Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28435334

Poziom mórz podniesie się o 20-60 cm w ciągu 50-100 lat
wtorek 2008-05-27

Jeżeli globalna temperatura powietrza będzie wzrastać, to poziom morza będzie się podnosił, ponieważ woda w oceanach będzie zajmowała większą objętość. Jeżeli - wskutek wzrostu temperatury - lodowce na lądzie będą szybciej topnieć, spływ będzie jeszcze wzrastał, a poziom mórz będzie musiał się podnieść.

Prof. Hagen podkreślił, że dane dotyczące zakresu spływu wody z lodowców są dużą niewiadomą i jednym z największych wyzwań dla glacjologów. "Najbardziej wartościowe oceny IPCC (agendy ONZ - Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu - PAP) wskazują, iż poziom morza podniesie się o 20-60 cm w ciągu najbliższych 50-100 lat, a kurczenie się lodowców będzie miało swój udział w ok. połowie tej wielkości" - powiedział glacjolog.

"Dla kraju takiego jak Bangladesz, gdzie blisko 20 proc. powierzchni jest zlokalizowane 1 m poniżej poziomu morza, ten wzrost może stać się wielkim problemem. Na tych nisko położonych terenach wiele milionów ludzi ma swoje domy" - dodał.

Obecnie, na skutek ocieplenia klimatu Ziemi, powierzchnia lodowców zmniejsza się na całym świecie. Porównując współczesne zdjęcia alpejskich lodowców i te archiwalne, sprzed 50-100 lat widać dramatyczne kurczenie się lodowców.

Na przestrzeni ostatnich 50 lat zaobserwowano zmiany w miąższości lodowców rzędu 100 m, natomiast zasięg ich czół zmniejszał się o 50 m na rok. Na przedpolach wielu z tych lodowców uformowały się jeziora. Jeziora te są często tamowane prze nietrwałe moreny czołowe. Mogą one nie być wystarczającą zaporą w razie wzrostu poziomu wody, co może być przyczyną katastrofalnych powodzi.

"Gwałtowne powodzie lodowcowe, zwane GLOFS (Glacier Lake Outburst Flood), stanowią poważne zagrożenie dla wielu wsi i osad, usytuowanych w dolinach. (..). W nadchodzących latach zobaczymy wiele przykładów tych zmian" - przewiduje prof. Jon Ove Hagen. LUN

źródło: PAP

Komentarze użytkowników
 Arkadiusz S.~2008-06-04 13:50:30217.98.12.253
Treść

Biorąc jednak pod uwagę wzór (nawiązuję do komentarza poniżej) na koncentrację izotopu13C (tj. δ13C = {13C/12C/(13C/12CPDB) - 1 } x 1000 promili - zwracam uwagę na skrajnie małą (wagowo) zmienność tej koncentracji do masy CO2 biorącego udział w fotosyntezie); i to, że ilość tego izotopu to tylko ok. 1% całego ziemskiego węgla (oraz jeszcze dużą „inertność” szparek w reakcji na zmiany stężeń CO2), stwierdzić mogę iż:

- powyższy dowód logiczny upoważnia mnie do wniosku, że jest skrajnie niemożliwe by to spadek lub wzrost ilości 13C w atmosferze, powodował jakąkolwiek zmianę w gęstości szparek w liściach…

Może jednak są badania na ten temat? (będę wdzięczny za informację).

No i ponadto Dragonie znalazłem podobny do twego z Polityki - odnośnie - „cyklu węglowego”; rysunek w prezentacji: „Obieg radiowęgla na Ziemi” autorstwa Sebastiana Miłosza pod nazwą „rezerwuary węgla na ziemi”.

Jest on co prawda o nieco szerszym zakresie, ale przy tym właściwie bardzo podobny do przez Ciebie cytowanego.

Np. „atmsphere” jest tam „wycenione” na 740 GtC, „Biota” - 550GtC…, „fossil fuel” (spalanie kopalin) na 5-6 GtC (dodatkowo podane są „zapasy” kopalin w litosferze szacowane na ok. 10 000 GtC), ale…,

mamy też pozycję „soil & detritus” o wartości 1200 GtC (!!!)…

Soil to oczywiście gleba - jej humus (te „twoje” 1,58 GtC) i „mikroby” a „DETRITUS” (1198,? GtC) toż to przecież nierozłożone, (a więc niezbilansowane) resztki organiczne (…),
tj. te które czekają na ocieplenie i rozkład...

I nie ma tutaj znaczenia, czy jest to ocieplenie antropogeniczne czy naturalne, ważne jest że i te drugie (np. spowodowane zmiennością aktywności Słońca) też może (i mogło w przeszłości) tworzyć bardzo szybko niezbilansowane nadwyżki CO2 w atmosferze…

Wniosek główny z tych moich "hiper postów":
- rdzenie lodowe na 100% - z ABSOLUTNĄ pewnością - nie nadają się do ustalania dokładnej zmienności dawnego stężenia CO2 w atmosferze…

P.S. PDB u mnie w komentarzu poniżej to oczywiście nie jest żadna jednostka a „skrót myślowy” z: „promile w standardzie PDB” - tj. w porównaniu z standardem PDB.
 Arkadiusz S.~2008-06-04 10:26:09217.98.12.253
Treść
...no i uczciwość "zabiła mi ćwieka...", bo każe mi zadać pytanie - odnośnie ścisłej korelacji między zmiennością gęstości szparek a zmiennością ilości 12C w stos. do 13C...
- czy wzrost ilości 12C (przy niezmiennym stężeniu CO2 - jak w rdzeniach lodowych) nie mógłby spowodować spadku gęstości aparatów szparkowych w liściach...
 Arkadiusz S.~2008-06-04 08:48:37217.98.12.253
Treść
No i sprawa najważniejsza - porównałem wykres zmienności stężenia CO2 wg Wagner'a tj. oparty o badania gęstości szparek cytowany przez prof. Jaworowskiego, z wykresem Beker' a. Nieomal IDEALNIE ta szparkowa zmienność pokrywa się ze zmiennością stosunku izotopowego odnotowanego w holocenie 7- 9 tys. B.P. właśnie przez Baker'a !!!

A dodam tutaj, że oba badania robione były na całkiem inne zapotrzebowanie niż związane z wyjaśnianiem przyczyn globalnego ocieplenia i przynajmniej Baker (1998) na pewno nie znał badań zespołu Wagner'a (2002) - są więc obiektywne i na pewno nie "podrasowane".

Wniosek - wskazuje to, że i za krótkotrwałe dawne i obecne wahania stężenia CO2 odpowiada biosfera Ziemi - cykl obiegu C w jej "życiu"..., i że dawne niezbilansowane nadwyżki - tj. pochodzące z poza aktualnych cykli życiowych, ulegały dość łatwemu zbilansowaniu w niedalekiej przeszłości...

Co nie dziwi gdy weźmiemy pod uwagę, że w cieplejszym klimacie np. tzw resztki pożniwne mineralizują się w kilka miesięcy (a nawet czasami dni), podczas gdy w rejonach tundry czasami dopiero i w ponad tysiąc lat (lub wcale!!!)...
Rozszerzanie się więc cieplejszych stref klimatycznych po prostu przyspiesza obieg węgla w Biosferze - więcej znajduje się go w pośredniczącym w cyklu medium jakim jest atmosfera.

Słusznie pisze więc w "Ziemia" oksfordzki prof. D. Eelsom - "kluczem zagadki jest gleba"...

No i jeszcze odnośnie "jakości" strony KDZ.
Jest tam taki fragment:
"Najpoważniejsza katastrofa dotknie rejony położone na południe od Sahary. Już dziś nazwy Maghreb, Sahel, i Darfur kojarzą się nam z klęskami suszy i tragediami milionów ludzi. Prawdą jest, że w tych biednych, zacofanych rejonach do przyczyn susz wywoływanych globalnymi zmianami klimatu..."

A co w tym względzie pisze IV raport IPCC ?
(który się męczę i czytam dokładnie - bo specjalistyczny język angielski nie należy do łatwych)

Otóż IV raport opisuje to w formie mapy w panelu prawym A2: "Rozkład zmian sum opadu przewidywany na rok 2100 przy uwzględnieniu wzrostu zawartości CO2 do 800 ppm."

Jest to o tyle niezwykła lektura bo pokazuje, że wielu z tych co piszą o IV raporcie IPCC (szczególnie na stronach "ekologistycznych"), najprawdopodobniej w ogóle go nie czytali a nawet pobieżnie nie przeglądali...

Otóż wg IV raportu IPCC panelu prawego mapa A2 (mapa z zaznaczonym bilansem opadów w 2100) Maghreb, Sahel, i Darfur doznają ZWIĘKSZENIA ilości opadów w wyniku ocieplenia (...!!!)...................................................................................................

...a rozrost Sahary na południe ulegnie zahamowaniu (wg IV raportu IPCC!!!) i najprawdopodobniej ta pustynia się COFNIE...

Co prawda i ja przy tej okazji "wyszedłem na durnia" atakując raport za to czego w nim nie ma, (posypuję więc głowę popiołem na znak pokuty...)

Czas więc jednak (chyba najwyższy) zaktualizować w tym pkt. (i w ogóle) stronę KDZ by nie pisała głupot niezgodnych nawet z ustaleniami IPCC..., i by nie powtarzał ich za nią nasz Drogi Dragon...
 Arkadiusz S.~2008-06-03 13:35:19217.98.12.253
Treść
No i się jeszcze należy wiernym sympatykom strony KDZ krótkie sprawozdanie z mego „glebowego śledztwa”…

Na stronie skądinąd sympatycznego (jest zdjęcie) profesora Gonzales’a z Uniwersytetu w Kansas, który specjalizuje się w badaniach kontynentalnej paleoklimatologii w oparciu o trwałe izotopy; zamieszczono rysunek wg Baker’a et al. 1998. (…).

Jest to wykres składający się z trzech części.

Pierwsza A zawiera wykres stosunku izotopowego δ13C kalcytu stalagmitów jaskini Cold Vater Cave w ostatnich 9 tys. lat.

Prawie dzisiejsza (2000r.) wartość (ok. - 8 PDB) tam odnotowana pokrywa sie z notowaniami z wykresu Dragona z Polityki - nic więc nie ma w niej nowego?

A jednak…

…u Bakera widać wyższe wartości bezwzględne δ13C (niż w 2000 roku) ok 700 - 800 lat temu (co prawda tylko nieco wyższe - w granicach błędu, ale zawsze…) i 1900 (B.P.) l. t. (też nieco tylko wyraźniej wyższe); ale za to…

… 8,5 - 6 tys. B.P. to musieliśmy na tej Saharze chyba na okrągło ogniska palić (i to najpewniej „denikenowskie” dla rakiet UFO widoczne z kosmosu) czy co!

δ13C sięgnęło - 9 PDB !!!

W drugiej części wykresu Baker’a mamy węglowy skład izotopowy w materii organicznej łęgów wg Roberts’a Creek’a (średnie z 3 analiz z naniesionymi odchyleniami standardowymi).

Ten to jest w ogóle szokujący!

Ok 1800 do 400 lat temu w kopalnych - z bagnistych łęgów - roślinach, było wyraźnie mniej ciężkiego 13C niż obecnie (!) a więc logicznie i mniej musiało go być w atmosferze tamtych czasów!

W okresie z kolei optimum Altithermal AŻ o 6 PDB było δ13C mniejsze niż dzisiaj (- 22 dzisiaj - 28 wtedy !!!!!!!!!!!)

................................................................................

No mnie zatkało… a Was…?

No cóż w okresie z czasów małej epoki lodowcowej rośliny dawały mniejsze przyrosty - w mniejszym stopniu usuwały więc lżejszy węgiel z atmosfery. A w glebie (zmrożonej średnio nawet na 6 miesięcy w roku) wzrastała ilość nie przetworzonej materii organicznej - grzebanie… i wszystko jasne…

Z kolei w okresie cieplejszego niż obecnie (i przywiduje się w IV R IPCC) optimum Altithermal; gleba + wzrost masy węglowej cyklu: wegetacja - „zjadanie” - redukcja; uwolniły się ogromne ilości lekkiego węgla do atmosfery…

Bo: ekosystemy cieple np. lasy deszczowe, mało akumulują (w tropikach np. już samo oddychanie korzeni jest większe niż akumulacja), ale dużo utrzymują w stałym obiegu (którego atmosfera jest nieodłączną, i w masie węgla w okresach ociepleń skrajnie rosnącym rezerwuarem - najistotniejszą składową).

Im więc jest cieplej, tym życie CO2 w atmosferze jest krótsze - średnio z setek, tysięcy lat, skraca się wręcz do miesięcy...

To zapewne i stąd w okresach ciepłych tak wzrastają (jak u Becka, Wagnera) gwałtownie ilości CO2 w atmosferze - zwłaszcza nad kontynentami.

Gleba i jaszcze raz gleba..., Pnie i Panowie…

(…i to jednak na pewno tam, swoją drogą zapewne ostatecznie, "pochowany" zostanie IV raport IPPC - po cichu bez rozgłosu, ale z ulgą dla Świata…)

Tutaj tylko dodam, że w trzeciej części wykresu Baker’a et al., znajduje się zestawienie szacunkowego procentowego udziału roślin C4 w składzie gleby i biomasie osadowej znad jaskini gdzie badano ww. kalcyty. I zmienność tegoż w ciągu ostatnich 9 tys. lat również potwierdza ustalenia Baker’a i Creek’a…

P.S.1 No i AR-ki górą nad uniwersytetami…,
Dlaczego?: Bo w ich programie jest chemia, fizyka, matematyka, statystyka, doświadczalnictwo, biologia, meteo, ekologia, genetyka… oj ludzie renesansu z nas inżynierowie rolnicy... po prostu…

P.S.2. A może zmienię sobie pseudo na Leonardo D.?
 Arkadiusz S.~2008-06-03 07:58:22217.98.12.253
Treść
...no i powinno być "antropogeniczny wzrost stężenia tego gazu", czyli nie taki jak np. w kredzie bo ten to na pewno by nam podgrzał solidnie atmosferę nie tylko dyskusji...
 Arkadiusz S.~2008-06-02 10:17:13217.98.12.253
Treść
...no i przepraszam za "literówkę" poniżej - chodziło o Wagnera a nie Wegnera
 Arkadiusz S.~2008-06-02 09:55:37217.98.12.253
Treść
...a "Biosferę 2" przywołałem tylko jako "drastyczny" przykład na ogromne możliwości gleby - największej "biofabryki" Ziemi; oraz jej ujemnych sprzężeń zwrotnych. Ponadto stosunek istotnej części atmosfery - troposfery (80% masy atmosfery) do ilości powierzchni Ziemi starano się tam wiernie oddać - tak przynajmniej pisze D. Elsom.

...a jak tam pozostałe moje zastrzeżenia, argumenty, zwłaszcza dot. średniowiecznej Grenlandii?

No i jeszcze odnośnie stosunku 12C/13C.
Ilość 12C w stosunku do 13C zwiększa się zgodnie ze wzrostem spalania paliw kopalnych - to prawda, ale przyznasz że i zgodnie z ocieplaniem się klimatu, które intensyfikuje oddychanie glebowe - to też przecież fakt o którym należało choć wspomnieć - i o to mi chodziło - o uczciwość w dyskusji.

Tak jak trzeba było wspomnieć o tym, że w czasie średniowiecznego optimum było raczej na pewno cieplej niż dzisiaj (niżej opisane odkrycia na Grenlandii, najnowsze modele multi proxy).

Jeśli więc założymy, że wówczas było mniej CO2 w powietrzu niż dzisiaj, to czy wzrost stężenia tego gazu rzeczywiście może spowodować jakiekolwiek znaczące ocieplenie?

Ponadto, pomijając dyskusyjne ustalenia Becka, badania szparek (Wegner 2002. 2004) udowadniają, że Ziemia znakomicie radziła sobie z krótkookresowymi wahaniami stężeniami CO2 i to znacznie większymi od obecnych.

(tj. nie tylko długookresowymi - tymi stwierdzonymi w badaniach powietrza rdzeni lodowych - trwającymi dziesiątki tysięcy do milionów lat).

Stąd twierdzenie, że obecne, niewielkie przecież, nadwyżki antropogenicznego CO2, to "niezbilansowane nadwyżki", z którymi w krótkim czasie nie poradzi sobie nasza planeta, są co najmniej - mówiąc eufemistycznie - mało uprawnione...

Powiedz - napisz co o tym myślisz, to się zastanowimy.

- nie musi bowiem być "moje na wierzchu", taki prymitywny mam nadzieję i ty nie jesteś, ale musi być uczciwie i zgodnie z prawdą, stawka jest przecież zbyt wielka...

No i jeszcze jedno nigdy nikogo nie nazwałem ekofaszystą !!! (co najwyżej mógłbym "ekokomunistą").
Ostrzegałem tylko, że same "dobre chęci" nie poparte permanentnym pogłębianiem wiedzy sprowadzały zawsze Świat na manowce...

P.S. Oj coś dzisiaj mnie na eufemizmy wzięło... ale na poważnie: jeszcze raz polecam anglojęzyczne opracowanie (poniżej przez ze mnie wymienione), bo są tam cytowane m. in. wyniki prac byłych ekspertów IPCC np. Ch. Landsea'i...
 Arkadiusz S.~2008-06-02 08:12:59217.98.12.253
Treść
Otóż to "przez 1000lat był stały" - na jakiej podstawie napisz tak twierdzisz?, to ja zamieszczę wtedy mega-hiper-gigapost...

- bo tylko tak można wyjaśniać uczciwie.

Na marginesie: nawet strona KlimatDlaZiemi (choć i tak jest lepsza np. od twojej pogody, zielonego manifestu) pobieżnie wyjaśnia wszelkie zjawiska związane z globalnym ociepleniem …
(w tym sam „sztandarowy” efekt szklarni - co, co prawda, ułatwia mi to polemikę, ale nie o to chyba chodzi…) Nie znalazłem np. informacji dlaczego (i jak to się wylicza - ja wiem ale czy wszyscy?) że tlenek azotu jest 298 razy aktywniejszy w tym względzie od CO2 - jak to się wylicza?

A może byś mi powiedział, gdzie znajdę tłumaczenie IV raportu IPCC na polski - 1572 strony przez ponad rok, można by było już przecież przetłumaczyć...

- jednym słowem „tuby” IPCC traktują przeciętnego czytelnika jak zwykłego, za przeproszeniem, przygłupa…,

- imbecyla, który ma nie za wiele rozumieć, ale za to się bać i jeszcze raz bać..., i bez szemrania godzić na wszystkie wyrzeczenia i… i płacić, płacić, i jeszcze raz płacić…
 Dragon~2008-05-30 23:30:5589.78.42.37
Piszesz, że "w Biosferze 2 stężenie CO2 po kilku miesiącach wzrosło 8 razy do 2500 ppmv. I że to przez mikroby." Wszystko OK, tylko że mówimy o mikroskopijnej objętości powietrza (wysokość pomieszczeń to ile - 1/1000 grubości atmosfery?) i niewątpliwie o warunkach maksymalnie odległych od normalnych warunków równowagi. Ale nie to jest najistotniejsze.
Piszesz, że to stąd te krótkookresowe „kontynentalne” skoki stężeń CO2 u prof. Becka (wg niego maksima ~440 ppmv były w 1820 i 1940). Wyjaśnij może to swojego twierdzenie w kontekście stosunku izotopów 12C/13C w atmosferze, który przez ~1000 lat był stały, a przez ostatnie 200 lat zaczął monotonicznie rosnąć w tempie odpowiadającym spalaniu paliw kopalnych). Nijak nie pasuje mi to do Twojej teorii, że równie dobrze 12C może pochodzić także z działalności glebowych „mikrobów” - destruentów rozkładających bogate w 12C szczątki roślinne.
Lubisz megaposty, chętnie poznam spójne objaśnienie z Twojej strony.
 Arkadiusz S.~2008-05-30 19:33:58217.98.12.253
Treść
Drogi Dragonie,

No cóż twoje 1500 mld ton węgla w glebie w twojej interpretacji nie robi na mnie wrażenia…, ale jako „celujący” gleboznawca, było nie było inż. rolnik, Ci życzliwie wyjaśniam.
Te 1500 mln jest to stała, średnioroczna zawartość węgla glebowego, tj. zawartego w rozkładających się szczątkach i humusie (ale bez części „białka glebowego” - np. makro i mezofauny; oraz ściółki).

Na tym samym rysunku gdzie jest owe 1,58 masz też i wartość - vegetation 610 - „trochę” dużo, przyznasz…

Jak myślisz ile z tego obecnie - „przechodzi (ale nie zostaje) - rocznie jest przerabiane przez glebę - w naszym klimacie?,
…a ile w tropikach?…,
…do tego dodaj oddychanie korzeni np. wyjątkowo intensywne z lasów deszczowych tropików…

To dlatego w „Biosferze 2”, co z nieukrywanym żalem zauważył profesor Oxfordu Derek Elsom jeden z twórców humbugu EC-GO; już po kilku miesiącach stężenie CO2 wzrosło 8 razy…
GLEBA - jej „życie” - „mikroby”, BYŁO(y) WIĘC W STANIE W KILKA MIESIĘCY SPOWODOWAĆ WZROST STĘŻENIA CO2 do ok. 2500ppmv…!!! (za www.cyber.com.pl). (Na marginesie: to stąd te krótkookresowe „kontynentalne” skoki stężeń CO2 u prof. Becka.)

… a teraz akumulacja - proces w przeciwieństwie do powyższego długookresowy…

Na IPCC-towskiej mapie „Prognoza zmian ilości zgromadzonego przez lądy węgla w okresie 2000-2100.” zaznaczone są tereny grzebania anoksycznego na terenach „wiecznej zmarzliny” jako jedyne źródła przyrostu C w „światowej glebie” w wyniku ocieplenia.

I raport IPCC prognozując globalne ocieplenie twierdził, iż opiera się w tych prognozach na badaniu klimatycznej zmienności holoceńskiej, jednak…

…mimo to obecnie (w IVR) przyjęto, iż w wyniku ocieplenia, w cyklu długookresowym, na kontynentach dzisiejszej strefy umiarkowanej „rozpanoszy się” strefa subtropikalna z gwałtownymi ulewami i długimi okresami suszy - mineralizująca (jak w lesie deszczowym) „do szczętu” glebę….

W glebie jednak świadectwem po takich subtropikalnych suszach (występujących po wielkich ulewach) są występujące w dużych ilościach, tzw. caliche…
Szukaj więc ich Dragonie a może mnie przekonasz…

A jak jest naprawdę z akumulacją C w glebie w okresie ciepłych interstadiałów (= interstadiów), czy optimów np. eemskich, czy holoceńskiego?

A to zapraszam Cię na ponad 2 m miąższości (miejscami) ukraińskie czarnoziemy…
To właśnie po okresach ciepłych (a la IV raport) zostały i w Polsce gleby czarnoziemne, brunatne i płowe - a więc o stosunkowo dużej zawartości próchnicy - C…
A np. amerykańską próchnicę eemską możesz sobie drogi Dragonie nawet kupić - pod postacią preparatów jak: Bio-Jodis czy Humistar - polecam!

Wracając do ww. mapy - jeśli na terenach pomalowanych na niebiesko i pustynnych, zaznaczymy na żółto, akumulujący czarnoziemny i laterytowy C sawannowy lasostep (niczym w optimum eems, lub holoceńskim), czy las parkowy; to owa mapa nam się zmieni nie do poznania…
… i co ważniejsze będzie miała potwierdzenie w historycznych - geologicznych faktach.

A teraz króciutko przejdźmy z kolei do map oceanów Nilsa-Axela Mörnera.

Tereny stagnacji – halistatyczne oceanów (a więc te tereny gdzie krótkoterminowy, kilkuletni wpływ lokalnych zmian w rozkładzie prądów – wiatrów np. typu LN - LN; morskich się istotnie nie zaznacza w wieloleciu) na jego mapach nawet na obszarach najdalej położonych od równika, wykazują albo brak podniesienia się poziomu wód oceanów albo ich niewielki spadek (w granicach błędu co prawda).
W wielu z nich widać już po prostu przewagę parowania nad rozrostem cieplnym oceanów…

Wzrost poziomu wód oceanów w ostatnich tysiącach lat niekoniecznie da się wyjaśnić uwzględniając degazyfikację dającą ponoć ok 18 cm przyrostu w 1 tys. lat, wynikającą z „wyklętej” teorii ekspansji Ziemi…,
…polecam Ci Dragonie spokojnie (bez zbędnych modelów komputerowych) - porównać krzywą saturacji np. z Environmental Science Published for Everybody Round the Earth i krzywe rozszerzalności cieplnej np. z „Fizyki morza” prof. A. Krężela.

Ponadto Ch. D. Schonwiese, w Klimat i człowiek str.136: pokazuje wzrost poziomu oceanu w latach 1910-1990. Zaznacza przy tym też WYRAŹNY SPADEK w latach 1881-1910.
Tylko że… zarówno wg Schneidera, jak i Manna, Jansena, Espera, Moberga et al., RSC i innych… w tym czasie temperatura troposfery raczej się podnosiła (wg tego pierwszego nawet bardzo)…

Oj, badajmy lepiej grzbiety oceaniczne i dno oceaniczne…, i nie „plećmy głupot” o cieplnym rozszerzaniu…

Drogi Dragonie...
Przyjrzałem się też dokładniej twojemu artykułowi „Czy naprawdę „Będzie zimniej”? – polemika” w Polityce.
Skomentowałem przy „Idzie Zimno” fragment o 12C/13/14C. (choć widzę, że komentarze zamieszczone po 24.04 „coś” im urwało lub opracowują je do nowej wersji strony, albo ja nie potrafię do nich wejść).

Oto fragment mego komentarza:

„Parę też słów (dosłownie) powiem o artykule Marcina Popkiewicza.
Widać w nim bardzo kierunkowe „przygotowanie” autora (jest to fizyk). Pod jednym z rysunków daje on np. taki podpis:
„Atmosferyczny poziom ilości izotopu węgla 13C względem 12C,
spadek względnej ilości izotopu 13C jest w pełni zgodny z emisją ze spalania paliw kopalnych.”(…). Tylko, że (pewno właśnie nie mając wystarczającego przygotowania z innych dziedzin), zapominał dodać, iż równie dobrze 12C może pochodzić także z działalności glebowych „mikrobów” - destruentów rozkładających bogate w 12C szczątki roślinne (jak w „Biosferze 2” oczywiście…), reducentów, którym np. Słońce dostarczy więcej energii….
Myślę, że to chyba wystarczy by z dystansem przyjrzeć się poglądom zawartym w „polemice” M.P.…
No i polecam autorowi „polemiki” zestawienie różnych modeli zmian temperatury w ciągu ostatnich 2 tys. lat z strony dyskusyjnej Tamino, bo wykres z „Surface Temperature Reconstructions for the Last 2,000 Years” jest mało czytelny i lekko zmanipulowany…
Dlaczego?
Przebieg zmian temperatur wg M i J (a więc i IPCC) „dziwnym trafem” jest na nim zaznaczony jaskrawoczerwono, a np. Moberg’a et al., dość ciemnym fioletem…

(to oczywiście żart, ale przyznajcie, że „w stylu” ekspertów z IPCC…)”

Ponadto prof. Jaworowski podaje też najnowsze dane - wykresy temperatur z ostatnich czasów - w polemice z „profesorami”; na stronie Polityki - polecam.

Wrócę na koniec bardzo krótko do optimum średniowiecznego i Grenlandii:
I powiem za profesorem Jaworowskim (z Zmiany klimatu Ewolucja 2 I. Paleontologii PAN 2004): „druzgocącą krytykę Manna i IPCC przeprowadzili S. McIntyre i R. McKitrick w pracy Corrections to the Mann et al. (1998) proxy data base and Northern Hemispheric average temperature series…”
Szczególnie interpretacja przyrostów sosny bodajże Pinus aristata, „rozgrzała” oponentów do „białości”. Bo J i M bronili (i bronią) swego modelu oraz dyskutują zawzięcie ze swymi oponentami (obserwacja tej dyskusji kosztuje niestety „parę” dolarów…), ale…

…badaczom nie dawały spokoju szczególnie wyniki badań wielkości słoi drzew sekwoi z gór White w Kalifornii (V.C. La Marche 1995). Przyrosty sekwoi z połowy 12 wieku były bowiem większe niż te z początku lat 90-tych…
A przyrosty drzew to główne dane, które pomagają nam oszacować temperaturę, a nie są bezpośrednimi jej pomiarami. (Dane tego typu - szacunkowe; nazywane są „danymi serwera proxy”.)
Biorąc powyższe (np. zmienność przyrostów sekwoi z gór Białych, ale i osady jeziorne, czy oceaniczne) opracowano INNE modele niż Jones’a i Mann’a.
Jeden z pierwszych przedstawiono w pracy: “Low-Frequency Signals in Long Tree-Ring Chronologies for Reconstructing Past Temperature Variability” (Science 22 March 2002:Vol. 295. no. 5563, pp. 2250 - 2253) autorstwa J. Esper’a, E. R. Cook’a, F. H. Schweingrubera z Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Badawczego i Obserwatorium Ziemi Lamont-Doherty (USA).
Podobnie uczyniono w późniejszej, z 2005 r. (uzupełnionej właśnie o dane z badań osadów dennych jezior i oceanów; oraz przekształcone najnowszymi technikami Wavelet - falek; redukującymi wpływ tylko rzeczywiście przypadkowych odchyleń) publikacji rosyjsko-szwedzkiej A. Moberg’a, D. M. Sonechkin’a K. Holmgren’a, N. M. Datsenko i W. Karlén - „Highly variable Northern Hemisphere temperatures reconstructed from low- and high-resolution proxy data” (z Nature, Vol. 433, No. 7026, pp. 613 - 617, 10 February 2005. za www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/moberg2005/moberg2005.html - 6k).

Jak więc widzisz Dragonie lubię modele cyfrowe, ale właściwe i we właściwym miejscu…

…bo (dam cytat z mego komentarza w Polityce):
„Ponadto ostrzegam młodych ludzi przed nadmiernym zaufaniem do wszelkich modelowych „wyliczeń” - zbyt wiele współczynników się tam pomija (bo ich się nie zna lub ciężko je wyliczyć - siły ujemnych sprzężeń zwłaszcza… - „dziwnym trafem” oczywiście…) lub dość dowolnie szacuje. Ciągle - zbytnio (wobec ogromu „nie - w pełni - wiadomych”) zależy to bowiem od często jednostronnej, kierunkowej wiedzy, czy „siły przebicia”, członka - członków zespołów badawczych. (…)

Moim zdaniem daleko lepiej wszelkie prognozy (co do losów globalnego ocieplenia); weryfikować w badaniach dawnych klimatów - przez prace paleoklimatologów - ale tych ostatnich niestety można policzyć wręcz na palcach jednej ręki… - to raz;
… i na to wydawane są grosze (w porównaniu z „badaniami” skutkującymi „wyliczanką”, który rok był najcieplejszy…) - śmiesznie niskie kwoty - to dwa…”

A propos modeli komputerowych - może masz już jakieś wyniki Dragonie z modelu MODTRAN odnośnie efektu cieplarnianego bo ja jakoś nie mogę znaleźć?

No i na koniec uzupełnię o Grenlandii:
The New York Times (w dziale Science) z 17.04.2008 w publikacji „Story of Viking Colonies' Icy 'Pompeii' Unfolds From Ancient Greenland Farm”., przypomina wyniki prac prof. Charles’a Schweger’a (Uniwersytet Alberta).
Ciekawe przedstawienie badań profesora Schweger’a znajduje się też na stronie:
www.geocities.com/reginheim/vikings.html&sa=X&oi=translate&resnum=2&ct=result&prev=/search%3Fq%3DCharles%2BSchweger%2BNipaatsoq.
Cytuję (z tej właśnie strony): „Archeologów zawsze zdumiewało NAGŁE odejście Wikingów [z Grenlandii]…”, „Wikingowie żyli tam cztery wieki, tj. dopóty dopóki pokrywa lodowa na Grenlandii była stabilna, ale kiedy zaczęła rosnąć, postanowili ją opuścić.”, i dalej: „Nipaatsoq w zachodniej Grenlandii zostało porównane do Pompei [ponad 2 tys. znalezisk w tym narzędzia w b. dobrym stanie], z tym że czas nie został tutaj NAGLE zatrzymany przez erupcję wulkaniczną, ale przez LÓD.”…
No i polecam „do wglądu” mapę weneckich podróżników braci Zeno - jest ona w ponad 70% „ubajkowiona” przez kopistów m. in. o Atlantydę - nie realna; ale skaliste podłoże pod lodem Grenlandii i jej linię brzegową, pokazuje zaskakująco poprawnie…

P.S. A w następnym „poście” przekażę dlaczego tak zawzięcie zacząłem „walczyć” z ostatnim raportem IPCC.
Polecam tutaj, jako przygotowanie do dyskusji, lekturę „Rola aerozoli w procesach klimatycznych” dr Markowicza. (i nie chodzi mi o gradient temperatur w chmurach - jego wpływ na ocieplenie…).
A dla „angielskojęzycznych” polecam: “Environmen tal Effects of Increased Atmospheric Carbon Dioxide.” (…).
 Dragon~2008-05-30 15:05:3383.19.124.114
Żartujesz Arku?
W glebie siedzi sobie ~1500 mld ton węgla. Z paliw kopalnych w ciągu stu kilkudziesięciu lat wrzucimy do atmosfery ~4000-5000 mld ton. Pomijając już, że modele przewidują wzrost respiracji CO2 z gleby ze wzrostem temperatury (wiem, nie lubisz tych modeli, bo nie pasują do Twojej teorii), to jakim cudem w takim czasie gleba ma go zaabsorbować?
Wytłumacz też Arku, jakim cudem zawartość izotopów węgla w atmosferze (stosunek C13/C12 i C14/C12) zmienia się w doskonałej zgodności z emisją CO2 ze spalania paliw kopalnych (z nadwyżką C12)?
A co do poziomu wody (bo w zasadzie o tym jest artykuł): lokalnie z wielu przyczyn może lokalnie rosnąć wolniej, a nawet spadać, ale per saldo (zarówno pomiary bezpośrednie jak i satelitarne) rośnie zgodnie z przewidywaniami modeli ocieplającego się klimatu (tych, których Arku nie lubisz, ale że to praktycznie wszystkie, pomijając NIPCCtów, przejdźmy nad tym do porządku).
 Arkadiusz S.~2008-05-28 08:25:46217.98.12.253
Treść
Największe przekłamania - przepraszam nieścisłości (udziela mi się ta maniera IPCC-towska oceniania wyników badań przed ich przedstawieniem) w raportach dotyczą gleby - jej zdolności do akumulacji węgla w okresach chłodnych i do przyspieszonej mineralizacji w okresach ociepleń (tutaj obecnie wybuchł największy spór). I tym ja w chwili obecnej się zajmuję - mam nadzieję do września maksymalnie obiektywnie, uczciwie to opracować.

A warto udowodnić, że IPCC się myli. Realizacja zamierzeń ekonomicznych tej instytucji jest niezwykle groźna nie tylko dla światowej gospodarki...
 Arkadiusz S.~2008-05-28 08:08:20217.98.12.253
Treść
Do JAJA
Jeszcze raz polecam badania prof. Becka z Uniwersytetu M.S. we Freiburgu, szykuje on nowe zestawienia oparte tylko o badania fotosyntezy których poprawność jest na poziomie 3% błędu. Szczególnie wyniki badań z Drezna będą nie do podważenia bo nawet przy przyjęciu tła w roku 1940 na poziomie 40ppmv otrzymamy wówczas 390 +/-10ppmv co jest podobne do obecnego mimo że wówczas było nieco zimniej niż obecnie. Zobaczymy też co powiedzą badania szparek dla średniowiecznego optimum - przed wakacjami mało kto chce publikować.
 Karlos~2008-05-27 23:47:4879.184.57.68
JAJA- stezenie CO2 zawsze było zmienne i zapewniam cie, ze nie raz w historii było wyzsze niz jest obecnie. To wszytsko to zwykła propaganda. No i jeszcze jedna kwestia- na zmiane temperatury wpływaja dziesiatki różnych czynników, CO2 jest właściwie bez znaczenia. A tym bardziej ten minimalny % wytwarzany przez człowieka...

Dzis pieniądz kreuje polityke :/ a to jest przykre.
 JAJA~2008-05-27 16:28:2883.31.238.238
Bardzo to ciekawe co piszesz Arkadiuszu S. Widzę że powoli skracasz swoje posty tak, ze da je się przeczytać. Jednak czy jesteś pewien, że wzrost temperatury w okresie o którym piszesz na pewno był związany ze zjawiskiem które mamy obecnie,tj. wzrostem stężenia CO2? Według badań, stężenie CO2 NIGDY w ostatnich paru tysiącach lat nie było tak wysokie jak teraz.
 Arkadiusz S.~2008-05-27 14:40:26217.98.12.253
Treść
No i jak zwykle najważniejsze zapomniałem - w cieplejszych od obecnych (Moberg 2005) latach 840 - 980 poziom wód nie był wyższy od obecnego a najprawdopodobniej kilkanaście cm niższy...

Oj uzależniłem się chyba od strony KDZ...
 Arkadiusz S.~2008-05-27 13:53:15217.98.12.253
Treść
A jak to co poniżej ukarze się oficjalnie w Aktualnościach to sobie zgolę wąsy po raz pierwszy od 30 lat...
 Arkadiusz S.~2008-05-27 13:50:47217.98.12.253
Treść

To powyżej co w tytule to "pobożne życzenia" - antycypowanie smokersowego (degazyfikacja) i eustatycznego - związanego z aktywnością grzbietów oceanicznych naturalnego rozrostu (+/- 70cm w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat). (1993-01 to tylko ok 3cm +/- 2cm błędu)

By odpocząć od powyższego "straszenia" proponuję "news" (fragmenty na zachętę) ze strony Akademii Morskiej w Gdyni (Katedra Meteorologii i Oceanografii Nautycznej).

Na grudniowym zjeździe AGU (Amerykańskiej Unii Geofizycznej; 2007 rok) badacze z Uniwersytetu Cincinati, Lamont Doherty Earth Observatory i Uniwersytetu Maine (T.V. Lowell, M.A. Kelly, B. Hall., C.A. Smith, K. Garhart, S. Travis i G.H. Denton) przedstawili odkrycie mające ważne znaczenie dla paleogeografii i paleoklimatologii Arktyki .

Udokumentowali oni występowanie przykrytych osadami morenowymi i w osadach morenowych kopuły lodowej Istorvet, leżącej na Ziemi Liverpool, na północ od wejścia do Scoresby Sund (Wschodnia Grenlandia, około 70°50’N, 22°13'W) znacznych ilości fosylnych pni, gałęzi i korzeni drzew i krzewów wierzby i brzozy oraz krzewinek innych gatunków. Z przedstawionych fotografii można szacować, że najgrubsze pnie (gałęzie?) mają około 6-8 cm. Znaczna część materiału organicznego nie jest przemieszczona i znajduje się in situ, będąc zakorzeniona w warstwie organicznej o miąższości około 8 cm. Obfity materiał roślinny wykryto w kilku oddalonych od siebie miejscach przed granicą lodów Istorvet Ice Cap, ale podobne znaleziska zarejestrowano również w innych rejonach wokół Scoresby Sund. Materiał organiczny uległ odsłonięciu spod lodu w rezultacie powszechnej na tym obszarze współczesnej recesji lodowców i kopuł lodowych. Rozmiary recesji Istorvet Ice Cap, względem maksymalnego zasięgu moren z okresu Małej Epoki Lodowej szacowane są od 1 do 2 km.

Datowanie izotopowe (14C) daje wiek fosylnych drewien mieszczący się w przedziale od 1590 (±25) do 1040 (±30) lat BP (~ 400 -1015 lat n.e.), z największą ilością szczątków o wieku 840 - 980 lat n.e. Zdaniem wymienionych badaczy ten ostatni przedział czasu charakteryzował się najbardziej intensywną wegetacją i najwyższą temperaturą powietrza. Pierwsza faza transgresji lodu kopuły lodowej Istorvet, która przerwała wegetację, została przez tych badaczy wydatowana na około 1015 n.e., na innych, niższych obszarach w pobliżu Scoresby Sund nastąpiło to odpowiednio póżniej - w latach 1180 - 1410 n.e.

Oznacza to, że:

1. Nie tylko na „ciepłej” południowej i południowo-zachodniej Grenlandii, ale i na „chłodnej” wschodniej Grenlandii Wczesnośredniowieczny Okres Ciepły był zdecydowanie cieplejszy od czasów obecnych. Temperatura powietrza na Grenlandii Wschodniej była na tyle wysoka, że na szerokości 70°N występowały, rosnące na znacznych wysokościach nad poziom morza (~280 - 600 m n.p.m.) drzewa i krzewy. Oznacza to również, że w okresie wegetacyjnym grubość warstwy czynnej musiała być znacznie większa niż jest obecnie.

2. Zasięgi lodowców i kopuł lodowych były tam znacznie mniejsze od obserwowanych współcześnie.

3. Takiego rodzaju zmiany warunków klimatycznych i środowiskowych nie mogły mieć wyłącznie charakteru lokalnego, ale musiały posiadać uwarunkowania ponadregionalne.


5. Odkrycie Lowella i innych wskazuje, że obserwowane współcześnie zmiany klimatyczne i środowiskowe na Grenlandii i jej wybrzeżach, określane przez bardzo wielu badaczy jako „bezprecedensowe”, miały - i to w stosunkowo nieodległej przeszłości - swój precedens. Temperatura powietrza była znacznie wyższa od obecnej, powierzchnie wolne od pokrywy lodowców i lądolodu również większe. Wszystko to działo się w warunkach, kiedy koncentracja CO2 w atmosferze była znacząco niższa od obecnej, a spalanie paliw kopalnych - żadne. Zmusza to do refleksji nad przyczynami współczesnego ocieplenia Arktyki oraz kilkoma innymi kwestiami związanymi z globalnym ociepleniem. Stawia to również problem jakości rekonstrukcji temperatury powietrza na półkuli północnej autorstwa Manna (często z współautorami; np. Jones i Mann, 2004), w której Wczesnośredniowieczny Okres Ciepły nie zaznacza się, a spadek temperatury powietrza w okresie Małej Epoki Lodowej również jest nieznaczny. Na tle równomiernie niskiej temperatury hemisferycznej zaznacza się w tej rekonstrukcji jedynie wyraźny wzrost temperatury w XX wieku, z gwałtownym przyspieszeniem po roku 1970 ("hockey stick"). Warto przypomnieć, że ta właśnie rekonstrukcja temperatury stanowi najważniejszy dowód na antropogeniczną genezę obecnie obserwowanego wzrostu temperatury powietrza, który oczywiście jest "bezprecedensowy".
Inne rekonstrukcje hemisferycznej temperatury powietrza (np. Esper i in. (2002), Moberg i in. (2005)) wykazują istnienie Wczesnośredniowiecznego Okresu Ciepłego, podobnie jak wyniki analiz paleooceanograficznych (np. SST na Morzu Satgassowym; patrz Keigwin, 1996). Wszystkie one zgodnie wykazują, że w czasie Wczesnośredniowiecznego Okresu Ciepłego temperatura powietrza była wyższa, niż obecnie. [........................]
Wyniki tych prac są starannie przemilczane przez zwolenników antropogenicznej genezy obecnie obserwowanego wzrostu temperatury powietrza.

Fakt występowania mięczaków termofilnych (m.in. Mytilus edulis) datowanych na około 1000 latn.e. w wodach fiordów spitsbergeńskich, zdaje się potwierdzać wzrost temperatury wód w okresie Wczesnośredniowiecznego Okresu Ciepłego (Salvigsen i in., 1992), a tym samym i temperatury powietrza nad Spitsbergenem. Po ponad 1000-letniej nieobecności w wodach spitsbergeńskich ten sam gatunek pojawił się dopiero po 2002 roku (Berge i in., 2005).

Hę?, ciekawe co?

No to mnie chyba korporacje za to co powyżej ozłocą...