Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28435914

Koralowce wołają SOS
piątek 2008-07-11

Ostatnia edycja Księgi sprzed roku zawierała dane ponad 16 tys. gatunków zagrożonych wyginięciem - w tym ponad 8 tys. roślin i niewiele mniejszej liczby zwierząt (jest na niej co czwarty gatunek ssaków, co piąty ptaków i co trzeci płazów). Czerwona Księga grupuje gatunki w ośmiu kategoriach:


- niedostatecznie rozpoznane,

- najmniejszej troski,

- bliskie zagrożenia,

- narażone,

- zagrożone,

- krytycznie zagrożone,

- wymarłe na wolności (co oznacza, że pojedyncze okazy czy nawet populacje mogą żyć jeszcze w hodowlach i ogrodach zoologicznych),

- wymarłe całkowicie.

Za zagrożone wyginięciem uważa się należące do kategorii czwartej, piątej i szóstej.

Biały jak koral

Koralowce to zwierzęta należące do jamochłonów. Żyją pod postacią polipów przytwierdzone do dna morskiego. Najlepiej rozwijają się w ciepłych i nasłonecznionych wodach. Rafy tworzą wyłącznie w morzach tropikalnych na głębokościach nie większych niż 46 m. Nie wytrzymują one bowiem temperatury poniżej 18-19 stopni. W ciepłych i płytkich wodach niemal każdy metr kwadratowy dna pokryty jest różnobarwnymi koralami i ukwiałami. Rafy (a także atole południowego Pacyfiku) zbudowane są z miliardów wapiennych szkielecików pozostałych po koralach, które żyły przed wiekami. Żywe kolonie występują tylko w górnych partiach raf, dobudowując ich kolejne warstwy.

Koralowce świetnie dawały sobie radę na Ziemi przez dziesiątki milionów lat. Są dość mocno zróżnicowane, a na dodatek szeroko rozpowszechnione w różnych częściach globu, dlatego też trudno uznać je za szczególnie narażone na nagłe wyginięcie. Z drugiej jednak strony z danych paleontologicznych wynika, że w przeszłości koralowce przeżywały trudne chwile. Na przełomie kredy i trzeciorzędu wyginęło aż 45 proc. gatunków tych zwierząt.

Ostatnio zrobiło się o nich głośno w związku z ociepleniem klimatu. Gwałtowne zwiększenie poziomu dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych w atmosferze wyraźnie szkodzi rafom koralowym i to na dwa sposoby. Po pierwsze, podnosi się temperatura na powierzchni oceanów, po drugie, woda pochłaniająca CO2 ulega zakwaszeniu. Wysoka temperatura powoduje nagłe odbarwienie rafy, a także jej obumieranie. Korale tracą wspaniałe barwy, ponieważ wysokiej temperatury nie znoszą wypełniające je maleńkie kolorowe glony - zooksantelle. Z kolei zakwaszenie wód oceanicznych skutkuje spadkiem stężenia jonów węglanowych, w wyniku czego koralowce mają kłopoty z budową szkieletu.

Z tego też powodu ekipa Carpentera postanowiła sprawdzić, jak daleko pięknym koralowcom do wyginięcia. Spośród badanych 845 gatunków udało się zdobyć miarodajne dane na temat 704. Okazuje się, że aż 231 z nich, a więc prawie jedna trzecia, to organizmy narażone, zagrożone lub krytycznie zagrożone wyginięciem.

Tylko płazy mają gorzej

W największym niebezpieczeństwie znalazły się gatunki z rodzin Euphylliidae, Dendrophylliidae i Acroporidae (połowa z nich może za jakiś czas zniknąć z powierzchni Ziemi). Zdecydowanie bardziej zagrożone są koralowce występujące w wodach płytszych (do 20 m głębokości) niż te żyjące głębiej.

"Nasze badania pokazują, że sytuacja koralowców dramatycznie pogorszyła się w ciągu ostatnich 10 lat" - piszą autorzy raportu. Przed 1998 r. zaledwie 13 gatunków korali było zagrożonych, dziś jest ich aż 18 razy więcej!

Rok 1998 był akurat bardzo znamienny dla raf. To właśnie wtedy z powodu rekordowego ocieplenia wód oceanicznych zaobserwowano masowe blednięcie koralowców. Pięć lat później 6,4 proc. uszkodzonych raf odzyskało barwę, podczas gdy 16 proc. uznano za bezpowrotnie zniszczone.

Tylko jedna grupa zwierząt lądowych jest dziś bardziej zagrożona wyginięciem - twierdzą naukowcy. Chodzi o płazy, na temat których ekolodzy biją na alarm już od lat. Koralowce są w o tyle złej sytuacji, że prowadzą osiadły tryb życia i nie mają możliwości przenoszenia się w razie czego do nieco chłodniejszej wody.

Pod względem geograficznym w najgorszej sytuacji znajdują się rafy w rejonie Karaibów. - Zaledwie 25 proc. z nich jest naprawdę zdrowe - ostrzegli amerykańscy eksperci podczas odbywającego się właśnie sympozjum badaczy raf koralowych w Fort Lauderdale na Florydzie. W "Science" naukowcy piszą, że szczególnie cierpią tu dwa gatunki - Acropora cervicornis i Acropora palmata. Obydwa ostatnio dostały się na listę zagrożonych gatunków w USA. Umieszczony został na niej także inny popularny w tym rejonie gatunek korala - Montastraea annularis. Jego populacja wyraźnie zmniejszyła się w ciągu ostatniej dekady, na wielu rafach stracił już pozycję gatunku dominującego.

Korale Oceanu Indyjskiego wyjątkowo silnie ucierpiały na skutek ocieplenia wód w 1998 r.

Z kolei epicentrum morskiej bioróżnorodności - słynny Koralowy Trójkąt: Indonezja - Malezja - Filipiny, jest stosunkowo najbardziej narażony na niszczycielską działalność człowieka. Rafy cierpią tam na skutek intensywnych połowów ryb, a w Indonezji łowi się i sprzedaje również same korale. Ludzie niszczą też rafy, zanieczyszczając wody ściekami, pogłębiając dno na szlakach morskich czy detonując materiały wybuchowe pod wodą lub stosując cyjanek sodu w celu łatwiejszego połowu ryb. Do tego dochodzi jeszcze erozja gleb na lądzie i dewastacja lasów na wybrzeżu, które powodują coraz większe zamulenie wód przybrzeżnych, a w efekcie obumieranie polipów korali. Ten wpływ człowieka nie dotyczy wyłącznie Koralowego Trójkąta, ale także innych rejonów, a szczególnie Karaibów.

Stosunkowo najbardziej bezpieczne są koralowce na wyspach Pacyfiku i rafy na Hawajach, choć w przypadku Hawajów poczucie bezpieczeństwa może być złudne. To izolowany archipelag z wieloma endemicznymi (występującymi wyłącznie na tym terenie) gatunkami. - Wystarczy, że kilka z nich zostanie zagrożonych, a natychmiast ucierpi cała rafa - ostrzegają autorzy pracy w "Science".

- Rafy koralowe to nie tylko jedna z najpiękniejszych rzeczy na naszej planecie - przekonują. - To także poczucie bezpieczeństwa dla milionów ludzi, których dieta składa się głównie z bytujących tam ryb. Jeśli nie zadbamy w porę o korale, stracimy nie tylko perły naszej przyrody, ale narazimy się także na poważne kłopoty gospodarcze.

źródło: wyborcza.pl

Przeczytaj więcej o wpływie ocieplenia na oceany.

Co możesz zrobić dla klimatu?

Komentarze użytkowników
 p~2009-02-12 18:13:4489.76.65.37
" dlaczego koralowce w wytrzymały rok 1998 a zwłaszcza spektakularne dwa gwałtowne ocieplenia w "Młodszym Dryasie" (temperatura skok o 5-7 stopni w 3 lata a stężenie CO2 nawet w lodzie o 100 ppmv w kilkadziesiąt lat !!) "

Już pierwsza wypowiedź Arkadiusza S. przekonała mnie, że nie ma on pojęcia o temacie.

1. W młodszym driasie mieliśmy do czynienia z ochłodzeniem, nie ociepleniem. Ocieplenie nastąpiło wcześniej.
2. Skok temperatury dotyczył Grenlandii, gdzie trudno spotkać żyjące koralowce..
3. Stężenie CO2 zmieniło się o zaledwie kilkanaście ppm, nie 100 ppm..
 Arkadiusz S.~2008-07-15 13:34:15217.98.12.253
Treść

W powieści Mistrz i Małgorzata Bułchakow pisze, że nie ma jesiotra drugiej świeżości, jest albo świeży albo nie...
Tak samo i w nauce nie ma półprawd...
...i mając tak znaczące nagrody za swoje prace: magisterską i doktorską, powinieneś drogi Dragonie o tym pamiętać...

...ale do rzeczy i w miarę możliwości krótko:
1. W Eocenie lądy znajdowały się bliżej Antarktydy (zwłaszcza Australia) co powodowało, że docierało tam ciepło, bo nie było wokół antarktycznych prądów morskich (pokrywa tamtejszych lądolodów była przez to mniejsza o co najmniej 75%). To odpowiada za 60-70 m wyższy poziom ówczesnego Wszechoceanu.
Obecnie jednak stwierdzono, że ocieplenie w granicach tego naszego (np. typu Młodszy Dryas - przez ok. 200 lat) powoduje WZROST ilości opadów śniegu - w konsekwencji grubość lodu, zwłaszcza w centrum Antarktydy.
Stąd też żaden scenariusz (także IPCC), nie uwzględnia topnienia lodów antarktycznych...
Za pozostałe z kolei „nadwyżki” odpowiada „spreading” oceanicznych grzbietów, które wówczas były bardziej aktywne i w związku z tym miały znacznie większą objętość niż dzisiaj.
Z kolei za spadek poziomu oceanów od 5-6 milionów lat - czasu wypłycania Atlantyk/Pacyfik w okolicach dzisiejszej Panamy; odpowiadają lodowce laurentyjski (Ameryka Pn.) i fennoskandzki (Europa).
Po ich stopieniu (bez lub z lądolodem Alaski, części Grenlandii) poziom wód morskich w tym okresie mimo że bardzo zmienny, NIGDY JEDNAK NIE WZRASTAŁ zgodnie ze wzrostem temperatury (nawet gdy ta była wyższa od planowanej w scenariuszach IPCC).
- a przy najmniej tego nie udowodniono - zauważa prof. Stanley w cytowanej tutaj wielokrotnie Historii Ziemi.
Tak też było i w okresie ostatnich ok 8 tys. lat (lub jak chcą inni 7,6 tys.). Poziom wód zmienił się o ok. 70 cm (30-kilka w dół i w górę), ale wyłączną tego przyczyną były rosnące lub malejące oceaniczne grzbiety i dno oraz lądowa subsydencja polodowcowa i tektoniczna. To pierwsze udowadnia wysoka korelacja z wahaniami poziomu wód, zmiany stosunku Ca/Mg w wodzie morskiej (odzwierciedlona w kopalnych pancerzykach np. otwornic)
(a jak i co może zostać zalane w Europie - polecam mapy eksperta IPCC Osborn’a - wg nich efekty nawet 30 m podniesienia się poziomu morza podawane są często w sposób niczym nieuprawniony, jako te wynikające z IV raportu IPCC...)

2. Strefa klimatyczna umiarkowana przesunie się jedynie przy niewielkim ociepleniu (tylko wtedy przejściowo rozszerzy się strefa subtropikalna sucha podzwrotnikowa - scenariusz B2 IPCC).
Przy scenariuszu A2 strefa umiarkowana nie przesunie się na północ na swym południowym zasięgu, a być może nawet przesunie na południe w stronę Sahary (opisywałem to na tych stronach wielokrotnie - a raczej cytowałem wyniki wielu badań to potwierdzające),
Wilgotne powietrze wraz z opadami od strony równika dostanie się na obecne zwrotnikowe pustynie (co przedstawia np. na mapie Australii Tim Flannery w swojej książce "Twórcy Pogody").

3. Dwukrotne wymieranie: Trias Perm i Perm opisałem dokładnie w komentarzach do "efekt cieplarniany w liczbach" przypomnę tutaj tylko kawałek:
…dr Robert Niedźwiedzki z Instytutu Nauk Geologicznych - Uniwersytet Wrocławskiego, tak ocenia teorię globalnego ocieplenia i anoksji - przyduchy; jako przyczyny wielokrotnej zagłady życia na Ziemi: „…MODNE…, …stały się ostatnio koncepcje upatrujące przyczyn wymierań w panujących okresowo w oceanach warunkach beztlenowych.”
...próbowano ją udowodnić - Jeffrey Kiehl z UCAR - jest to opisane na stronie: http://www.ucar.edu/news/releases/2005/permian.shtml - ale od 2005 roku nie ma na tej stronie dalszych aktualizacji i wpisów...
...no i nic w tym dziwnego, bo użyty tam model CCSM nie jest w stanie poradzić sobie z pyłami...

Why ?

A. Wybuch wielkich wulkanów z trapów syberyjskich (setki razy większy od np. Krakatau) wyekspediował ogromne ilości pyłów do atmosfery a te spowodowały gwałtowne ochłodzenie...
B. ...a pyły te dotarły do stratosfery, gdzie inaczej niż te nasze antropogeniczne, przez nawet setki lat mogły pozostać i nie dopuszczać energii Słońca do Ziemi.
W takim przypadku absolutnie bez znaczenia było stężenie CO2 i CH4 w atmosferze bo jak nie ma promieni słonecznych to nie ma co pochłaniać gaz cieplarniany i jak tworzyć efekt cieplarniany...
C. ...a tenże CO2 i metan doskonale pochłonął oziębiający się Wszechocean (chłodny a więc po wielokroć bardziej rozpuszczający gazy) i to bardzo szybko - w kilka lat. Metan zaś, gdy było chłodno to jak zawsze na miliony lat został wbudowany w klatraty...
D. Wymieranie "chłodowe" i siarkowe we wszechoceanie spowodowało anoksję a nie ocieplenie (podobną jak obecnie się zdarza w morzu arktycznym, gdy zbyt szybko wytworzy się lód).
Dowodem na to że:
...pyły ze stratosfery oraz zmrożona siarka w postaci mikro-kryształów bardzo powoli opadają na ziemię...
...jest praca Azadeh Tabazadeh związanej z należącym do NASA - Ames Research Center. Mówi ona w jednym z wywiadów do prasy naukowej: „Ekspolzje wulkanów El Chichon w 1982 roku i Mt. Punatubo w 1991 roku były bardzo bogate w siarkę. Utworzone wtedy chmury przetrwały w stratosferze wiele lat."
Powoli odradzające się życie permskie (na ślady istnienia w tym czasie wielkich powoli ustępujących zlodowaceń wskazuje dr Niedźwiedzki) w wyniku bardzo powolnego zwiększenia dopływu energii słonecznej wykorzystywało sukcesywnie pożywny oceaniczny bulion pełen podstawowego budulca życia - węgla w formie pół-związanego CO2...

A o CO2 w powietrzu się Dragonie nie martw - czas jego życia w atmosferze to tylko maksymalnie 5 lat (co udowodnił Tom V. Segalstad w 1996 i 1998)...
... lub nawet jedynie 3 lata:
"Największy przepływ globalny cyklu węgla odbywa się pomiędzy atmosferą a roślinnością lądową oraz między atmosferą a oceanami. Te dwa strumienie węgla są niemal równe, a średni czas przebywania atomu węgla w atmosferze wynosi około 3 lat. (za http://www.sciaga.pl/tekst/15766-16-cykle_biogeochemiczne_w_biosystemach) co potwierdziły szczególnie badania węgla 14C (2-2,5lat wymiana atmosfera - ocean).
Takie dane jak: 50-200 lat, 120 -130 lat (podaję za dokumentami IPCC z różnych raportów) czy ostatnio 30-375 lat życia CO2 w atmosferze ("niedokładnie określony" - z Obieg Radiowęgla na ziemi - S. Miłosz), możemy spokojnie między bajki włożyć razem z hipotezą „anoksycznych wymierań”...

...a gdy wraz z wzrostem ocieplenia wzrosną temperatury i opady w strefach pamp i prerii, to tamte trawy C4 (co prawda niezależne od stężenia CO2 w powietrzu), jako pierwsze zwiększą swoją wysokość z 2 do 4 m - bo zależą od opadów, którymi doskonale gospodarują, a co za tym idzie zwiększą i swoją masę - co najmniej ją podwoją...
...a później to już pójdzie „z płatka”...
- biosfera ale także np. kontynenty - poprzez węglanowe konkrecje, próchnicę, torfy etc., oceany - poprzez choćby oolity; jak dawniej gdy sprawnie usunęły ilości węgla z atmosfery SETKI TYSIĘCY RAZY WIĘKSZE niż te nasze skromne z paliw kopalnych (z których być może będziemy korzystali maksymalnie przez najbliższe 100 - 150 lat...) szybko usuną i efekty spalania tychże ostatnich także...
 Dragon~2008-07-14 19:58:0383.19.124.114
A, i jeszcze drobna uwaga w temacie tego że bywało cieplej i "a jaka właściwie temperatura jest właściwa...".
Przyjmując, że nie przesadzamy ani w stronę ziemi - śnieżki, ani w stronę Wenus, to faktycznie trudno powiedzieć, że temperatura o kilka stopni wyższa czy niższa jest lepsza czy gorsza. Po prostu jest inaczej.
Co ma znaczenie, to zmiany temperatury. Czy lepszy jest poziom wody 120 metrów niższy (jak w okresie glacjalnym) czy 100 metrów wyższy (jak w eocenie). Pewnie matematycznie żaden nie jest szczególnie lepszy czy gorszy. Ale dla ludzi którzy mieszkają w deltach rzek, na wyspach koralowych ma to znaczenie. Czy dla wszystkich nabrzeżnych miejscowości i portów... Dla wzrostu temperatury o +4 stopnie masz punkt równowagi poziomu wody o 30-40 metrów wyżej (gł. topnienie lodowców). Zmień poziom wody o 2-3 metry do końca stulecia (co jest możliwe) i masz problem...
Zmień temperaturę i masz przesunięte strefy klimatyczne, gdzie indziej powodzie czy pustynie.
No i nie sama temperatura jest ważna, ale jej szybki wzrost. W okresach szybkiego wzrostu temperatury, np. na przełomie Trias-Perm czy PETM, w wyższej temperaturze destabilizowały się hydraty metanów w stokach oceanicznych, miałeś anoksję oceaniczną, wyzwolenie się do atmosfery metanu i siarkowodoru z beztlenowych bakterii siarkowych a w rezultacie wielkie wymierania kilkadziesiąt do 95% gatunków. Luzik, nie..?
Trapy Syberyjskie, które zainicjowały ten proces 250mln lat temu zainicjowały ten proces wyrzucając do atmosfery podobną ilość CO2 do tego, co my możemy wpakować z paliw kopalnych.
Pozdrowienia dla Jakuba :)
 Dragon~2008-07-14 19:43:4183.19.124.114
Pisz, pisz, Arku.
Zgadzamy się, że nie tędy droga. A może Ci pomogę... :)
Wrzuciłem post do CCS
 Arkadiusz S.~2008-07-14 16:08:27217.98.12.253
Treść
Ja nie "walczę" żeby nasza planeta była czystsza, ja po prostu działałem i działam w tym kierunku - konkretnie, rzetelnie i systematycznie - w dalszym ciągu przede wszystkim w ograniczeniu stosowani chemii w rolnictwie...

Przeczytaj sobie drogi Jakubie aktualność powyżej - tam jest takie niewinne "zdanko": "...oraz wyłapywania i SKŁADOWANIA CO2 (ang. CCS)"...

Jeśli nie wiesz ile to składowanie kosztuje i jak wielkim jest zagrożeniem dla środowiska, to zajrzyj sobie do książki jednej ze sztandarowych postaci - głównych ekspertów IPCC - Tima Flannery'ego - "Twórcy Pogody" - a dowiesz się jak np. horrendalnie drogie i niebezpieczne jest gromadzenie gdziekolwiek płynnego, czy pod ciśnieniem dwutlenku...

Za te same pieniądze wydawane na powyższe składowanie, można by dofinansować setki małych oczyszczalni, zlikwidować piecowe ogrzewanie tysięcy mieszkań na Śląsku i jednocześnie te mieszkania ocieplić...
Dalej: pomóc wielu krajom biednym w usprawnieniu pracy ich węglowych elektrowni. Za pieniądze tylko w Polsce, które wydamy na CCS, można by wymienić na nowe lub zainstalować w ogóle, elektrofiltry w elektrowniach praktycznie całej afrykańskiej strefy biedy...
...a CCS wynika tylko i wyłącznie z hipotezy Globalnego Ocieplenia - nie ma żadnych innych racjonalnych przesłanek by gromadzić i składować CO2..., wydawać krocie na walkę z wiatrakami zbudowanymii z nieuctwa i "niechlujności" w badaniach np. Pana Wang'a, czy Mann'a et meny, meny consortes...

A więc suma summarum, za walkę z CO2 zapłaci tak naprawdę przede wszystkim właśnie środowisko, czy jak ja wolę "przyroda", a nie kompanie węglowe - one nie zapłacą ani grosza - przerzucą wszystkie koszta na nas szarych obywateli...

...stąd mój głos czy Kontrabassa na tej stronie jest jak najbardziej na miejscu - ba jest wręcz absolutnie niezbędny...

- na otrzeźwienie z szaleństwa, póki jeszcze czas...
.......................................................................................................

Czy wiesz, Jakubie, że niektórzy z ekspertów IPCC twierdzili jeszcze do niedawna (a w USA jeszcze do dzisiaj twierdzą), że produkcja opakowań trudno rozkładających się przez setki, tysiące lat - czyli najgorszego rodzaju śmieci - np. foliowych torebek; jest bardzo wskazana bo na wiele lat usuwa z ekosystemu węgiel - a więc i emisję CO2 do atmosfery... !!!???

...jak więc widzisz drogi Kubo jeden absurd zawsze rodzi inny absurd...

P.S. A więcej i dokładniej o szaleństwie CCS napiszę do aktualności powyżej.
 Jakub D.~2008-07-14 13:02:5283.68.65.11
Treść
Arku ....
Nawt jesli ta teoria ze terazniejszym anomaliom pogodowym nie jest winne globalne ocieplenie to powiedz mi szczerze czy nie wolał bys powietrza czystszego i niezanieczyszczonego zadnymi swinstwami ktore powoduja choroby układu oddechowego??? mysle ze tu odpowiedz była by prosta.... dlatego twoje spostrzerzenia nie pasują do tej strony (choć ci tego nie zabraniam!!) bo ją odwiedzają osoby ktore walczą własnie o to by nasza planeta była czystsza!!! I mysle że Ty drogi arku do takowych należysz....Pozdro
 Arkadiusz S.~2008-07-14 10:24:45217.98.12.253
Treść
Drogi Jakubie,
...zwracam się w ten sposób do Ciebie zgodnie z kanonem anglosaskiej grzeczności...
- masz w 100% a nawet więcej rację..., tylko że to wcale nie zaprzecza ogromnej mocy tropikalnego termostatu...

Wiem, że nie lubisz prasowych "niusów" więc zacytuję Ci bardzo popularny na świecie i w Polsce już dwukrotnie wznawiany, podręcznik dla studentów klimatologi, geofizyki, geologii "Historia Ziemi" (S.M.Stanley 2002):

"Globalne ocieplenie utrzymało się przez cały wczesny eocen [ok. 50 - 40 milionów lat temu - było wówczas średnio o ok. 15 stopni cieplej niż dzisiaj]. Stosunki izotopów zmierzone w szkieletach otwornic planktonicznych wskazują, że chociaż temperatura mórz zwrotnikowych bardzo NIEWIELE różniła sie od dzisiejszej, to znacznie cieplejsze warunki panowały w wodach wyższych szerokości geograficznych: średnia roczna temperatura powierzchniowych wód morskich wokół Antarktydy wynosiła ok. 15oC."(...)

 Jakub D.~2008-07-11 22:32:3487.116.207.14
Arku.....
koralowce wytrzymały rok 1998 gdyz uchodzacy w tamtym czasie CO2 został pochłoniety przez ocean oraz ziemie klika lat pozniej i teraz sa własnie takie efekty.... Rozwoj dzisiejszego przemysłu i powstawanie wielkich aglomeracji miejskim kosztem natury tez odczujemy za pare lat zapeniam cie...Nara
 Arkadiusz S.~2008-07-11 13:22:17217.98.12.253
Treść

- dlaczego koralowce w wytrzymały rok 1998 a zwłaszcza spektakularne dwa gwałtowne ocieplenia w "Młodszym Dryasie" (temperatura skok o 5-7 stopni w 3 lata a stężenie CO2 nawet w lodzie o 100 ppmv w kilkadziesiąt lat !!)

- a co sobie będę klawiaturę "strzępił" - proszę przeczytać opracowanie w Wikipedii prof. Piotra Flatau, z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Kalifornijskiego (jest to Polak o pochodzeniu francuskim) o termostacie tropikalnym istniejącym od milionów lat właśnie...

...a rafy przede wszystkim zabijamy naszą żeglugą, przenoszącą coraz szybciej lokalnych wrogów naturalnych koralowców w nowe miejsca (często bez ich nadpasożytów i bez drapieżców które się nimi tj. tymi wrogami żywią) oraz tym co powyżej w GW opisano - bo poza rzekomym wpływem GO, reszta to najprawdziwsza prawda...