Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28434372

Unijny pakiet klimatyczny za 100 mld zł
czwartek 2008-03-27
W ramach tzw. programu 3x20, postanowili oni, że do 2020 roku nastąpi redukcja emisji gazów cieplarnianych - o 20 proc., zwiększenie efektywności wykorzystania energii - także o 20 proc. oraz zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych - do 20 proc.

Każdy z krajów członkowskich ma osiągnąć inne wskaźniki. Polska strona nie jest do końca zadowolona z przypisanych Polsce norm. Wiążące dyrektywy mają wejść w życie dopiero za rok, więc jeśli negocjatorzy się postarają, najbliższe miesiące mogą przynieść jeszcze pewne zmiany.

Kosztowne emisje CO2

Eksperci szacują, że na spełnienie stawianych wymagań w Polsce trzeba będzie przeznaczyć nawet 100 mld zł. Szczególnie kosztowna może być zmiana zasad przydziału uprawnień do emisji CO2. Od 2013 roku energetyka i inne firmy intensywne energetycznie 100 proc. uprawnień miałyby kupować w systemie aukcyjnym.

Z prognoz Societe Generale i Deutsche Bank wynika, że po roku 2013 ceny pozwoleń CO2 wyniosą około 35 euro/t lub nawet więcej. Przy takiej cenie CO2 polskie wydatki na zakup pozwoleń wyniosłyby 5,8 mld euro rocznie, a przy obecnej cenie - około 23 euro/t - 3,8 mld euro.

- System aukcyjny jest groźny dla polskiej gospodarki. W 2013 roku energia musiałaby zdrożeć o 70-100 proc. tylko z powodu praw do emisji gazów cieplarnianych - mówi prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej, ekspert ds. energetyki.

- Nie martwmy się na wyrost. W sprawie handlu emisjami jest dużo spekulacji, a trudno teraz rozsądzić, jak to wpłynie na ceny energii. Rosną ceny ropy, w grę wchodzi podwyżka cen gazu, ceny węgla też się zmienią i może to mieć większy wpływ na ceny energii niż wymogi środowiskowe - mówi Mirosław Bieliński, prezes gdańskiej Energi.

Ryzyko gwałtownego wzrostu cen jest jednak na tyle wysokie, że Polska chce, aby nasza energetyka stopniowo dochodziła do obowiązku zakupu 100 proc. uprawnień.

Zielona energia to więcej niż prąd

Polski rząd nie zgadza się też z propozycją, aby udział energii ze źródeł odnawialnych wynosił aż 15 proc. Choć eksperci twierdzą, że jest to do zrealizowania.

Grzegorz Wiśniewski, prezes zarządu Instytutu Energetyki Odnawialnej uważa, że osiągnięcie w 2020 roku 15 proc. energii odnawialnej w całkowitym zużyciu jest możliwe.

- Ale realizacja tego celu według naszych szacunków wymagałaby nakładów inwestycyjnych rzędu 60 mld zł - mówi Grzegorz Wiśniewski.

- Podstawowa bariera w osiągnięciu proponowanego nam celu to dostępność do sieci energetycznych. To sprawa kluczowa, bo bez ich rozwoju nie da się przyłączyć planowanych źródeł energii. Trzeba też zbliżyć rynek biomasy do energetyki, jego organizacja pozostawia wiele do życzenia - dodaje Maciej Stryjecki, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej.

Specjaliści uważają, że nawet poprawa efektywności energetycznej nie uratuje przed podwyżkami cen energii. Nie jest w stanie zniwelować do końca finansowych skutków rozwoju energetyki odnawialnej i redukcji uprawnień do emisji CO2.

- Można zahamować wzrost cen przez efektywniejsze wykorzystanie energii. Ale to również najpierw będzie kosztować - mówi prof. Krzysztof Żmijewski.

Przygotowywana przez resort gospodarki ustawa o efektywności energetycznej powinna stworzyć warunki do oszczędzenia do 2016 roku 9 proc. energii (ponad 53 TWh), czyli więcej niż wyprodukowały w 2007 roku wszystkie elektrownie Polskiej Grupy Energetycznej.

Oszczędzanie energii ma wymusić wprowadzenie systemu tzw. białych certyfikatów. To mechanizm pozyskiwania, umarzania i obrotu świadectw potwierdzających oszczędności energii. Z szacunków zespołu prof. Żmijewskiego wynika, że w latach 2009 - 2020 system może kosztować ok. 20 mld zł., które poprzez białe certyfikaty byłyby przetransferowane od odbiorców końcowych do podmiotów oszczędzających energię. Zła wiadomość jest jednak taka, że to również wpłynie na wzrost cen energii, bo koszty certyfikatów sprzedawcy energii mają wliczać w ceny.

Do sprecyzowania pozostaje, co oznacza cel 20 proc. redukcji zużycia energii. Jako punkt odniesienia przyjęto prognozy zużycia do 2020 roku, tymczasem już obowiązuje przepis o zmniejszeniu zużycia o 9 proc. Na razie można jednak tylko szacować koszty tej dyrektywy.

Czytaj o ekologicznych źródłach energii.

źródło: gazetaprawna.pl
Komentarze użytkowników
 Fundacja Nasza Ziemia~2008-03-27 14:41:2883.31.227.135
Fundacja Nasza Ziemia jest niezależną organizacją pozarządową, która od piętnastu lat z oddaniem działa na rzecz środowiska naturalnego. Z firmą Vattenfall współpracujemy przy projekcie klimatycznym, bowiem obu stronom zależy na promowaniu racjonalnego korzystania z energii cieplnej i elektrycznej.

Na stronie www.klimatdlaziemi.pl prezentujemy różne punkty widzenia, także te, które w pewien sposób krytykują działania na rzecz ograniczania emisji CO2. Gdybyśmy nie zamieszczali takich artykułów, moglibyśmy zostać oskarżeni o stronniczość i przeinaczanie obrazu rzeczywistości. Ale jak widać i tak źle i tak niedobrze.

Polecamy przejrzenie pozostałych aktualności na portalu. Ich wydźwięk nie powinien pozostawiać żadnych wątpliwości.

Z poważaniem,

Fundacja Nasza Ziemia
 Zawstydzony~2008-03-27 11:56:2883.19.124.114
Ludzie, gdzie pomyślunek? Jesteście fundacją ekologiczną czy astroturfingowym dziełkiem Vattenfala?
Artykuł "Unijny pakiet klimatyczny za 100 mld zł" jest oczywiście prawdziwy (kilka dni temu go czytałem), ale wyraźnie jest pisany z pozycji "że pomysł jest be, a Ci straszni biurokraci z Unii chcą załatwić naszą gospodarkę". 100 miliardów złotych brzmi strasznie.
A może inaczej: podzielić koszty na 13 lat (bo to wydatki do 2020), na liczbę Polaków i wychodzi niecałe 60 groszy dziennie na głowę. I nagle przestaje wiać grozą finansową.
A to początek. Cytując jedną z ostatnich wypowiedzi prezydenta Francji Sarkozy'ego odnośnie tego programu: "to są najlepiej wydane pieniądze". I tak właśnie jest.
Nie tylko od strony redukcji emisji CO2 i zmniejszenia zanieczyszczeń, ale także od strony uniezależnienia się od importu ropy i gazu i czysto ekonomicznej - niższe zapotrzebowanie na energię i wyższa efektywność gospodarki i procesów przemysłowych to olbrzymie zaoszczędzone pieniądze, tańsza produkcja i wyższa konkurencyjność gospodarki.
To jak z narzekaniem producentów aut, którzy o unijnych limitach emisji CO2 z aut piszą, że "to spowoduje wzrost cen samochodu nawet o 3000 Euro". Ale już ani słowa o tym, że na samym paliwie właściciel ekonomiczniejszego samochodu zaoszczędzi 2-3 razy tyle.

A jeśli już przekopiowujecie artykuł żywcem, nie zastanawiając się nad jego wydźwiękiem, to, na litość Boską, dopiszcie chociaż sensowny komentarz redakcyjny.