Wyniki badań opublikowane właśnie w magazynie naukowym Nature Climate można uznać za szokujące. Przynoszą one dowody na to, że farmy wiatrowe prowadzą do lokalnego wzrostu temperatury o 0.72 stopnia.
Badania dotyczą obszaru w Teksasie, na którym mieszczą się cztery wielkie farmy wiatrowe.
Według naukowców to właśnie turbiny zmieniając energię kinetyczną wiatru w prąd wpływają na wymianę powietrza między ziemią i atmosferą, zaburzają naturalny transfer energii i wilgoci i to właśnie jest przyczyną zaobserwowanego wzrostu temperatur.
Naukowcy przeanalizowali dane pochodzące z satelitów z lat 2003-2011 z regionu, gdzie mieszczą się cztery z największych farm wiatrowych na świecie, w których jest łącznie ponad 2350 turbin.
Większość z nich została skonstruowana w latach 2005-2008 co pozwoliło badaczom na zaobserwowanie niemal na żywo zmian.
A zanotowano wzrost temperatury o 0.72 stopnia na dekadę w porównaniu do rejonu gdzie farm takich nie ma. Wzrost temperatury największy jest nocą, gdy ziemia oddaje ciepło do atmosfery.
W pewnym stopniu za wzrost temperatury odpowiadać może ciepło generowane przez turbiny, lecz jest to zaledwie niewielki ułamek całego procesu, wzrost temperatur dotyczy bowiem dużo większego obszaru niż ten na którym turbiny się znajdują.
Chodzi więc najprawdopodobniej o ich wpływ na prędkość wiatru, a także o generowane przez nie małe zawirowania w atmosferze. W nocy ziemia staje się dużo chłodniejsza niż powietrze znajdujące się kilkaset metrów nad nią.
Farmy wiatrowe powodują, że powietrze ciepłe miesza się z chłodniejszym, przez co ziemia trzyma temperaturę. Identyczne zjawisko wykorzystują hodowcy owoców do walki z porannymi mrozami, przelatują oni helikopterami nad swoimi plantacjami.
źródło: www.twojapogoda.pl
komentarze [0]






