Spektakularne widowisko oglądało 1500 turystów, którzy pokonali ponad 80 kilometrów zaśnieżonymi drogami z najbliższego miasta El Calafate. Turyści mimo bardzo złych warunków atmosferycznych, niskiej temperatury i porywistego wiatru czekają na kolejne tony lodu wpadające do wody.
– To pierwszy raz, kiedy lodowiec pęka zimą. Może to być związane z globalnym ociepleniem, kiedy wzrost temperatury osłabia lód – powiedział agencji AFP Carlos Corvalan, dyrektor Los Glaciares National Park, oddalonego od argentyńskiej stolicy o 2800 kilometrów w prowincji Santa Cruz. Na półkuli południowej jest teraz środek najzimniejszej pory roku. Wyłomy w lodowcu zdarzały się nieregularnie, w odstępach od sześciu do dwóch lat, ale wyłącznie latem. Ostatnie miały miejsce w 2004 oraz w 2006 roku.
– To zimowe pęknięcie może mieć wiele przyczyn, poczynając od tego, że lodowiec ma 400 lat, z tego powodu może być dość kruchy – uważa Corvalan. Perito Moreno rozciąga się na obszarze 275 km kwadratowych, wznosi się ponad wody jeziora na wysokość 60 metrów, poniżej powierzchni na 170 metrów. Różnica poziomów wód rozdzielanych przez naturalną tamę sięga nawet 30 metrów. Lodowiec ten należy do tych nielicznych, które powiększają swą powierzchnię. W ciągu dnia rozszerza się o 2 metry (ok. 700 metrów rocznie). Ale kiedy pęka, traci mniej więcej tyle samo lodu, ile zyskał.
Z badań argentyńskiego Instytutu Śniegu wynika, że na skutek globalnego ocieplenia wielkie lodowce w Patagonii w ciągu ostatnich 20 lat przyrastają od 10 do 20 proc. wolniej niż poprzednio.
źródło: www.rp.pl







Pierwsze to nie mamy do konca pojecia jka sie zachowywal klimat przed laty przy takich anomaliach i jak bardzo moze nam to zaszkodzic .. Wyobrazcie sobie kade zdazenia od zwyklej burzy po huragan spotegowane minimum 3 krotnie !!! To jest juz kolosalny wplyw na nas , zweyklych ludzi .
Po drugie dowody z przeszlosci nie zmieniaja faktu ze sami dostarczylismy do atmosfery duzo wieksza dawke zanieczyszczen a dokladnie CO2 . A taka zawartosc cos musi przerobic ..
wszystko co powoduje jakis tam spadek zanieczyszczenia tez bardzo precyzyjnie i regularnie usuwamy wiec nie sadze ze tym razem bedzie tak kolorowo ..
Takie moje zdanie ...
Żeby była jasność: wobec posiadanej przeze mnie wiedzy i przy całej uczciwości spojrzenia na wiele nierozwiązanych kwestii na jaką mnie stać; ja jednak nie należę do tzw. sceptyków - ja jestem w tym przypadku przysłowiową "krową", która nie zmienia zdania:
- już po prostu w jednym NIE MAM ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI: w antropogenicznym czy naturalnym wzroście koncentracji CO2 w atmosferze nie ma ŻADNEGO ZAGROŻENIA - a wręcz przeciwnie...,
...i jestem ABSOLUTNIE PEWIEN, że ZAWSZE w przeszłości i teraz, to najpierw wzrastała temperatura a później koncentracja CO2 w atmosferze......................................
Klinicznym tego przykładem są np. lata 1310-30, (choć takie przykłady można już mnożyć) gdzie wszystkie znane mi wykresy multi-proxy (a obecnie gdy uczeni nabrali nieco odwagi po opublikowaniu badań z Grenlandii - chodzi o te fosylne - kopalne, drzewa ze średniowiecza; to te wykresy mnożą się jak grzyby po deszczu - niestety większość z nich jest na stronach płatnych, a ja do krezusów nie należę...) pokazują mniej lub bardziej gwałtowny spadek temperatury...
- a badania szparek w kilku miejscach północnej półkuli wykonane przez pracowników Uniwersytetu w Utrechcie wskazują z kolei w tym samym czasie na dość GWAŁTOWNY wzrost stężenia CO2 o min. 20-30 ppmv;
ba - nawet poprawione na dyfuzję w firn wyniki z rdzeni lodowych D45/D47 też pokazują kilka - kilkanaście ppmv na plus...
P.S. 1. A co do Wanag'a to bym się raczej nie powoływał na tego uczonego, bo jak pisze prof. Jaworowski w odpowiedzi na list prof. dr hab. Krzysztof Hamana z Instytut Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego:
-"Od około roku toczy się dyskusja nad wiarogodnością globalnych ocen przedstawianych przez IPCC (Gray, 2008), wywołana m.in. wykryciem zafałszowanego zminimalizowania wpływu „miejskich wysp ciepła" w pracach (Jones et al., 1990) oraz (Wang et al., 1990), na których opiera się ICPP. Wielkość tego wpływu, oceniona na zaledwie 0.05oC, miałaby być zbyt niska dla wyjaśnienia trendu ocieplenia w XX wieku. Fałszerstwo udowodnił (Keenan, 1997; Keenan, 2007), i oskarżył Wanga o nieuczciwość naukową przed władzami Nowojorskiego Uniwersytetu Stanowego [???!!!] (http://www.informath.org/WCWF07a.pdf).
[...a ja jaj !!!]
Na oceny globalne wpłynęły też fluktuacje liczby stacji pomiarowych, która gwałtownie wzrosła po r. 1950, głownie wskutek wzrostu liczby stacji wiejskich oraz stacji przy lotniskach. To częściowo spowodowało znany spadek oceny temperatury w okresie 1950 do 1975. Natomiast po roku 1989 wystąpiło w skali świata masowe zamykanie stacji wiejskich, co wraz ze wzrostem ruchu lotniczego, [to prawda mój wiejski punkt udało się uratować jako jeden nielicznych z wielu dawniej działających, i teraz najbliżej mnie istnieje stacja właśnie na lotnisku w Szczecinie Dąbiu - dodam stacja coraz bardziej "obrastająca" w zakłady przemysłowe i "blokowiska"] przyczyniło się do wykazywania po r. 1988 wzrostu średniej przyziemnej temperatury w skali globu, a także w mniejszym stopniu w USA. Zjawisko to nie wystąpiło ani w balonowych pomiarach temperatury dolnej troposfery (Thorne and al., 2004), ani w satelitarnych (MSU, 2007). Te pomiary nie są obciążone błędami sieci naziemnej."
Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że jeżeli uwzględnimy silniejszy wpływ ww. wysp to może się okazać, że i środkowe lata 70 i 80-te (co i na rys. 5 w pracy Ababneh 2006; jest wykazane) byłyby cieplejsze niż dzisiaj...
- gdy przypomnę sobie ciąg tamtych zim bez śniegu jakże podobnych do tych dzisiejszych..., to nie widzę w tym nic dziwnego...
P.S. 2. A obecnie czytam sobie pracę uczonego z Londynu - Anson' Mackay'a z University College London; o badaniach osadów jeziora Bajkał potwierdzających to co powyżej i poniżej napisałem a raczej zacytowałem...
...i absolutnie najnowszą publikację kolegów niżej cytowanego Szweda, porównujących wyniki badań ze Skandynawii z tymi z Alp i Pirenejów - poza kilkoma różnicami ogólnie bardzo zbieżne...
- naukowcy ci, też jak cytowany tutaj Szwed, jeszcze tak nie dawno byli członkami lub współpracownikami "hockey team"; teraz "dumni i bladzi" cytują na pierwszym miejscu pracę prof Bürger'a - z kolei im ona chyba dodała odwagi...
P.S. 3. Amerykańscy i rosyjscy uczeni założyli się o 10 tys. dolarów do 2018 roku - jak zmieni się klimat - ja uważam że trzeba poczekać jeszcze 4 lata tj. do 2022 - a do tego czasu twój notatnik Drogi Dragonie, skrajnie zgrubieje..., a ja ze względu na obecny wiek mogę tych czasów po prostu najzwyczajniej nie dożyć...
- no i w międzyczasie stężenie dwutlenku może w sposób NATURALNY wzrosnąć do 410 - 500 ppmv CO2 - taki jest poziom niepewności - na razie - wg mojej komiplacji różnych danych...
P.S. 4. No i jako fizyk atmosfery Dragonie może byś wyjaśnił dlaczego nowojorskie drapacze chmur pomogą nam zrozumieć to, że ocieplenie redukuje liczbę najsilniejszych wiatrów...
- i że to potwierdza iż rzeczywiście mamy trend ocieplania się klimatu wyraźny od ok. 1870 roku i jednocześnie wyjaśnia dlaczego to w zimnym bodajże 1770 roku, zginęło ponad 20 tys. ludzi w Nowym Orleanie...
http://www.esrl.noaa.gov/gmd/ccgg/trends/
Tutaj pozwolę sobie zauważyć, jak bardzo zaprzeczacze nie omieszkają czepić się nawet wahnięć statystycznych. W kwietniu na Mauna Loa poziom CO2 wzrósł mniej niż statystycznie wychodziło. No więc sceptycy rozgłosili wątpliwości:
(cytat z kwietnia tego roku: http://wattsupwiththat.wordpress.com/2008/04/06/co2-monthly-mean-at-mauna-loa-leveling-off/)
"It will be interesting to see in the coming months what happens globally, should we see a drop-off or leveling of global CO2 in response to our quiet sun and La Nina, it will be difficult for AGW proponents to explain. Nature will indeed be the final arbiter of this debate."
A kiedy wahnięcie okazuje się... wahnięciem, to ciekawe, czy wyciągają jakieś wnioski...
Ale pewnie nie, przy kolejnym wahnięciu znowu zrobią newsa. No i tak robi się szum w temacie i sieje wątpliwości.
A tak na marginesie. Arku - przyjąłbyś zakład? Jak koncentracja CO2 spadnie poniżej 320 ppmv zjadam swój notes, publicznie przyznaję Ci rację i masz mnie w NIPCC. A jak wzrośnie powyżej 450 ppmv to w drugą stronę :)
Tak czy owak jestem do przodu. Jeśli wygrasz zakład - naprawdę poczuję się z tym lepiej. A jeśli ja - cóż, pozostanie mi satysfakcja, że "a nie mówiłem...". Nie bardzo wierzę w ten pierwszy wariant, ale wiem, że Ty tak.
Co do tornad to statystyki nie pokazują wzrostu mocnych tornad F3+, znaczący wzrost mocy słabych jest dyskusyjny i pewnie można go przypisać lepszej sieci obserwacji, radarom dopplerowskim itp. Zresztą w całej kwestii GO tornada nie są szczególnie istotnym problemem w porównaniu z innymi kwestiami.
O obecnej statystyce huraganów można oczywiście dyskutować, w sumie to dopiero początek wzrostu temperatury, szczególnie bezwładnych termicznie oceanów, chociaż korelacja moc huraganów-temperatura jest dość wyraźna http://www.realclimate.org/images/pdi.jpg (z http://www.realclimate.org/index.php/archives/2008/05/climate-change-and-tropical-cyclones-yet-again/langswitch_lang/sp#more-566)
Co w przyszłości? Wyższa temperatura wody powinna oznaczać wyższą moc (chociaż niekoniecznie częstość) huraganów, choć potencjalny wzrost siły prądów strumieniowych może rozbijać formujące się huragany, szczególnie na Atlantyku. Ale nawet jeśli, to temperatura będzie rosnąć konsekwentnie a "wind shears" raz będą słabsze, raz mocniejsze. Co różni zaprzeczaczy z NIPCC od środowiska naukowego to jednostronne przedstawianie rzeczywistości przez tych pierwszych, to to że środowisko naukowe po prostu otwarcie dyskutuje i nie przedstawia jednostronnego obrazu, jak z czyichś badań wynika np. że zmiany klimatu nie muszą oznaczać mocniejszych huraganów, to taka NOAA normalnie przedstawia takie wyniki (np. Wang, Vecchi and Soden czy Knutson). To jest normalna dyskusja - przynajmniej po stronie nauki. A że stronnictwo zaprzeczaczy dobiera i miksuje tylko dogodne dla swojej teorii fakty, nie ma to z nauką wiele wspólnego, jest po prostu smutne, fakt, że dla nieświadomych może to brzmieć wiarygodnie (i pewnie o to chodzi takim gościom z Heartland Institute, Marshalla czy NIPCC :)
Co do rekordów temperatur (czy jakichkolwiek innych, np. pokrywy lodowej Arktyki), to czemu ja zawsze widzę, że:
- jak jest rekord, to sceptycy nie omieszkają zauważyć, że "to wcale nie globalne ocieplenie, ale splot zupełnie innych czynników, np. El Nino, aktywności Słońca, nietypowego układu ciśnień i prądów morskich, itp. itd.) A ponieważ na powolny trend wzrostu temperatury rzeczywiście nakładają się te wszystkie zjawiska, faktycznie można powiedzieć, że rekord padł właśnie bo to i tamto. Gdyby tego wszystkiego nie było i co roku temperatury pełzłyby równiutko do góry jak nie przymierzając wykres koncentracji CO2 w atmosferze, może byłoby prościej (chociaż tutaj też sceptycy kombinują jak zaciemnić obraz - ukłony w stronę Arka i jego propozycji wstąpienia do NIPCC - jak koncentracja CO2 spadnie poniżej 300 ppmv wpisuj mnie na listę :)
- jak nie ma rekordu (a średnio statystycznie taki rekord powinien się trafiać raz na ~20 lat) to co roku sceptycy będą przypominać "ale w zeszłym roku w Arktyce było więcej lodu a teraz go przybywa - i gdzie to GO"
PS: Dodam, że w poprzednim poście miałem na myśli film pod "The Oil Crash" :)
I'll return a favor i wzajemnie przekażę, że z Twoją wiedzą też byłbyś cennym nabytkiem :)
Ano zobaczymy kto z nas i kiedy się doczeka... :)
A tak z innej beczki. Ostatnio obejrzałem http://futurewatch.wordpress.com/page/2/
Ciekaw jestem Twojej opinii o OP
...a co do "wiatrów" to zacytuję byłego eksperta IPCC zajmującego sie przez całe życie tylko i wyłącznie huraganami etc. - dr Chrisa Landsea'ię:
"Z zakłopotaniem stwierdziłem, że uczestnicy konferencji harvardzkiej [dot. IV raportu IPCC] doszli do wniosku iż ocieplenie globalne ma wpływ na obecną aktywność huraganów. Z tego co wiem, żaden z uczestników tej konferencji prasowej nie wykonywał prac badawczych dotyczących zmienności huraganów ani nie informował o nowych pracach na tym polu. Wszystkie poprzednie jak i obecne badania w temacie zmienności huraganów nie wykazują żadnej wiarygodnej i długoterminowej skłonności do zwiększania się częstotliwości lub intensywności występowania cyklonów tropikalnych ani na Atlantyku, ani w żadnym innym basenie. W swoich ocenach z lat 1995 oraz 2002 IPCC także konkludował, że nie znaleziono żadnego sygnału dotyczącego wpływu globalnego ocieplenia na rejestr huraganów.(…)"
Pisze on o tym obszerniej w: Landsea, C. W. (2007) EOS 88 No. 18, 197, 208.
Co ciekawe nad USA ilość najsilniejszych huraganów - tornad F3 - F5 ma stałą tendencję malejącą (Jevrejeva, S., Grinsted, A., Moore, J. C., and Holgate, S. (2006) J. Geophysical Res. 111, 2005JC003229. http://www.pol.ac.uk/psmsl/au thor_archive/jevrejeva_etal_gsl/; i Leuliette, E. W., Nerem, R. S., and Mitchum, G. T. (2004) Marine Geodesy 27, No. 1-2, 79-94.
http://sealevel.colorado.edu/)
...co łatwo zrozumieć gdy wybierzemy się choćby na Manhatan lub inną podobnie zurbanizowaną dzielnicę..., lub przeczytamy "teorię antycyklonu" z której ni mniej ni więcej wynika, że to ochłodzenie odpowiada za wzrost siły huraganów a gdy jest "cieplej" to wrasta ogólna ilość i siła wiatru, ale skrajnie maleje częstotliwość występowania i liczba tych najsilniejszych - od F2 w górę...
- i jest to paradoks tylko pozorny..., ale o tym przy innej okazji...
Ja bym tylko dodał do tego co poniżej i powyżej, że człowiek ma wiele „na sumieniu” wobec, i do zrobienia dla, jak to się ładnie za naszych czasów mówiło: „Przyrody” (wolę to pojęcie niż „środowisko” - bo to ostatnie jest zbyt antropocentryczne), bo jak słusznie zauważyła dr Kalinowska obecnie w kontekście jakichkolwiek zmian klimatu (a te naturalne mogą być znacznie szybsze i gwałtowniejsze niż te dzisiejsze - rzekomo antropogeniczne), wielkim problemem jest fragmentacja ekosystemów...
...i w związku z tym utrudniona będzie jakakolwiek sukcesja - przemieszczanie się gatunków,
- a wg prof. Lityńskiego najpóźniej w 2025 roku czeka nas raptowne ochłodzenie, a ok. 2050 ponowne „ekstra szybkie” ocieplenie…
(cytują jego badania, opublikowane w 2003 roku, jako wysoce wiarygodne, nawet zagorzali zwolennicy teorii a obecnie chyba już tylko hipotezy - EC - GO - doc. Bański i prof. Błażejczyk w pracy: „Globalne zmiany klimatu, wpływ na rozwój rolnictwa na świecie”).
I to ochłodzenie będzie o być może podwójną wartości obecnego ocieplenia i nawet poniżej minimum Maundera-Daltona (2-3oC - tj. o 0,5 - 1,5 stopnia mniej wobec obecnego - maks. ok. 1,5 stopniowego; ocieplenia - od minimum małej epoki lodowcowej do dzisiaj).
Hipoteza GO natomiast, po za tym, że jest skrajnie błędna, to przede wszystkim nie pomaga w ochronie Przyrody…, a wręcz przeciwnie: zaciemniając li tylko obraz, spycha na dalszy plan rzeczywiste zagrożenia takie jak:
- globalnego zaciemnienia (słusznie za suszę w Sahelu wini m. in. je Tom Flannery w swojej książce „Twórcy Pogody”),
- globalnego „zaśmiecenia”,
- zmiany albedo lądolodów Ziemi,
- nadmiernego niszczenia ekosystemów ziemskich, etc.,
Hipoteza globalnego ocieplenia wreszcie PODWAŻA WIARYGODNOŚĆ DZIAŁAŃ ORGANIZACJI EKOLOGICZNYCH - bo dzisiaj gdy zaczyna wychodzić ogrom nazwijmy to „nieuctwa” z nią związanego, to coraz trudniej jest i będzie zmobilizować tak oszukaną opinię publiczną, do działań proekologicznych - i to jest największe i niezwykle KOSZTOWNE dla nas i dla Ziemi, niebezpieczeństwo związane z humbugiem GO...
A ja przez 12 lat (2 lata jako student i 10 lat jako pracownik naukowy Katedry Entomologii AR Szczecin) współpracując z amerykańskim Federalnym Departamentem Rolnictwa w propagowaniu biologicznych metod zwalczania szkodników, dobrze poznałem problemy z tym związane i wiem jak trudno przekonywać jest ludzi do proekologicznych działań...
Także dawniej raczej zwolennik GO prof. Kożuchowski w swej najnowszej książce o klimacie, podaje błędy IPCC do roku 2006... (np. dotyczące bilansu energii - a nauka „galopuje”... obecnie jest ich tj. tychże pomyłek - „błędów”, już „ogrom” w porównaniu z rokiem 2006) i zastanawia się nad wpływem tegoż na opinię publiczną....
...a teraz ty drogi Jakubie D..
Piszesz że: „dlaczego wystepuja anomalie pogodowe”?
- ja piszę, że po prostu one dzisiaj nie występują… - nie ma tzw. „ciepłej anomalii przełomu XX i XXI wieku” - i… i tyle…, i już…,
To co my nazywamy rzekomymi anomaliami to sposób na dowartościowanie się naszych obecnych pokoleń - że żyją w „ciekawych czasach” - i…, i już…, i nic więcej…,
Oskarżasz mnie Jakubie o zamieszczanie „newsów przeczytanych w gazecie”, tymczasem…:
- żadne z zacytowanych przeze mnie wyników badań naukowych nie pochodzą z jakiejkolwiek gazety!!!
- i to od co najmniej kilkunastu wpisów na tą stronę tj. KDZ!!!
Obecne z tego komentarza, pochodzą z publikacji naukowych bardzo szanowanych uniwersytetów z Niemiec, USA i Szwecji , które publikują dopiero po otrzymaniu kilku a najczęściej kilkunastu recenzji (a praca Ababneh to obroniona praca doktorska).
Gdyby większość recenzji była negatywnych, lub zarzucała wyraźne błędy metodyczne to cytowane publikacje w ogóle by się tam nie ukazały !!!
A Szwed Håkan Grudd nie jest uczonym nieznanym w świecie nauki. Publikował m. in. z KR Briffa, FH Schweingruber’em, PD Jones’em, TJ Osborn’em - „ekspertami” współpracującymi blisko z IPCC…
Na marginesie: „ekspertami” - twórcami „nieszczęsnego” „hokejowego kija” z IV raportu, kija opartego niestety o skrajnie błędną statystyczną interpretację serii danych dot. szczególnie przyrostów drzew np. z okolic góry Owczej - USA (miejscami pomylili się nawet o 180%…), co udowadniają m. in. wymienieni przeze mnie poniżej światowej sławy statystycy z USA i Berlina, którzy z konieczności stać się musieli też klimatologami…
…ale muszę dodać na koniec, że: bardzo podoba mi się ta twórcza „złość” Jakuba, bo po niej z reguły przychodzi refleksja i chęć sprawdzenia kto miał rację…, a szczególnie to ostatnie to bardzo cenny „zysk” z tych moich postów…
P.S. 1. Sprawdzałem też wyrywkowo to co cytuje i przytacza Kontrabass - i jest mi miło, że i on kieruje się podobnymi zasadami jak ja przy doborze swojej literatury - i to tej pisanej jak i on-line.
P.S.2. Ponadto namawiam na poparcie działań docenta Strupczewskiego i profesora Jaworowskiego oraz nas - sympatyków NIPCC; mających za cel przekonanie polskiej opinii publicznej do budowy elektrowni atomowych w Polsce.
Ten pierwszy z ww., wysłał do nas przedwczoraj taki list (podaję fragmenty):
Szanowni Panstwo,
Dzis w Dzienniku Polska ukazal sie obszerny artykul "W Polsce powstanie
elektrownia atomowa" . Sa w nim pewne bledy, szczegolnie odnosnie cen pradu, bo liczby ktore podalem dziennikarzowi zostaly przekrecone, (chociaz tlumaczylem i dyklowalem mu przez telefon przez 40 minut) ale w sumie artykul jest pozytywny i rozsadny. Goraco zachecam Panstwa do wejscia na strone internetowa http://www.polskatimes.pl i klikniecia w ankiecie "czy w Polsce ma powstac elektrownia jadrowa". Gdy w przeddzien zatrzymania budowy Zarnowca bylismy w wicepremiera Steinkopfa proszac go o pozytywna decyzje, odpowedzialł "jesli Panstwo sprawia, by jutro artykul wstepny Zycia Warszawy wypowiedzial sie za budowa, to ja zalatwie kontynuowanie prac" Dzisiaj mamy okazje, bo prasa pisze pozytywnie, nie zmarnujmy szansy by wypowiedziec sie "ZA"
Po pierwsze pszczoły miodne nie wymierają zabijane przez swoich wrogów z afryki tylko chorują na Izraelską chrobę pszczół ktore doprowadzają do gnicia wnetrznosci i tym samym do ich umierania.... i za to obwinia sie tez GO ...
Po drugie wiem że wczesniej były powodzie w całej Polsce pamietny rok 1998 lub 97 kiedy zalany był cały Wrocław i inne pobliskie miasta... w europie było tak samo i tym mnie nie zaskoczyłes
Po trzecie nie moge sie z tobą zgodzić wobec mniejszej ilosci oraz siły trąb powietrznych ktore nawiedzają USA gdyz dane podowane przez tamtejsze portale związane z pogodą piszą dokładnie odwrotnie coraz czesciej są tam spotykane trąby powietrzne o wiekszej sile np. F4 ktore wczesniej było zadkoscią takze to to chyba twoj wymysl????? :)))
A czy kiedyś nie było powodzi? I czy teraz sa większe? A czy susze w Afryce są czyms nowym?
Nie przesadzajmy.
Co do powodzi w Polsce- pisałem juz o tym kilka dni temu pod artykułem "rozdział limitów CO2 jest sprawidliwy" zapoznaj sie z tym- powodzie nie są niczym nowym, jako ciekawostke dodam, że powódź z 1813r objeła znaczne tereny nie tylko w Polsce ale i w Europie Środkowej, a wiec była ogromna nie tylko pod względem zniszczeń jakie przyniosła ale i pod względem zasięgu..
Co do powodzi w Chinach- w tym przypadku warto wspomniec o postepującej degradacji środowiska- zniszczone lasy, degradacja systemu wodnego- to wszystko powoduje, że sami sobie szkodzą. Tym bardziej, że jak pewnie wiesz jest to kraj gdzie o tej porze roku wystepują deszcze monsunowe a więc powodzie nie sa u nich niczym nowym.
[ A degradacja środowiska nie ma przeciez niczego wspólnego z globalnym ociepleniem! T dwa zupełnie odrębne tematy, ale o tym sie nie mówi a 'winowajca' jest tylko jeden ]
- Problem w tym, że w mediach pojawiają sie zazwyczaj komunikaty typu "znowu powódź" a co to znaczy "znowu"? Przecież w Chinach to nic nowego, tak jak lawiny błotne w Środkowej i Południowej Ameryce nie sa niczym nowym itd. wiele zależy od ukształtowania terenu, od poziomu zalesienia no i od klimatu.
A czy dziś te zjawiska sie nasilają? I tu cie zaskocze, ale wiele z nich NIE.
I tu jest problem, dzis wszytsko "zwala" sie na GO- bo to przeciez jest w modzie i tak łatwiej..
---- Co do umierania pszczół w POŁUDNIOWYCH Stanach- po pierwsze pszczoły miodne maja wielu naturalnych wrogów, jednym z nich jest pszczoła afrykańska, która potrafi rozmnazac sie na terenie gdzie nie wystepują zimy- a południowe Stany Zjednoczone są wręcz idealnym miejscem.
Zyjemy w czasach kiedy transport z jednego kontynenty na drugi jest łatwością i mam tu na myśli przede wszytskim transport lotniczny, dzięki któremu obserwujemy dzis tzw "inwazje obcych" wystarczy jeden nieproszony pasazer, np. pszczoła afrykańska lub inny gatunek i jest kłopot- zwłaszcza gdy w nowym środowisku trafia na dogodne warunki do rozwoju..
Taka właśnie sytuacja ma miejsce w USA.
No i podstawowe pytanie- co ma z tym wspólnego globalne ocieplenie? Nic.
--------
Globalne ocieplenie jest dzis po prostu w modzie- właściwie każda burza, powódź, mróz zimą, susza, pożar, każda klęska jest wywołana tym zjawiskiem a to przecież nie jest prawdą..
Chodzi o to aby napędzać spirale strachu- dzieki któremu popłyną odpowiednie fundusze tam gdzie "powinny".
Podałem już dwa linki do diagramów, dot. ilości huraganów i liczby tornad o sile F3-F5 z których wyraźnie wynika, że żyjemy w czasach kiedy ich siła i ilość jest znacznie mniejsza.
Z czasem będę podował kolejne wykresy i diagramy- które potwierdzą, że nie są to odosobnione przypadki.
Pozdrawiam!
Kolejna powódz w Chinach ,,,, Susza w krajach zachodniej afryki///////wymierające pszczoły w całych stanach zjednoczonych oraz czesciowo w europie to mnie załamuje i nie sądze ze wine za to ponosi aktywnosc słonca czy cos co tam napisał Arkadiusz a własnie człowiek.
Zauwaz jak człowiek zniszczył ziemie w tak krotkim odstepie czasu ze teraz zwięrzeta musza walczyc o kawałek lasu z bezmyslnym człowiekiem. Napewno wycinanie lasów deszczowych doprawadzi naszą ziemie do zagłady!!!! musimy to ZATRZYMAC!!!!!
'Farmazony' jak to określiłeś to są właśnie te a-n-o-m-a-l-i-a pogodowe- o których słyszymy we wszytskich mediach, no w końcu o czymś muszą pisać- a że temat jest modny i przyciaga uwagę to się z tego korzysta. Wystarczy dodać kilka "upiększaczy" i z większej burzy robi sie światową katastrofę.. A winne jest zawsze GO..
Szczerze mówiąc czasem zastanawiam się jak to możliwe, że jeszcze sie nie roztopiliśmy, przecież taki skwar i w ogóle.
Anomalia były zawsze i czy tego chcemy czy nie to sie już nigdy nie zmieni..
-----------
No to kolejny diagram ode mnie. Wcześniej były huragany ( z którego wynikało, że dziś wcale nie ma ich tak wiele jak kiedyś.. ) dziś liczba tornad o sile F3-F5
---> http://img156.imageshack.us/img156/7128/tornadahy9.jpg
no i kolejny mit obalony..
PS. No i jeszcze jedna sprawa. Gdyby w tym wszytskim rzeczywiście chodziło o ekologię a nie o pieniądze, uwierz mi jakubie, że dziś samochody jeździły by na wode lub na inne cuda.
GO to tylko kolejna maszynka do robienia pieniedzy.
PS2. Są już dane z czerwca [Giss]
odchylenie od normy wieloletniej na lądach i morzu wyniosło zaledwie 0,26oC
a więc mieliśmy najzimniejszy czerwiec od 1996r!
...ale PRZYRASTAJĄ... a dlaczego?
A ja mam zamiast odpowiedzi (lub quasi-odpowiedź dla myślących i tych z wiedzą ekologów) jak zwykle lepszą aktualność bo będącą jeszcze w druku:
W publikacji Uniwersytetu w Sztokholmie:
Grudd H (in press): Torneträsk tree-ring width and density AD 500; 2004: A test of climatic sensitivity and a new 1500-year reconstruction of north Fennoscandian summers. Climate Dynamics.
znalazłem takie zdania:
"The new data show generally higher temperature estimates than previous
reconstructions based on Torneträsk tree-ring data. The late-twentieth
century, however, is not exceptionally warm in the new record: On
decadal-to-centennial timescales, periods around AD 750 [!], 1000 [!],
1400 [!], and 1750 [!] were equally warm, or WARMER
[wykrzykniki i powiększenie moje].
The 200-year long warm period centered on AD 1000 was significantly warmer than the late-twentieth century ( p < 0.05) and is supported by other local and regional paleoclimate data. The new tree-ring evidence from Torneträsk suggests that this "Medieval Warm Period" in northern Fennoscandia was much warmer than previously recognized. [...]"
tłumaczę:
"Nowe dane wskazują na ogół na wyższe temperatury niż poprzednie szacunki oparte o rekonstrukcje wykonane na podstawie przyrostów słoi drzew w Torneträsk. W końcu XX w., wg tychże nowych danych nie było jednak wyjątkowo ciepło [?!...]:
W przedziałach czasowych - dekadowych w stuleciach, okresy około 750 r., 1000, 1400 i 1750 były równie ciepłe, lub cieplejsze niż obecnie. [...]
200-letni długi okres ciepły (z rokiem 1000 jako jego punktem centralnym) był ZNACZNIE cieplejszy niż koniec XX wieku (co można stwierdzić z pewnością na poziomie prawdopodobieństwa p <0,05) i jest to potwierdzone przez inne lokalne i regionalne paleoklimatyczne dane. [...]
Nowe dowody oparte o badania przyrostu słoi drzew z Torneträsk sugerują, że "Średniowieczne Optimum Klimatyczne" w północnej Fennoskandii [jest to nazwa „siedziby” lodowca europejskiego] był znacznie cieplejsze niż poprzedni uważano."
.............................................................................................................
....oj się narobiło, narobiło że AŻ !!!...
Są to więc kolejne wyniki badan, które potwierdzają słuszność protestu McIntyre wobec "kija
hokejowego" z IV raportu IPCC (wg Osborn'a i Briffa - 2006 - podstawa raportu 2007), protestu prof. G. Bürger'a z Instytutu Meteorologii w Berlinie wobec powyższego, oraz potwierdzenie wyników badań m. in. pracy Ababneh (2006 - są tam wymienione w oparciu o amerykańskie "poprawione" po IPCC-towskich machinacjach - dane "serweru proxy", wymienione identyczne - !!! - lata cieplejsze jak w pracy szwedzkiej !!!).
...i co ty na to Drogi Dragonie?
...z twoją wiedzą niewątpliwie przydasz nam się wśród symapatyków NIPCC...,
- wierz mi - nie warto kurczowo trzymać sie burty "Titanic'a"