Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 12619483

Jak z burzy rodzi się tornado
wtorek 2008-08-19

Do tej pory trąby powietrzne pojawiały się w Polsce niezwykle rzadko. Meteorolodzy notowali od jednej do czterech trąb w ciągu roku. Jednak już w 2006 r. Polskę nawiedziło ponad 50 trąb powietrznych (według danych instytutu European Severe Database). Tego lata rekord może być pobity.

Co to w ogóle jest trąba powietrzna? W naszym rejonie Europu meteorolodzy określają tak niezwykle silny wir powietrza powstający nad lądem lub wodą. Jego średnica ma zwykle od kilku do kilkudziesięciu metrów. By taki wir powstał, muszą być spełnione dwa warunki. Po pierwsze musi dojść do zderzenia ze sobą dwóch mas powietrza o różnych właściwościach – np. ciepłego i wilgotnego z zimnym. W Polsce są to zazwyczaj bardzo ciepłe powietrze zwrotnikowe i powietrze polarnomorskie. Widocznym dla nas efektem tworzenia się takich prądów są rozbudowane kłębiaste chmury burzowe nazywane cumulusami lub cumulonimbusami.

Po drugie prąd musi zostać wprawiony w ruch wirowy. Dzieje się tak, gdy zderzające się ze sobą dwie masy powietrza poruszają się w przeciwnym kierunku. Naukowcy przyjmują, że w takiej sytuacji najpierw pojawia się wir poziomy, przypominający leżący nad ziemią rulon. Dopiero wraz z nabieraniem prędkości oś tego wiru zaczyna obracać się do pionu. W końcu w przedniej części chmury burzowej powstaje klasyczny lej trąby powietrznej skierowany ku ziemi.

Co powoduje, że na terenie Polski coraz częściej można zaobserwować trąby powietrzne? Jak się uważa, ich zwiększona częstotliwość jest związana z globalnymi zmianami klimatycznymi. Czyli z rozchwianiem pogodowym, które powoduje, że zimne i ciepłe powietrze coraz częściej styka się ze sobą.

Na szczęście w porównaniu z amerykańskimi tornadami nasze trąby pozostawiają po sobie dość wąski pas zniszczeń. Jego szerokość to „zaledwie” 200 – 250 metrów. Niestety, w połączeniu z towarzyszącymi trąbie opadami gradu, deszczu i wichurze i tu powoduje znaczne szkody.

 Łowcy burz: Polskę czekają amerykańskie tornada

IZABELA MARCZAK: Nie pamiętam, żeby w ubiegłym roku były w Polsce burze z tyloma trąbami powietrznymi. Co się dzieje?

JAROSŁAW TURAŁA*: Nie da się przewidzieć, czy w danym roku będą ostre burze czy nie, choć z pewnością obecnie coraz częściej możemy się spodziewać ekstremalnych i nieprzewidywalnych zjawisk pogodowych. To efekt globalnego ocieplenia. Cóż, aura wypomina nam nasze przewinienia, brak dbałości o klimat, coraz większe zanieczyszczenie powietrza. Teraz płacimy cenę za cywilizacyjny rozwój. I jeśli się nie opamiętamy, możemy założyć, że z roku na rok będzie coraz gorzej.

DARIUSZ WIERZBICKI*: Można powiedzieć, że w miniony piątek w Strzelcach Opolskich po raz pierwszy w historii naszego kraju zarejestrowaliśmy trąbę powietrzną F4. F4 według sześciostopniowej skali Fujity, która opisuje siłę tornada na podstawie skali zniszczeń, to trąba, która wieje z mocą od 330 do 415 km/h, po drodze niszcząc zabudowania, unosząc pojazdy, łamiąc drzewa. Zupełnie jak tornado w USA.

Jak często możemy się spodziewać takich trąb powietrznych w kraju?

JT: Tego roku będziemy mieli jeszcze sporo groźnych zjawisk, które mogą zrobić spore spustoszenie. Jeszcze w sierpniu czekają nas burze i nawałnice, a zimą z pewnością nie obejdzie się bez orkanów.

Dlatego apelujemy o rozwagę, o odpowiedzialność, o słuchanie komunikatów meteorologicznych i ostrzeżeń, które mam nadzieję, będą coraz dokładniejsze.

Ludzie lekceważą komunikaty?

JT: Lekceważą. Wielu z nas nie boi się burz ani trąb, co pokazała ankieta na jednym z portali internetowych. Także zamieszczane w internecie komentarze ludzi są niestety puste i po prostu głupie. Natomiast filmy nakręcone w czasie tornada pokazują, że wtedy już tacy odważni nie jesteśmy. Możemy śmiało powiedzieć, że nikt, kto nie przeżył ataku zabójczej pogody, nie wie dosłownie nic o groźnej burzy.

DW: Często chowamy się pod drzewem, co oczywiście podczas takich silnych burz bywa po prostu samobójstwem. Nie zabezpieczamy wolno leżących lżejszych przedmiotów, gdyż myślimy, że burza nas ominie, a nam się po prostu nie chce. Nawet gdy zbliża się silna nawałnica, wsiadamy do samochodu i mimo że nie musimy, ruszamy w trasę, po czym giniemy przygnieceni przez drzewo. W obliczu zmian klimatycznych takie lekceważenie i bagatelizowanie burzy to ogromne ryzyko.

*Jarosław Turała, Dariusz Wierzbicki – polscy łowcy burz, autorzy portalu www.lowcyburz.pl

źródło: www.dziennik.pl

Czytaj więcej o przewidywaniach klimatycznych na przyszłość dla Polski.

Co możesz zrobić dla klimatu?

Komentarze użytkowników
 Arkadiusz S.~2008-08-19 14:09:53217.98.12.253
Treść

Ja osobiście także przeżyłem atak trąby powietrznej.

Było to w latach 1965 lub 66 (a może 67? - byłem wtedy dzieckiem mogę się mylić) w miejscowości - wtedy wieś Biała - obecnie Radzyń Podlaski.
Widok był straszny…, gdy po przeciwnej stronie - brzegu rzeczki Biała, z nowo wybudowanych domów i zabudowań gospodarskich dachy porywał powietrzny wir…
Niezwykle solidny dach nowej obory na kilkadziesiąt krów Państwa (z tego co pamiętam) Wiśniewskich, przeleciał rzeczkę - wg słów mego wuja, w sumie ponad 150 m, i po kilku sekundach, prawie nienaruszony,„surrealistycznie” wirując opadł sobie na naszej łące…
Gdy dzisiaj patrzę na mapę to wydaje mi się, że „rzeczony” dach przeleciał jednak co najmniej 2 razy większą odległość niż twierdził wuj...
Co ciekawe informacja o tym zdarzeniu nie zachowała się NIGDZIE…

W czasach bowiem gdy to się działo, a o których większość czytelników tej strony nie pamięta (no bo wtedy dopiero rodzili się ich rodzice i dziadkowie) obowiązywała PRL-owska zasada: w socjalizmie ilość złych informacji nie może być większa niż tych dobrych…
Nasze więc trąby z tamtych czasów, zwykle zatem nie trafiały do gazet…,
…no chyba że były naprawdę potężne i sięgały centrów większych miast - jak np. ta w 1956 r. w Szczecinie…
Także w stacjach meteo nie było wówczas obowiązku odnotowywania trąb powietrznych…

…stąd twierdzenie (POLSAT - Wydarzenia 18.08)), że w 1961 roku była tylko 1 trąba powietrzna w Polsce, a w obecnym roku zanotowano ich już kilkadziesiąt - jest… zwykłym nadużyciem…

Prof. H. Lorenc w publikacji „Trąby powietrzne w Polsce” (03.03.05) pisze: „Na podstawie zebranej przez autorkę za okresy 1979-1988 i 1998-2002 dokumentacji PRASOWEJ można było określić, że częstość występowania trąb powietrznych w ciągu roku w Polsce waha się od 1 - 4.” , „Nie zaobserwowano, by w okresie 1998-2000 trąby powietrzne występowały częściej niż w okresie wcześniejszym, natomiast zaobserwowano, że siła i skutki ich zniszczeń są znacznie większe.”

- „…siła i skutki ich zniszczeń są znacznie większe.…” - hym…,gdy patrzę jak wygląda dzisiaj BYŁA wieś Biała (obecnie dzielnica Radzynia) i naszej rodziny BYŁE pola i łąki (obecnie zajęła je gęstą zabudową jedna z najpotężniejszych w Polsce mleczarni - Spomlek) to rozumiem skąd te większe zniszczenia dzisiaj niż w latach 60-tych…

Prof. Lorenc ostrzega, że ilość tych zjawisk (tj. trąb powietrznych) w przyszłości wzrośnie, i namawia by budować, jak w USA, schrony przeciw-burzowe i ubezpieczać budynki…
Być może ma przy tym rację, że jest to efekt ocieplania się klimatu - tego, że jesteśmy w trakcie zmian…

…ale sama w 2005 roku napisała:
„Dla porównania - w Stanach Zjednoczonych występuje rocznie około 1000 wirów powietrznych, przy czym na szczęście tylko nieliczne osiągają intensywność 4 lub 5 (tornada niszczycielskie) w skali Teda Fujity, w której 1 - odpowiada prędkości około 165 km/h ( 45,8 m/s), a 5 - wręcz apokalipsę. [ponad 511 km/h]”

Nawet więc jeśli klimat się ociepla to jednak:
- namawianie ludzi na ponoszenie znacznych kosztów jest tutaj moim zdaniem co najmniej nieuprawnione, i mam nadzieję, że jest tylko wynikiem ulegnięcia „presji mediów” i „reakcją chwili”…

…bo wystarczy nieco wzmocnić konstrukcje budynków (przyjrzeć się tym, które przetrwały - nawet w najbardziej dotkniętej Kalinie, tuż obok kompletnie zrujnowanych zabudowań są i lekko tylko uszkodzone) i...
...i wyremontować te, które nie były gruntownie remontowane „od wojny” - od 60 a być może nawet i 100 lat…
Niektóre z tych domów pewno zresztą wytrzymały już nie jedną trąbę powietrzną lub gwałtowną burzę, ale ich wytrzymałość osiągnęła najzwyczajniej swój kres…
Może by więc lepiej było jakby te wszystkie domy mieszkalne leżące na szlakach burzowych, gradowych i trąb; przejrzał nadzór budowlany…, i przeznaczył do remontu a nawet rozbiórki, te które się już nadmiernie „wysłużyły”?

Prof. Lorenc wspomniała o USA - tam badania w całym XX wieku, w tym obserwacje tornad, były - w przeciwieństwie do większości Europy, prowadzone bardzo dokładnie - nie wpływała na nie też np. polityka - taj jak to miało miejsce u nas.
W publikacji kilku autorów - pracowników naukowych z NOAA - NCDC, z 2006 roku, na wykresie: Number of Severe Tornados in U.S. (F3 - F5), rzeczywiście w 1961 roku zanotowano mniej tychże najsilniejszych trąb powietrznych - tornad (było to ok. 50) niż w latach 1965-66 (tutaj było ich ok. 80), tylko, że:

… z kolei w latach 2000 - 2006: liczba tychże tornad NIE PRZEKROCZYŁA właśnie tych 50-ciu rocznie z roku 1961 !!!!!!!!!!!!!!!!!…

Nie tak dawno pisałem, że siła huraganów i ich liczba jest większa w klimacie chłodnym niż ciepłym.
I popełniłem błąd pominięcia.
Bo: największa liczba zjawisk ekstremalnych w tym wiatrów, występuje bowiem w momencie zmiany klimatu - okresie przejściowym…

…a wszytko wskazuje, że i obecnie mamy z nim do czynienia.
Czasami wiele mówią tutaj skromne, ale rzetelne badania.
W pracy „Shifts in early spring wind regime in North-East Europe (1955–2007)” (http://www.clim-past.net/4/147/2008/cp-4-147-2008.pdf) estońscy badacze wiatru zauważają: „W połowie lat 60-ych [w Estonii] średni przepływ powietrza zmienił się z NW (WNW) na W (WSW) […]”, „Oryginalny system został przywrócony w połowie lat 90-ych.”

Co ciekawe, gdy popatrzymy na wykresy oparte z kolei o prace naukowców (Avila, Gray, Goldenberg, Landsea, Mesta-Nunez, Nicholls) z NOAA a zawierające: „Number of Violent Atlantic Hurricanes (1944 - 2006)”, to zauważymy, że właśnie w drugiej połowie lat 60-tych oraz drugiej połowie lat 90-tych, zanotowano zdecydowanie najwięcej lat z największą dotychczas liczbą maksymalnych bliskich nam atlantyckich huraganów…

Mamy więc tutaj przykład na globalne zmiany w cyrkulacji powietrza, CAŁKOWICIE PRZECIWNE rzekomo jednokierunkowym obecnym klimatycznym zmianom…

Przypomnę też (na wszelki wypadek) wyniki badań z Tajwanu (publikacja „Holocene weak summer East Asian monsoon intervals in subtropical Taiwan and their global synchronicity” - http://www.clim-past-discuss.net/4/929/2008/cpd-4-929-2008.pdf):

“Persistent linkage of weak summer EAM-tropical Pacific and North Atlantic cooling-reduced global wetland extent during these intervals is believed to be driven by coupled ocean-atmosphere interactions, especially reduced heat and moisture transport and enhanced El Niño-Southern Oscillation in the tropical Pacific, as well as solar activity.”

Tłumacząc skracam: „Chłodne lata to spadek aktywności monsunowych opadów - susze w całej Azji tropikalnej i Oceanii; oraz WZROST AKTYWNOŚCI ENSO - SIŁY El Niño…”

…i mój komentarz:

W okresach ochłodzeń, tak jak w wiosenny pogodny ranek na Manhattanie - gdy ciepłe powietrze uderzy o wychłodzone szklano-metalowe konstrukcje budynków, to się ono oziębia i… i nabiera prędkości, spadając coraz gwałtowniej (lekko po skosie) w dół…
Dodatkowo ściskane pomiędzy tymiż drapaczami chmur - przepychając się między nimi - osiąga szybkość nawet do 200 km/h (!!!)., i..., i przewraca ludzi, samochody oraz sprzęty…

W okresie ochłodzenia mamy zamiast „drapaczy chmur” podobnie działający wzrost liczby i objętości stałych, „stojących” wyży pogodowych - blokad atmosferycznych; i ruchomych wyży - antycyklonów.
W tychże okresach OCHŁODZEŃ szczególnie powietrze tropikalne jest silnie ściskane - przez potężniejące wraz z oziębianiem się klimatu, zwrotnikowe stojące wyże.
Zachowuje się ono jak w permanentnym El Niño-Southern Oscillation (ENSO,) owocując licznymi tropikalnymi huraganami - cyklonami, tajfunami i orkanami… - co stwierdzili badacze z Tajwanu w latach dawnych ochłodzeń: ok. 8-8.3, 5.1-5.7, 4.5-~ 2,1, i 2-1.6 tysięcy temu…

Powietrze napotykając ww. przeszkody, swoją energię uaktywnia na coraz węższej przestrzeni - bo między coraz liczniejszymi wyżami; a dodatkowo się ochładza i opada…

…warstwa troposfery w ten sposób w wyniku ochłodzenia się kurczy - bariery orograficzne w postaci gór zwiększają wówczas swoje znaczenie…

…bo w chłodnym klimacie, gdy powietrze przez te góry będzie przeskakiwać - tj. posuwać się w stronę szczytów pasm górskich; a następnie spływać wąskimi dolinami…
…to, nabierze niesamowitych prędkości... - w tychże dolinach…

A w okresach ociepleń powietrze ma owszem więcej energii ale też i znacznie większe „szersze” i „grubsze” możliwości na jej rozładowanie…
Wzwyż rozrasta się bowiem troposfera i maleje ilość wyżowych blokad atmosferycznych (wzrost parowania - obecnie o 6-8% w 100lat - powoduje bowiem wypłycanie wyży i rozrost morskich np. atlantyckich wyży).
Dalej: powietrze w cieplejszym klimacie BEZ PROBLEMU - tj. tą wyższą troposferą - pokonuje bariery orograficzne!!!
.............................................................................................................................................................

W okresach OCHŁODZEŃ aż więc 3 dodatnie sprzężenia zwrotne (kurcząca się troposfera, rozrost wyży i blokad atmosferycznych, góry) rozpędzają huragany do niebotycznych prędkości…

Nie zostanę więc "biczownikiem" jak J. Turła, i nie będę namawiał na budowę schronów burzowych jak profesor Lorenc..., bo po prostu nie ma żadnej takiej potrzeby, bym to nie tylko ja ale i ktokolwiek inny robił...