Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28442344

W energetyce czystość się opłaci
środa 2010-09-22

W Polsce mówimy głównie o kosztach ograniczenia emisji CO2, a mało się mówi o korzyściach takiego rozwiązania - zachęca Jacek Piekacz, prezes Vattenfall Poland, przewodniczący Polskiej Platformy Czystych Technologii Węglowych.

- Pojawiła się propozycja ograniczenia przez kraje Unii Europejskiej emisji CO2 o 30 proc. Jak pan ocenia ten pomysł?

- Komisja Europejska, a w szczególności komisarz ds. zmiany klimatu Connie Hodegaard nosi się z takim zamiarem od pewnego czasu, ale formalnie została ona poproszona przez ministrów środowiska państw członkowskich UE o przygotowanie analizy kosztów ewentualnego zwiększenia celu redukcyjnego emisji CO2 do 30 proc. Opublikowany ostatnio Komunikat Komisji dotyczy zatem nie tyle propozycji zwiększenia tego celu, ale oszacowania kosztów takiego kroku. Dopiero na tej podstawie będzie się dyskutować o ewentualnym rozważeniu podwyższenia celu redukcyjnego.

Przedstawiciele Polski różną się w ocenach tej propozycji, np. przewodniczący Jerzy Buzek czy też komisarz Janusz Lewandowski deklarują sprzeciw, a np. poseł Danuta Hübner popiera takie rozwiązanie.

Ostatecznie to politycy będą decydować, czy ta propozycja zostanie przyjęta, a energetycy, mierząc się z tym wyzwaniem, próbują wskazać, jakie działania techniczne są konieczne, aby osiągnąć ten cel i jakie wynikną z tego konsekwencje.

W mojej ocenie, można ten cel w skali UE zrealizować, choć jest bardzo ambitny i wymaga ogromnych nakładów finansowych, o które teraz, w warunkach kryzysu światowego, niezwykle trudno.

- Czy ograniczenie emisji CO2 w takim stopniu nie będzie się wiązało ze zbyt dużymi kosztami?

- Na pewno potrzebne są olbrzymie inwestycje, choć my w Polsce mówimy głównie o kosztach, a mało mówi się o korzyściach z takiego rozwiązania. Dokumenty unijne pokazują zawsze korzyści, jakie z danej propozycji legislacyjnej wynikają, w tym przypadku będzie to m.in. rozwój nowych technologii, zwiększenie liczby miejsc pracy, a przede wszystkim zmniejszenie zanieczyszczeń, co ma z kolei pozytywny wpływ na zdrowie mieszkańców krajów UE.

W ostatnich miesiącach mniej się mówi w Polsce o nowych blokach węglowych, a coraz częściej słyszymy o zapowiedziach budowy nowych elektrowni biomasowych lub gazowych. Energia z nich będzie droższa niż z elektrowni węglowych, ale biorąc pod uwagę uniknięty koszt zakupu uprawnień do emisji, na pewno będą to inwestycje opłacalne.

Uważam, że nie należy się obawiać takich rozwiązań. Świat będzie w tym kierunku zmierzał i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych będzie postępowało. Ten kierunek wymaga dodatkowych działań i kosztów, ale to kierunek, w którym dąży świat. Przed tym nie uciekniemy.

Warto też dodać, że najważniejsze dla nas jest to, czego chcą Polacy - odbiorcy energii, będący jednocześnie społeczeństwem mieszkającym na obszarach, gdzie są ulokowane elektrownie i inne zakłady przemysłowe. Polacy widzą, że w ostatnich latach zmieniło się otoczenie - poprawiła się czystość rzek, ale także jakość wody w kranach. Teraz kolej na czyste powietrze.

- Czy świat rzeczywiście dąży w kierunku ograniczania emisji?


- Jest wiele dowodów, że tak się dzieje.

Według danych Komisji Europejskiej, z 27,5 GW nowych mocy zainstalowanych w 2009 roku w UE, aż 37 proc. (10,8 GW) to elektrownie wiatrowe, 24 proc. to elektrownie gazowe, a 21 proc. to ogniwa fotowoltaiczne. Nowe bloki węglowe to zaledwie 8,7 proc. (ok. 2400 MW).

Już dziś Chiny są liderem w zakresie energetyki wiatrowej, realizują wiele programów dla ograniczenia emisji, ale w Polsce o tym się niewiele mówi. Chiny zobowiązały się także do redukcji emisji CO2 do 2020 roku o 40-45 proc. w porównaniu z poziomem z roku 2005. Także Stany Zjednoczone są aktywne w tym obszarze i wydają miliardy dolarów na rozwój OZE.

Co ciekawe, to wielkie, światowe koncerny podejmują często dobrowolne działania dla ograniczania emisji CO2. To trochę moda, ale i długofalowy biznes.

- Mówi się, że powinny być wdrażane nowoczesne technologie energetyczne. Jak będą one w praktyce wyglądać?

- Rozwój innowacyjnych technologii jest szansą na zbudowanie nowej energetyki.

Energetyka wytwarza energię elektryczną z węgla w niezmieniony sposób od blisko stu lat. Najwyższa pora to zmienić. Ta zmiana już się dokonuje. Polityka energetyczna Unii Europejskiej sprzyja temu, aby rozwijać nowe technologie, podobna tendencja obserwowana jest na całym świecie. Obecnie budowane i projektowane są bloki węglowe o znacznie wyższych sprawnościach, a emisja z tych jednostek, chociaż jest istotnie niższa niż ze starszych bloków, to i tak nie spełnia celu, jaki stawia UE. Węgiel w przyszłości będzie używany wyłącznie wtedy, kiedy nie będzie emitowany CO2, dlatego wprowadzenie technologii CCS jest niezbędne.

CCS nie jest jedyną technologią, nad której rozwojem trwają obecnie intensywne prace. Należy pamiętać o energetyce wiatrowej, która w przeciągu ostatnich 10 lat rozwija się bardzo dynamicznie.

Obserwujemy ciągły wzrost mocy turbin wiatrowych, Vattenfall uczestniczy wraz z E.On i RWE w budowie jednostek o mocy 5 MWe. Duże znaczenie w ograniczeniu emisji CO2 ma również wykorzystanie biomasy, w tym odpadów drzewnych i roślinnych. Kluczowe znaczenie w ograniczeniu emisji CO2 będzie miał oczywiście rozwój energetyki jądrowej.

Rozwijane są także tak nowatorskie technologie, jak energia z fal. Vattenfall prowadzi dwa tego typu projekty. Szacujemy, że w roku 2012 Vattenfall zbuduje elektrownię wykorzystującą siłę fal o mocy ok. 5-10 MW, a około roku 2020 powstanie jednostka komercyjna o mocy blisko 100 MW.

- Przedstawiciele PGE otwarcie przyznają, że projekt CCS w Elektrowni Bełchatów z ekonomicznego punktu widzenia jest nieuzasadniony. Czy polskie firmy stać na takie projekty?

- Wszystkie prace nad rozwojem nowych technologii nie przynoszą początkowo zysków - tak jest w każdej branży, czy to farmaceutycznej, komputerowej, czy w biotechnologii.

Na początku nakłady na badania to koszty, dopiero dojrzały komercyjnie produkt przynosi profity. Dlatego błędne jest wyrażanie oczekiwania, aby instalacja CCS na etapie budowy zakładu pilotowego czy demonstracyjnego przynosiła zyski.

Tak będzie za kilka lat, kiedy technologia będzie skomercjalizowana i możliwa do zastosowania powszechnie. Aby do tego dojść, dziś prowadzi się analizy budowy zakładów demonstracyjnych, co dodatkowo jest wspierane dofinansowaniem z Unii Europejskiej.

Zarówno Vattenfall, jak i PGE oraz inne firmy mają unikalną szansę pracy nad rozwojem technologii - być niejako jej współautorem, a nie jedynie kupującym gotowy, wypracowany gdzie indziej produkt.

Ja widzę w tym wielką szansę.

Dodam też, że w przeszłości technologie energetyki jądrowej były niezwykle drogie, ale ci, którzy się na nie zdecydowali, dziś mają z tego duże korzyści, jak np. Francja.

Kiedyś te pierwsze pieniądze trzeba wydać. Dziś taka szansa stoi także przed nami - Vattenfallem, PGE i każdą inną firmą energetyczną. Warunki do rozwoju i inwestowania w innowacyjność są bardzo dobre po raz pierwszy od kilku dekad.

źrodło: wnp.pl


Co możesz zrobić dla klimatu?