Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 28442930

Wody Antarktyki rozrastają się, ale nie na długo
piątek 2010-08-27

Od 30 lat wody oceanu przyległego do Antarktydy rozrastają się. Jednak obecnie na skutek globalnego ocieplenia lód i tam zacznie topnieć, co spowoduje ogromne zmiany w krążeniu wód oceanicznych i całym życiu morskim - tak wynika ze studium naukowców z Georgia Tech w USA , opublikowanego w Proceedings of the National Academy of Sciences.

Według studium wykonanego pod kierunkiem Jiping Liu, naukowca z Georgia Tech w Atlancie w USA, z danych satelitarnych wynika, iż od 30 lat wody Arktyki kurczą się, zaś Antarktyki - w tajemniczy sposób rosną. Analiza ta bazuje na modelu klimatu i temperatur powierzchni oceanu oraz obserwacjach opadów z lat 1950-2009. Pokazuje ona, że w 20 wieku ocieplanie oceanów nasilało opady w górnych warstwach atmosfery nad Antarktyką, co skutkowało śnieżycami.

Większe opady śniegu zmniejszyły zasolenie górnych warstw oceanu i gęstość jego wód. Ta górna warstwa wód była stabilna, chroniąca przed ociepleniem, podnoszeniem się gęstszych wód z głębi do powierzchni i topnieniem lodu. Według autorów studium oznacza to, że w 20 stuleciu w Antarktyce przyrost lodu na morzu był dyktowany procesami naturalnymi. Jednak nie jest to prawdą dla 21 stulecia kiedy spowodowane przez człowieka globalne ocieplenie zacznie dominować w klimacie antarktycznym i przyspieszy topnienie lodu morskiego - sądzi kierujący zespołem Jiping Liu w wypowiedzi dla National Geographic.

Jeśli będzie trwać wzrost emisji gazów cieplarnianych i podgrzewać oceany wokół Antarktydy, wówczas większość opadów tej strefy zamieni się w deszcze, co oznacza szybkie rozpuszczanie śniegu i lodu - zauważają autorzy studium.

Szybsze topnienie lodu oznacza, że więcej promieni słonecznych będzie absorbowanych przez ciemną powierzchnię oceanu, zamiast być odbijanymi przez lodową powierzchnię z powrotem do atmosfery. To spowoduje podgrzewanie oceanu i dalsze topnienie lodu. Liu i jego koledzy sądzą, że nastąpi to wkrótce " Nie możemy tylko podać dokładnie roku - kiedy w obecnym stuleciu" - powiedział National Geographic.

Jako że ocean wokół Antarktydy jest jednym z najbardziej produktywnych biologicznie, zmniejszenie powierzchni lodu morskiego oznacza "wielkie zmiany dla antarktycznego ekosystemu morskiego". Wiele gatunków bowiem wykorzystuje lód do polowań i przeżycia. Pingwiny - z których wiele zginie, jeśli ocieplenie będzie postępować są także zagrożone - sądzą ekolodzy.

Spadek ilości lodu przyniesie też wielkie zmiany w sposobie cyrkulacji wód oceanicznych wokół Ziemi, jako że ocean antarktyczny to najzimniejsze i najgęstsze wody stanowiące jedną z najważniejszych sił kierujących globalnym pasem wód oceanicznych, dostarczających pożywienia dla 3 życia morskiego.

Jak twierdzą naukowcy rezultaty studium nie są zaskakujące, ponieważ pozostają w zgodności z wcześniejszymi badaniami, których wynikało, że lodu w Antarktyce będzie ubywało w szybszym tempie - uważa Walt Meier z National Snow and Ice Data Center (NSIDC) w Boulder, w stanie Colorado w wypowiedzi dla National Geographic.

Jak dodaje, studium podważa też hipotezę, wedle której ze zmniejszaniem się powierzchni Arktyki powiększać się będzie powierzchnia Antarktydy, co do zera sprowadzi efekt globalnego ocieplenia w tych regionach. Te dwa ekosystemy są bowiem różne, arktyczny lód jest wieloletni i zmieniający się z sezonu na sezon, podczas kiedy lód Antarktydy rodzi się i topnieje co roku i jest zawsze sterowany przez wiatry i cyrkulację oceaniczną bardziej niż temperaturę powietrza. Po prostu więcej czasu potrzeba na wystąpienie tych samych procesów w Antarktyce co w Arktyce - uważa Meier w wypowiedzi dla National Geographic.

Jednak jego kolega, Kevin Trenberth, główny naukowiec z NSIDC, zaznaczył w e-mailu przesłanym National Geographic, że w studium pominięto najważniejszą kwestię - wpływu dziury ozonowej. Chmury znajdujące się pod wpływem dziury ozonowej działały jak tarcza przeciwko ociepleniu klimatu. Jednak obecne badania wskazują na to, że wraz zaniechaniem użycia i emisji chlorofluorokarbonów niszczących ozon dziura sama uległa zamknięciu i chmury osłaniające Południową Półkulę przestały istnieć. Trenberth uważa, że dziura ozonowa będzie się odbudowywać w przyszłości i trzeba ją uwzględnić w prognozach dotyczących ocieplenia, czego nie uczyniono w studium. Jednak główny autor studium - Liu powiedział, iż nie sądzi aby spadek ilości ozonu miał znaczącą rolę w krążeniu lodu antarktycznego.

źródło: PAP - Nauka w Polsce

Biegun Południowy odwiedza 40 tysięcy turystów rocznie.

Co możesz zrobić dla klimatu?