Podczas swojego nieformalnego szczytu stwierdzili oni, że nie zrozumieli idei unijnej reformy mówiącej o zwiększeniu do 2020 r. do 10 proc. udziału nośników energii ze źródeł odnawialnych w ogólnym bilansie zużywanych paliw. Zamiast stawiać wyłącznie na biopaliwa, UE będzie promować alternatywne rozwiązania, np. ogniwa wodorowe.
"Plan Komisji Europejskiej, zaprezentowany wiosną 2007 r. nie nakładał na kraje Unii promowania biopaliw w transporcie, lecz rozwiązań opartych o energię odnawialną" - podkreślał Jean-Louis Borloo, francuski minister ds. energii. Zgromadzeni w Paryżu ministrowie przyznali, że w sytuacji, gdy świat zmaga się z wysokimi cenami żywności, czas zastanowić się nad tym, jak wdrożyć reformę, nie pogłębiając kryzysu.
Nie oznacza to jednak, że UE zamierza zrezygnować z biopaliw. Ministrowie uznali, że duża ich część mogłaby pochodzić z importu, w szczególności z Brazylii, która dzięki tradycyjnie silnemu przemysłowi cukrowniczemu jest liderem produkcji bioetanolu. Organizacje ekologiczne jednak już skrytykowały ten pomysł, wskazując na zależność między wycinaniem lasów w Amazonii a zwiększaniem produkcji biokomponentów przez Brazylię.
Swój sukces podczas spotkania odnotowała także polska delegacja. Udało się jej przeforsować zmianę zasad w handlu energią odnawialną. Według pierwotnych założeń, firmy z krajów UE mogłyby swobodnie handlować zieloną energią dzięki tzw. zielonym certyfikatom, papierom wartościowym potwierdzającym, że dana porcja energii pochodzi ze źródła odnawialnego. Polska wraz z Wielką Brytanią i Niemcami zaproponowała, by handel zieloną energią nie przebiegał tylko na podstawie porozumień zawieranych przez rządy krajów UE. Pozwoli to zapobiec wykupowaniu całej zielonej energii przez bogate przedsiębiorstwa z biedniejszych państw. "Oficjalnie decyzja jeszcze nie zapadła, ale mogę zapewnić, że odnieśliśmy sukces" - powiedział "WSJ Polska" wiceminister gospodarki Marcin Korolec.
źródło: Dziennik
komentarze [0]






