Ekstremalnie wysokie temperatury odnotowano w stratosferze. Potwierdzono to podczas historycznego skoku Felixa Baumgartnera. Efektem jest nagłe zmniejszenie się dziury ozonowej.
W ostatnich tygodniach dziura ozonowa nad Antarktydą miała najmniejszy zasięg od 1990 roku.
To efekt rekordowo wysokich temperatur panujących w stratosferze, czyli w warstwie atmosfery powyżej 15 kilometrów nad ziemią.
Zazwyczaj temperatura na wysokości prawie 40 kilometrów spada poniżej zera, jednak ostatnio była dodatnia.
Zjawisko to potwierdzono ostatecznie podczas skoku Felixa Baumgartnera dzięki czujnikom zainstalowanym na zewnętrznej części kapsuły z której Felix oddał historyczny skok.
Średnia temperatura była przynajmniej o 5 stopni wyższa od normy i szybko wzrastała wraz z wysokością.
To wystarczyło, aby w tym sezonie maksymalny zasięg dziury ozonowej wyniósł 21,2 miliona kilometrów kwadratowych i był najmniejszy od 12 lat.
Dziura ozonowa pomimo ograniczenia emisji niszczycielskich dla warstwy ozonowej gazów przemysłowych rozrastała się aż do ostatniej dekady. W 2000 i 2006 roku miała największe rozmiary w historii pomiarów, prawie 30 milionów kilometrów kwadratowych.
Naukowcy są zdania, że z biegiem lat będzie już tylko lepiej, ale i tak dziura ozonowa będzie nad nami wisieć aż do okolic 2065 roku. Regenerację warstwy ozonowej może przyspieszyć ocieplenie się dolnych warstw stratosfery.
Warto jednak zauważyć, że ekstremalnie niskie temperatury sprzyjają rozpadowi ozonu i powiększają rozmiary dziury przepuszczając niebezpieczne w dużych ilościach dla życia na Ziemi promieniowanie UV.
źródło: www.twojapogoda.pl
Ocean Arktyczny może być źródłem metanu.
komentarze [0]






