Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28437620

Słońce Sahary zasili Europę
środa 2008-07-30

Ambitny projekt popierają między innymi brytyjski premier Gordon Brown i prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Wszystko po to, by zwalczać rosnącą emisję gazów cieplarnianych, które pogarszają klimat na Ziemi. Plan ma jednak też wymiar polityczny - gdyby się powiódł, stałby się pierwszym sukcesem powołanej w tym miesiącu w Paryżu Unii dla Śródziemnomorza.

- Gdybyśmy zmieniali w elektryczność zaledwie 0,3 proc. światła słonecznego spadającego każdego dnia na Saharę i pustynie Bliskiego Wschodu, to Europa nie miałaby problemów z prądem - przekonuje Arnulf Jaeger- -Walden z Europejskiego Instytutu Energii. Naukowcy uczestniczący w konferencji "Euroscience Open Forum", która skończyła się przedwczoraj w Barcelonie, entuzjastycznie przyjęli pomysł Jaegera-Waldena.

Wielu z nich od dawna nalegało na szersze wykorzystanie energii odnawialnej dostarczanej naturalnie na Ziemię w postaci promieni słonecznych. Na niewielką skalę używa jej już kilka krajów w basenie Morza Śródziemnego, w tym Hiszpania, Portugalia i Algieria. Jednak w skutecznym stosowaniu paneli słonecznych przeszkadzała zmienna europejska pogoda. Każda grubsza warstwa chmur drastycznie zmniejsza wydajność baterii słonecznych.

Problemem jest też brak miejsca na ich budowę w Europie. Rozwiązanie Arnulfa Jaegera-Waldena jest tak proste i oczywiste, że wydaje się wręcz genialne. Sahara jest idealnym miejscem na tego typu projekt. Ogromne pola ogniw słonecznych nie tylko nikomu by nie przeszkadzały, ale dzięki bliskości równika będą one generować nawet trzy razy więcej energii niż w Europie. No i nad pustynią rzadko powstają chmury na tyle grube, by odciąć promienie słoneczne.

Według wstępnych analiz naukowców ogromna elektrownia solarna na Saharze będzie zajmować powierzchnię podobną rozmiarami do województwa łódzkiego, czyli około 20 tys. kilometrów kwadratowych. Ale to zaledwie ułamek terytorium takiej np. Algierii.

Elektrownia miałaby się składać albo z ogniw słonecznych, albo turbin parowych. Woda po przejściu w stan gazowy pod wpływem ciepła słonecznego napędzałaby produkującą prąd turbinę. - Jeżeli okaże się opłacalna, to taka innowacja jest właśnie tym, czego potrzebujemy, by zwalczyć skutecznie zmiany klimatyczne - mówi Doug Parr, szef naukowców brytyjskiego oddziału Greenpeace.

Projekt nie będzie jednak tani. Większość krajów europejskich bowiem wciąż nie ma właściwej infrastruktury, by przyjmować dostawy prądu z Afryki Północnej. Konieczna byłaby również budowa specjalnego podmorskiego kabla. Przy tym - co warto podkreślić - koszt zainstalowania samych paneli słonecznych byłby stosunkowo niewielki.

Według wstępnych ustaleń inwestycja może pochłonąć nawet 450 mld euro. Jednak do 2050 roku dzięki niej do Europy trafi aż 100 gigawatogodzin elektryczności. To więcej niż cała produkcja Wielkiej Brytanii. Dla porównania Algieria planuje budowę swej elektrowni opartej na energii słońca i gazu z własnych złóż. W 2020 roku będzie ona mogła eksportować do Europy "zaledwie" 6 GWh energii.

Co więcej, dzięki umieszczeniu elektrowni blisko równika energia ta byłaby niezwykle tania. - Koszt jednej kilowatogodziny z elektrowni słonecznej zlokalizowanej w południowych Włoszech lub w Afryce Północnej wynosiłby zaledwie 15 eurocentów. W największej europejskiej elektrowni słonecznej pod Lipskiem jest kilkakrotnie wyższy - przekonuje Jaeger-Walden. - To mniej niż płaci przeciętny obywatel - dodaje uczony.

Mimo kosztów przywódcy Francji i Wielkiej Brytanii entuzjastycznie przyjęli projekt. Dla prezydenta Sarkozy?ego to kolejny zysk dla UE, która z jego inicjatywy zaopiekowała się krajami Afryki Północnej w ramach Unii dla Śródziemnomorza. Bez ścisłej współpracy powstanie elektrowni słonecznej na Saharze nie byłoby możliwe.

Budowa ogromnej elektrowni zrewolucjonizowałaby też rynek energii odnawialnej. Kraje takie jak Dania czy Wilka Brytania mogłyby eksportować prąd ze swoich elektrowni wiatrowych lub importować zieloną energię np. z Islandii.

Pomysł uświadomił im, że w walce z globalnym ociepleniem muszą współpracować. - Jeżeli się nie połączymy, nie damy rady zmniejszyć emisji CO2 - mówił Giovanni de Santi z unijnego Wspólnego Centrum Badawczego.

źródło: polskatimes.pl

Czytaj więcej o alternatywnych źródłach energii.

Co możesz zrobić dla klimatu?

Komentarze użytkowników
 Dwako~2008-08-03 22:17:4480.54.118.23
Super super super!! Nareszcie jakieś konkretne i skuteczne działania na rzecz klimatu.