Nagłe osłabnięcie Prądu Zatokowego spędza sen z powiek, ale tylko laikom. Naukowcy śpią spokojnie, ponieważ najnowsze badania obalają wszelkie spiskowe teorie o globalnej zimie.
Prąd Zatokowy (Golfstrom) to tak naprawdę połączenie kilku prądów morskich przemierzających północną część Oceanu Atlantyckiego.
Łączą się one u wybrzeży Kuby i Florydy w jeden ciepły prąd, który zmierza na północny wschód w kierunku wybrzeży zachodniej i północnej Europy.
Ciepły prąd poprzez intensywne parowanie umacnia układy niżowe przechodzące nad północnym Atlantykiem, co z kolei sprawia, że do Europy trafia ciepłe powietrze znad oceanu.
Prąd Zatokowy ogrzewa arktyczne wyspy, sprawiając, że zimy są tam znacznie łagodniejsze, niż powinny być w tej strefie klimatycznej.
Tak właśnie jest na Islandii, w południowej Grenlandii i zachodniej Norwegii, gdzie potrafi być o 10 stopni cieplej niż na przyległych obszarach, gdzie nie odczuwany jest wpływ tego prądu.
Odpowiedź na pytanie, co stałoby się gdyby prąd nagle zanikł, najczęściej jest apokaliptyczna, ponieważ uważa się, że temperatury spadłyby drastycznie, a Europa pogrążyłaby się w okowach wiecznej zimy.
Siła prądów morskich nigdy nie jest jednostajna, dlatego raz są one silniejsze, a raz słabsze. Prąd mógłby zostać osłabiony lub też w znacznej mierze wstrzymany przez zdarzenie na dużą skalę.
Prąd Zatokowy wcale nie taki ważny
Na temat Prądu Zatokowego powstało bardzo wiele mitów. Wielokrotnie straszono Europejczyków zanikaniem tego prądu, co oczywiście okazało się nieprawdą. W internecie można natknąć się na apokaliptyczne wizje pseudo-naukowców z 1999, 2005 i 2010 roku.
Za każdym razem wieściły one globalną zimę w Europie, ale nigdy ona nie nadchodziła. Naukowcy z Uniwersytetu Kolumbii jednoznacznie stwierdzają, że znaczący wpływu Prądu Zatokowego na klimat w Europie jest tylko mitem, który został rozpowszechniony w dziewiętnastym wieku przez amerykańskiego wojskowego Matthew Fontaine Maury'ego.
W 2002 roku teoria ta została obalona przez intensywne badania prowadzone przez Królewskie Towarzystwo Meteorologiczne. Okazało się, że wpływ Prądu Zatokowego na klimat w Europie jest, ale znacznie mniejszy niż wcześniej sądzono.
Za pomocą obserwacji i modelów klimatycznych wykazano, że transport ciepła w atmosferze jest nawet dwukrotnie większy niż poprzez uwalnianie ciepła przez ocean. To atmosfera, a nie ocean, jest sprawcą łagodzenia zim w znacznej części naszego kontynentu.
Także sezonowe pochłanianie i oddawanie ciepła przez ocean ma większy wpływ a europejski klimat niż ciepło transportowane przez Prąd Zatokowy. Z tego wniosek, że jeśli Prąd Zatokowy uległby zahamowaniu, to ochłodzenie w Europie przebiegałoby nie tylko bardzo wolno, ale również byłoby niewielkie i dotyczyłoby tylko regionów, które z Prądem Zatokowym są najsilniej związane, a więc wysp arktycznych i rejonu Wysp Brytyjskich.
Także wpływ słodkiej i zimnej wody pochodzącej z roztapiających się lodowców w Arktyce, nawet jeśli osłabi Prąd Zatokowy, to nie będzie mieć znacznego wpływu na klimat w Europie.
Mało tego, gdyby ocieplenie klimatu rzeczywiście postępowało, to znikające pola lodowe i ocieplająca się woda w Arktyce sprawiłaby, że Prąd Zatokowy mógłby docierać w regiony w które teraz nie może, a więc do samego serca Arktyki, jednocześnie przyspieszając proces topnienia wiecznych lodów.
Założenia te opublikowano w prestiżowym Kwartalniku Królewskiego Towarzystwa Meteorologicznego, a opracowane przez naukowców z tego towarzystwa, Uniwersytetu Princeton, American Scientist i Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego.
Polska wyjdzie obronną ręką
Nawet w najbardziej pesymistycznym scenariuszu zmiany klimatyczne wywołane przez osłabnięcie Prądu Zatokowego nie będą znaczące. Wielka Brytania, Irlandia, Islandia czy Norwegia doświadczą temperatur, które normalnie powinny występować na tej szerokości geograficznej.
W środku zimy zamiast 5 stopni w ciągu dnia będzie minus 5 stopni, a zamiast zera stopni nocami będzie 10 stopni mrozu. Oczywiście miejscami temperatura będzie jeszcze niższa i będzie przekraczać obecną normę o nawet 15 stopni. Kraje zachodniej Europy będą więc tak często zasypane śniegiem jak Polska.
Jaki będzie natomiast wpływ zaniku Prądu Zatokowego w Polsce? Wszystko wskazuje na to, że niewielki. Nasz kraj zimą od czasu do czasu dostaje się pod wpływ ciepłych mas powietrza znad Afryki, więc odwilże nadal będą się pojawiać.
Natomiast sam wpływ Atlantyku, nawet mimo braku ciepłego prądu, będzie zapewniać cieplejsze dni, tak jak ma to miejsce obecnie. Nie zmieni się dominujący kierunek napływu mas powietrza z zachodu. Temperatury będą niższe, zwłaszcza na Pomorzu, ale niewiele będą odbiegać od tych jakie odczuwamy każdej normalnej zimy.
źródło: www.twojapogoda.pl
komentarze [0]






