Dodał, że na jego wniosek zwiększono o 5 mln ton limity dla sektora energetycznego. "Dzięki temu spółki energetyczne będą mogły łatwiej inwestować; będą też więcej warte przed prywatyzacją" - dodał minister.
"Każdy, kto dzisiaj zainwestuje w nowe instalacje obniżające emisję dwutlenku węgla, będzie mógł sprzedać nadwyżkę emisji" - powiedział.
Grad zapowiedział też, że jeśli przedsiębiorca będzie chciał spekulować limitami emisji, ograniczając produkcję lub likwidując firmę, to nie będzie mógł sprzedać nadwyżek. "Będzie zobowiązany oddać je do rezerw sprzedawanych w trybie aukcyjnym. To uczciwe rozwiązanie" - dodał.
Zgodnie z postanowieniami Komisji Europejskiej, polskie firmy w ciągu najbliższych pięciu lat będą mogły wyemitować ponad 1,4ámld ton CO2. Rocznie będzie to 208,5 mln ton.
KE zredukowała Polsce roczny limit emisji o 26,7 proc. w stosunku do puli o jaką wnioskowała (284,6 mln ton rocznie).
Roczny limit emisji dla elektrowni ma wynieść 110,7 mln ton, elektrociepłownie zawodowe i przemysłowe otrzymają odpowiednio 25,3 mln ton i 6 mln ton. Dla porównania przemysł rafineryjny dostanie 8 mln ton, koksowniczy - 2,9 mln ton, a hutnictwo - 11 mln ton.
źródło: Euro PAP
Zobacz, co jeszcze można znaleźć w Internecie na temat zmian klimatu.







Pozdrowienia dla mojego ulubionego sceptyka ;)
Drogi Dragonie,
Ignorujesz moje komentarze - być może uważasz je za nienaukowe, pseudonaukowe czy o pozorach naukowości lub niekompletne a mnie za niekompetentnego lub niereformowalnego...
- cóż - twoja sprawa...,
- najważniejsze, że tak jak ja myślących jest coraz więcej, na co mam dowody i w postaci komentarzy na tej stronie...
...ale w tym przypadku masz 100%-ową rację - ze względów szczególnie ekonomicznych, ale i ekologicznych, trzeba przeznaczyć na energooszczędne technologie wykorzystania paliw i nowe "pozakopalinowe" technologie; naprawdę wielkie środki, i wydać je na te cele w jak najszybszym czasie...
...tylko po co do tego mieszać globalne ocieplenie, szczególnie w tak skrajnie przestarzałym wydaniu jakie prezentują Al Gore et camardes...
...i o to zapewne chodziło "Kontrabasowi"...
Niebezpiecznie jest bowiem opierać się na strywializowanej zasadzie logiki zakładającej, że jeśli z fałszu wynika prawda to całość jest prawdziwa...
Jak niebezpiecznie?
Mój śp. ojciec (góral beskidzki) w tym miejscu na pewno opowiedziałby swoją ulubioną anegdotkę:
„Nudził się pewien młody juhas pasący owieczki na halach, więc przybiegł do wsi z krzykiem: ratujcie, wilki!
Mieszkańcy wzięli co kto miał do obrony pod ręką i wszyscy pobiegli w góry. Jakież ich było jednak zdziwienie, gdy zamiast wilków zobaczyli śmiejącego się młodego górala…
Po jakimś tygodniu, młodzieniec znowu zaczął się nudzić i przybiegł do wsi krzycząc: ludzie, niedźwiedź!
Tym razem mieszkańcy z mniejszą chęcią ruszyli na odsiecz, ale młody góral mimo to miał „niezły ubaw”…
Za kilka dni w nocy z jednej strony jego stado owiec zaatakowały wilki a z drugiej niedźwiedź…
Młody góral daremnie wzywał pomocy - wilki zjadły owce a niedźwiedź JEGO…”
Abstrahując nawet od zmian klimatu (bo czytając Twoje posty mam wrażenie, że przynajmniej dopóki lód na biegunie się nie roztopi, zdania nie zmienisz :)
Paliwa kopalne się wyczerpują, pierwsza w kolejce jest ropa. Wiele wskazuje na to, że jesteśmy już na plateau wydobycia. Wiele wskazuje na to, że szczyt wydobycia będzie za kilka lat+/i kilka lat. Kraje rozwijające się (szczególnie Chiny i Indie) potrzebują coraz więcej ropy (gdyby w tych dwóch krajach jeżdżono samochodami tak jak dziś w Polsce, poszłoby na to więcej ropy, niż wydobywa się dziś na świecie). Produkcja wyhamowała, zapotrzebowanie rośnie. Co mówi ekonomia - cena idzie w górę. Kraje naftowe zarabiają krocie, bogacą się, i wyobraźcie sobie - rośnie w nich zużycie ropy. Czyli na eksport jest znacznie mniej... No i cena rośnie dalej. W ciągu ostatnich 5 lat 5-krotnie, w zeszłym roku 2 krotnie. A Polska importuje blisko 100% ropy...
Szczyt wydobycia gazu przewiduje się 10 lat po szczycie wydobycia ropy. Obecna cena gazu 300$/1000m3 w 2009 może wynieść 500$/m3, a w przeciągu roku dwóch sięgnąć 1000$/m3.
Ile zapłacimy za import?
I nie mówicie na litość boską, że przerzucimy się na węgiel. Zresztą jeśli świat spróbuje nim zastąpić ropę ii gaz, to już nasze dzieci doczekają świata bez ropy węgla i gazu.
A co do pieniędzy - ciekawe, kiedy do ludzi dotrze, że wyższa efektywność przemysłowa i więcej energii odnawialnej (słoneczna, geotermiczna, trochę wiatrowa) to nie koszty, ale inwestycje.
Przypomina mi się historia podatku węglowego tak niecierpianego przez zaprzeczaczy Ala Gore'a. Proponowana była opłata 25centów za galon. Miało to ograniczać zużycie ropy, a zebrane pieniądze miały być inwestowane w badania, OZE, efektywność przemysłową i osłony społeczne. Czyli wracałyby do gospodarki - byłyby reinwestowane na miejscu" Pomysł upadł, no bo przecież "taki wzrost cen energii rozłoży gospodarkę". Wtedy ropa kosztowała 1$/ baryłkę. Dziś kosztuje 4$/baryłkę i rośnie. A te 3$ górką nie trafiają do gospodarki i badań USA, ale do krajów im mniej lub bardziej otwarcie wrogich (Rosja, Wenezuela, Bliski Wschód, ...).
I na koniec - być może rozpoznałeś temat lepiej niż Sir Nicholas Stern, który zanalizował wpływ zmian klimatu na gospodarkę - koszt nicnierobienia został oszacowany na 10000EUR w ciągu kilkudziesięciu lat. Jasne, byli tacy (jak Kontrabas :) którzy mówią, że to lipa, byli też tacy, którzy uważają (jak np. były główny ekonomista banku światowego Joseph Stiglitz), że raport niedoszacowuje konsekwencji finansowych i będą one większe. Z tą linią zgadzają się też firmy ubezpieczeniowe, dla których zmiany klimatu oznaczają nieprzewidywalne ryzyko.
1) Tak z ciekawości się spytam, pisząc "zielone" tzn. jakie?
-- elektrownie atomowe? no raczej nie.. a tak swoją drogą czy wiecie, że
budując takie elektrownie uzależniamy się od krajów z dostępem do uranu?
I co ważne zapasy uranu są juz na wyczerpaniu.
-- wiatr? woda.. w Polsce?
to co nam właściwie pozostaje?
-- źródła geotermalne-
i tutaj możemy dyskutować, gdyż jest o czym..ale..
Nie dziwi was dlaczego o źródłach geotermalnych tak mało się mówi. Mamy ich pod dostatkiem, do tego
jest to tanie i ekologiczne źródło energii.
W przypadku tego źródła jest jednak pewien problem, przez który wracamy do punktu wyjścia- a chodzi o niezależność energetyczną-
Niezależnośc taka możemy osiągnąć tylko przy wykorzystaniu węgla lub ze źródeł geotermalnych.
Wiatr, woda- w Polsce to nie ma sensu..
-------------------------------------------------------
2) "Polacy umią liczyć i z chęcią szli by w kierunku własnego prądu"
a teraz to jaki mamy, francuski? a moze niemiecki?
3) "Wywalczyliśmy niezłe limity"
Skwituje to krótko- bzdury. Przeczytaj prosze to co napisałem ponizej. Nic nie wywalczyliśmy, gdyz mamy
takie limity jakie nam unia nałożyła...
4) "Z resztą co nam po gospodarce jak zmierzamy ku zagładzie.
Wydatki związane z walką przeciwko nasilającym się klęskom będą kosztowniejsze."
Jakie to typowe i powszechne, w socjologii określa się to jako- efekt tłumu.
A słowa "klęski żywiołowe" są juz tak wyświechtane- nie ważne czy mamy globalne ochłodzenie czy ocieplenie.
W TV zawsze pojawiają sie te same obrazki- huragany, powodzie, susze. W gazetach ten sam paniczny strach-
polecam zapoznanie się z artykułami newsweeka z lat 70 ubiegłego wieku, gdzie zapowiadano apokalipse,
która nadejdzie w ciągu 10lat.
Z ciekawości zapytam sie również o jakich klęskach mówisz?
Powodzie? Susze? wiatr a może chodzi ci o mrozy.
Klęski były zawsze a ich liczba zazwyczaj sie nie zmienia- polecam link do diagramu pod artykułem:
" Chaos klimatyczny jest już nieunikniony" przedstawiajacy liczbę i siłę huraganów w USA-
okazuje sie, że najwięcej ich było w XIX w. i 1wszej poł, XX w..
Dla wielu może to byc zaskoczenie, ale na tym to właśnie polega-
strach, sensacja zawsze były wykorzystywane w mediach.
--------------
Dla przykładu omówie- powodzie na tle kart historii
I. Przykłady z mojego podwórka- Poznania:
-- XIIw- wielka powódź, która doprowadziła do zmiany kierunku rozwoju miasta- nowe miasto powstało po prawej stronie
miasta- dzisiejszy stary rynek, w tym czasie powstaje zamek przemysła.
-- XIII, XVI, XVII i XVIII w- powodzie doprowadzają do migracji mieszkańców na tereny poza Poznaniem,
powstaje wiele wsi i miasteczek.
-- XIX w. pomimo wielu prób regulacji Warty, stworzeniu kilku kanałów ulgi- Poznań nawiedzają kolejne
wielkie powodzie, nastepujące jedna po drugiej: 1888 oraz 1889, które swym zasiegiem siegają prawie całe miasto.
-- Najwieksza jednak powódx miała miejsce w roku 1924.
Od tego czasu cisza, w latach 60-tych ponownie uregulowano bieg warty, zasypując tzw "stare koryto Warty.
Do dnia dzisiejszego Poznań nie nawiedziłażadna powódź.
II. Polska:
Pierwsze zapiski o powodziach w Polsce pojawiły sie juz w kronice Jana Długosza- wczesniej były przekazywane
z pokolenia na pokolenie- pierwszą ogromną powodzią była ta z:
-- 988 r- nawiedziła Polsce dwukrotnie, przynoszac ogromne straty min. uniemożliwiając jesienny zasiew,
doprowadzając rok później do kleski.
-- inne najwieksze powodzie w Polsce:
1118, 1221,1235,1255,1270, 1270, 1310 (ginie 1500 osób) 1368,
w wieku XV 6 wielkich powodzi, przy czym ta z 1459 trwała az 2 miesiace!
1564,1570,1593, 1598. Wiek XVII- 6 wiekszych powodzi.
wiek XVIII- 8 wiekszych pwodzi, szczególnie silne to te z 1736r i 1774r
w wieku XIX zarejestrowano 20 duzych powodzi, najsilniejsza ta z 1813r.
I połowa XX wieku, lata 70te, 80te to kolejne serie powodzi + 1997
jak widać, klęski w Polsce takie jak powódz to żadna nowość.
Podobnych przykładów można podawać więcej i nie ma znaczenia czy dotyczą one powodzi, susz, fali mrozów..
Klęski żywiołowe były i będą zawsze. A kolejne wyswiechtane zdania typu:
"dziś jest ich więcej", "dziś są straszniejsze" są dla mnie po prostu śmieszne.
Nie ulega watpliwości, że globalne ocieplenie jest dzis w modzie..
Najgorsze jest jednak to, jak łatwo ludzie ulegają wpływom mediów,
które przy pomocy "tanich" metod rozbudzają w rzeszach apokaliptyczne wizje.
A wystarczy siegnąc do kart histrorii, otworzyc szerzej oczy
i nagle cała ta lansowana wizja peka jak bańka mydlana.
Witelon, nic do ciebie nie mam, jednak następnym razem propoznuje nie powtarzac bezmyślnie tego co mówią inni.
Pozdrawiam
My mamy kupę węgla ale co z innymi krajami, skoro ich stać na zmiany my też powinniśmy się postarać. Dużo dałyby odpisy od podatków na przydomowe elektrownie wiatrowe czy słoneczne, Placy umią liczyć i z chęcią szli by w kierunku własnego prądu. Szczególnie że prąd i tak pogrożeje i tak. Rząd niepotrzebnie upiera się przy starym metodom pozyskiwania enegii. Wywalczyliśmy niezłe limity, teraz trzeba się zmienić na kolor zielony. Inny przemysł mógłby wtedy dostawać więcej limitów bo u niego zmienić się jest trudniej. Wtedy gospodarka dała by sobie radę. Z resztą co nam po gospodarce jak zmierzamy ku zagładzie. Wydatki związane z walką przeciwko nasilającym się klęskom będą kosztowniejsze.
Czy zdają sobie Państwo sprawę z tego jak zabójcze są to limity dla naszej gospodarki?
Polska starała się o 284,6 mln ton do roku 2012- otrzymała zaledwie 208,5 ton. Co więc dla nas to oznacza?
1- Rozregulowanie i tąpnięcie gospodarki ( od 2013 gdy limity zostana jeszcze bardziej obniżone będziemy mogli już mówić o efekcie 'hamulca ręcznego' ) Przewiduje się, że obecne limity obniżą nasze PKB o min 1%.
Polska gospodarka, znacznie słabiej rozwinięta od krajów starej unii odczuje to znacznie silniej.
2- wzrost kosztów pracy- a co za tym idzie nasze produkty staną się mniej konkurencyjne na rynku europejskim
3- zdrożeją inwestycje a ich ilość znacznie się zmniejszy- pamiętajmy o tym, że dziś Polska jest atrakcyjnym krajem- ale dzięki wprowadzonym limitom, atrakcyjność ta zostanie szybko zniwelowana, szybciej niż tego się spodziewaliśmy.
4- Wzrost kosztów pracy, konieczność wykupywania limitów CO2, restrykcyjne regulacje dotyczące szybkości 'modernizacji' energetyki, przemysłu spowodują wzrost cen usług energetycznych ( w tym roku czekają nas z tego powodu podwyżki za energie o 4% ) a także wzrost cen produktów polskich hut, cementowni- i wzrost ten nie uderzy tylko nam po kieszeni ale również zmniejszy nasza konkurencyjność w Europie.
5- eksperci przewidują, że jeżeli średni koszt wytwarzania energii elektrycznej wzosnie o 1euro cent za kWh- przecietną polską rodzinę bedzie to kosztować ok 2tys złotych rocznie... A koszty wzrosna- to pewne jak w szwajcarskim banku, ponieważ:
--- Kosztami za wykupione limity obciążony będzie odbiorca energii
--- Należy również liczyć się z kosztami 'inwestycyjnymi', które oczywiście zobaczymy na naszych rachunkach
--- koszt pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych jest znacznie wyższy od kosztów energii pozyskiwanej z węgla. Dodajmy do tego, iż taka energia jest mało opłacalna, gdyż jej możliwości są znacznie słabsze od węgla, el. jądrowych, żródeł geotermalnych itd. A więc znów dostaniemy po kieszeni.
Ale to nie wszytsko, pamiętajmy, że Polska w ciągu ostatnich lat zredukowała o ok 30% emisję CO2- część elektrowni zostało zamkniętych a część postkomunistycznych została zmodernizowana- mimo tego wciąż ok 96% energii pochodzi z węgla. Przemysł energetyczny jak i cała nasza gospodarka zaczyna się dopiero modernizować- jakim więc to możliwe, że "równe" traktowanie naszego kraju z Wielką Brytania, Francją, belgią, Niemcami, Szwecja itd itd jest w tym przypadku 'sprawiedliwe'?
Nie jest i długo nie będzie, gdyż jesteśmy znacznie słabiej rozwinętym krajem- a musimy ponosić znacznie większe koszta od krajów starej unii.. od krajów znacznie bogatszych i lepiej rozwinietych-
czy to jest sprawiedliwe? "Równe" traktowanie?
Dlaczego-równe-w cudzysłowiu?
- większość krajów unii dostała takie limity o jakie zabiegała, Polska i kilka innych nie. Dlaczego?
Po 1wsze- oparto się na błędnym systemie bazowym- Zamiast średniej wieloletniej, limity wyliczono na podstawie roku 2005 ( w Polsce był to rok znacznie cieplejszy, a co za tym idzie ilość zużytego CO2 był znacznie niższy ( wylicza się, że w ten sposób straciliśmy ok 40mln ton ). Po drugie, polskie PKB ustalono na poziom 4,7 % co dziś mało ma wspólnego z rzeczywistością. mamy wyższy wzrost gospodarczy a co za tym idzie więcej zuzywamy CO2.
Czy to również jest sprawiedliwe podejscie? Pamiętajmy, że wiele krajów zachodnich ma nizsze PKB.
Pamiętajmy, że swój BOOM gospodarczy mają już za sobą ( nikt im przez 50, 70 lat nie ograniczał ilości CO2, nikt nie "czepiał" się Niemców gdy przy budowie sieci autostrad kierowali się rachunkiem ekonomicznym a nie ekologia itd itd )
Czy więc sprawiedliwe jest to, że naszą gospodarkę ( która po II wojnie światowej i latch PRLu zaczyna dopiero wychodzić z dołka) - dławi się jakimiś limitami?!
Dodajmy do tego inne 'trudności' wysoka cena ropy, spekulacje cenami nieruchomości itp..
I nie zastanawia was fakt, że własnie w tym czasie gdy Polska gospodarka zaczeła byc atrakcyjna dla wielu inwestorów z zagranicy- którzy zaczynają coraz śmielej przenosić swoją produkcje do europy środkowo-wschodniej, krajów nadbałtyckich- wprowadza się limity, które spowodują spowolnienie naszego wzrostu i spadek naszej atrakcyjności.. A czy tak "przypadkiem" nie chodzi min. o to, że zachód broni się w ten sposób przed krajami rozwijającymi się ( do których należy Polska ), którzy "podkradają" im miejsca pracy, kapitał.. Hmm. Zastanówcie sie nad tym..
Czy więc sprawiedliwe jest równe traktowanie naszego kraju z Niemcami, UK, Francja, które po 50, 70 latach rozwoju mają na tyle silna gospodarkę, że nie odczują tego tak silnie jak Polska?
A co z emisjami? Czy zdajecie sobie Państwo sprawę z tego jak wielkie to są pieniądzę? I co z tego my będziemy mieli? Nic- poza kilkoma bezużytecznymi wiatrakami i osłabionej gospodarki..
I żeby nie było- jestem za ekologia, jestem za czysta energią, za ochroną dziedzictwa przyrody- za ekologia w pełni zanczeniu tego słowa. Jestem i będe jednak przeciwny pseudoekologii, opartej jak zwykle na pieniądzach i wąskiej grupy państw, elit które "wywąchały" interes.
A na koniec zachecam do zapoznania się z moimi komentarzami w wątku " Chaos klimatyczny jest już nieunikniony" i rzekomego "wpływie" CO2 na klimat w ostatniej dekadzie, w którym mieliśmy wręcz "zabójczy" wzrost temperatury..A prawda jest taka, że Globalne ocieplenie znacznie zwolniło, a od stycznia 2007 klimat sie schładza- co stoi w zupełnej sprzeczności z teoria tzw "kija hokejowego".
Pozdrawiam i apeluje
o rozsądne podejscie do tej całej histerii G.O i o zdrowe podejście do tzw limitów, które maja "pomóc" naszemu klimatowi, tfu chciałem powiedzieć uratować kraje starej unii przed regersem.