W 1998 roku wpływ znaczący wzrost poziomu wody w oceanach miał związek z panowaniem anomalii El Nińo, która osiągnęła swoją największą intensywność w całej historii pomiarów. Tymczasem w 2003 roku w Europie mieliśmy najgorętsze lato od wielu wieków. Ten szczyt okazał się być większy nawet od tego z 1998 roku.
Od 5 lat poziom wód w oceanach już bez przerwy utrzymuje się na poziomie powyżej normy i nic nie wskazuje na to, że coś się w tej materii zmieni, oczywiście na plus. Wraz z coraz gwałtowniejszym wzrostem stanu wód zalaniu ulegną niżej położone tereny, czyli głównie Malediwy na Oceanie Indyjskim, koralowe wysepki na Pacyfiku i wreszcie wybrzeża takich europejskich krajów jak Holandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec.
W roku 1994 poziom wody w oceanach był wobec średniej wieloletniej niższy o 15 milimetrów, tymczasem obecnie osiągnął już bardzo niepokojący poziom aż 25 milimetrów powyżej średniej. Oznacza to wzrost poziomu oceanów o około 10 milimetrów na 2 lata. Globalne ocieplanie się klimatu nie próżnuje i wciąż powoduje topnienie wiecznych lodowców na obszarach polarnych. Pod artykułem zamieszczamy omawiany wykres poziomu oceanów.
źródło: twojapogoda.pl
Czytaj więcej o podnoszeniu się poziomu wody w oceanach.







Widać, że większość czytających tą stronę się uczy - no bo koniec roku blisko,
ale…
Ja chciałbym jednak coś ważnego dodać do powyższego, ale...
Zacząć od innej informacji, dla mnie niezwykle ważnej, bo być może usuwającej powód, dla którego nagle - „jak Filip z konopi”, zacząłem pojawiać się na tej stronie (dopiero w tym roku) z komentarzami...
J.L. Sarmiento jeden z głównych ekspertów współpracujących z Międzyrządowym Zespołem ds. Zmian Klimatu, czyli IPCC opublikował (m. in.) na początku 2008 roku następującą pracę: „Atmospheric stabilization and the timing of carbon mitigation” - gdzie najogólniej mówiąc twierdzi (on et consortes), że nie unikniemy podwojenia CO2 w atmosferze i że możemy sobie pozwolić najwyżej na dwa 10-lecia opóźnień w realizacji programu drastycznych ograniczeń emisji CO2; ale… i tak nie opanujemy emisji poniżej 550ppm. Wniosek (z konferencji prasowej IPCC): „masowe zamykanie kopalń i elektrowni”, jest konieczne...
Podstawą do takiego wniosku były (i są?) rdzenie lodowe. Badane w ich „dawnym powietrzu” stężenie ditlenku przez ostatnie 123 tysiące lat wahało się średnio w granicach 200 - 290 ppm .
Nagły więc skok koncentracji CO2 w czasach obecnych (w stosunku do „rdzeniowej”) upoważniał ekspertów IPCC (przynajmniej tak im się wydawało) do stwierdzeń, że biosfera dobrze sobie radzi z naturalnymi wahaniami stężeń CO2, ale w granicach co najwyżej kilkunastu ppm per stulecie… (bo wahania stężeń CO2,w rdzeniach lodowych ponad tą wartość owszem zdarzały się,
...ale w czasokresie dziesiątek - setek tysięcy lat, a najczęściej milionów lat - praktycznie nigdy - młodszy dryas - wyjątek - kilku tysięcy, czy setek lat).
Ten jak najbardziej poprawny z punktu widzenia naukowego, wniosek, tj. - stężenie CO2 naturalnego jest mniej więcej stabilne w okresach krótszych od milenium; upoważniał z kolei do następnych:
- stężenie antropogeniczne będzie rosło co najmniej liniowo, bo antropogenicznego CO2, Ziemia nie będzie w stanie ZBILANSOWAĆ
- bo nie ma mechanizmów, które by były w stanie tego dokonać (co udowodniła przeszłość zamknięta w rdzeniach);
- i wraz z tym liniowo (lub „do kwadratu” - dodatnie sprzężenia zwrotne) będzie rosła temperatura atmosfery na całej Ziemi…
Jednak Sarmiento ostatnio opublikował nowszą pracę: „A corollary to the silicic acid leakage hypothesis”.
Najogólniej mówiąc ta hipoteza (z tytułu pracy Sarmiento) - „wycieku kwasu krzemowego” czyli SALH; stara się znaleźć odpowiedź na to jak biosfera może „zbilansować” 80-100 ppm CO2 w okresie cyklu zlodowacenia…
Jest to niezwykle pocieszające, bo…
…zmienność CO2 ustalona za pomocą częstotliwości szparek w liściach roślin kopalnych w ciągu ostatnich 12 tys. lat, obecnie potwierdzona w badaniach holenderskich (Uniwersytet w Utrechcie - brawo za odwagę!) na kilku kontynentach i różnych roślinach (brzozy, dęby 4 gatunki iglaste) skorelowana z stosunkiem 12C/C13 i roślin C3/C4 oraz zmiennością temperatury; też pokazuje podobny zakres zmienności jak rdzenie lodowe, ale…
…ale SZYBSZY i o większej częstotliwości. Jest to bowiem zmienność o kilkadziesiąt ppm na przestrzeni nawet kilkunastu lat (!!!),
i dodatkowo w innym zakresie: 290 to 370 ppmv (!!!).
Jeżeli więc Sarmiento (a więc de facto i IPCC) zaczynają się przyglądać możliwościom bilansowania dużych skoków stężeń CO2 przez naturę (pośrednio przyznając więc, że jest to możliwe) to jest to pocieszające…
…a wróćmy teraz do poziomu wody w oceanach.
W publikacji “Environmental Effects of Increased Atmospheric Carbon Dioxide” (A. Robinson et al.) Instytutu Nauki i Medycyny w Oregonie (cytowane są tam liczne prace - 132; czołowych klimatologów świata) znajdujemy bardzo podobny wykres jak na stronie Twoja Pogoda, ale…
…ale zaczynający się od ok. 1820 roku. Dodatkowo wykres ten jest uzupełniony o wykres „topnienia lodowców” tj. ich skracania się - cofania ich „jęzorów”…
Zarówno trend wzrostowy jak i ścisła korelacja obu zmienności na tymże wykresie, się zgadza (także z tym z Twoja Pogoda), tylko, że…
…tempo wzrostu obu wskaźników (podnoszenie poziomu morza i topnienia lodowców) jest IDENTYCZNE w okresie 1850 - 1940, jak w okresie 1940 - 2006 - tj. intensywnego spalania kopalin…
W pierwszym z tych okresów wydzielaliśmy, jako cywilizacja, od 0,1 do 1 miliarda ton metrycznych C do atmosfery. Pod koniec tego okresu ok 1 mld…
- a więc aż 8-9 razy mniej niż „wydychamy” obecnie !!!
Mimo to, tj. mimo wzrostu emisji CO2 z kopalin, zwłaszcza ropy; tempo wzrostu poziomu wód oceanów i mórz nie wzrosło - wynosiło i dalej wynosi ok. 7 cali na stulecie (w trendzie 150-letnim).
Dawniej - bliżej roku 1850, było to nieco więcej, obecnie jest to troszkę mniej.
Nie ma więc UDOWODNIONEJ jakiejkolwiek (choćby na 1%!) korelacji miedzy wzrostem stężenia antropogenicznego CO2 w atmosferze a wzrostem poziomu wód, czy tempa topnienia lodowców lądowych…,
Bowiem w matematyce, (w skrócie) jeśli tempo przyrost jednej zmiennej nie zwiększa podobnie tempa przyrostu drugiej, to nie możemy mówić o korelacji…
Oczywiście nie wyklucza to absolutnie tego, że za obecnymi zmianami poziomu wody stoi rosnące spalanie kopalin, i jest jedynie kwestią przypadku, iż tempo wzrost poziomu wód z okresu poprzedzającego intensywne korzystanie z kopalin, jest identyczne jak te dzisiejsze…
- tylko że nie ma na to dowodu - trzeba by znaleźć wartość kontrolną…
We wzroście poziomu wód widać też na mniejszą skalę zmienność ok. 60 letnią (40 lat trendu wzrostu, 20 stagnacji) za którą na pewno odpowiada Słońce.
Jednak ogólnie - za trend wzrostowy w ciągu ostatnich ponad 150 lat: dokładnie nie wiemy co odpowiada - czy jest to wzrost „odsłoneczny” (dłuższe cykle), czy raczej wynikający z „pęcznienia” oceanicznych grzbietów (choć tutaj też nie ma dowodów), lub degazyfikacji „smokersowych” - cieplicowych „wydalin” (dr Ryszkiewicz w Ziemia i Życie - kronika, pisze, że obecnie ocean jest wyjątkowo, jak na swe dzieje - żyzny -„syty”).
Ja nie lekceważąc Słońca, stawiam na „smokersy” - liczba oceanicznych dennych szczelin (badania trwają) najprawdopodobniej stale się zwiększa…
A w ogóle, to ostatnio modele cyfrowe zaczynają się „buntować” wobec ustaleń raportów IPCC. W książce E. Boeker i R. van Grondelle „Fizyka Środowiska”, przedstawiono jak analizowano bilans energetyczny modelu cieplarnianego - wpływ pionowej zmienności na ocieplenie, i...
…najnowsze „zawansowane” modele cyfrowe udowodniły, że wystąpi tutaj przewaga ujemnego sprzężenia zwrotnego. Upraszczając para wodna pobierze w czasie swego parowania ogromne ilości energii, którą w większości jednak odda dopiero w tropopauzie - stratosferze, a ta kosmosowi... W ten sposób ocean będzie „logarytmizował” (coraz bardziej spowalniał) globalne ocieplenie…
Prof. Krzysztof Kozuchowski w swojej najnowszej książce „Meteorologia i klimatologia”: zadaje pytanie: „czy obserwowane zmiany temperatury mają związek z emisją gazów cieplarnianych wskutek spalania paliw kopalnych?”
Odpowiada: „Trzeba przyznać, że istnieją liczne wątpliwości w tym zakresie.(…).”
Jednak podsumowuje:
„…ale energooszczędność nie jest przecież szkodliwa.”
…gdyby jednak tylko o nią chodziło…
A o co chodzi?
O tym po wakacjach,
Teraz by zrozumieć co wówczas napiszę, jeszcze raz radzę studiować rolę aerozoli w procesach klimatycznych, i jak zachowywały się lody podbiegunowe w latach 70-tych, a także… raport UNDP…
P.S. I jeszcze odnośnie tego co na stronie KDZ napisano:
1. „Zbudowana w 1982 Thames River Barier, chroniąca Londyn przed zalaniem przez wodę morską podczas wysokiego stanu wody z początku uruchamiana rzadziej, niż raz do roku. Obecnie ze względu na wysokie przypływy uruchamiana jest 6-7 razy do roku, a planuje się jej podwyższenie.”
Tylko, że…
…zapomniano dodać że jest wynik „subsydencji” (lodowiec swą masą naciskał na płytę środkowej Anglii - ta się teraz prostuje „jak blacha” i brzeg wygina w dół - wciąga Londyn do morza…).
2. „Zagrożone są właściwie wszystkie tereny nadbrzeżne i porty, w tym Nowy Jork, Wenecja”
I właśnie ta ostatnia - wg scenariuszy A1B i A2 raportów IPCC - morze w wyniku osuszania basenu śródziemnomorskiego (przepływ przez Gibraltar w pewnym zakresie temperatur będzie zbyt mały) najprawdopodobniej odsunie się od Wenecji…