to całą noc...
Rano wstał, z dziwnym dla niego bólem głowy - to raz, a dwa: napisał w raporcie tak:
„na cześć i z okazji 500 rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem flagi WYŁOPOTAŁY się na wietrze…”
.......................................................................................
Niech żyją towarzysze z Vertis Environmental Finance Poland Sp. z UE zoo - specjaliści od WYŁOPOTYWYWANIA się flag !
Niech żyją!,
Niech żyją!
„Bój to jest nasz ostatni, emiiisyyyjjjny skończy się smródddddddddddddd...”
Z jednej strony to dobrze, wielkie brawa, że potrafimy nieźle zarobić na "ludzkiej głupocie" i nic nie stracimy z przyznanych limitów emisji (przynajmniej na razie), ale...
...ale z drugiej strony na "księżycowej ekonomii" na dłuższą metę jeszcze się nikt nie dorobił...