Po uruchomieniu elektrowni wiatrowej obowiązkowe obserwacje prowadzone są jeszcze przez trzy lata. Ornitolog przyjeżdża na farmę o świcie i przez pięć godzin zlicza, ile ptaków przeleciało w pobliżu śmigieł. Notuje też liczbę ofiar w promieniu 100 m od turbiny. W zimie takie obserwacje prowadzi się raz na trzy tygodnie, a podczas wiosennych i jesiennych wędrówek - nawet co pięć dni.
Pionierski na świecie system zwany "BirdWatch" nie tylko zautomatyzuje te obserwacje, lecz także zmniejszy niebezpieczeństwo zderzenia ptaków z turbinami. Opracowuje go zespół naukowców ze Stacji w Przebendowie, Instytutu Informatyki Politechniki Poznańskiej i Zakładu Ekologii Behawioralnej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.
Zainstalowane na farmie mikrofony będą wychwytywać dźwięki. Program komputerowy rozpozna głosy ptaków, a także zliczy uderzenia o turbinę. Jeśli liczba ptaków w pobliżu elektrowni niebezpiecznie wzrośnie, wiatraki będzie można w ciągu kilku minut wyłączyć.
Kilka firm chce testować prototypy "BirdWatch" na swoich farmach. Pierwsze elementy systemu będą testowane za rok, a najdalej za dwa lata powstanie kompletne urządzenie.







Byłoby to znacznie tańsze niż powyższe rozwiązania dot. zasad monitorowania ilości zabijanych ptaków i kontrolowania funkcjonowania elektrowni wiatrowych.
Uważam, że gla bezpieczeństwa życia i zdrowia ptaków osłony śmigieł turbin są bezwzglednie konieczne, koszty ich wykonania i instalacji tylko nieznacznie wzrosną, ale ilość ptaków nie będzie się zmniejszać :-)