Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28451405

Polska zawetowała redukcję CO2
poniedziałek 2012-03-12
Wczoraj po wyczerpujących debatach unijnych ministrów środowiska Polska, jako jedyny kraj Unii zawetowała propozycję obniżenia emisji dwutlenku węgla do 2050 roku. Czy to dobrze czy źle i co to oznacza dla naszego kraju?

Unia Europejska podczas światowej konferencji klimatycznej w Kopenhadze w 2009 roku zapowiedziała, że chce świecić przykładem, jak należy ograniczać emisję dwutlenku węgla, aby chronić klimat przed jego zmianami.

Od tego czasu organizowane są debaty podczas których ma powstać nowe zobowiązanie dotyczące wszystkich 27 krajów członkowskich, którego celem będzie ograniczenie emisji CO2 w określonej skali do 2020 i 2050 roku.

Sęk w tym, że normy redukcji CO2 mają być równe dla wszystkich krajów, a przecież nie każdy z nich opiera swoją gospodarkę na tych samych surowcach.

Polska znajduje się w czołówce państw dla których węgiel jest głównym surowcem. Napędza on przemysł ciężki i elektrownie.

Pozostałe tak duże kraje Unii korzystają już w większości z energetyki odnawialnej, gazowej i jądrowej, intensywnie ograniczając uzależnienie od węgla.

Dlatego na nowych zobowiązaniach Polska ucierpiałaby najbardziej. Cele Unii są bardzo dotkliwe, ponieważ do 2020 roku emisja CO2 miałaby spaść w porównaniu z 1990 rokiem o 20 procent, do 2030 roku o 40 procent, do 2040 roku o 60 procent, a do 2050 roku o 80 procent.

Polska po raz pierwszy zawetowała te ustalenia w ubiegłym roku. Tym razem nasze weto okazało się bardziej dotkliwe, ponieważ czas upływa, coraz mniej krajów zgłasza swój sprzeciw i na arenie europejskiej pozostaliśmy prawie sami (po części popierają nas sąsiedzi, głównie Czesi).

Jednak, aby osiągnąć porozumienie potrzebna jest jednomyślna zgoda wszystkich 27 państw. Jeśli jej nie będzie, to Unia nie będzie mogła w grudniu ogłosić swoich nowych założeń w walce z globalnym ociepleniem na forum międzynarodowym podczas konferencji klimatycznej w Katarze.

Polskie weto oznacza impas, który może się skończyć na kilka sposobów. Po pierwsze prowadząca projekt klimatyczny Dania może przygotować dyrektywę, która pominie polskie weto podczas przyjmowania pakietu klimatycznego.

Po drugie możemy blokować porozumienie całymi miesiącami, a wówczas cała Unia nie będzie mogła przyjąć nowego pakietu klimatycznego, choć będzie przedstawiać osiągnięte porozumienie jako przyjęte "prawie jednogłośnie".

Po trzecie Unia może się zgodzić na dodatkowe negocjacje i wówczas osiągnięte zostanie porozumienie, ale z pewnością na zasadzie sporego kompromisu. Pamiętajmy, że to jedynie negocjacje na poziomie unijnym, a przecież Europa jest tylko jednym z kilku największych emitentów gazów cieplarnianych, powodujących zmiany klimatyczne.

Stany Zjednoczone, Chiny i Indie już takie chętne do podpisywania jakichkolwiek ograniczeń emisji CO2 nie są i nic nie wskazuje na to, aby miało się to szybko zmienić. Tak to jest, gdy politykę miesza się z pogodą i klimatem.

Tymczasem organizacje ekologiczne nie pozostawiają na Polsce suchej nitki. Greenpeace i WWF używają określeń "zacofani i spowalniający Europę". Mówią również o zatruwaniu powietrza i braku modernizacji energetyki.