Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28433872

Życzenia wielkanocne od Newsweeka "Życzmy sobie dobrego klimatu"
wtorek 2008-03-18

Można by rzec: jeszcze jeden wędrowny kaznodzieja, który nie za darmo robi ludziom wodę z mózgu, strasząc rewelacjami, których nie potwierdzają jednoznacznie badania naukowe, a które dla tzw. szarych obywateli są obojętne. No bo jaki wpływ na nasze życie ma zanikająca warstwa ozonowa czy topniejące lodowce?

Gore'a warto jednak posłuchać, bo jego przypadek jest szczególny. Jako wiceprezydent był postacią bezbarwną, wybory prezydenckie 2000 r. przegrał na własne życzenie - na długo zanim Sąd Najwyższy rozpatrzył na jego niekorzyść sporne wyniki z Florydy. Kiedy otrząsnął się po tamtej porażce, nastąpiła wielka przemiana. Choć sprawami klimatu zajmował się od ponad 20 lat, dopiero wtedy przystąpił do wielkiej osobistej krucjaty ekologicznej. I szybko osiągnął na tym polu więcej niż przez całą dotychczasową karierę polityczną.
To w znacznej mierze za jego sprawą liderzy świata, w tym Unii Europejskiej i kandydaci do amerykańskiej prezydentury, poważniej zajęli się wpływem klimatu i ekologii na zmiany cywilizacyjne.

Gore stał się bohaterem Ameryki, zdobył Oscara za film dokumentalny (o zmianach klimatu - a jakże), a ostatnio pokojowego Nobla. W Stanach powstały nawet społeczne komitety nawołujące go do powrotu do polityki. Ba, część wyborców demokratycznych ciągle wierzy, że wobec patowej sytuacji między Hillary Clinton a Barackiem Obamą latem Gore wejdzie do gry i na decydującej sierpniowej konwencji pogodzi zwaśnione obozy, zgłaszając własną kandydaturę. Gore zaprzecza, zresztą unika rozmów o polityce. Gdy w Warszawie zapytałem go o ocenę projektu tarczy antyrakietowej, wił się jak piskorz. W końcu dał jednak do zrozumienia, że jego zdaniem udział w tym projekcie jest żywotnym interesem Polski.

Nie jestem klimatologiem, nie wiem, na ile realne są czarne scenariusze Gore'a - a mówi on przecież m.in., że za kilka lat pokrywa lodowa wokół bieguna północnego będzie całkowicie zanikać latem. Wiem tyle, że na naszych oczach dochodzi do niespotykanego nagromadzenia anomalii pogodowych, powodzi, susz, huraganów, trąb powietrznych. W tym roku zima, przynajmniej na Mazowszu, nie tyle była łagodna, co w ogóle się nie pojawiła. A narciarze w Alpach z roku na rok widzą coraz więcej zielonych pastwisk, a coraz mniej naturalnego śniegu. Jeśli to nie są zmiany klimatyczne, to co to jest?

Trudno powiedzieć, w jakim stopniu te wszystkie niepokojące zjawiska powstają z ludzkiej winy. Ale jeśli można przyłożyć rękę do tego, by przynajmniej nie pogarszać spraw, to dlaczego nie? Wyłączyć niepotrzebnie zapaloną żarówkę, kontrolować czystość spalin ze swojego auta, nie kolekcjonować sklepowych reklamówek. Nie chcę nudzić i wygłaszać patetycznych sądów, ale każde takie działanie pomoże nam i przyszłym generacjom. Warto i nad tym się zastanowić w czasie kilku świątecznych dni.

Wszystkim naszym Czytelnikom życzę dziś Wesołego Alleluja. Oby dobry klimat służył Państwu jak najdłużej.

Michał Kobosko

 

źródło: newsweek.pl 

Komentarze użytkowników
 Autor waldi888231200~2008-03-20 01:19:4780.55.113.18
Treść,,Tym razem nie będzie o wysadzaniu traktatu unijnego, obrażaniu internautów i podkręcaniu nastrojów antyniemieckich, czyli o ostatnich występach Jarosława Kaczyńskiego''

To po co to zdanie napisałeś , płacą ci za to??