Kłopot mają przede wszystkim młode misie, które jeszcze w tym miesiącu zaczną opuszczać gawry wraz z matkami. Taki maluch nie przepłynie do lodowego paku (dryfującego lodu morskiego) oddalonego o kilkaset metrów od lądu. Dlatego niedźwiedzice starają się zakładać gawry porodowe tam, gdzie jest jak najwięcej lodu. Tak przynajmniej wynika z obserwacji prowadzonych przez badaczy Norweskiego Instytutu Polarnego.
Wszystko wskazuje na to, że lód nie będzie się utrzymywał przy brzegach w nieskończoność. W 2070 r u w czasie lata lodowy pak w Arktyce ma całkowicie zniknąć. Dla niedźwiedzi będzie to oznaczało zagładę. Misie ze Spitsbergenu mogą się spodziewać kłopotów wcześniej, ponieważ w porównaniu z innymi częściami Arktyki jest tu relatywnie ciepło. Gdy dyktuję te słowa, na termometrze jest nie mniej niż minus 20 st. C.
Na wschodnim wybrzeżu Spitsbergenu byłem już z Wojtkiem w 1996 r., wtedy udało nam się zobaczyć kilka niedźwiedzi, a raz nawet matkę ze świeżo urodzonymi młodymi. Czekamy z niecierpliwością, co uda nam się "upolować" w tym roku. Trochę się boimy, że marsz z sankami na nartach może nam utrudniać głęboki śnieg.
Wyprawę zorganizował program "Dzień dobry TVN", który już wkrótce nada relację z naszej wyprawy. Będziemy próbować się łączyć z Polską za pomocą telefonów satelitarnych.
Adam Wajrak
Czytaj o innych konsekwencjach globalnego ocieplenia.
źródło: gazeta.pl







I tutaj, jeśli chodzi o tempo obecnego ocieplania, niestety jest też inaczej - obecnie ocieplamy się wręcz ślamazarnie - w "skrajnie ślimaczym" tempie w stosunku do zmian klimatu w niedalekiej przeszłości. I mimo to białe misie przeżyły i są obecnie liczne.
Zacytuję tutaj (pisze prof. S. M. Stanley w Historii Ziemi.) np. taki tekst: „Młodszy dryas [okres geologiczny, którego nazwa pochodzi od łacińskiej nazwy rodzajowej rośliny Dryas - dębika ośmiopłatkowego; przemieszczającego się wraz z wahaniami zasięgu klimatu chłodnego] zakończył się nagle około 11 600 lat temu.”…, …„ta zmiana klimatyczna zaszła w czasie zaledwie 3 lat, a nawet wydaje się, że główna zmiana klimatu zaszła w czasie zaledwie jednego roku […!!!]. „Dane izotopowe wskazują iż klimat ocieplił się [na wiele set lat w ciągu właściwie roku!] w tym czasie o 7oC [!!!].” Prof. S. M. Stanley podsumowuje: „Globalne zmiany środowiskowe wczesnego holocenu [czyli obecnej, najnowszej epoki dziejów] następowały z niebywałą prędkością”.
Białe misie wolą zresztą wyjadać resztki z ludzkich śmietników niż foki. Nie zapominajmy też że gdy znikną lody to foki także będą musiały razem z miśkami przenieść się na wybrzeże co zapewne dawniej też miało miejsce...
Prof. Zbigniew Jaworowski pisał w Polityce: „Na zlecenie Międzyresortowej Grupy Klimatycznej rządu Norwegii wraz z trzema kolegami z Norsk Polarinstitutt zbadałem wpływ ewentualnego ocieplenia klimatu na florę i faunę Arktyki w rejonie Svalbardu. Szczególnie obawiano się wyginięcia niedźwiedzi polarnych.”, „Okazało się, że przy wyższym stężeniu CO2 i wyższej temperaturze zawsze rośnie produktywność systemu ekologicznego Arktyki. Zapisy historyczne i współczesne statystyki wskazują, że w okresach cieplejszych łowiono więcej ryb w Morzu Barentsa, zwiększały się też populacje reniferów, ptaków, fok i niedźwiedzi. Przybywało masy roślinnej na lądzie dla reniferów, więcej było planktonu w morzu, zatem więcej było ryb i jedzenia dla ptaków i fok, którymi z kolei żywi się biały niedźwiedź. Wniosek: ocieplenie klimatu byłoby korzystne dla całego systemu życia w Arktyce, a białych niedźwiedzi byłoby więcej niż teraz." Naukowcy norwescy skomentowali to tak: „W ten sposób nie zdobywa się pieniędzy na badania”, tzn bez straszenia katastrofą globalnego ocieplenia...
Pamiętajmy, że niedźwiedzie polarne przeżyły w "dobrej liczebności" trwające po kilka tysięcy lat co najmniej 3 bardzo ciepłe optima klimatyczne (dwa eemskie, jedno holoceńskie) , tak ciepłe, że znikały wówczas całkowicie lodowce wysokogórskie np. alpejskie; i szelfowe.
Zresztą i obecnie radzą sobie nieźle bez lodu, byle foki, czy renifery były"pod łapą".