Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28451493

Kłopoty z oszczędzaniem energii
wtorek 2008-07-29
Przygotowywana ustawa o efektywności energetycznej ma wprowadzić tzw. białe certyfikaty, otrzymane w zamian za przeprowadzane działania zwiększające oszczędność energii. Przemysław Chryc, dyrektor marketingu i sprzedaży Electrabel Polska, przypomina, że Francja posiada rozwinięty system białych certyfikatów, które zostały tam wprowadzone już w 2003 r.

- We Francji system białych certyfikatów działa w oparciu o dwie zasady. Pierwsza obejmuje działania standardowe, np. jeżeli klient udowodni, że u niego w zakładzie przeprowadzono konkretną ilość typowych działań racjonalizujących zużycie energii, np. wymieniono stare żarówki na energooszczędne lub zastosowano falowniki w silnikach elektrycznych. Wówczas wystarczy przedstawić listę takich działań i niemal automatycznie otrzymuje się białe certyfikaty - mówi Przemysław Chryc.


Wszystkie inne rozwiązania są to tzw. projekty specjalne. Jak informuje Przemysław Chryc, z projektu specjalnego bardzo trudno otrzymać białe certyfikaty ponieważ trzeba go przeprowadzić, zgłosić go do Instytutu Efektywności Energetycznej i specjaliści z Instytutu oceniają czy przeprowadzone działania rzeczywiście doprowadziły do oszczędności energii.

- Praktyka pokazuje, że przedstawicieli Instytutu trudno przekonać, że przeprowadzone wdrożenia przyniosły realne oszczędności energetyczne - dodaje przedstawiciel Electrabel Polska.

Projekty specjalne dotyczą przede wszystkich działań w przemyśle. Jednakże, we Francji ponad 90 proc. projektów mających na celu obniżanie zużycia energii to projekty standardowe, które są uznawane prawie automatycznie.

Nie wiadomo jaki przybierze kształt ustawa o efektywności energetycznej w Polsce. Według Chryca, jeśli będzie miała podobny kształt jak we Francji to wcale nie musi być ustawa sprzyjająca rozwojowi usług energetycznych. Bez wątpienia łatwiej będzie uzyskać oszczędności w starych zakładach niż nowoczesnych firmach. W pierwszej kolejności firmy będą zapewne szukały rezerw prostych, jednak w wielu przypadkach zostało już to zrobione.

Druga kwestia to niejasna definicja przeglądu energetycznego w Polsce. Firmy oferują usługi nazywające się w podobny sposób, ale nie są one porównywalne ze sobą. Klienci często nie analizują dogłębnie zakresu wykonywanych usług, koncentrując się na cenie, decydują się na bardzo tanie lub nawet darmowe usługi. A oferty różnią się znacząco, poziomem technicznym, doświadczeniem specjalistów wykonujących przegląd, kompleksowością i zakresem, bo np. jedne obejmują tylko energię elektryczną, a inne wszystkie media energetyczne.

źródło: wnp.pl

Czytaj o możliwych scenariuszach dla Ziemi przy podniesieniu się temperatury o 3, 4, 5, 6 i 7 st. C.

Komentarze użytkowników
 Arkadiusz S.~2008-07-30 13:41:14217.98.12.253
Gdy czytam zdanie "Jednakże, we Francji ponad 90 proc. projektów mających na celu obniżanie zużycia energii to projekty standardowe, które są uznawane prawie AUTOMATYCZNIE."

... to mi się śmiać i płakać chce...

Przecież to jest wręcz "w żywe oczy" mechaniczne wykorzystanie przepisów by zarobić i jednocześnie jako kraj bogaty mieć "w głębokim poważaniu" rzeczywiste oszczędności...

Europa i jej feudalny świat nauki - "czkawka" niedokończonej reformy von Humboldt'a, „wyprodukował” ostatnio dokument podobnie pseudo-logiczny jak powyższy sposób certyfikacji - projekt sprawozdania m. in. wyjaśniający rozbieżną z największym wzrostem zużycia paliw kopalnych, "stagnację" temperatury w latach 1940-72.

„Wytłumaczono” tam, że to na pewno nie Słońce odpowiada za ww. stagnację temperatury w tamtym czasie, ale nagromadzone w tych latach w atmosferze pyły, smog i inne aerozole przemysłowe (szczególnie w latach 1960-70) pochodzące z Europy a tworzące chmury.

Dopiero usunięcie aerozoli przez masowe montowanie elektrofiltrów w latach 1980 - 90 dać miało możliwość zaistnienia "efektowi cieplarnianemu" - konstatują Ruckstuhl i jego koledzy z EPA w projekcie sprawozdania na temat skutków klimatycznych związanych z jakością powietrza.

Na stronie RealClimate, było nie było stronie związanej z IPCC, nie zostawia się „suchej nitki” na takim twierdzeniu - „prawie wszystko tam jest źle zinterpretowane” piszą w RealCliamte…
W 4 punktach stwierdzają (21.07.08) ni mniej ni więcej: tylko że to jest niemożliwe by aerozole przemysłowe i inne „odczłowiecze” odpowiadały za powyższą rozbieżność, bo:

„Jak malało zapylenie atmosfery pochodzące z Europy i USA, to w tym samym czasie rosło te związane z Azją…, i...
...i obecnie ”globalnie” zapylenie atmosfery jest być może tylko nieznacznie niższe” niż w latach 60- 70-tych…
 Arkadiusz S.~2008-07-30 08:08:45217.98.12.253
Treść

Napisałem to co poniżej bo po prostu nie chcę zachowywać się jak te bezrozumne bydło prowadzone na rzeź...

A tobie drogi Jakubie życzę miłego "zarzynania się" przy płaceniu za emisje...
- bo to tak na prawdę TY a nie kopalnie czy elektrownie, za nie zapłacisz - ok. 600 - 700 zł już w przyszłym roku...

I nie pomogą Ci zainstalowane energooszczędne żarówki, sprzęt AGD, czy jeżdżenie autobusem zamiast własnym samochodem - nikt Ci nie da za to "energetycznej lojalki"...

P.S. Dziś 30.07 w państwowym radiu - pr. 3, usłyszałem, że Arktyka ociepla się szybciej niż przypuszczano.......................................................................
(a jest akurat odwrotnie - co potwierdza - ta wypowiedź w radio - działanie "prawa Marphiego"... ).

No cóż kłamstwo wielokrotnie powtarzane żyje znacznie dłużej niż prawda
- to kolejne prawo które tutaj działa - i nie ważne kto to powiedział, ważne że tak rzeczywiście jest...
 Jakub D.~2008-07-29 15:40:1087.116.205.111
Arek chciało ci sie to pisac??
 Arkadiusz S.~2008-07-29 13:54:41217.98.12.253
Treść

"białe certyfikaty"? - papier na "GO poprawność", czyli takie energetyczne "lojalki"?

Nie wiem czemu tak ciągle wszelkie działania w duchu "walki z GO", mi się z nieboszczką "komuną" kojarzą...

...ale nie tylko mnie:

Mój „kolega po fachu” (adviser of meteorology - doradca meteorologiczny) dr Joseph D’Aleo
(35 lat doświadczenia zawodowego) były profesor kolegium Meteorologii w Lyndon State College, a obecnie dyrektor Zespołu Wykonawczego Międzynarodowego Projektu Oceny Zmian Klimatu i Środowiska (ponadto członek CCM, AMS), i znany propagator nauki,

„znienacka”…

…w lipcu 2007 pozwolił sobie przyjrzeć się korelacji między temperaturami nad USA a zmiennością aktywności Słońca…,

…na początek zauważył, że IV raport IPCC:

1. „… ignoruje fakt, że łączna globalna ilość stacji spadła o 66 procent po 1990 roku”, (szczególnie w krajach byłego Z. Radzieckiego i Afryce).”

2. „…ignoruje doniesienia, że większość stacji Świata może nie spełniać norm Światowej Organizacji Meteorologicznej dla lokalizacji instrumentów.”…

… jednak National Climatic Data Center (USA) to „inna para kaloszy” - posiada sieć aż 1221 stacji co stanowi blisko ½ całej globalnej sieci stacji na Świecie. Ich pomiary zapewniają bardziej stabilną i ciągłą rejestrację temperatur niż w pozostałej części Świata. Ponadto USA to ponad 6% powierzchni lądów !

Co więc mówią amerykańskie pomiary i (tutaj wyprzedzę nieco „porządek narracji”) i dlaczego różnią się dość znacznie od tych dla całego Świata ?

…zacznijmy od końca, czyli… tegoż „dla całego Świata”:

Pomiary temperatury na świecie (np. hadCRUT) to kompilacja temperatur z nad lądów i oceanów…

…a oceany mają nieco większą bezwładność termiczną w porównaniu z atmosferą, i w związku z tym pobierają od atmosfery ciepło, kiedy ona jest cieplejsza, a oddają je jej, gdy z kolei ona staje się chłodniejsza, ale…,
…ale dopiero po pewnym czasie. Ponadto na temperatury nad oceanami bardziej wpływają zmienności wchodzące w tzw. „Oceaniczny Indeks Cieplny” (są to np.: ENSO, cyrkulacja termohalinowa - tj. prądów na Atlantyku: w stronę biegunów i z powrotem; itp.).

- stąd oscylacje temperatury nad oceanami są dużo mniejsze niż nad lądami;

A że powierzchnia oceanów jest dwa razy większa od powierzchni lądów, to stąd i wykres zmian temperatury na Świecie jest dwa razy bardziej podobny do tego znad oceanów, niż tego znad lądów…

Wniosek: temperatura „światowa” pokazuje uśredniony (przez oceany) trend zmian, a…,

…a temperatura KONTYNENTALNA - odwrotnie - jego precyzyjniejszą i bliższą rzeczywistości zmienność.

Z jakim parametrem klimatu ta ostatnia temperaturowa zmienność (tj. ta kontynentalna - USA) jest lepiej skorelowana ?:

a) - z aktywnością Słońca ?,

…czy b) - z emisją antropogenicznego CO2?

Dr Joseph D’Aleo wziął sobie wykres aktywności Słońca - podobny jak na stronie KDZ w w części opracowania pt. „Obserwowane zmiany temperatury Ziemi”,
…i PORÓWNAŁ go ze zmiennością temperatury nad USA (wg NASA 2007 -http://data.giss.nasa.gov/gistemp/graphs/Fig.D.lrg.gif).

Następnie krótko podsumował swoje obliczenia:

„ZNALAZŁEM BARDZO SILNĄ KORELACJĘ (r - kwadrat ) = 0,86 [!!!] dla tego ZWIĄZKU [!!!].”
......................................................................................................................................

„… a taka sama korelacja wzrostu temperatury nad USA z wzrostem stężenia CO2 w tym samym okresie [1905 - 1999] na Świecie, była MNIEJSZA NIŻ 0,50. […!!!]”
..................................................................................................................................

Co znaczy taka jak ta ostatnia korelacja, tj. poniżej połowy = < 50%?

- to w praktyce najkrócej mówiąc: „żadna” korelacja…
- wskazuje ona po prostu, że na obie zmienności większy wpływ mają inne czynniki niż same porównywane zmienne; a ich wpływ na siebie może być nawet nieistotny (taka możliwość zawsze istnieje przy korelacji mniejszej niż 0,50…).

Skoro więc wzrost stężenia CO2 o 90 ppmv - ponad 1/3 w ciągu 50 lat, nie jest w stanie wywołać możliwego do udowodnienia statystycznego wzrostu temperatur nad kontynentami, to może w takim razie jest odwrotnie: to temperatura stoi za wzrostem stężenia CO2 w atmosferze?

Jest to wysoce prawdopodobne, bo CO2 nawet gdy znacznie silniej wydziela się nad lądami (a są na to dowody) to bardzo szybko równomiernie rozchodzi się po całej atmosferze (wg „ikony” IPCC C.D. Keeling’a - w okresie maks. 9 miesięcy i to nawet nad chłodnymi obszarami Ziemi)…

A może to tylko samo „nasze” - antropogeniczne CO2 jest lepiej skorelowane ze światową temperaturą, lub istotnie wzmacnia jej naturalny wzrost?

Badacze z Harvardu - Smithsonian Center for Astrophysics, i Oregonu - Institute of Science and Medicine; w publikacji dyskusyjnej: “Environmental effects of increased atmospheric
carbon dioxide” (http://www.oism.org/pproject/s33p36.htm - przesłanej w tysiącach egzemplarzy naukowcom i politykom na całym Świecie) na stronie 4 (Fig. 13) przedstawiają zestawienie 8 wykresów znalezionych w IV raporcie IPCC - zastanawiając się nad ich wzajemną korelacją.

Wyodrębniają oni trzy okresy obserwacji:
- 1910-1940 - praktyczny brak wzrostu stężenia antropogenicznego CO2 (< 0,1 Gt węgla na całe 30 lat !).
- 1940 - 1972 - najszybszy wzrost emisji „naszego” CO2 - 3 Gt C w samych paliwach w 32 lata,
- 1972 - 2003-5 - spadek tempa wzrostu emisji dwutlenku - 2 Gt C tylko paliwowego w 31-33 lata.

Mimo tak dużej zmienności we wszystkich tych trzech okresach, tempo wzrostu globalnej temperatury, szybkość topnienia lodowców lądowych, poziomu podnoszenia morza, wzrostu temperatury na półkuli Pn; były - można to stwierdzić z bardzo wysokim poziomem prawdopodobieństwa bliskim lub = 100% - IDENTYCZNE !!!

Nie zmieniły się istotnie ani „na jotę” - i to zarówno w okresie bez wzrostu zużycia paliw kopalnych (1910 - 40), jak i w okresie jego maksymalnego zwiększenia (1940 - 72), tj. o 330% !!!

Co ciekawe w okresie tegoż powyższego maksymalnego „zwiększenia” (1940 - 72), nad rejonami pogody ze stałymi wyżami pogodowymi - USA i obszary okołobiegunowe (gdzie przez większość roku nie ma chmur a więc efekt szklarniowy GHG a zwłaszcza CO2, powinien się objawić w formie „klinicznej”), zanotowano TENDENCJE SPADKOWE temperatur praktycznie CAŁKOWICIE SKORELOWANE z spadającą aktywnością Słońca !!!

Brak korelacji między temperaturą nad USA a stężeniem CO2 w atmosferze, - wysoka z kolei korelacja między tymże CO2 a średnią temperaturą Świata; może wskazywać na to, że to Słońce ODPOWIADA za obecna tendencję wzrostową stężenia CO2...


No dobrze, ale:
I. … zmiany aktywności Słońca też nie są tak dobrze skorelowane z zmianami stężeń CO2. Wyjątkowo silne wahnięcie aktywności w dół, w latach ok. 1945 - 65, nie przeniosło się na spadek stężenia CO2 w atmosferze…,
II. …a na str. 191 IV raportu IPCC jest tabela pokazująca, że od czasu tzw. Minimum Maunder’a w XVII w., aktywność Słońca wzrosła wg różnych autorów, tylko od ok. 0 do 0,68 W/m2; a niejaki Wang udowadnia nam, że nawet jak przyjmiemy większy wzrost aktywności - radiacji w UV - ultrafiolecie, niż w promieniowaniu widzialnym, to i tak jest to wszystko razem z powyższym 0,68 W/m2; będzie strasznie mało…,

…tylko jak mało?

Ano przyjrzymy się obu argumentom - i znowu odwrotnie najpierw II-mu, a później I-mu:

1. Autorzy cytowani w IV raporcie w tabeli na stronie 191 nie zgadzają się między sobą co do zakresu wahań ww. zmienności radiacyjnej Słońca: wg np. Hoyt’a et. al. (1993) różnica ta wynosiła by między 1700 rokiem a 1940 - ok 5 W/m2 [!], wg Lean’a et. al. (1992) ok. 2 W/m2, a wg Wang’a et al., poniżej 1W/m2.
2. …ponadto, jeżeli Słońce jest bardziej aktywne, to większe jest nie tylko promieniowanie ultrafioletowe, ale przy silniejszym wietrze słonecznym i burzach geomagnetycznych, nasila się też energetyczny efekt jego działania. W takich warunkach zwiększona ilość UV wytwarza ciepło w wysokiej i średniej warstwie atmosfery (co prowadzi też z czasem i do ocieplenia powierzchniowego).
Szczególnie dzieje się to w niskich i średnich szerokościach geograficznych (tropiki, strefa umiarkowana).
3. Ale…
…ale dopiero jeśli przyjrzymy się zmianom aktywności wulkanicznej Ziemi (http://www.michaelmandeville.com/vortectonics/vortex_correlations2.htm) i powiążemy je z aktywność słońca - np. tą ze strony KDZ; to zobaczymy prawdziwą „potęgę Słońca”…

- a szczególnie jego pola magnetycznego (bowiem maksimum jasności pokrywa się z maksimum magnetycznej „mocy” naszej gwiazdy).
„Ciągły przyrost aktywności wulkanicznej rozpoczął się w drugiej połowie lat sześćdziesiątych i trwa do dzisiaj.”, „W rzeczywistości przyrost ten ma charakter wręcz dramatyczny, wznosząc się na bardzo wysoki poziom po roku 1970.” - pisze M. W. Mandeville - kontrowersyjny „samouk” - gdy chodzi o historię, ale nie geofizykę. Tutaj do rzetelności jego zbioru danych trudno się przyczepić.
(zebrał on i usystematyzował dane z ostatnich ponad 100 lat o co najmniej 50% wszystkich wybuchów i odnotowanych wzrostów aktywności wulkanów, oraz trzęsień ziemi z tym związanych, i nie związanych - o sile powyżej 2,5 stopnia).

Jedynie tłumaczenie przez niego tej powyższej zmienności sejsmicznej Ziemi cyklem Chendler’a (tzw. „tektonika wiru”) jest wątpliwe.
Wiele bowiem danych wskazuje, że ten cykl jest wtórny do zmiany wpływu grawitacji Słońca i Księżyca, które zmienia ciśnienie wód w oceanach oraz kształt Ziemi na równiku, a to dopiero wpływa na zmiany położenia biegunów magnetycznych.

czyli ?…

Zmienność aktywności magnetycznej Słońca daleko lepiej tłumaczy zmiany aktywności sejsmicznej Ziemi, niż cykl Chendler’a.

…Mandevill nie wiedział, gdy robił swe badania (są to ustalenia dopiero ostatnich lat), że przy większych spadkach „mocy” słonecznej aktywności, najpierw wyraźnie słabnie słoneczne pole magnetyczne…, a Słońce „wypala się” nieco później - grzeje nas mocniej jeszcze jakiś czas po tym (taki cykl 11-letni - tj. ww. „dopalający”; jest z reguły 24-tym cyklem plam słonecznych - obecnie właśnie go zaczęliśmy).

Symptomatyczny jest tutaj okres lat 1942 - 1950 - bardzo niskiej aktywności magnetycznej Słońca, która na dodatek spadała bardzo gwałtownie…
…i skorelowanej z tym niskiej aktywności sejsmicznej Ziemi (co uwiarygodnia sposób zbierania danych przez Mandevill’a - nie mógł on bowiem znać tego zjawiska już w roku 1999…), spadku aktywności magnetycznej, w czasie której Słońce było jeszcze po poprzednim ekstremalnie gorącym szczycie, bardzo gorące przez prawie cały następny 11-letni cykl…
Termiczna aktywność Słońca spadła dopiero w latach 60 - 70, - mimo że już w tym czasie nieznacznie wzrosły siły słonecznego pola magnetycznego.

Także należy dodać, że aktywność Słońca (zwłaszcza magnetyczna przełożona na sejsmiczną Ziemi) jest silnie skorelowana ze zjawiskiem ENSO…

Reasumując:
- aktywność Słońca, poprzez przełożenie na aktywność sejsmiczną Ziemi, znakomicie lepiej koreluje się nie tylko z temperaturami z nad USA i Świata - tutaj nie bezpośrednio, bo z trendem zmian; ale i ze zwiększaniem stężenia CO2 w powietrzu.
Poprzez więc szczególnie ten SEJSMICZNY PARAMETR swojej „kosmicznej działalności”, także zdecydowanie lepiej współgra z powyższymi zmiennościami, niż wzrost emisji antropogenicznego CO2…

Mendevill w 1999 roku pisał ponadto, że:
„Czy podwodna aktywność wulkaniczna wzrosła również?
Niestety, podwodne wulkany nie są monitorowane w sposób spójny, co powoduje, że nie da się zebrać serii danych umożliwiających dokładny pomiar podwodnej aktywności wulkanicznej. Stanowi to ostrą ułomność nauki, ponieważ przyrost podwodnej aktywności wulkanicznej jest prawdopodobnie przyczyną globalnego ocieplenia. [szczególnie świadczyć o tym może wzrost poziomu wody Wszechoceanu praktycznie nieskorelowany istotnie z wzrostem stężeń GHG]”

Wiemy, że obecnie aktywność oceanicznego dna od kilku milionów lat rośnie (ilość wulkanów podwodnych sięga 3 milionów i ciągle powstają nowe) bo: „Analiza zawartości fosforu, pochodzącego z resztek organicznych, w osadach (paleo) Atlantyku i Pacyfiku wykonana przez geologów z University of Michigan, C. Her-moyiana i R. Owena [patrz: "Ancient oceans...", University of Michigan News Release, 31 maja 2001] wykazała niezbicie, że od sześciu do czterech milionów lat temu Ziemia przeżywała bardzo tłuste lata.” (dr M. Ryszkiewicz Wiedza i Życie 12/2001 - Ziemia i życie - kronika.)

Dlaczego?

Ciągle jesteśmy bowiem w czasie orogenezy - wypiętrzania gór - bo właśnie płyta afrykańska zaczęła mocniej „napierać” na europejską. Trwa proces - liczony na miliony lat, tworzenia w miejscu Morza Śródziemnego (jest to pozostałość po dawnym oceanie Tetydy) gór - które być może będą jeszcze wyższe niż Himalaje…



…dr D’Aleo opisując swoje zastrzeżenia dotyczące IV raportu IPCC konkluduje :


1. Możemy więc spokojnie - na późne lata XX., i początek XXI wieku - spojrzeć wstecz jako na „ZŁOTE dla Świata LATA” …


2. Przyszłe pokolenia będą potrząsać nad naszymi głowami […]:
- …nad tym jak nie udało się nam rozpoznać tego CIEPŁEGO „DOBRA”, kiedy go jeszcze mieliśmy […]”,

Dlaczego skoro to tak oczywiste, że nasze CO2 marnie - praktycznie wcale; nas nie ociepla (…), to IPCC i rządy UE, stoją tak „twardo” za IV raportem???

… a odpowiadając na to pytanie, skończę w takim razie ostatnie zdanie dr D’Aleo (te o potrząsaniu głową):

„…i nad tym jak nauka była UBEZWŁASNOWOLNIONA przez: POLITYKĘ, „EKOLOGIZM [w oryginale: „environmentalism”] ”, i CHCIWOŚĆ […].”

CHCIWOŚĆ ?

Przecież to przeciwnicy IPCC są chciwi!!!

-…to te niereformowalne naukowe „dziadki”… i korporacje z „pazernego” - wygodnego (na szczęście ostatniego - dodałby Dragon), „pokolenia węglowego” !!!

…ale przecież:

- to korporacje produkujące technologie magazynujące GHG 9podkładające naszym prawnukom „bomby ekologiczne” w postaci stężonego CO2) zarobią krocie… i chcą zarabiać je jak najszybciej - bez względu na koszty społeczne !!!

- bo to wielkie korporacje wykupią emisje węglowe (już wykupują: np. Anvil swoje uzyskane w wyniku ograniczenia emisji tlenków azotu limity, nie sprzedał polskiej ale brytyjskiej firmie…, bo wiadomo ta ostatnia była „bogatsza” - więc najzwyczajniej w Świecie więcej zapłaciła…).
Stosunkowo tanim kosztem (pewny „papier” - zamiast kosztownej i niepewnej co do efektów konkurencji na wolnym rynku) zapewniając sobie pozycję quasi-monopolistyczną na rynku…

- dlaczego mieli by nie popierać takich eliminujących ich „biedniejszą” konkurencję, działań, jak zalecenia wynikające z protokółu z Kioto?

- tanie technologie bez paliw kopalnych to technologie bardzo skomplikowane - trudne i drogie w wytworzeniu oraz eksploatacji…
…a więc zakaz importu brudnych wysokoenergetycznych technologii wynikający z Kioto, da na co najmniej kilkadziesiąt lat (!) nad biedniejszą resztą Świata, powyższym korporacjom, skrajną technologiczną przewagę …

- czy to jest rzeczywisty konieczny „efekt uboczny” tego by „ratować Świat” - czy może jednak przemyślana strategia?

Wreszcie na koniec:

Środki przeznaczone na „walkę” z GO można by było wydać na rozwiązanie daleko ważniejszych problemów związanych z nadmierną i rozrzutną ludzką eksploatacją Ziemi:

- czy Gore nie mógłby np. przede wszystkim protestować przeciwko jednorazowym opakowaniom - tekturowym kartonikom, które zasypują szczególnie USA ?

- a nasi IPCC eksperci: „walczyć” z bezmyślnym planem budowy autostrad w Polsce powielającym błędy krajów UE - fragmentującym na trwale - niszczącym w konsekwencji unikalne w Europie i Świecie, polskie środowisko przyrodnicze ?

- a IPCC - lepiej zapoznać się z globalnym zaciemnieniem, aerozolowo poprzez wpływ na albedo, grożącym lądolodom Antarktydy (mają o tym rozdział w IV raporcie - nic tylko działać…) ?

…na powyższym jednak nie zarobi się w „brzęczącej monecie” tyle, co na GO - to niestety wielka prawda - co najwyżej zarobią przyszłe pokolenia…

...ale powyższe 3 punkty są dla Ziemi i dla nas DALEKO WAŻNIEJSZE, niż „walka” z GO:

- i to właśnie chciałem udowodnić powyżej,

- i to dlatego ciągle, „uparcie”, aczkolwiek już „bez wiary” w szybki sukces, piszę tutaj te moje „skandalicznie” przydługie komentarze…