Z biegiem dziesiątek lat deszczowy monsun nad wodami Oceanu Spokojnego wędruje coraz dalej na północ. Co to oznacza dla mieszkańców strefy tropikalnej?
Monsun to okresowy wiatr, który albo przynosi deszcze, albo też suche powietrze. Potocznie przyjęło się, że monsun to deszczowe chmury, które nadciągają nad kraje położone między równikiem a zwrotnikami.
Monsun to zjawisko niezwykle pożądane, ponieważ od jego aktywności zależy obfitość plonów na polach, a więc i życie kilku miliardów ludzi na naszej planecie.
Naukowcy badający te wciąż nie do końca poznane zjawisko, odkryli pewne prawidłowości, które mogą niepokoić. Okazuje się, że na przestrzeni ostatnich trzech stuleci monsunowe chmury przesuwały się średnio o 1,5 kilometra rocznie na północ.
Wyspy rozsiane po Oceanie Spokojnym, które dziesiątki lat temu opływały w dostatku wody pitnej pochodzącej z przetwarzania deszczówki, teraz cierpią na chroniczną suszę, ponieważ monsun do nich nie dociera.
To właśnie z tego powodu liczba ludności odczuwająca niedostatek wody zwiększyła się aż trzykrotnie w ciągu ostatnich zaledwie 50 lat, a przecież w cyklu hydrologicznym nadal mamy tyle wody, ile zawsze, a więc około 360 kwintylionów galonów. Jest też jednak druga strona medalu.
Miejsca, które niegdyś cierpiały z powodu suszy, teraz cieszą się jej dostatkiem. W strefie równikowej suma opadów zwiększyła się od 1979 roku, czyli od czasu, kiedy zaczęliśmy ten region obserwować pod kątem wydajności opadowej.
Deszcze niesione są tam przez gigantyczne chmury burzowe grube na kilkanaście kilometrów. Jeśli proces wędrowania monsunu na północnej półkuli Ziemi na północ będzie zachowany, a wszystko na to wskazuje, to do końca tego wieku monsunowe chmury będą docierać 125 kilometrów dalej na północ niż ma to miejsce obecnie.
źródło: www.twojapogoda.pl
komentarze [0]






